borrka
02.10.16, 02:14
Obserwowalem z uwaga od poczatku, gdy na schickimicki ulice Berlina Zachodniego wlala sie enerdowska tluszcza ządna DM i VW, a na A2 pod rodzinnym Hanowerem pojawily sie pierwsze trabanty.
Tak szczerze, pierwszym objawem winds of changes byl smrod dwusuwow!
Wprawdzie wessies witali jakimis pulpetami zdziczalych w komunie rodakow, opinia o nich niewiele odbiegala od kolejnych fal wedrowki ludow z Polski, Czech, czy innej Albanii.
Ale byl optymizm tak wielki, ze natychmiast (no, prawie) wrocilem odbudowywac PRL.
Z tym wiekszym niesmakiem patrze na dzisiejszą Yurop.
Taka refleksja w przeddzien Swieta.