yurek11111
01.07.14, 16:52
Doglebna analiza wykazujaca ze tym razem Putin moze ogryzac paluchy,bo dostawami gazu Ukrainy juz nie zaszantazuje,i jeszcze przyjdzie mu 6 miliardow $ zwrocic.... :-))))
Wywołana przez Rosję trzecia już w ciągu ostatnich dziesięciu lat wojna gazowa z Ukrainą tym razem, jak się zdaje nie przyniesie oczekiwanych przez Kreml korzyści. Poderwie za to najprawdopodobniej ostatecznie reputację Gazpromu, jako wiarygodnego kontrahenta i da impuls do jeszcze aktywniejszych niż dziś poszukiwań gazowej alternatywy przez Ukrainę i europejskich odbiorców.
<>
16 czerwca Gazprom wystąpił do międzynarodowego arbitrażu działającego przy Izbie Handlowej Sztokholmu ze skargą przeciwko NAK Naftohaz Ukrainy żądając zapłaty 4,5 mld dolarów „w związku z nienależnym wykonywaniem zobowiązań z umowy z 19 stycznia 2009 r. kupna-sprzedaży gazu w latach 2009-2019 narosłym zadłużeniem za dostarczony w wykonaniu kontraktu gaz i brakiem płatności na rachunek aktualnych dostaw”. Rosjanie zarzucają Ukrainie mniejsze niż zapisane w umowie odbiory gazu, a w konsekwencji obowiązek zapłaty zgodnie z zasadą „bierz albo płać”. Domagają się też by Ukraińcy za gaz dostarczany od kwietnia płacili bez zniżki z tytułu stacjonowania na Krymie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Równocześnie Gazprom zakręcił kurek i przerwał dostawy „błękitnego paliwa” dla Ukrainy.
W odpowiedzi tego samego dnia Naftohaz Ukrainy złożył w arbitrażu skargę „z żądaniem ustalenia sprawiedliwej ceny” na gaz dostarczany Ukrainie przez Gazprom. „Firma żąda ustanowienia sprawiedliwej i rynkowej ceny na gaz, który Gazprom dostarcza do Ukrainy” – ogłosił Naftohaz. Skarga zawiera także żądanie zwrócenia przez Gazprom nadpłaconych przez ukraińskiego kontrahenta 6 mld dolarów od 2010 r. Według strony ukraińskiej Gazprom z roku na rok ignorował zgłaszane przez Ukrainę zmniejszenia ilości gazu, jaki Naftohaz planował zakupić w kolejnym okresie rozliczeniowym. Przyjmował bowiem za każdym razem jako wielkość bazową 52 mld m3 i naliczał później kolejne miliardy dolarów wirtualnego długu z tytułu „niewypełnionego przez Ukrainę warunku bierz-albo-płać”, zakładającego obowiązek zakupu co najmniej 80 proc. zgłoszonych wielkości. Pod koniec 2011 r. Naftohaz zgłosił zmniejszenie zakupów na 2012 r. z 52 do 27 miliardów m3. W 2012 r. strona ukraińska złożyła zamówienie początkowo na 24,5 mld m3, później jeszcze zredukowane do 18 mld m3.
<>
Jaceniuk jest przekonany, że Rosja próbowała wciagnąć jego kraj w pułapkę. – Plan Rosji był oczywisty i zrozumiały – ogłosić, że dotychczasowa cena 268 dolarów wzrosła do prawie 500, a potem tymczasowo opuścić ją do 385 dolarów. I gdzieś w listopadzie-grudniu rosyjski rząd miałby oświadczyć: wiecie, rozmyśliliśmy się, Ukraina zrobiła coś nie tak, chcemy 500 dolarów. Oni się do tego szykowali, przeciągali czas, po to żeby zimą postawić nas w sytuacji w jakiej stawiali nas już dwukrotnie – komentował, nawiązując do wojen gazowych z 2006 i 2009 r. wywołanych przez Rosję w środku zimy, czyli w okresie największego zapotrzebowania na gaz.
<>
W ocenie większości z nich Ukraina ma jednak wielkie szanse na wygraną w Sztokholmie – przede wszystkim dlatego, że Kreml a w ślad za nim Gazprom nową cenę na dostarczany Ukrainie gaz ziemny opierają na rosyjskiej agresji na Krymie i niezgodną z prawem międzynarodowym i nieuznawaną przez wspólnotę międzynarodową aneksję półwyspu, z czego zdaniem Rosji wynikać miałaby likwidacja zniżki handlowej z 2010 r. powiązanej ze zgodą Ukrainy na przedłużenie stacjonowania Floty Czarnomorskiej. Zwracają także uwagę na fakt, że w 2010 r. w ramach tzw. umów charkowskich z umowy gazowej z 2009 r. wykreślono punkty jakie przewidywały kary za mniejsze niż zakontraktowane odbiory gazu.
<>
Rewers, czyli szach mat dla Gazpromu
Optymalny kierunek rewersowych dostaw gazu dla Ukrainy przebiega przez terytorium Słowacji, na którą do tej pory silnie naciskał Kreml, próbując zablokować zawarcie umów umożliwiających dostawy. Ostatecznie Rosjanie ponieśli jednak porażkę – po dwóch latach negocjacji słowacki operator gazowy Eustream i ukraiński Naftohaz podpisały pod koniec czerwca porozumienie, na mocy którego od 1 września tego roku Ukraina będzie mogła otrzymywać w rewersie rurociagiem Wojany-Użhorod 27 mln m3 gazu na dobę, czyli prawie 10 mld m3 rocznie.
Uwzględniając to, że Węgry dostarczają obecnie 11-12 mln m3 na dobę przy maksymalnych możliwościach wynoszących 14,6 mln m3 na dobę oznacza to, że już 1 września tylko z Węgier i Słowacji Ukraina będzie miała zagwarantowane 15 mld m3 gazu rewersowego rocznie. Łącznie z gazem z własnego wydobycia daje więcej niż zeszłoroczne zużycie gazu ziemnego przez Ukrainę.
Równocześnie, jak poinformowały ukraińskie media, jedna z niemieckich firm (wskazuje się, że najprawdopodobniej jest to RWE) gotowa jest sprzedawać Ukrainie gaz po 300 dolarów za tys. m3 – czyli o 185 dolarów taniej niż żąda Rosja i to biorąc na siebie koszty transportu surowca z Rosji do Niemiec i z powrotem do granicy ukraińskiej.
www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/ukraina-wygrywa-w-trzeciej-wojnie-gazowej/