lubat
01.03.12, 19:35
Jeśli ktoś miał wątpliwości śledząc płody polskiej żurnalii, że ona nie informuje polskich oglądaczy, słuchaczy i (rzadziej) czytaczy, a urabia ich do bezkrytycznego przyjmowania objawianej przez nich wiedzy, to już powinien się pozbyć wszelkich złudzeń.
Jak wielki brat zadecyduje, że Serby to zbóje, to całe zagony płatnych judaszy podburzają motłoch, a ten nie da się zbyt długo prosić. I do tej pory Serbowie robią u nas za bandytów, którzy gnębili biednych Kosowarów i za to spotkała ich zasłużona kara Wuja Sama, który, co za traf!, akurat potrzebował bezpłatnego obszaru dla swojej największej bazy wojskowej, i pogarda ze strony szlachetnego katolickiego narodu polskiego.
Dzisiaj kolejny kwiatek z tej łączki. W "Panoramie" (TV, pr. II, godz.18) aż kilka minut poświęcono książce rosyjsko-amerykańsko-żydowskiej dziennikarki Maszy Gessen "Putin. Człowiek bez twarzy". Na drobne usprawiedliwienie należy zapisać fakt, że lektorka retorycznie zapytała, czy należy tę książkę traktować jako biografię, czy przedwyborczy paszkwil. Po czym oczywiście leciały z 5 minut niewybredne impertynencje, które często były w sprzeczności ze sobą: mądry i przebiegły - głupi i zarozumiały, do perfekcji zorganizowany - nie panujący nad niczym itp. Ale wszystkie opinie przebił gostek z tytułem prof. Stwierdził mianowicie, że Putina z pracy w merostwie Petersburga nie pamiętają ludzie, bo tak opanował szpiegowską sztukę pozostawania w cieniu, że nikt go nie zauważył.
Toż to już przypisywanie boskich cech - a to ciężki grzech przeciw przykazaniu bożemu nr 1.
Książka już jest w języku polskim w handlu. To nie przypadek, że akurat tuż przed wyborami. To trzeba było dużo wcześniej zaplanować, a znając zdolności planowania w Polsce, raczej nie była to rodzima decyzja. Tym bardziej, że książka pojawia się aż w 17 krajach, w różnych językach.
Dla kontrastu - w tym tygodniu miała się ukazać w Anglii książka Chrisa Hutchinsa "Putin nadchodzi". Hutchins jest poważnym dziennikarzem BBC, przez 6 lat jeździł po Rosji spotykając się z każdym, kto coś wiedział o Putinie, kto spotykał się z nim, sprawdzał nawet pogłoski. No i wyszła z tego uczciwa praca. Ale z polskiego punktu widzenia nieprzydatna: nie oblewa pomyjami Putina. Dlatego w polskich mediach nawet nie doczekała się wzmianki, nie mówiąc o przetłumaczeniu. W przeciwieństwie do rosyjsko-amerykańsko-żydowskiego paszkwila.
Znalazłem opis książki, reklamowanej jako "najodważniejsza książka o Putinie". Jeśli do opluwania potrzebna jest odwaga, to uwaga zasadna.
Oto link do opisu tej "mało odważnej" książki, niestety tylko dla kumatych w języku Puszkina:
www.vesti.ru/doc.html?id=726082
ksiegarnia.proszynski.pl/product,62271