j-k
24.06.04, 12:09
Wystepuje na tym forum grono "pieknoduchow", na czele z niejakim Vqrvionym,
oburzajace sie na kazde lamanie prawa przez USA, czy Izrael.
Zabijanie tysiecy ludzi w Sudanie uchodzi juz jednak ich uwadze.
Dyskutanci ci, postawa ta juz daja przyklad relatywizmu moralnego, mimo, ze
publicznie i formalnie domagaja sie stosowania rownych zasad dla wszystkich.
Przejdzmy jednak do kwestii RELATYWIZMU MORALNEGO w POLITYCE.
Historia uzgodnienia pewnych wspolnych zasad postepowania dla wszystkich,
jest tak stara, jak ludzkosc.
Juz w starozytnosci za nieetyczne uchodzilo, zabijanie kogos nozem w plecy,
a za prawidlowe i etyczne staniecie do rownej walki.
Skupmy sie jednak na czasach wspolczesnych.
Szereg konwencji genewskich i innych porozumien miedzynarodowych narzuca
reguly postepowania na wojnach i ogolnie, w stosunkach miedzy Panstwami.
Pelnej zgodnosci wszystkich podmiotow polityki miedzynarodowej dlugo jednak
nie bedzie, albowiem mamy do czynienia z tradycja roznych kregow kulturowych.
To co dla nas jest DOBRE, dla innych moze byc ZLE.
Domaganie sie, aby Amerykanie i Zydzi przestrzegali prawa, podczas, gdyz inni
maja byc z tego zwolnieni, nie jest jednak relatywizmem moralnym, jest zwykla
manipulacja.
Wrocmy jednak do relatywizmu. nawet zakladajac maksimum dobrej woli nie da
sie skodyfikowac wszystkich regul postepowania. Tam jednak, gdzie nie
istnieje wspolne prawo, wkrada sie bezprawie, czyli jezyk sily.
Ten Swiat jest jednoczesnie Swiatem Prawa i Swiatem bezprawia.
Konflikt interesow daje sie niekiedy zazegnac przy stole obrad.
Konfliktu WARTOSCI "przedyskutowac" niesposob.
Naturalnie, istnieje teoria MULTI-KULTI, czy Swiata wielokulturowego.
Problem polega na tym, ze pokojowa koegzystencja roznych wartosci mozliwa
jest tylko wtedy, gdy WSZYSCY sie na to zgadzaja.
Wiekszosc Swiata dzisiejszego Islamu nie uznaje zasady tolerancji dla innych
kultur. Stwarza to sytuacje permanentnego konfliktu.
Swiat zachodu stosujac sie do wlasnych wartosci (model europejski) probowal
sie "dogadywac" ze Swiatem Islamu, co nie dalo jednak przez ostatnie 20 lat
zadnych pozytywnych wynikow.
Amerykanie, w istocie stosujac zasade relatywizmu moralnego, a mowiac
dokladniej polityke sily, probuja narzucac pewne rozwiazania, wiedzac,
ze czasy przekonywania sie skonczyly.
Relatywizm moralny w polityce jest rzecza zwykla.
Pora to przyjac do wiadomosci.