zlotamajka
27.08.12, 04:45
Ostanio ukazalo sie na forum kilka watkow na temat natchodzacych wyborow w USA. Jedni sa za Obama a drudzy za Romney. Inni spekuluja kto wygra. Ale czy to tak naprawde ma znaczenie? Ano nie ma zadnego. Jedna z niewielu Ela stwierdzila ze jeden representuje banksterstwo a drugi kasyno i ze jedno i drugie to to samo. Dokladnie tak. Oboje reprezentuja dokladnie to samo i ZADEN nic nie zmieni. Nawet Ron Paul. Bo to nie prezydent ustala polityke. On jest tylko PR spokesman i to nie zawsze jak w przypadku Busha Jr. Tam PR spokesman byl Cheney.
A vote for Obama will bring war with Syria, Iran, and eventually Russia and China. The economy will continue to suffer in order to bolster the interests of off-shore corporate-financier interests, while the collective prospects of Americans continue to whither and blow away. A vote for Romney, however, will also bring war with Syria, Iran, and eventually Russia and China. The economy will also continue to suffer in order to bolster the interests of off-shore corporate-financier interests, while the collective prospects of Americans continue to whither and blow away.
Co wiec w takiej sytuacji robic? Czy glosowac na cos co media nazwa "mniejszym zlem"? I czy po Clintonie, Bushu i teraz Obamie mozna tak powiedziec. Nie. Znalazlam ciekawy artykul gdzie autor radzi: 1. bojkotowac ta farse nazwana wyborami, 2. Organizowac sie lokalnie by jako lud przejac kontrole nad lokalnymi rzadami bo tylko na tym poziomie mozna mowic o demokracji i mozna wymusic prawdziwe reformy ktore odpowiadaja woli ludu.
A tu link do reszty artykulu:
globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=32488