eva15
07.04.12, 08:41
Wojtuś i inne bystrzaki pochylali się ostatnio wielokrotnie z troską nad upadkiem Rosji dowodząc, że ona (ta Rosja) nawet kartofli wyprodukować nie potrafi i musi je importować. Nie to co Polska.
Jak rozumiem, dla wojtusiów niczym dla Wł. Gomułki produkcja kartofli świadczy o potędze kraju.
No i bęc, pokarało ich i to na same święta. Okazuje się, że Polska upadła nie gorzej niż Rosja i też musi importować kartofle.
W handlu ziemniakami mamy deficyt na kilkadziesiąt milionów euro. Miód, pomidory, ogórki - to samo.
Podupadające królestwo ziemniaka
Polska kiedyś była prawdziwym potentatem w produkcji ziemniaków. W 1990 roku ich zbiory sięgnęły 36,3 mln ton, 20 lat później były czterokrotnie niższe. Jeszcze 9 lat temu mieliśmy niewielką nadwyżkę w handlu zagranicznym ziemniakami. Dziś rok w rok wypracowujemy pokaźny deficyt - w 2011 r. import ziemniaków był wyższy niż eksport o 58 mln euro (to wstępne dane Ministerstwa Rolnictwa).
wyborcza.biz/biznes/1,100896,11499025,Polska_zywnosc_jedzie_w_swiat__Pelno_niespodzianek.html
Bystrzaki zaraz zapewne wytłumaczą, że fakt, iż Polska musi importować ziemniaki oznacza postęp, natomiast ten sam fakt w wykonaniu Rosji to zacofanie.