ekwiwokacja
21.06.14, 12:47
Nieuchronna i zblizajaca sie katastrofa jest nie do unikniecia. Jedynie na jej nieuchronnosc w czasie, moze miec wplyw zachowan ludzkosci. Dotarlismy do punktu krytycznego, ktorego zadna ideologia (polityczna) nie jest juz w stanie zmienic - moze jedynie miec wplyw na chwilowe jej oddalenie w czasie.
Maksymalny termin (w najlepszym wypadku) to kilkaset lat, ale moze to sie zdarzyc juz znacznie szybciej, kiedy ostatni czlowiek na dzisiejszej planecie Ziemia pozostawi ostatni slad swojego (na niej) zycia.
W ziemskim wymiarze, wszystko istniejace (zrodla energii, surowce, demografia, ideologie polityczne) ma swoje bezwzglednie okreslone fizyczne i intelektualne granice. Oczywiscie olbrzymia wiekszosc wspolczesnie zyjacych nie zawraca sobie tym glowy – tu nie ma winnych – zyjemy w terazniejszosci! Prosze sie nie ludzic, ze chce znalezc jakiegos winnego – nic podobnego.
Dzisiejszy paroksyzm swiatowego kapitalizmu jest tylko wspolczynnikiem przyspieszajacym katastrofe. Rak FINANSOW niszczy wszekiego rodzaju swiadomosc... z samozachowawcza wlacznie. Polityka przestaje funkcjonowac, poniewaz nie ma juz zadnych (nawet moralnych) rozwiazan. I nie probujmy sobie wmawiac, ze istnieje jeszcze jakakolwiek ideàlogia, ktora moze temu zaradzic – nie istnieje. Moze tylko nieco spowolnic, albo przyspieszyc katastrofe.
Politycy przestali dzisiaj pelnic jakakolwiek role... i albo sa to oportunisci, albo cynicy, albo ignoranci, albo idealisci (bez wzgledu na ideologie partii, ktora reprezentuja).
Jedyna roznica to taka, ze prawica przyspiesza katastrofe, a lewica spowalnia.
Widac wyraznie smierc srodkow masowego przekazu w rekach tejze FINANSJERY. Nielicznym (chcacym byc uczciwymi) idealistom niekiedy udaje sie dac swoj glos w tym kociokwiku medialnych „informacji”.
„Demokracja” to dzis wirtualne haslo i w dodatku wzgledne, poniewaz obciazone zaleznoscia kulturowa spoleczenstwa kraju (lub terytorium) ktorego sa obywatelami.