zachodni-wiatr
28.03.15, 21:17
"Rosyjscy analitycy są zdania, że jeżeli kiedykolwiek przeciwko Rosji zastosuje się agresję wojskową na globalną skalę w tzw. „klasycznej” formie, to najwyraźniej w 95% agresorem staną się Chiny."
Spory terytorialne do tej pory istnieją i ta sprawa jest nabrzmiała jak dawniej. Nic się nie zmieniło. Putin w Pekinie nic nie wskórał, a cenę na gaz musiał zaproponować na progu opłacalności wydobycia. Czuje respekt przed chińską potęgą i jej nie bagatelizuje. 150 milionowa, umundurowana i uzbrojona po zęby armia w koszarach, gotowa natychmiast przystąpić do działań bojowych, budzi u kremlowskiego szczurka niemały respekt.
Tekst linka