banderom.nie
08.11.15, 21:53
Nie tak dawno założyłem watek,w którym zastanawiałem się nad tym,dlaczego zamach,jako przyczyna katastrofy rosyjskiego Airbusa jest tak miły sercu zachodnim mediom i forumowym rusofobom:
forum.gazeta.pl/forum/w,50,159192115,159192115,Zamach_.html
Na dzień dzisiejszy nic nie zmieniło się,my nadal nie wiemy co było przyczyną tragedii,ale przypuścimy,że jednak to był zamach.Kto mógł go zorganizować,kto może być tym winnym,kogo Rosja ukarze?
Na początek spróbujemy wyjaśnić to,w jaki sposób samolot mógł być zniszczony.
Rakiety przeciwlotnicze wszyscy zgodnie odrzucili od razu.Samolot był zbyt wysoko dla przenośnych zestawów przeciwlotniczych,a bardziej poważnej broni islamiści nie posiadają,zresztą start takiej rakiety trudno ukryć,zwłaszcza w regionie,który znajduje się pod ciągłą obserwacja satelitów jak USA,tak i Rosji.
Pozostaje nam podłożona bomba,być może z zapalnikiem czasowym lub z zapalnikiem ciśnieniowym, który detonuje po osiągnięciu odpowiedniej wysokości.
Kto mógł podłożyć bombę?
Pierwsze co przychodzi do głowy - ISIS,ale to nie ich styl.Oni działają po innemu:
- Samobójca z bomba i krzykiem Allah Akbar.
- Ciężarówka wypełniona materiałami wybuchowymi i również Allah Akbar.
ISIS zrobiłby z tego widowisko,przy tym byliby przesłane do stacje TV na całym świecie widea z oświadczeniem,ze to my zrobili i znów Allah Akbar.Nic podobnego nie było.31 października był zupełnie inny schemat. Ktoś cichutko podłożył bombę i zniknął. A po wybuchu – żadnych oświadczeń i wymagań. To nie styl religijnych fanatyków, a tylko tajnych służb specjalnych.
Jakie państwo mogło zorganizować zamach?
USA,kraje europejskie i Izrael odrzucam stanowczo.To,pomijając wszystko,bardzo poważne państwa i nie będą zajmować się podkładaniem bomby w pasażerskim samolocie,należącego do atomowego mocarstwa,wiedząc o tym,że konsekwencje mogą być bardzo poważne dla wszystkich.Na Bliskim Wschodzie są trzy państwa, których działalność Rosji w Syrii doprowadza do szalu,nimi są:Turcja,Katar i Arabia Saudyjska.Turcję również trzeba odrzucić,zbyt wiele Rosję i Turcję łączy,oprócz tego władzy Turcji wiedzą,że zabójstwo 224 Rosjan daje Putinowi Casus belli dla rozpoczęcia wojny.Nie mogę sobie wyobrazić tego,że Erdogan marzy o wojnie z Rosją,jednak Turcja jest państwem obliczalnym,pomijając wszystko.
Katar,po chwile namysłu,również odrzucę.To państwo nie zrobi kroku bez pozwolenia Waszyngtona.Pozostaje się Arabia Saudyjska.
Do grona obliczalnych państw ją zaliczyć można z dużym wysilkiem, a do grona "państw demokratycznych" – wcale. Jest to absolutna monarchia w czystej postaci, gdzie o wszystkim decydują królowie z dynastii Saudów. Ten kraj żyje zgodnie nie z prawem szariatu, a na zasadzie: co do głowy przyjdzie Królu.
Wszystko komplikuje fakt, że obecny król Salman ibn Abd al-Aziz Al Su’ud bardzo stary (ma 80 lat) i, jak mówią, nie jest do końca przy zmysłach. A jego bliscy prowadzą między sobą zaciekłą walkę o tron. Kto w tej sytuacji podejmuje w Arabii Saudyjskiej decyzje – zrozumieć praktycznie niemożliwie.I to Saudowie,jako jedyni,są zdolne do takiego kroku.
Czy mogli Saudowie działać bez zgody USA,lub wbrew ich woli?
Jak najbardziej.Wystarczę spojrzeć na tą wojnę,którą prowadza z amerykańskim przemysłem,wydobywającym ropę z łupków.
Co zrobi Putin,jak dostanie niezbity dowody na to,że to Saudowie zorganizowali zamach?
W pierwszej kolejności będą naniesione uderzenia rakietowe,które zniszczą saudyjski system obrony przeciwlotniczej i wojskowe lotniska.Atak okaże się niespodzianką dla wszystkich,ale Rosja szybko wytłumaczy dlaczego to musiała zrobić.Dla zniszczenia obrony przeciwlotniczej będą wykorzystane pociski manewrujące,bazujące jak na okrętach ,tak i na samolotach.Możliwości Rosja posiada ogromne,oprócz tego mogą być wykorzystane balistyczne pociski "Iskander",które tylko nominalnie maja zasięg 500 km,a bardziej prawdopodobne,że zasięg jest kilkakrotnie większy,na co wskazują wiele zachodnich ekspertów.Po zniszczeniu rakietami obrony przeciwlotniczej,do dzieła zabiorą się rosyjskie samoloty,które zbombardują newralgicznie ważne dla Saudów obiekty.Na pewno na liście znajdzie się infrastruktura wydobywcza.W ten sposób Rosja osiągnie dwa cela.
Czy USA wstaną w obronie Arabii Saudyjskiej?
Nie,na pewno nie przy Obamie,bo Stany już mają dość Saudów.Tylko leniwy nie wskazał Amerykanom: "Twierdzicie,że walczycie o demokrację i prawa człowieka na całym świecie. A wasi najbliżsi przyjaciele dziedziczni tyrani, którzy swoim podwładnym za małżeńskie zdrady obcinają głowy, a za homoseksualizm zabijają kamieniami". Oprócz tego ząb na Saudów ma amerykański przemysł naftowy,mający potężne lobby w Waszyngtonie,który w lupki wpakował setki mld dolarów i wszystko wskazuje na to,ze wkrótce wiele firm splajtują.
p.s. Saudowie teraz mocno obrywają w Jemenie,gdzie ich siły związane walka z husyckim powstańcami.To na pewno rosyjscy wojskowi wezmą pod uwagę.