e.va15
20.03.13, 13:46
Malutki Cypr trzyma cały euroland ostro za gardło, lub jak kto woli za cojones.
Euroland groził, że nie da pomocy, jeśli Cypryjczycy nie dadzą zabrać sobie kasy na kontach. Cypryjczycy nie dali i CO? Ano szefowie eurolandu proponują dalsze rozmowy w celu udzielenia jednak pomocy Cyprowi, EZB/ECB dalej udziela płynności cypryjskim bankom, jak gdyby nigdy nic.
Jednym prostym "NIE" Cypr odwrócił role i to on dyktuje teraz warunki na jakich ewentualnie zgodzi się na przyjęcie pomocy. Zagranie rosyjską kartą daje mu niezwykle silną pozycję wobec jewrokołchozowych dyletantów, a przed Putinem otwiera niesamowite zupełnie możliwości. Cypr gorączkowo pertraktuje od wczorja w Moskwie a Moskwa pewnie podnosi poprzeczkę, bo rezulatów rozmów jeszcze nie ma. Zdenerwowani politycy i media na Zachodzie spekulują, co może być ceną - czy wejście Gaspromu na Cypr w obliczu występujących tam złóż gazu, czy przejęcie banków cypryjskich przez Rosję, spekulacjom nie ma końca... Niemieccy forumowicze zastanawiają się nawet, czy Putin nie rzuca na szalę rosyjskiej bazy wojskowej na Cyprze. Cypr już i tak jest bankiem Rosji, mógłby jeszcze stać się jej lotniskowcem w środku EU.
Przerażeni tym co narozrabiali jewrokołchoźnicy zapraszają Cypr do rozmów i wystarczy pewnie jakieś drobne ustępstwo cypryjskich polityków, by kasa z eurolandu popłynęła szerokim strumieniem. Czemu? Ano bo sprawa staje się bardzo poważna geopolitycznie:
USA nie dopuszczą do "panoszenia" się Rosi na Cyprze, zwłaszcza do bazy militarnej, to nie wchodzi w rachubę. Tak więc wcale niewykluczone, że Merklowa dostanie prikaz z Waszyngtonu i Niemcy znów zapłacą za innych. Potrzebny jest tylko jakiś zgniły kompromis, który uratuje twarz jewrokołchoźnikom oraz Merklowej przed własnymi wyborcami.