Dodaj do ulubionych

Anglia - kraj morski, Niemcy - kraj "ladowy"

09.11.15, 13:42
Znany pisarz angielski G.K. Chesterton, tworzacy glownie w okresie I-szej Wojny Swiatowej tak pisal miedzy innymi:

"Nazwanie Anglii wyspa jest niedomowieniem. Anglia jest nie tylko wyspa, lecz wyspa rozcieta w dodaktu wodami morza na niemal trzy odzielne wyspy. I nawet w glebi jej ladu (Midlands) czuje sie w powietrzu zapach morskiej soli.

Niemcy sa poteznym, uroczym i urodzajnym krajem polozonym w glebi ladu, ktory z trudem odnajduje droge do morza jedynie poprzez dwie waskie i krete drogi, podobnie jak ludzie znajduja sciezke do podziemnego jeziora. Flota angielska (British Navy) jest naprawde narodowa poniewaz jest naturalna. Utworzona zostala na skutek setek przypadkowych wydarzen historycznych z udzialem statkow i marynarzy przez dlugie wieki. Natomiast flota niemiecka (German Navy) jest tworem sztucznym, tak sztucznym jakim bylyby sztuczne Alpy postawione przez czlowieka gdzies w glebi Anglii. Kajzer Wilhelm II-gi po prostu skopiowal flote angielska podobnie jak kiedys Fryderyk II-gi skopiowal armie francuska. I ta cecha, podobna Japonczykom lub mrowkom, ta gorliwosc w kopiowaniu jest jedna z setek cech, ktora posiadaja Niemcy, a ktorej nie posiadaja Anglicy."

(G.K. Chesterton, "The Barbarism of Berlin", rok wydania 1914)

Dodalbym od siebie, ze autor sporo przesadzil. O ile Anglia byla rzeczywiscie krajem wybitnie morskim, o tyle Niemcy byly i sa krajem zarowno morskim jak i ladowym. Niemcy to nie tylko Bawaria i Alpy. Autor zapomnial o Hamburgu i o Bremie, miastach nie mniej "morskich" niz
Liverpool. Zapomnial o Lubece, Szczecinie, Krolewcu i Gdansku (wtedy).
Zapomnial o Hanzie o i jej "panowaniu na morzach" w czasach znacznie wczesniejszych (XIV, XV wiek) niz te, w ktorych Anglia doszla do pozycji morskiej potegi. Wreszcie aby powstal narod angielski, na Wyspy Brytyjskie musieli przybyc jego przodkowie - Sasi i Anglowie, z polnocnych Niemiec i z Danii. Przeciez ci zeglarze nie przeplyneli przez Morze Polnocne wplaw, tylko na jakichs lodziach lub statkach, ktore juz wtedy posiadali. Podzielone w pozniejszych wiekach na drobne panstewka Niemcy nie mialy wielkiej floty, tak wiec Cesarz Wilhelm II-gi musial ja stworzyc od podstaw.

Mamy tu przyklad opinii czlowieka, wcale nie glupiego, ktory pisze swoje wywody na temat innego kraju, ktory zna tylko pobieznie i ktory uwaza za wroga. Dlatego wiele rzeczy upraszcza i ukazuje w takim swietle, jakie mu odpowiada. Podobnie jak dzis "webrygada" chce nam ukazac Ameryke i Zachod.
Winston Churchill w swojej ksiazce pt."A History of the English-Speaking Peoples" poswieca sporo miejsca dwom "krajom morskim", za ktore uwaza Anglie i Holandie, bedace przez pewien czas zjednoczone pod berlem wspolnego krola - Wilhelma III-go Oranskiego.
Wiadomo, ze we wczesnych wiekach Holandia byla czescia Niemiec, potem sie odlaczyla i poszla wlasna droga. Jezyki "ludzi morza" to w czasach Hanzy dolnoniemiecki (Plattdeutsch), a pozniej blisko z nim spokrewnione holenderski i angielski.

============================================================
"This could have occurred nowhere but in England, where men and sea interpenetrate, so to speak - the sea entering into the life of most men, and the men knowing something or everything about the sea, in the way of amusement, of travel, or of bread writing."

(Joseph Conrad, "Youth")

"W zadnym innym kraju, tez przeciez silnie z morzem zwiazanym, w zadnej Francji, Portugalii czy Hiszpanii, nie spotykalo sie tylu swiadectw ich morskiej historii. Nigdzie poza Anglia nie czulo sie tak silnie, ze kraj zyje i bogaci sie z morza."

(Wienczyslaw Kon, "Przy anglieskim nabrzezu", Wienczyslaw Kon - polski oficer marynarki, ktory duzo plywal przed wojna po calym swiecie i przebywal w Anglii podczas wojny.)
Obserwuj wątek
    • j-k Polsza - tesz kraj lądowy. 09.11.15, 14:29
      Londynu polozonego (prawie) nad Morzem - nam brak, ale

      mamy za to: - Lądek Zdroj.
      • de_oakville Bad Landeck, Bad Kudowa 09.11.15, 18:36
        j-k napisał:

        > Londynu polozonego (prawie) nad Morzem - nam brak, ale
        >
        > mamy za to: - Lądek Zdroj.

        Lądek Zdroj - przed wojna Bad Landeck ("Bad" po niemiecku znaczy "Zdroj").

        Mamy, owszem mamy. Jednak, aby nasycic sie 100%-towa polskoscia jezdze do Kazimierza nad Wisla, Zamoscia i Sandomierza. W Lądku czuje sie jeszcze lepiej - jak jaskolka, ktorej kazano zamieszkac w gniezdzie bociana.
        • j-k Tak szczerze: 09.11.15, 18:44
          de_oakville napisał:
          > Mamy, owszem mamy. Jednak, aby nasycic sie 100%-towa polskoscia jezdze
          do Kazimierza nad Wisla, Zamoscia i Sandomierza.

          - jako Warszawiak - bylem tam 100 razy...

          W Lądku czuje sie jeszcze lepiej - jak jaskolka, ktorej kazano zamieszkac w gniezdzie bociana
          ale czasy sie zmieniaja i zmieniam krajobraz na Lądek Zdroj.

          ja tesz. taniej i przyjemniej.
    • wtop.ek Re: Anglia - kraj morski, Niemcy - kraj "ladowy" 09.11.15, 15:01
      Polemizowałbym. Owszem, Hanza, Hamburg, Królewiec itd, ale była to jednak żegluga przybrzeżna i lokalna, a Bałtyk jest w zasadzie śródlądowym jeziorem.

      Angla to jednak inny format - żegluga oceaniczna, trade winds, kolonie na drugim krańcu świata, wielkie odkrycia. Drake, Cook, Bligh i Nelson. No i sięgające XVII wieku tradycje Royal Navy. Kriegsmarine zaczeła raczkować dopiero w Ii połowie XIX wieku.
    • szwampuch58 Re: Anglia - kraj morski, Niemcy - kraj "ladowy" 09.11.15, 15:29
      No dobra ale o co chodzi w tym historycznym ,niewatpliwie ciekawym na forum historia, tu?
      • amg10 Tak, de_Oakville czesto pisze posty 09.11.15, 17:50
        szwampuch58 napisał:

        > No dobra ale o co chodzi w tym historycznym ,niewatpliwie ciekawym na forum his
        > toria, tu?

        z wiadomego tylko jemu powodu, tresciami oczywistymi i rzadko wzbudzajacymi chec odpowiedzi.
        • zeitgeist2010 Re: Tak, de_Oakville czesto pisze posty 09.11.15, 21:17
          amg10 napisał:

          > szwampuch58 napisał:
          >
          > > No dobra ale o co chodzi w tym historycznym ,niewatpliwie ciekawym na forum historia, tu?
          > z wiadomego tylko jemu powodu, tresciami oczywistymi i rzadko wzbudzajacymi chec dpowiedzi.


          Jego watki i wpisy sa dowartosciwaniem tego forum "Swiata". Zawieraja nie tylko historie ale duzo refleksji politycznej i kulturowej.

          Jakiz kontrast do tych masowych i nikomu niepotrzebnych banalow, ktore codziennie zasmiecaja to forum. Ja bym takiego boaviste i kilku innych darmozjadow do jakiejs pozytecznej roboty wygonil. Zbieranie smieci w parku na przyklad.

          But again. On second thought I might be too harsh. Byc moze te nieroby to jakies kaleki w wozkach inwalidzkich i pisanie na forum to jedyna ich rozrywka.
      • de_oakville Re: Anglia - kraj morski, Niemcy - kraj "ladowy" 09.11.15, 18:49
        Historia lubi sie powtarzac. Dzisiaj jak dawniej - kraje do niedawna "niedorozwiniete" lub podzielone, ktore pozniej zlapaly nieco "wiatru w zagle" w okresie prosperity, chcialyby zmienic bieg historii, tzn. zastapic soba tych, ktorzy maja wiekowe doswiadczenie w prowadzeniu spraw, na ktorych sie od dawna lepiej znaja i do ktorych sie lepiej nadaja.
        Tak samo jak dawne kajzerowskie Niemcy, ktore chcialy sie za wszelka cene wepchac sie tam, gdzie bylo im zupelnie nie do twarzy i gdzie poza chora ambicja Cesarza nic ich nie wiodlo.
        • kylax1 A Ci, którzy mają "wiekowe doświadczenie" sami 09.11.15, 20:44
          zmienili bieg historii zastępując jeszcze starszych, którzy mieli wiekowe doświadczenie. Zatem nie rozumiem tego rozumowania.

          Sugerujesz, że świat powinien stanąć w miejscu i na wieki wieków dominować powinien Waszyngton i Londyn?

          Tak nigdy nie było. Imperia powstają i upadają. Upadł Rzym, upadło Imperium Mongolskie, upadło Imperium Hiszpańskie, upadło Imperium Brytyjskie, upadł ZSRR, upadnie Imperium Amerykańskie i każde inne, które nastąpi po nim.
          • de_oakville Re: A Ci, którzy mają "wiekowe doświadczenie" sam 10.11.15, 00:50
            Oczywiscie, ze masz racje. Czesto sie jednak zdarzalo w historii, ze zwyciezcy, ktorzy budowali na gruzach dawnej, pokonanej przez siebie wyzszej cywilizacji, potrzebowali bardzo dlugiego czasu, aby jej dorownac, a potem nawet ewentualnie przewyzszyc. To jeszcze pol biedy jesli im sie udalo. I bardzo dobrze. Bywali i tacy zwyciezcy, ktorzy nigdy nigdy poprzedniej cywilizacji nie dorownali. To niedobrze.
            Dobrze, ze Turcy nie zdobyli Wiednia i nie zaczeli budiowac na jego gruzach drugiego Stambulu. Rosjanie w Kaliningradzie drugiego Königsberga do tej pory nie stworzyli.
            Londyn i Waszyngton z pewnoscia nie beda dominowac "na wieki wiekow". My tez nie dozyjemy 22-go wieku. Ale nie mialbym nic przeciwko temu, aby Londyn i Waszyngton dominowaly nieco dluzej niz my zyjemy.
            • deutor Re: A Ci, którzy mają "wiekowe doświadczenie" sam 10.11.15, 01:23
              de_oakville napisał:

              > nie mialbym nic przeciwko temu, aby Londyn i Waszyn
              > gton dominowaly nieco dluzej niz my zyjemy.

              hmm w tym Londynie czesciej mozna uslyszec Allah Akbar niz God Save the Queen
              w Washingtonie zas jest coraz ciemniej,wrecz czarno..
              czy napewno o taka dominacje chodzi?
            • kylax1 To już nie jest ten sam Londyn i Waszyngton. 10.11.15, 13:57
              Obecnie to orwellowskie państwa, gdzie rząd wtrąca się nawet do łóżka vide aresztowanie ludzi w UK za dobrowolny seks BDSM.
              • de_oakville Ale Pekin tez jeszcze nie ten 10.11.15, 18:38
                kylax1 napisał:

                > Obecnie to orwellowskie państwa, gdzie rząd wtrąca się nawet do łóżka vide ares
                > ztowanie ludzi w UK za dobrowolny seks BDSM.

                Na szczescie Toronto w dalszym ciagu takie samo, gdzie przezylem kiedys najlepsze chwile mojej (drugiej) mlodosci :) Nikt mi do lozka nie zaglada i nie zagladal, a w dodatku nie musze sie bac, ze jakis milicjant ludowy ("pan wladza") zatrzyma mnie bez powodu na ulicy i powie "dowod poprosze obywatelu" (jak w PRL-u)

                Ktoz inny poza Chinami moze zastapic w przyszlosci Ameryke? Chyba nie jakis neo-Zwiazek Radziecki roszczacy sobie pretensje do bycia we wszystkim najlepszy. Mam nadzieje, ze biali beda mieszkac w Szanghaju lub w Hong-Kongu w swoich "Europe Towns" i czuc rownie duzo telerancji ze strony Chinczykow jak ci ostatni czuli (na ogol) w swoich "China Towns" w krainie bialego czlowieka.
                • zeitgeist2010 Re: Ale Pekin tez jeszcze nie ten 22.11.15, 20:55
                  de_oakville napisał:
                  >
                  (...) Ktoz inny poza Chinami moze zastapic w przyszlosci Ameryke? Chyba nie jakis neo -Zwiazek Radziecki roszczacy sobie pretensje do bycia we wszystkim najlepszy. Mam nadzieje, ze biali beda mieszkac w Szanghaju lub w Hong-Kongu w swoich "Europe Towns" i czuc rownie duzo telerancji ze strony Chinczykow jak ci ostatni czuli (na ogol) w swoich "China Towns" w krainie bialego czlowieka.

                  Nie doczekamy takich czasow, gdzie ktos zastapi USA, kiedy zmienia sie zasadniczo dzisiejsze paradygmaty. Za duzo jest ludzi a za malo surowcow i przestrzeni.

                  CHinczycy to najca stadna i skupiaja sie w grupach na obczyznie. Westerners to cywilizacja indiwidualistow i w Chinach tez kazdy trzyma sie osobno, co nojwyzej razem z najblisza rodzina. Na rynku pracy bedziesz dyskryminowany i tylko jakas firma za twoimi plecami daje ci status.
                  W zyciu codziennym mozesz jednak liczyc na zyczliwosc i ogromna ciekawosc. Jak idziesz wieczorem przez ulice w osiedlu czysto chinskim bedziesz caly czas kuszony do rozmowy i towarzystwa przez mlode chinki. Usmiechy, smiech, zagadywanki po angielsku. A jak jeszcze odpowiesz po chinsku to bedziesz mial ucieche przez reszte wieczoru.


                  ---------------------------------------------
                  What´s the US strategy? USA doesn´t have any strategy but we´re working on it. Who´s working on it? Me and 3 other guys.- Charlie Wilson´s war.

                  Es hora del sentido común, de recuperar la soberanía y la democracia. Juntos, claro que Podemos.
                • kylax1 USA, Kanada i Australia to nie jest "kraina białeg 22.11.15, 21:07
                  o człowieka". To są społeczeństwa wieloetniczne. Czarni byli w USA przed Polakami.
                  • zeitgeist2010 Re: USA, Kanada i Australia to nie jest "kraina b 08.12.15, 21:44
                    kylax1 napisał:

                    > o człowieka". To są społeczeństwa wieloetniczne. Czarni byli w USA przed Polakami.
                    A australijscy Aborygeni zasiedlili ten kontynent bardzo dawno temu bo przed 40 000 laty. Nie stworzyli cywilizacji technicznej bo i po co. Nikt im nie zagrazal a przezyc w izolacji mogli prostymi srodkami.
                    >
    • polski_francuz Zalety i wady bycia wyspa 09.11.15, 20:09
      Jak jezdzilem w Londynie metrem to widzialem, ze odleglosc od okna wagonu do sciany tunelu byla o wiele mniejsza niz w Paryzu. I myslalem (i ciagle mysle), ze Anglicy oszczedzaja na przestrzeni, bo wiedza ze sa wyspa. I ze jak czy tu czy tam sie zbyt rozprzestrzenisz to dochodzisz do wybrzea.

      To moze wada. O zalecie czytalem niedawno. Okazuje sie, ze w XVVII i XVIII wieku Anglia miala o wiele mniej ludnosci niz Francja. Tylko, jako ze byla wyspa to niewielu o tym wiedzialo. I by Anglie zdobyc, trzeba bylo pokonac jej flote. A flote Anglicy mieli silna.

      PF
      • de_oakville Zauwazyl to rowniez pewien Wegier 10.11.15, 02:21
        polski_francuz napisał:

        > Jak jezdzilem w Londynie metrem to widzialem, ze odleglosc od okna wagonu do sc
        > iany tunelu byla o wiele mniejsza niz w Paryzu. I myslalem (i ciagle mysle), ze
        > Anglicy oszczedzaja na przestrzeni, bo wiedza ze sa wyspa. I ze jak czy tu czy
        > tam sie zbyt rozprzestrzenisz to dochodzisz do wybrzea.

        W ksiazce Kona jest cos takiego:

        "Pewnego razu w kosmopolitycznym tlumie gosci w barze hotelu Dorchester w Londynie
        zetknalem sie przelotnie z dosc tajemniczym czlowiekiem, ktory nie nalezal do zadnego
        wyraznie okreslonego srodowiska europejskiej emigracji, a ktory z pochodzenia bedac
        Wegrem znal caly swiat. Wiedzialem juz skadinad, ze Wegier, a byl to rok 1942, przebywa
        w Anglii od niedawna, postawilem wiec mu banalne pytanie - 'How do you like this country?'
        Jak sie panu podoba ten kraj?

        - Wie pan - Wegier powiedzial jakby z ociaganiem sie - nie bardzo. Tu wszystko jest takie jakies male. Male domy, waziutkie drogi, malutkie samochody, mniejsze niz gdzie indziej wagony kolejowe... I ludzie mali w tym swoim konserwatyzmie, mali swoja krotkowzrocznoscia, w skostnialym przywiazaniu czy przyzwyczajeniu do slow i gestow bez sensu, a majacych tylko akcentowac, jak bardzo sa od nas odmienni, jacy bardzo british."

        (Wienczyslaw Kon, "Przy angielskim nabrzezu")
    • zeitgeist2010 Ciekawe cytaty i porownania 09.11.15, 21:38
      de_oakville napisał:


      (...) Dodalbym od siebie, ze autor sporo przesadzil. O ile Anglia byla rzeczywiscie krajem wybitnie morskim, o tyle Niemcy byly i sa krajem zarowno morskim jak i ladowym. Niemcy to nie tylko Bawaria i Alpy. Autor zapomnial o Hamburgu i o Bremie, miastach nie mniej "morskich" niz Liverpool. Zapomnial o Lubece, Szczecinie, Krolewcu i Gdansku (wtedy). (...)

      Dla mnie uosobieniem nacji zeglarskich to Portugalczycy i Hiszpanie.
      Ich osiągniecia są znane. Warto przypomniec, ze plw iberyjski , poza Asturią, przez 700 lat byla pod rzadami Maurow i innych muzulmanow. To od nich iberyjczycy nauczyli sie sztuki nawigacji.
      Dlatego 1/3 swiata mowi ich jezykami.
      Gdy portugalczycy przez pomylke odkryli Brazylie, ich ojczyzna miala jakies 200 000 mieszkancow. Brazylia ma 200 mln obywateli.

      Flota hiszpanska trzymala w szachu reszte swiata, az ich pokonali Brytyjczycy. Ale do dzisiaj w pamiecji historycznej Anglikow najwazniejsze jest pokonanie „the armada” i kazdy wie o co chodzi.


      > Zapomnial o Hanzie o i jej "panowaniu na morzach" w czasach znacznie wczesniejszych (XIV, XV wiek) niz te, w ktorych Anglia doszla do pozycji morskiej potegi. Wreszcie aby powstal narod angielski, na Wyspy Brytyjskie musieli przybyc jego przodkowie - Sasi i Anglowie, z polnocnych Niemiec i z Danii. Przeciez ci zeglarze nie przeplyneli przez Morze Polnocne wplaw, tylko na jakichs lodziach lub statkach, ktore juz wtedy posiadali.

      No dodajmy wielowiekowa inwazje "Vikingow" z Norwegii i Danii. To oni stanowia 1/3 wkladu w jezyk angielski i Brytyjczykow.

      Dla ciekwasci mozna sprawdzic etymologii nazwy Dublin albo takiego Yorku.
      >
    • xystos Re: Anglia - kraj morski, Niemcy - kraj "ladowy" 10.11.15, 07:43
      Anglia z Austria maja jedna ceche wspolna

      Oba te kraiki zyja swoja historia i sadza
      ze w dalszym ciagu cos znacza,mocarstwowo.




      ZEN
      • de_oakville Berlin, Hamburg, Wieden, Monachium 10.11.15, 13:49
        xystos napisał:

        > Anglia z Austria maja jedna ceche wspolna
        >
        > Oba te kraiki zyja swoja historia i sadza
        > ze w dalszym ciagu cos znacza,mocarstwowo.

        Ja jestem Polakiem, wiec nie za bardzo moge patrzez "z gory" te "kraiki", nieco wieksze od Polski (Anglia) lub majace bardziej znane na swiecie stolice (Wieden) niz Warszawa.

        Wieden byl kiedys stolica mocarstwa europejskiego (Austro-Wegier), podobnie jak Paryz, podczas gdy Berlin, przed 1871, stolica zaledwie sredniej wielkosci panstwa (Prus). Wieden byl wtedy tez najwiekszym miastem niemieckojezycznym i srodkowoeuropejskim. I chociaz pozniej, po zjednoczeniu Niemiec, Berlin rozwinal sie blyskawicznie i przewyzszyl Wieden dwukrotnie liczba ludnosci (przed wojna Berlin 4 mln, Wieden 2 mln), to jednak stolica Austrii ma po dzis dzien "jasniejsza aureole" miasta swiatowego (opera, palac cesarski itd.). Poznalem wszystkie najwieksze (ponad milionowe) miasta niemieckojezyczne. Wszystkie one sa inne i niepowtarzalne. Monachium i Wieden maja smak "poludniowy", cos jakby z Rzymu. Hamburg to miasto, ktore mogloby lezec w Anglii. Berlin - to cos pomiedzy, a ponadto dzieki swojej tragicznej historii podczas II - WS jeszcze bardziej ekscytujacy pewnie niz przed wojna.
        Poza tym Wieden jest jednym z miast w czolowce swiatowej (kilkakrotnie pierwsze miejsce) jezeli chodzi o wskaznik jakosc zycia (nawet przed Vancouver).
        Londyn rowniez zachowal po dzis dzien pozycje miasta swiatowego "A", plasujac sie ostatnio nawet przed Nowym Jorkiem.
        • de_oakville Re: Berlin, Hamburg, Wieden, Monachium 10.11.15, 13:52
          de_oakville napisał:

          > Wieden byl kiedys stolica mocarstwa europejskiego (Austro-Wegier), podobnie jak
          > Paryz - stolica innego wielkiego mocarstwa europejskiego (Francji)
      • mara571 chcesz czy nie chcesz W. Brytania jest 22.11.15, 21:17
        nadal atomowym mocarstwem.
    • aby Wielka Brytania - armes Deutschland 24.11.15, 04:09
      Zostawmy na boku Maicindera i innych geopolityków.
      Obserwuję te dwa kraje od dość dawna i dochodzę do wniosku, że podobieństwa są powierzchowne i przelotne a różnice głębokie, fundamentalne i odradzające się ciągle na nowo. Dlatego też powtarzane powszechnie wyznanie wiary w 'wartości europejskie' jest pustym frazesem.
      Krótko i zrozumiale różnicę między tymi dwoma narodami można ująć tak - Niemcy są pryncypialni, Anglicy (Brytyjczycy) są pragmatyczni. To co Niemcy cenią i uważają za mądrość jest w oczach świata anglosaskiego szaleństwem, głupotą, działaniem na własną szkodę, jeśli nie wręcz samobójczym. Na takie oceny z zewnątrz swojego sposobu myślenia i odczuwania (mindset) Niemcy są głusi; a jeżeli je dostrzegają, to z uporem maniaka (mam na myśli dosłownie maniaka-psychotyka) tłumaczą sobie, że inni nie dojrzeli do / nie osiągnęli tego stopnia rozwoju co oni. Ich reakcja przyjmuje postać agresji lub misyjnej pedagogiki. Wspólnym mianownikiem tych dwu postaw jest niezrozumienie i nieumiejętność prowadzenia dialogu i dyskusji jak równy z równym, auf Augenhöhe. Dla niemieckiej mentalności wejście w dialog - jak wszystko inne na świecie - to zadanie (Aufgabe) i sprawdzian siły woli (Willensakt), którego efektem ma być sukces, tj. przekonanie / narzucenie swojej wizji / narracji / woli. Dla Niemców - od lewa do prawa - dialog to Überzeugungsarbeit. Bycie z innymi to przewodzenie, granie roli des Vorreiters. Niemcy przenoszą ten kompulsywny schemat sytuacyjny na bodaj wszystko co robią, co pozostawia innym bardzo, jak to się dziś mówi, niekomfortową rolę bycia zmuszanym do podporządkowania się.
      Na niemiecką mentalność decydujący wpływ wywarły dwie cechy charakterystyczne luterańskiej reformacji. Są to po bezkompromisowość i fanatyczny upór 'Hier stehe ich und kann nicht anders', znajdujące wsparcie w swoistej indywidualistyczno-sentymentalno-mistycznej luterańskiej duchowości.
      Angielska reformacja ma oblicze racjonalnego kompromisu (Richard Hooker), zaś wiktoriańska Anglia ugruntowała zasadę, że tak jak w sportowych pojedynkach zwycięstwo nie jest przesądzone, tak w publicznej debacie nie może być tak, że z góry wiadomo kto ma rację i kto musi wygrać.
      Problemem niemieckich elit jest to, że w ferworze przodownictwa pracy oraz ze względu na totalne uzależnienie od nałogu wzajemnego pouczania się nie potrafiły się zdobyć nad zdystansowaną, racjonalną samorefleksją. Asumpt do takiej refleksji mogła dać np. wielka wystawa zorganizowana na przełomie 2014-2015 przez British Museum Germany: Memories of A Nation. Ponieważ ramy przestrzenne i czasowe (A 600-Year History) nie pasowały do obowiązującej w RFN wersji niemieccy komentatorzy, uznali, że nie warto się nią zajmować. Stało się tak może i dlatego, że musieliby autora wystawy i dyrektor British Museum Neil MacGregor postawić pod pręgierzem za szerzenie prawicowego dziedzictwa myślowego (rechtes Gedankengut) i neonazim.
      Armes, krankes Deutschland.


      • polski_francuz Deutschland heisst Kompromissbereitschaft 24.11.15, 07:16
        Analiza zupelnie nietrafna. Bo wlasnie to co podziwiam w Niemczech to zdolnosc kompromisu. To szukanie mozolne wspolnego mianownika. Przyklady: bardzo niewiele strajkow bo zwiazki zawodowe sie czesto dogaduja czy tej rzad wielkiej koalicji.

        Takie sa dzisiejsze Niemcy. I tego warto i trzeba sie od niech uczyc. I Polakom i Francuzom.

        PF
        • aby Nie kompromis lecz wielki przywódca! 27.11.15, 05:13
          Umowy między pracodawcami a związkami zawodowymi to rzeczywiście dobry przykład na funkcjonowanie zasady kompromisu w kluczowym obszarze stosunków między pracą a kapitałem. Niemniej jednak warto zauważyć, że ‘autonomiczne’ związki zawodowe są totalnie podporządkowane ideologii. Kiedy jest zapotrzebowanie na politycznie poprawne demonstracje zawsze wysyłają odpowiednio liczne oddziały, by jak to się mówi 'die Zeichen setzen', co w praktyce oznacza, że są bezwolnym narzędziem społecznej kontroli i polityki zastraszania. Ostatnio np. związki wezwały do denuncjowania kolegów, którzy są sceptyczni wobec pseudo-religijnego kultu pod nazwą Willkommenskultur, po to by można było ich usunąć z pracy (chodzi o wszelkie stanowiska kierownicze).
          Użyłem słowa 'totalne podporządkowanie' świadomie, gdyż gdyby było inaczej to właśnie w łonie tej reprezentacji interesów pracobiorców można byłoby się spodziewać głosów krytyki czy sprzeciwu wobec polityki imigracyjnej rządu i partyjnego kartelu w Berlinie, godzącej w interesy słabiej zarabiających.
          I jeszcze jedna uwaga. Pole działania dobrodziejstw Tarifverträge systematycznie się kurczy - w starych landach to już tylko 52% pracobiorców, w nowych landach ok. 35%.

          Na kompromis w myśleniu i dyskursie politycznym IS (Ideologiestaat) BRD nie ma miejsca, bo dosłownie wszystko, co staje się przedmiotem uwagi oceniane zabsolutyzowaną kategorią (Prüfstand) postępu (Fortschritt). Typowa jest tu reakcja Sabine Leutheusser-Schnarrenberger, b. min sprawiedliwości z ramienia liberałów, a więc osoby najbardziej wydawałoby się predestynowanej do myślenia w kategoriach kompromisu. Wczoraj w programie DLF ‘Zeitzeugin’ dziennikarka prowadząca rozmowę wywołała temat sprzeciwu państw SiWE wobec polityki dystrybucji migrantów w EU. Pani SLS uznała to stanowisko za ‘Rückschritt’ (krok do tyłu) i poza tę metaforę nie wyszła – w RFN to wystarczy za myślenie. Na pytanie jak Europa – tzn. berlińsko-brukselski kartel, takie podmiany słów to też norma w RFN-owskim dyskursie – poradzi sobie z tym problemem (tzn. problemem krnąbrnych państw), p. SLS dała wyraz nadziei, że pojawi się WIELKI PRZYWÓDCA, z charyzmą, który opanuje sytuację i pociągnie wszystkich do przodu.
          A więc lekarstwem nie kompromis – lecz WIELKI PRZYWÓDCA i jego MOC. Tak myśli i rozumuje RFN-owska prawniczka i liberałka z FDP. A co myślą Niemcy? Nie do końca wiadomo, bo co najmniej 40%, jak można było przeczytać przed kilku dniami w Die Welt, boi się powiedzieć głośno co myśli. Taki to wolny kraj, na zdrowie!
          • zeitgeist2010 Re: Nie kompromis lecz wielki przywódca! 08.12.15, 22:07
            aby napisał:

            (...) A więc lekarstwem nie kompromis – lecz WIELKI PRZYWÓDCA i jego MOC. Tak myśli i rozumuje RFN-owska prawniczka i liberałka z FDP. A co myślą Niemcy? Nie do końca wiadomo, bo co najmniej 40%, jak można było przeczytać przed kilku dniami w Die Welt, boi się powiedzieć głośno co myśli. Taki to wolny kraj, na zdrowie!


            Obydwa twoje wpisy sa niezwykle interesujace i trafnie oddaja stan rzeczy w tym kraju. Niemieckie pojecia podkreslaja tylko trafnosc analizy.
            Los FDP jest ciekawy. Taka partia zachodniej inteligencji i klasy sredniej znikla po jednych wyborach.

            Zamiast tego mamy AfD, ktora po odejsciu Luckego jest 8% zbiorowiskiem wsch. Gawiedzi i proletariatu wychowanego na nrd-owskim nihilizmie.

            Trafnie piszesz, ze:
            „Na niemiecką mentalność decydujący wpływ wywarły dwie cechy charakterystyczne luterańskiej reformacji. Są to po bezkompromisowość i fanatyczny upór 'Hier stehe ich und kann nicht anders', znajdujące wsparcie w swoistej indywidualistyczno-sentymentalno-mistycznej luterańskiej duchowości. „
            Podobnie jest w Szwecji.
            W obydwu krajach mamy tez podobne zjawisko wplywu na polityke przez waska elite uprzywilejowanych poprawiaczy swiata „Verantwortliche Wilkommenskulturträger”, ktorzy nie musza zyc na codzien z konsekwencjami swojej polityki- czytaj masowej imigracji z bl. Wschodu.

            Ciekawe, ze jedyna powazna sila przeciwku luteranskiej duchowosci jest wiejsko- katolicka Bawaria.
            W Szwecji takiego podmiotu nie ma ale jest inny. Szwedzcy Demokraci powstali na ideach nazistowskich ale po czasie stali sie azylem dla zdrowo myslacych obywateli z roznych srodowisk, spoza kregu naiwnych samozwanczych poprawiaczy swiata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka