mara571
03.12.13, 20:40
i jakby tego bylo malo,ie moge sie nadziwic ilosci watkow zakladanych o Ukrainie, czytam nie wszystkich, ale jedna rzecz rzucila mi sie w oczy.
Rusofile z namietnoscia podkreslaja, ze protesty na Ukraine organizowane sa za pieniadze zachodnie i sterowane przez specow stamtad.
Putin jest w ich postach mezem opatrznosciowym, ktore pomoze Ukrainie wyjsc z kryzysu gospodarczego, posypie petrokopiejkami i sprzeda tanio gaz. Strona rosyjska gra czysto i chce wylacznie dobra mieszkancow Ukrainy.
Wydaje sie, ze podobnie powinno byc w przypadku takiej rusofilskiej nacji jak Bulgarzy.
Pewnie kilka osob pamieta bulgarskie protesty przeciwko wysokim cenom energii elektrycznej i gazu, ktore przyczynily sie do upadku rzadu. I podobno byly wynikiem slusznego gniewu ludu.
W tego powodu postanowilam wygrzebac wywiad bylego vicepremiera Bulgarii Symeona Djankowa w Rzepie z sierpnia.
www.rp.pl/artykul/1041840.html?print=tak&p=0
"Symeon Djankow: Wszystko zaczęło się od protestów przeciwko podwyżkom cen energii oraz przeciwko poszukiwaniu gazu łupkowego w Bułgarii, które były wyraźnie wspierane przez Rosjan, gdyż wydobycie gazu z łupków godziło w interesy Gazpromu. Ceny energii w Bułgarii już wcześniej były bardzo wysokie. Negocjowaliśmy więc z Gazpromem wysokość cen dostarczanego przez tę firmę gazu i było oczywiste, że muszą one spaść. Wtedy nagle Gazprom ogłosił podwyżkę cen i przeprowadził tę operację za plecami naszego rządu. Dlaczego to zrobił? Odpowiedź jest jednoznaczna. Chodziło o wywołanie niepokojów społecznych – i powiodło się to doskonale.
Dwa tygodnie po rezygnacji rządu zorientowaliśmy się, że nowe ceny gazu zostały skalkulowane na różnym poziomie, zależnie od regionu, co nie mogło być przypadkiem. Chodziło o to, aby uderzyć najmocniej tam, gdzie będzie bolało najbardziej. Dzięki temu efekt był gwarantowany.
W tamtym okresie doszliśmy do wniosku, że dwa energetyczne projekty realizowane przez Bułgarię wspólnie z Rosjanami są niekorzystne dla naszego kraju. Chodzi o elektrownię atomową Belene oraz o gazociąg Burgas–Alexandroupoli. Nasz rząd zdecydował się więc na wstrzymanie obydwu inwestycji. Ostatniego dnia mojej pracy w rządzie pojechałem do parlamentu i poinformowałem o unieważnieniu projektu Burgas–Alexandroupoli. Zrobiliśmy to w taki sposób, że gdyby jakiś kolejny rząd chciał go kontynuować, musiałby wszystko zaczynać od początku, bo anulowane zostały wszystkie porozumienia dotyczące tej inwestycji."