Dodaj do ulubionych

mądrość po szkodzie

07.04.07, 12:03
Czytajac różne wątki, a zwłaszcza te dotyczące miłosci, zwiazku, dzieci,
zdrady itd itp (czyli 75% forum) można zauważyć scieranie sie (czasem łagodne
a czasem ostrzejsze) dwóch opcji... jedną reprezentuja osoby młode które
czekają na wielka miłość, ew. świeżo poślubieni małżonkowie płci obojga, ew.
ci tuż przed slubem... to opcja idealistyczna; miłość zwycięży wszystko,
małżenstwo to cud, ukochany jest cudowny i zawsze taki bedzie itd itp...
druga opcja złożona z ludzi będących w zwiazku dłuzej niz parę lat lub
osób "po przejsciach" wcake nie neguje istnienia miłosci ale patrzy realnie -
ludzie się zmieniają, miłość może wygasnąc itd..
Pierwsza grupa stale zarzuca drugiej ze podchodzi do uczucia jak do
interesu :) że miłośc to nie biznes itd...

Niestety pierwsza grupa zapomina również o tym że statystyka jest nieubłagana
i również ich małżeństwa i związki (czego im nie życzę personalnie) rozpadną
sie z prawdopodobieństwem 15-20%. Czyli na 5 idealistek/istów na forum jedno
małzenstwo sie rozpadnie czy tego chcemy czy nie.
I w tym momencie rady tych starych pryków (i starych bab :) ) to nie
złosliwość, wrodzona wredota, zawisć tylko chęć pomocy żeby tym naiwnym było
kiedyś lepiej. Żeby nie patrzyli bezkrytycznie że zawsze bedzie tak jak jest
bo nie bedzie... to akurat jest pewne.
Po 5 czy 10- latach niektóre z Was staną przed widmem rozwodu i wtedy zaczna
sie zastanawiac; a dlaczego byłam taka głupia że zgodziłam sie siedzieć w
domu i nie pracować... a dlaczego nie protestowałam jak rodzice przepisywali
na mnie mieszkanie po slubie... itd itp.
Uwierzcie ze to co mówimy mówimy z doswiadczenia i życząc wam wszystkiego
najlepszego wiemy że i tak częsć z was dotknie jakies nieprzyjemne
wydarzenie... a zdrada bedzie tu chyba najmniej dotkliwa (50% mezczyzn i 40%
kobiet zdradza badz zdradziło)...

Tak mnie przy świetach wzięło - z tej okazji wszystkim wierzącym w ideały
życzę żeby nigdy życie was nie kopnęło w dupę ale....
... pamiętajcie nieraz o głosie rozsądku.

aha to nie jest temat do polemizowania bo z czym tu polemizować? ze
statystyką? po prostu to taka odrobina rozsądku podczas wiosny
Obserwuj wątek
    • maialina1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:16
      Tryel,
      twojej zonie i dzieciakom juz przedstawiles tę statystykę?
      Pewnie sie uciesza, ze tak statystycznie podchodzisz do kwestii rodziny.
      • iberia.pl Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:19
        Trypel ma....byla zone....i jest ojcem coreczki.
        • maialina1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:29
          A, to dlatego taki rozczarowany...
          • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:33
            Jezuuuuu dobrze Iberia mówiła... nie - nie rozczarowany - szczesliwy że juz po
            i inaczej patrzący na zwiazki... wiem ze jak małżeństwo to tak ale rozsadek
            musi być.
            • izabellaz1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:41
              trypel napisał:

              > wiem ze jak małżeństwo to tak ale rozsadek musi być.

              Zawsze, wszędzie i o każdej porze;P
    • iberia.pl Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:20
      swiete slowa...ale wiesz co?I tak Ci nie uwierza....pomysla, ze Ci zal, ze oni
      sa szczesliwi itd.Nie ma sensu tego tlumaczyc, oni wiedza lepiej, a to, ze za
      jakis czas byc moze przyznaja racje no coz....madry po szkodzie.
      • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:25
        iberia.pl napisała:

        > swiete slowa...ale wiesz co?I tak Ci nie uwierza....pomysla, ze Ci zal, ze
        oni
        > sa szczesliwi itd.Nie ma sensu tego tlumaczyc, oni wiedza lepiej, a to, ze za
        > jakis czas byc moze przyznaja racje no coz....madry po szkodzie.

        Widzisz nawet Maialina od razu węszy złosliwość w temacie... a człowiek tylko
        chciałby nieraz pomóc :)
        Niestety akurat tego chyba każdy musi sie nauczyć na włąsnym przykładzie.
        Chociaż jest jeden plus - drugi zwiazek jest wg statystyk dużo trwalszy od
        pierwszego. Bo obie strony wiedzą co jest ważne a co jest pierdołą, wiedzą
        czego od siebie oczekiwać a na co nie zwracac uwagi. itd itp
        • iberia.pl Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 14:25
          trypel napisał:


          > Chociaż jest jeden plus - drugi zwiazek jest wg statystyk dużo trwalszy od
          > pierwszego.

          dlatego nie unikam jak diable swieconej wody...rozwodnikow :-)

          >Bo obie strony wiedzą co jest ważne a co jest pierdołą, wiedzą
          > czego od siebie oczekiwać a na co nie zwracac uwagi. itd itp

          Tez mam takie zdanie.
      • maialina1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:32
        Iberia, to nie o to chodzi. Ale dlaczego ktos ma nam zabraniac cieszyc sie
        naszym szczesciem?

        Ok, jestem mlodą żoną, z raptem 2,5 letnim stazem (3, jesli doliczyc czas
        znoajomosci przed slubem), i jestem niesamowicie zakochana, szczesliwa,
        zauroczana, wierzaca gleboko w milosc, taką wieczną co nigdy sie nie konczy...
        I dlaczego jakis rozczarowany trypel ma mi to zabierac, twierdząc ze jestem np.
        zaslepiona czy cos w tym stylu i ze i tak skoncze tak jak on i tak jak wszyscy
        z dluzszym stazem?
        • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:35
          Wkładasz w moje usta cos czego nie powiedzialem. Życzę Ci żeby Twoja miłość i
          Twoje małżeństwo trwało wiecznie.
        • iberia.pl Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 14:22
          Maialina to nie jest tak.Ciesze sie, ze jestes szczesliwa i zycze Ci aby Wasze
          szczescie trwalo do grobowej deski mimo trudnosci, jakie zapewne gdzies na tej
          drodze Was spotkaja.
          Ale sama przyznasz, ze czesto tak jest, ze ktos nie widzi...
    • avital84 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:25
      Ano...odwieczny konflikt racjonalistów z romantykami.:)
      • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:27
        Tylko o ile większosć romantyków zostaje szybciej lub później racjonalistami o
        tyle nie znam racjonalisty który wróciłby do romantyzmu :D
        • thelma3 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:28
          a bo to "one way ticket" jest :)
        • avital84 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:30
          Ja stram się być gdzieś pośrodku, co też nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo to
          oznacza zawieszenie w próżni. Miewam przeskoki id romantyzmu ku racjonalizmowi i
          odwrotnie. Widać tak można. Z jednego nurtu do drugiego jak z kwiatka na kwiatek.
          Wolałabym wierzyć w romantyzm, ale moje życie nie jest dowodem istnienia takowego.
          Chociaż w sumie romantycy z tego co pamiętam nie bywali wcale szczęśliwi, a
          jeżeli bywali to chwilowo jak Romek z Julią, więc w sumei wszytsko się zgadza.;)
    • thelma3 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:26
      dobrze gada! dać mu wódki!
    • izabellaz1 Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:27
      ...na generalizowanie;P
      Nigdy nie żyłam w świecie ideałów. Nigdy nie lubiłam nawet epoki jaką był
      romantyzm, który tymi ideałami się charakteryzował w najróżniejszej postaci.
      Jestem i zawsze byłam realistką. Do mojej postawy dołączały co jakiś czas
      wydarzenia utwierdzające mnie w przekonaniu, że nic na świecie pewne nie
      jest...miłość po wieki, zgoda i harmonia również... choć dobrze byłoby gdyby
      istniała.
      • trypel Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:31
        Bo Ty wyjątkowa jestes :P ale poczytaj pare tematów o ślubach i zwiazkach i o
        tym czym jest małzeństwo...
        • avital84 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:34
          Ja w swoje szczęście nie wierzę, ale wierzę w szczęście innych.
          Chociażby widząc moich rodziców, którzy 25 lat po ślubie nadal się kochają i to
          uczucie widać na każdym kroku. Dlatego nie jestem sceptykiem. Uważam, że to może
          się przydarzyć, ale nie każdemu.
          • avital84 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:35
            A i dodam, że mój tata wcześniej również przeżył rozczarowanie, bo był
            rozwodnikiem z dzieckiem.
            Nigdy nie można przestać wierzyć.
            • trypel Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:36
              haaaaaaaaaa mówiłem ze drugi zwiazek jest trwalszy od pierwszego. Czego Twój
              tata jest dowodem
              • avital84 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:40
                On też tak twierdzi, ale myślę, że to nie jest żadna reguła.
                Jak on sam mówi po prostu na ten pierwszy był zbyt mało dojrzały.
                Czasem ludzie poznają się zbyt wcześnie.
                Myślę, że szczególnie jakby nie było;) faceci w wieku 21 lat czy 22, a nawet
                więcej nie wiedzą jeszcze czego chcą od życia. Ja jestem dowodem na to, że
                kobiety też niekoniecznie. Myślę, że nie można wchodzić w związki w zbyt młodym
                wieku.
                To takie mądrości mojego taty, które ja pochłonęłam.
                • trypel Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:42
                  bo Twoj tata z tego wynika jest madrym człowiekiem i wyciągnął wnioski z
                  pierwszego małżeństwa :) i bierz z niego przykład... poważnie
                  • avital84 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:45
                    Biorę z niego przykład aż za bardzo. Aczkolwiek nie chciałabym jednak
                    przechodzić prze dwa małżeństwa i rózwód.:)
                    Mądrości mojego taty sprawiły, że w kwestii związków jestem bardzo ostrożna i
                    mężczyzn w ogóle.;)
                    On zdradził mi wiele męskich tajemnic.:)
                    Dobry z niego tata, tak myślę.:)
        • izabellaz1 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:37
          trypel napisał:

          > Bo Ty wyjątkowa jestes :P

          Myślę, że wcale nie;P

          > ale poczytaj pare tematów o ślubach i zwiazkach i o tym czym jest małzeństwo...

          yyyyy to znaczy czym jest czy w jaki sposób postrzegają go najczęściej młodzi
          ludzie bo w wątkach raczej przedstawia się subiektywną ocenę sytuacji?
          • trypel Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:40
            Przykład - radzi sie młodym zeby np zrobili intercyzę i zastanowili sie czy
            mieszkanie po rodzicach wziac na małzeństwo czy też na jedno z nich... i w tym
            momenci teksty małżeństwo to nie biznes, ja go kocham itd... a co to zmieni????
            jesli małzeństwo bedzie szczesliwe to obojętne jest czyje co bedzie a jesli sie
            rozpadnie to rozwód bedzie dużo bardziej kulturalny i szybszy i mniej sie
            zmeczą obie strony...


            I last but not least - im wieksza miłość w zwiazku tym prawdopodobnie wieksza
            nienawiść po rozwodzie :)
            • izabellaz1 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:47
              trypel napisał:

              > Przykład - radzi sie młodym zeby np zrobili intercyzę i zastanowili sie czy
              > mieszkanie po rodzicach wziac na małzeństwo czy też na jedno z nich... i w tym
              > momenci teksty małżeństwo to nie biznes, ja go kocham itd... a co to zmieni????

              No tak myślałam, że o to między innymi Ci chodzi. Ale pamiętaj, jak już
              wspominałam, że nie każda młoda osoba myśli w ten sposób.
              Zresztą moje zdanie w kwestii intercyzy znasz i kilka innych również. Mimo, że w
              Twoich oczach jestem jeszcze smarkulą to nie znaczy, że nie potrafię generować w
              sobie postaw, które czynią mnie bardziej realnie patrzącą na świat niż Ci się
              wydaje. Czasem takie realistyczne podejście do życia przeszkadza w młodym wieku
              ale przynajmniej wyzwala od rozczarowań w pewnym stopniu zostawiając tym samym
              przyjemność miłego zaskoczenia w przypadku powodzenia.

              > jesli małzeństwo bedzie szczesliwe to obojętne jest czyje co bedzie a jesli
              sie rozpadnie to rozwód bedzie dużo bardziej kulturalny i szybszy i mniej sie
              > zmeczą obie strony...

              Zgadza się.
              • trypel Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:49
                Nie tylko intercyza. Nieraz pada tekst - siedzialam w domu przez 12 lat,
                wychowałam mu 2 dzieci a teraz on odchodzi a ja nie mam pracy i nie wiem co
                zrobic... sorry ale jak sie kobieta w imie miłosci skazuje na niewolnictwo
                ekonomiczne to jej problem a nie wredota faceta. O czyms takim też trzeba
                wczesniej pomysleć.
                • avital84 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:52
                  Ja również tak sądzę. Masz rację Trypel. I to o to tak naprawdę chodzi kobietom
                  i nie jest to żaden feminizm, ale racjonalne myślenie.
                • izabellaz1 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:56
                  trypel napisał:

                  > Nie tylko intercyza. Nieraz pada tekst - siedzialam w domu przez 12 lat,
                  > wychowałam mu 2 dzieci a teraz on odchodzi a ja nie mam pracy i nie wiem co
                  > zrobic... sorry ale jak sie kobieta w imie miłosci skazuje na niewolnictwo
                  > ekonomiczne to jej problem a nie wredota faceta. O czyms takim też trzeba
                  > wczesniej pomysleć.

                  Jak najbardziej. Ale to, że jedna osoba nie może usiedzieć w domu i po niecałym
                  roku skręca ją z tęsknoty za kontaktami innymi niż własne dziecko, koleżanki
                  mamy z osiedla i stagnacja intelektualna (oj zaraz będzie dym jak ktoś to
                  przeczyta inny niż Ty) to nie znaczy, że każda kobieta ma taki pęd. Niektórym
                  odpowiada zajmowanie się domem i dziećmi.
                  • trypel Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 12:57
                    izabellaz1 napisała:

                    > Niektórym
                    > odpowiada zajmowanie się domem i dziećmi.
                    >
                    >
                    Jasne ale wtedy nie moze miec pretensji do faceta jesli sie cos stanie że nie
                    ma za co życ... to jej nierozsądny wybór
                    • izabellaz1 Re: Coś Cię wzięło... 07.04.07, 13:02
                      trypel napisał:

                      > izabellaz1 napisała:
                      >
                      > > Niektórym
                      > > odpowiada zajmowanie się domem i dziećmi.
                      > >
                      > >
                      > Jasne ale wtedy nie moze miec pretensji do faceta jesli sie cos stanie że nie
                      > ma za co życ... to jej nierozsądny wybór

                      Zgadza się;)
                      Ale jak ktoś chce...jego sprawa
    • qw994 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:52
      Chyba należę do tego grona "starych bab", co objawia się między innymi tym, że
      jak czytam na forum zdania pt. "jestem pewna, że mój facet mnie nie zdradza",
      wydobywa mi się z gardziołka cyniczny chichocik :)
      • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:54
        Bo my jesteśmy stare zgredy :) a ja już mega stary zgred...
        ale na szczescie lubie takie cyniczne "stare baby"
        • izabellaz1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 13:03
          trypel napisał:

          > Bo my jesteśmy stare zgredy :) a ja już mega stary zgred...
          > ale na szczescie lubie takie cyniczne "stare baby"

          Jasne...to załóżcie klub starych zgredów i wydacie mi do niego przepustkę za 10
          lat <foch>

          ;PPP <wstręciuchy!>
          • qw994 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 13:18
            > Jasne...to załóżcie klub starych zgredów i wydacie mi do niego przepustkę za
            10
            > lat <foch>

            Dlaczego za 10? :) Wystarczy ze 2 lata poczekać i już się będziesz
            kwalifikować! :))))
            • izabellaz1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 13:20
              qw994 napisał:

              > > Jasne...to załóżcie klub starych zgredów i wydacie mi do niego przepustkę
              > za
              > 10
              > > lat <foch>
              >
              > Dlaczego za 10? :) Wystarczy ze 2 lata poczekać i już się będziesz
              > kwalifikować! :))))

              A czy Twoje podniebienie wytrzyma 2 lata do następnego spagetti;PPP?
        • qw994 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 13:14
          trypel napisał:

          > Bo my jesteśmy stare zgredy :) a ja już mega stary zgred...
          > ale na szczescie lubie takie cyniczne "stare baby"

          Dziękuję, ja lubię zgredów, he he :)
      • izabellaz1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 12:57
        qw994 napisał:

        > Chyba należę do tego grona "starych bab", co objawia się między innymi tym, że
        > jak czytam na forum zdania pt. "jestem pewna, że mój facet mnie nie zdradza",
        > wydobywa mi się z gardziołka cyniczny chichocik :)

        hehehehe:D Nom;)
    • rapsodiagitana Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 13:49
      Trypel, Ty to mądry facet jesteś :) Co czytam Twoje posty, to się zgadzam. A
      jeszcze chyba jestem (wiekowo) w kategorii "smarkula". Pozdrawiam serdecznie :)
      • izabellaz1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 13:52
        rapsodiagitana napisała:

        > Trypel, Ty to mądry facet jesteś :) Co czytam Twoje posty, to się zgadzam.

        Ej no tylko bez lizusostwa:D!
        Wszystkich rozumów na pewno nie pozjadał. Jeszcze w samozachwyt wpadnie i co
        wtedy;PPP?
    • justysialek Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 15:29
      Z pewnością masz troche racji ale...

      Wyobraź sobie kobietę, po przejściach, zdradzoną, która mówi koleżankom w
      pracy: nie wierz mężowi, męża trzeba krótko trzymać, na pewno cię zdradza itd.
      Pomyslisz o niej - jakaś chora kobieta, która projektuje swoje przeżycia na
      innych. Pewnie, że niektórzy faceci sa tacy, jak jej mąż, ale to nie znaczy, że
      wszyscy, że ma nastawiać te biedne, młode dziewczyny przeciw mężczyznom! Nie
      powinna np wychowywać swej córki w przekonakiu, że każdy mąż zdradzi prędzej
      czy później, bo zrobi jej po prostu krzywdę!

      Teraz konkluzja:
      Miałeś w swoim życiu jakiś zawód - stałeś się ostrożniejszy, sceptyczny.
      Smęcisz (tak - smęcisz) młodym ludziom, że ich spotka prawdopodobnie, w iluś
      tam procentach to samo! I jeszcze się dziwisz, że to ludzi wkurza! Mnie to nie
      dziwi, tak samo jak nie dziwi mnie twoja potrzeba smęcenia w obliczu twych
      życiowych doświadczeń. Czy uważasz jednak, że młode kobiety o niczym nie
      wiedzą, że mama ich nie przestrzegała?

      Ja doskonale wiem, że mój mąz może mnie kiedyś zdradzić, że możemy się
      rozwieść, że może zginąć w wypadku itd... Tylko co z tego?!
      czy mam go śledzić? nie ufać mu? czy mam go zamknąć w piwnicy? Czy mam usiąść i
      płakać?

      Po prostu z tego "przestrzegania" nic nie wyniknie. Jeżeli ma mnie coś złego
      spotkać to i tak się to stanie! I dobrze wiecie, że nieszczęściom trudno jest
      zapobiec! Wolę więc cieszyć tym, co jest teraz! I dodam, że nie pouczam na
      forum młodszych od siebie, jak mają żyć, bo ja mam już większe doświadczenie!
      • iberia.pl Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 15:36
        justysialek napisała:


        > Wyobraź sobie kobietę, po przejściach, zdradzoną, która mówi koleżankom w
        > pracy: nie wierz mężowi, męża trzeba krótko trzymać, na pewno cię zdradza
        itd. Pomyslisz o niej - jakaś chora kobieta, która projektuje swoje przeżycia
        na innych. Pewnie, że niektórzy faceci sa tacy, jak jej mąż, ale to nie znaczy,
        > wszyscy, że ma nastawiać te biedne, młode dziewczyny przeciw mężczyznom! Nie
        > powinna np wychowywać swej córki w przekonakiu, że każdy mąż zdradzi prędzej
        > czy później, bo zrobi jej po prostu krzywdę!

        NIC nie ZROZUMIALAS z tego co napisal Trypel....

        >
        > Teraz konkluzja:
        > Miałeś w swoim życiu jakiś zawód - stałeś się ostrożniejszy, sceptyczny.
        > Smęcisz (tak - smęcisz) młodym ludziom, że ich spotka prawdopodobnie, w iluś
        > tam procentach to samo! I jeszcze się dziwisz, że to ludzi wkurza! Mnie to
        nie dziwi, tak samo jak nie dziwi mnie twoja potrzeba smęcenia w obliczu twych
        > życiowych doświadczeń. Czy uważasz jednak, że młode kobiety o niczym nie
        > wiedzą, że mama ich nie przestrzegała?
        >


        jak wyzej....
        • justysialek Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 22:09
          iberia.pl napisała:
          > NIC nie ZROZUMIALAS z tego co napisal Trypel....

          Zrozumiałam, ale i tak się uczepiłam kilku rzeczy.

          Wiem, że przykład przeze mnie podany jest mocno przerysowany, ale uwierzcie mi,
          że tak właśnie postrzegane są wasze "dobre rady" przez tych "młodych
          idealistów".
      • iberia.pl Re: mądrość po szkodzie-P.S. 07.04.07, 15:37
        P.s. kto jak kto ale Trypel nie jest pesymista....co potwierdza tylko to, nie
        zrozumialas tego co napisal-ale mnie to nie dziwi.
        • justysialek Re: mądrość po szkodzie-P.S. 07.04.07, 22:11
          ....co potwierdza tylko to, nie
          > zrozumialas tego co napisal-ale mnie to nie dziwi.

          Tego akurat nie rozumiem - tzn nie rozumiem, jakie masz podstawy, do tego, by
          cię nie dziwiło to domniemane niezrozumienie.
          Chciałaś mnie obrazić?
          Nieładnie.
      • izabellaz1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 15:48
        justysialek napisała:

        > Wyobraź sobie kobietę, po przejściach, zdradzoną, która mówi koleżankom w
        > pracy: nie wierz mężowi, męża trzeba krótko trzymać, na pewno cię zdradza itd.
        > Pomyslisz o niej - jakaś chora kobieta, która projektuje swoje przeżycia na
        > innych. Pewnie, że niektórzy faceci sa tacy, jak jej mąż, ale to nie znaczy,
        że wszyscy, że ma nastawiać te biedne, młode dziewczyny przeciw mężczyznom! Nie
        > powinna np wychowywać swej córki w przekonakiu, że każdy mąż zdradzi prędzej
        > czy później, bo zrobi jej po prostu krzywdę!

        Nie o to chodzi...


        > Miałeś w swoim życiu jakiś zawód - stałeś się ostrożniejszy, sceptyczny.
        > Smęcisz (tak - smęcisz) młodym ludziom, że ich spotka prawdopodobnie, w iluś
        > tam procentach to samo! I jeszcze się dziwisz, że to ludzi wkurza! Mnie to nie
        > dziwi, tak samo jak nie dziwi mnie twoja potrzeba smęcenia w obliczu twych
        > życiowych doświadczeń. Czy uważasz jednak, że młode kobiety o niczym nie
        > wiedzą, że mama ich nie przestrzegała?

        Absolutnie nie o to chodzi...

        > Ja doskonale wiem, że mój mąz może mnie kiedyś zdradzić, że możemy się
        > rozwieść, że może zginąć w wypadku itd... Tylko co z tego?!
        > czy mam go śledzić? nie ufać mu? czy mam go zamknąć w piwnicy? Czy mam usiąść
        i płakać?

        Kompletny brak zrozumienia słowa pisanego...tego nikt nie napisał o czym mówisz
        powyżej...
        • izabellaz1 Ja również PS. 07.04.07, 16:01
          Pesymizm jest wtedy kiedy OCZEKUJESZ od życia samych przeciwności. "Wiesz", że
          Tobie się nie powiedzie etc.

          REALIZM jest wtedy kiedy liczysz się z tym, że kolejny dzień może nie przynieść
          tego co zaplanowałaś, tego co sobie wymarzyłaś, tego z czym wiązałaś nadzieje.
          Nie zwalnia to wcale od starań o to aby się powiodło tylko o świadomość tego, że
          nie ma nic pewnego.
          • justysialek Re: Ja również PS. 07.04.07, 22:22
            Ja to rozumiem Izabellaz.
            Wy tylko nie bierzecie pod uwagę tego, że jeżeli jakiejś młodej osobie troszkę
            brakuje rozsądku i dodatkowo idealizuje partnera i związek, to wasze rady
            odbierze dokładnie jak "gadanie ciotki-klotki". Posądzi was nie tylko o
            pesymizm ale i frustrację oraz zazdrość.

            Trypel stanął w obronie starszych osób po przejściach, które uświadamiają
            młodych, co do ulotności małżeńskiego szczęścia. Wiem, że chodziło mu o dbanie
            o swój majątek wbrew miłosnym uniesieniom - jednak wiele z tych osób ma
            zupełnie inny cel (przykład - ostatnia dyskusja o otwartym związku, która
            przerodziła się w: "i tak jesteście zdradzane, tylko o tym nie wiecie naiwne,
            młode mężatki").

            Poza tym, ja osobiście - jako młoda mężatak, która jest realistką, czaem
            pesymistką i dba o swoje interesy - nie widzę sensu w uświadamianiu tych
            młodych dziewczyn. Wątpię, żeby to dało coś dobrego. jak jest głupia, to was
            oskarży o zazdrość i tyle, a wrażliwa dziewczyna, jak się naczyta, to potem w
            ogóle facetowi nie zaufa!
            • izabellaz1 Re: Ja również PS. 07.04.07, 22:27
              justysialek napisała:

              > Ja to rozumiem Izabellaz.
              > Wy tylko nie bierzecie pod uwagę tego, że jeżeli jakiejś młodej osobie troszkę
              > brakuje rozsądku i dodatkowo idealizuje partnera i związek, to wasze rady
              > odbierze dokładnie jak "gadanie ciotki-klotki". Posądzi was nie tylko o
              > pesymizm ale i frustrację oraz zazdrość.

              No widzisz w zasadzie to moje stanowisko zostało zepchnięte do koszyczka ze
              smarkulami. Mimo, że nie jestem idealistką ślepo wierzącą w wieczne szczęście to
              sam fakt, że mam poniżej 30 zadecydował o tym, że niewiele osób wzięło pod uwagę
              moje zdanie.
              Dokonano zwykłej generalizacji o czym pewnie się przekonasz jeśli prześledzisz
              wątek.


              > Poza tym, ja osobiście - jako młoda mężatak, która jest realistką, czaem
              > pesymistką i dba o swoje interesy - nie widzę sensu w uświadamianiu tych
              > młodych dziewczyn. Wątpię, żeby to dało coś dobrego. jak jest głupia, to was
              > oskarży o zazdrość i tyle, a wrażliwa dziewczyna, jak się naczyta, to potem w
              > ogóle facetowi nie zaufa!

              Ufać to tylko sobie można i tylko w granicach rozsądku;)))
            • qw994 Re: Ja również PS. 07.04.07, 22:30
              Ale to przecież nie chodzi wcale o brak zaufania. Naturalnie, że powinno się
              ufać, bo bez zaufania nie ma związku. Chodzi o co innego. Powiem ci, jak jest
              ze mną. Otóż ja, będąc z kimś, wolę zabezpieczyć sobie tyły na wypadek
              rozstania. Bo wiem, że może do niego dojść. Nie teraz, ale za 20 lat na
              przykład. Na przykład kwestie mieszkaniowe. Nigdy nie sprzedam swoich mieszkań
              po to, żeby na przykład wspólnie z mężem wybudować piękny duży dom. Bo dom
              będzie wspólny, a mieszkania są tylko moje. To jest właśnie to ubezpieczenie od
              ryzyka. Czy jestem wyrachowana? Cyniczna? Nie! Po prostu wiem, co się może
              zdarzyć.
            • iberia.pl Re: Ja również PS. 07.04.07, 22:52
              sama napisalas, ze grunt to zdrowy rozsadek, realizm i obiektywizm.
    • toabandoned Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 16:33
      Posiadasz nieprawdziwe dane.W ostatnich latach rozpada się około 33%
      małżeństw.Więc sprawa wygląda troche gorzej niż to przedstawiałeś.No ale nie w
      procentach siła tylko w zaufaniu i naszym podejściu do życia.Jak ktoś już w nic
      nie wierze to pozostaje mu już tylko rozpusta,która oczywiście z czasem się
      wypali.Więc głowa do góry, bo to jest Życie a nie jakieś statystyczne bzdury ;>)
      • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 16:40
        Następna osoba która nie rozumie słowa pisanego. Szkoda.
        • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 16:52
          Jak sie nie dostanie po dupie to żyje się ideałami. A jak się dostanie to się
          zaczyna trochę racjonalniej spoglądać na związki, ludzi takie tam.
          • qw994 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 16:57
            Właśnie. Tak więc ci "młodzi" nigdy nie zrozumieją nas, starych zgredów :)
            Każdy uczy się na własnych błędach. I każdy jest na starcie idealistą.
            • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:00
              A poza tym, każdy z tych młodych myśli - mi się uda bo jestem lepszy czy coś
              takiego (lepszy to może źle dobrany przymiotnik do tej sytuacji). Niektórym na
              pewno się uda.
              Ale z drugiej strony takie zupełnie racjonalne podejście może się w pewnym
              momencie pomylić z brakiem zaufania. A wtedy to katastrofa gotowa.
              • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:03
                Brakowi zaufanie mówimy zdecydowanie NIE :)
                Ufamy jak najbardziej bo bez zaufania nie ma milosci... ale pamietamy o tym że
                za 10 lat może nastąpić zmiana klimatu... ochłodzenie globalne i być
                przygotowanym na taką ewentualność :)
                • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:05
                  Trypel, ja wiem, że chcesz dobrze, wiem o czym Ty mówisz. Ale nie wiem czy mi to
                  pasuje.
                  jestem po jakich tam przejściach ale jak miałaby żyć z przeświadczeniem, że
                  zaraz się spieprzy to chyba bym zwariowała...
                  • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:07
                    Absolutnie nie. Ty też nie rozumiesz :(
                    Wierzmy ze sie nie spieprzy ale bądźmy przygotowani na wszystko :)
                    To jest tak - czy ja wyjezdzajac samochodem z garażu zakładam że złapie gumę?
                    NIE! to w takim razie po co mi koło zapasowe?? czy to nie oznaka pesymizmu?
                    • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:09
                      Rozumiem, ale się nie zgadzam. To chyba OK.
                      • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:12
                        pewnie że tak :)
                        zawsze można sie nie zgadzać :) tylko z czym? ze statystyką czy z czyms innym?
                        • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:14
                          Nie, no statystyka OK, cyfry do mnie przemawiają.
                          Racjonalne argumenty też. Może ja nie mogę się pogodzić, z tym że faktycznie tak
                          jest. Chociaż sama dobrze o tym wiem.
                    • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:12
                      A może inaczej. Toczy mi się wewnętrzna dyskusja. I jedna cześć się zgadza a
                      jedna nie :)))
                      • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:22
                        Czyli tli się w Tobie odrobina rozsądku :)
                        • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:25
                          Wiesz, we mnie jest dużo rozsądku.
                          Jak wiesz, mam to i tamto za sobą więc staram się na zimno rozpatrywać pewne
                          sprawy. Ale są momenty, gdzie mój rozsądek pryska...
                          Ty masz swoje racje. I na zimno są dla mnie OK. ale jak myślę sobie że miałabym
                          podpisać intercyzę to tak jakbym od razu spisywała małżeństwo na straty. Chociaż
                          ma ona swoje zalety. Chodzi o sam fakt.
                          • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:28
                            Widzisz. Ja bym bez podpisanie intercyzy tym razem nigdy nie zgodzil sie na
                            małzeństwo. Podpisanie z bardzo jasno określonymi zasadami :)
                            • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:33
                              Chyba musi na tym pozostać, że racje zostały przedstawiona i żadna strona nie
                              przekonana.
                              Fakt, nie mam takich doświadczeń jak Ty. Może wtedy inaczej bym rozmawiała.
                              • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:35
                                mala_mee napisała:

                                > Chyba musi na tym pozostać, że racje zostały przedstawiona i żadna strona nie
                                > przekonana.
                                > Fakt, nie mam takich doświadczeń jak Ty. Może wtedy inaczej bym rozmawiała.

                                uwaga banał: intercyzę zawsze chce spisać ten kto ma więcej.
                                • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:36
                                  :))))
                                  I ten co ma więcej zwykle na tym interesie traci. To też banał :)))
                                  • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:40
                                    mala_mee napisała:

                                    > :))))
                                    > I ten co ma więcej zwykle na tym interesie traci. To też banał :)))


                                    a tak serio, to faktem jest, ze nigdy nie wiesz co cię w życiu czeka... i na
                                    kogo trafisz. Jest to kwestia zaufania, a ja nawet za siebie nie dałabym sobie
                                    reki uciąć, więc co dopiero za kogoś?
                                  • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:40
                                    dwa banały... i jakie prawdziwe :D
                                    • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:42
                                      Ehhhh, a ja miałam dzisiaj rano takie pozytywne nastawienie do świata.
                                      Tak mi jest dobrze jak jestem naiwna...
                                      • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:45
                                        ...a dlaczego psuć sobie nastawienie??
                                        Uwaga mam swietny nastrój i nie zawaham sie go użyć :D
                                        ... zaraz jadę do kumpla na imprezkę... ale sam nie wiem - a jak złapię gumę?
                                        albo wypadek bedzie? albo policja mnie zatrzyma? uuuuuu i humor mi sie ma
                                        popsuc od tego??
                                        • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:46
                                          trypel napisał:

                                          > ...a dlaczego psuć sobie nastawienie??
                                          > Uwaga mam swietny nastrój i nie zawaham sie go użyć :D
                                          > ... zaraz jadę do kumpla na imprezkę... ale sam nie wiem - a jak złapię gumę?
                                          > albo wypadek bedzie? albo policja mnie zatrzyma? uuuuuu i humor mi sie ma
                                          > popsuc od tego??


                                          trypel to ty może nie jedz nigdzie, co?
                                          ;)
                                        • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:47
                                          ejjj, Trypel, wiesz, że ja nie o tym!!!
                                          Ja muszę teraz pojechać do domu i nie myślę o takich pierdołach.
                                          • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:50
                                            Tylko nie wyjmuj zapasu z samochodu... wiesz zaufanie zaufaniem ale niech tam
                                            podnośnik i kolo zostaną lepiej ;P
                                            • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:53
                                              Tylko kto mi zmieni to koło. Cholera jasna w spodniach dzisiaj jestem a nie w
                                              spódnicy...
                                              • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:58
                                                no w spódnicy byłoby szybciej.... ale tak też sie ktoś zatrzyma w 30 s - nie
                                                bądź taka skromna ;P
                                                • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:00
                                                  Nie chodzi o skromność tylko realia :)))
                                                  • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:02
                                                    ale ja jestem realistą ;P i w razie czego zobaczysz ilu bedziesz miałą chętnych
                                                    do pomocy.... sam bym sie zatrzymał
                                                  • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:04
                                                    Miłe to co mówisz.
            • izabellaz1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:39
              qw994 napisał:

              > Właśnie. Tak więc ci "młodzi" nigdy nie zrozumieją nas, starych zgredów :)
              > Każdy uczy się na własnych błędach. I każdy jest na starcie idealistą.

              Nie jest QW:) Nigdy nie żyłam ideałami. Może coś ze mną nie tak ale tak właśnie
              jest.
              • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:42
                izabellaz1 napisała:

                > qw994 napisał:
                >
                > > Właśnie. Tak więc ci "młodzi" nigdy nie zrozumieją nas, starych zgredów :
                > )
                > > Każdy uczy się na własnych błędach. I każdy jest na starcie idealistą.
                >
                > Nie jest QW:) Nigdy nie żyłam ideałami. Może coś ze mną nie tak ale tak
                właśnie
                > jest.
                >


                a ja tak. jak mialam 14.15 lat i widziałam, jakieś sypiące się związki to
                zawsze sobie myślałam: o nie, u mnie ABSOLUTNIE tak nie bedzie! ja na to nie
                pozwole! nie będę taka glupia, zeby pchać w cos co nie wypali
                .... czas pokaże....
                :D
                • izabellaz1 Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:47
                  nutopia napisała:

                  > a ja tak. jak mialam 14.15 lat i widziałam, jakieś sypiące się związki to
                  > zawsze sobie myślałam: o nie, u mnie ABSOLUTNIE tak nie bedzie! ja na to nie
                  > pozwole! nie będę taka glupia, zeby pchać w cos co nie wypali
                  > .... czas pokaże....
                  > :D

                  Ja jak miałam 14 lat biegałam 5 razy w tygodniu na treningi i ćwiczyłam 3
                  godziny dziennie;P
                  Nie były mi w głowie związki i rozmyślanie o nich:)
                  • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:49
                    izabellaz1 napisała:

                    > nutopia napisała:
                    >
                    > > a ja tak. jak mialam 14.15 lat i widziałam, jakieś sypiące się związki to
                    >
                    > > zawsze sobie myślałam: o nie, u mnie ABSOLUTNIE tak nie bedzie! ja na to
                    > nie
                    > > pozwole! nie będę taka glupia, zeby pchać w cos co nie wypali
                    > > .... czas pokaże....
                    > > :D
                    >
                    > Ja jak miałam 14 lat biegałam 5 razy w tygodniu na treningi i ćwiczyłam 3
                    > godziny dziennie;P
                    > Nie były mi w głowie związki i rozmyślanie o nich:)
                    >
                    >
                    no to dokladnie tak jak ja
                    tylko ty się biłaś a ja "baletowałam"
                    a jak wiadomo muzyka klasyczna i piękna suknia z białego tiulu nastrajają
                    romantycznie..:)
                • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:49
                  Nutopka, ja mam tak dalej. Nawet po tym jak dostałam kopa w dupę. Dalej uważam,
                  że wszystko będzie OK, i będzie idealnie.
                  Fakt, teraz uważniej się różnym rzeczom przyglądam ale dalej naiwnie wierzę.
                  • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:53
                    mala_mee napisała:

                    > Nutopka, ja mam tak dalej. Nawet po tym jak dostałam kopa w dupę. Dalej
                    uważam,
                    > że wszystko będzie OK, i będzie idealnie.
                    > Fakt, teraz uważniej się różnym rzeczom przyglądam ale dalej naiwnie wierzę.

                    nie o to chodzi żeby nie wierzyć, ze będzie wspaniale tylko żeby zdawać sobie
                    sprawę, że nie musi tylko dlatego, że "ja tak sobie założyłam"
                    :)
                  • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:54
                    A ja tak straaaasznie chciałabym wierzyć ale chyba już nie potrafię. I nie jest
                    to przyjemne uczucie, brakuje mi tej totalnej wiary, ułatwiała wiele spraw.
                    Chociaż może właśnie było zbyt łatwo? Nie wiem.
                    • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:57
                      A ja się daję ponieść.
                      I przyjmę konsekwencje na klatę. Nawet jeżeli miałabym potem pół roku ryczeć.
                      • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:02
                        Nie mówię że nie próbuję, nie ryzykuję, nie szukam. Tylko że kiedyś każdy nowy
                        związek przyjmowałam z wielkim entuzjazmem, wierząc że coby nie było to będzie
                        dobrze. Teraz jestem ostrożniejsza. Jak tomówi ładnie moja koleżanka, gdy pytam
                        się o jej chłopców: Jak twój związek z ...? Dobrze jesteśmy na etapie obwąchiwania:)
                        • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:04
                          sottobosco napisała:


                          > Dobrze jesteśmy na etapie obwąchiwania:)

                          Spytaj sie koleżanki czy mogę skorzystac z jej tekstu!!! plizzzzzzzz !!super
                          jest:)
                          • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:08
                            Ok. Miłego wąchania;)
                        • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:05
                          echh sotto! ty na pewno jesteś z Bialegostoku:) u nas tak się własnie mowi:)
                          • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:10
                            W Białym tylko bywam. W miare często. Regularnie:)
                            • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:13
                              sottobosco napisała:

                              > W Białym tylko bywam. W miare często. Regularnie:)


                              echhh wy wszyscy tylko w Białym bywacie, gadaj skąd jesteś!:D
                              • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:15
                                Ja nawet nie bywam...
                                Buuuuuuuuuuuu
                                • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:17
                                  Nie becz tylko wsiadaj w pociąg. We wtorek tam jade to Cie zabiore :)
                                  • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:19
                                    I gdzie mnie wywieziesz???
                                    • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:21
                                      no do Bialego... jade we wtorek tam a potem w piatek znów to przywioze z
                                      powrotem :) bedziesz miala dosć Podlasia na pare lat
                                      • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:23
                                        Hmmm, pogubiłam się. OK to dzisiaj mam pojechać do Wawy???
                                        • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:29
                                          Byłoby cieżko... nie to żeby nie ale mam na głowie rodziców i córke a to
                                          wszystko w kawalerce... rozpacz :D
                                          • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:30
                                            hehehehe
                                      • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:23
                                        trypel napisał:

                                        > no do Bialego... jade we wtorek tam a potem w piatek znów to przywioze z
                                        > powrotem :) bedziesz miala dosć Podlasia na pare lat

                                        Trypel własnie zasugerowaleś Malej, że będąc przez 3 dni na Podlasiu będzie
                                        miała dość na parę lat.
                                        czy ja mam się na ciebie obrazić?
                                        ;)
                                        • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:27
                                          Spoko, nie uwierzyłam.
                                        • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:30
                                          a byłas we Wrocławiu? no... tam jest i tak najfajniej
                                          • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:32
                                            trypel napisał:

                                            > a byłas we Wrocławiu? no... tam jest i tak najfajniej

                                            byłam, przejazdem jak jechałam gdzieś za granicę
                                            pamietam hotel przy którym byla przesiadka do innego autokaru a z daleka było
                                            widać taki wielki, stary wieżowiec. To znaczy wysokość mnie nie zdziwiła tylko
                                            dluuuugi byl cholernie, ze świateł w oknach można byłoby ułożyc wesolych świąt.
                                            I pamiętam minę kelnera jak zamówilam gin zdaje sie...
                                            była 9.00 rano...
                                            ;)
                                            • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:35
                                              to był hotel Wrocław :) na powstańców śląskich... to nie jest zbyt dobre
                                              miejsce zeby sie we Wrocławiu zakochac :D
                              • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:15
                                Z letniej stolicy woj. podlaskiego ;)
                                • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:25
                                  sottobosco napisała:

                                  > Z letniej stolicy woj. podlaskiego ;)


                                  aaaa to to małe miasteczko na A:)
                                  czy wiesz że jestem jedyna znaną mi osobą z podlaskiego, która tam jeszcze nie
                                  była?
                                  • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:27
                                    Jeszcze za wcześnie ale za miesiąc czy dwa zapraszam. Pomimo braku
                                    "wielkoświatowostolicznych" atrakcji da się i tutaj fajnie spędzić czas :)
                                    • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:29
                                      sottobosco napisała:

                                      > Jeszcze za wcześnie ale za miesiąc czy dwa zapraszam. Pomimo braku
                                      > "wielkoświatowostolicznych" atrakcji da się i tutaj fajnie spędzić czas :)

                                      w tym roku to już chyba pojadę
                                      i ta się wszyscy ze mnie śmieją jak mówię, że tam nigdy nie byłam...;)
            • izabellaz1 Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 17:46
              ...Wasze generalizowanie.

              Posługujecie się terminem "młodzi" i piszecie o wszystkich w taki sam sposób.

              Wszyscy młodzi żyją ideałami nie splamiwszy się kroplą rozsądku. Za to wszyscy
              "doświadczeni" nazbierali już pełny kosz doświadczeń, z którego nic już nie
              wypadnie ani nic nie ma prawa się tam dostać...
              • nutopia Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 17:47
                izabellaz1 napisała:

                > ...Wasze generalizowanie.
                >
                > Posługujecie się terminem "młodzi" i piszecie o wszystkich w taki sam sposób.
                >
                > Wszyscy młodzi żyją ideałami nie splamiwszy się kroplą rozsądku. Za to wszyscy
                > "doświadczeni" nazbierali już pełny kosz doświadczeń, z którego nic już nie
                > wypadnie ani nic nie ma prawa się tam dostać...
                >

                masz racje!
                znam rówież stare glupie krowy:D
              • qw994 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 17:54
                Ale ja ciebie wcale nie zaliczam do "młodych" :)
                • izabellaz1 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 17:57
                  qw994 napisał:

                  > Ale ja ciebie wcale nie zaliczam do "młodych" :)

                  Wiek, o którym tu mowa zalicza mnie w dyskusji do "młodych i smarkatych".
                  • mala_mee Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 17:59
                    Ale przecież nie chodzi o wiek. Tylko bagaż doświadczeń.
                    • izabellaz1 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:03
                      mala_mee napisała:

                      > Ale przecież nie chodzi o wiek. Tylko bagaż doświadczeń.

                      No właśnie o wiek między innymi. To się zauważa po prześledzeniu całej dyskusji.
                      Twierdzenie, że "młodzi" żyją ideałami a potem życie to weryfikuje, że "młodzi"
                      myślą, że zawsze będzie super etc.
                      • nutopia Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:04
                        izabellaz1 napisała:

                        > mala_mee napisała:
                        >
                        > > Ale przecież nie chodzi o wiek. Tylko bagaż doświadczeń.
                        >
                        > No właśnie o wiek między innymi. To się zauważa po prześledzeniu całej
                        dyskusji
                        > .
                        > Twierdzenie, że "młodzi" żyją ideałami a potem życie to weryfikuje,
                        że "młodzi"
                        > myślą, że zawsze będzie super etc.
                        >
                        >
                        młodzi: 17-21 lat:)
                      • mala_mee Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:07
                        No to widzisz, Iza, mi się popieprzyło, bo ja siebie wiekowo zaliczam do
                        młodych, chociaż faktycznie biorąc pod uwagę (chyba) średnią wieku na forum to
                        nie powinnam. Ale z drugiej strony mam jakieś tam doświadczenia, więc powinnam
                        się zaliczać do starych. Zamotałam.
                      • qw994 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:08
                        Określenie "młodzi" to skrót myślowy :)
                        • izabellaz1 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:10
                          qw994 napisał:

                          > Określenie "młodzi" to skrót myślowy :)

                          W takim razie trochę niesłusznie i krzywdząco wobec pewnej grupy osób użyty:)
                          • qw994 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:13
                            Moja droga, aż TAK młoda to ty nie jesteś ;))) Ha ha! :)
                            • trypel Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:16
                              qw994 napisał:

                              > Moja droga, aż TAK młoda to ty nie jesteś ;))) Ha ha! :)

                              Jak to mówi mój kolega zboczeniec - wiek nie jest ważny... dziewczyna może miec
                              nawet i 20 lat byleby młodo wyglądała ;P
                              • izabellaz1 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:22
                                trypel napisał:

                                > qw994 napisał:
                                >
                                > > Moja droga, aż TAK młoda to ty nie jesteś ;))) Ha ha! :)
                                >
                                > Jak to mówi mój kolega zboczeniec - wiek nie jest ważny... dziewczyna może miec
                                >
                                > nawet i 20 lat byleby młodo wyglądała ;P

                                No to ja może w takim razie w drugą stronę. Następnym razem przefarbuję włosy na
                                biały gołębi kolor to może ktoś weźmie moje zdanie pod uwagę i nie będę
                                traktowana moralizatorsko i z góry jak smarkacz.
                                • qw994 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:33
                                  Nie traktuję cię moralizatorsko. Co ty??
                                  • izabellaz1 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:36
                                    qw994 napisał:

                                    > Nie traktuję cię moralizatorsko. Co ty??

                                    To było do Trypla:)
                                    • qw994 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:37
                                      Aha! :) No to dobrze :)
                    • justysialek Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 22:04
                      mala_mee napisała:

                      > Ale przecież nie chodzi o wiek. Tylko bagaż doświadczeń.

                      Aha, czyli moja rodzicielka tez jest naiwna i smarkata, bo jeszcze nie
                      przeżyła rozwodu, ani zdrady w swoim życiu :-)
                  • qw994 Re: Strasznie mi się nie podoba... 07.04.07, 18:08
                    Nie o wiek chodzi, tylko doświadczenia :)
    • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:12
      Wydaje mi się że większość młodych ludzi wchodzących w związek małżeński nie ma
      jeszcze czego dzielić i nie ma powodu żeby spisywać umowy przedślubne. Srednia
      wieku to około 25 lat i zazwyczaj nie posiada się wówczas żadnego majątku
      własnego gdyż w najlepszym przypadku dopiero kończy się studia lub też pracuje
      się owszem ale na pewno nie zarabia się kokosów. Rodzice takich ludzi też są
      jeszcze młodzi i rzadko przepisują mieszkanie mając kilkadziesiąt lat życia
      przed sobą. Tak więc często młode małżeństwa posiadają wyłącznie marzenia i
      wiarę że razem do czegoś dojdą. A jeżeli się nie uda, po paru latach będą
      musieli podzielić to czego się wspólnie dorobili i jeszcze na dodatek nie będą
      potrafili zgodnie tego zrobić, wówczas wyjdą z nich "stare zgredy" które będą
      mądre, ale po czasie
      • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:21
        Bardzo wielu znajomych dostało w czasie małżeństwa mieszkania od rodziców...
        mieszkanie np dawali rodzice jej ale przecież nie wypada robic u notariusza
        umowy ze mieszkanie stanowi wyłączną własność jej i szło na malżeństwo... a
        potem jedno z małżeństw sie rozpadło i nagle on rosci sobie prawa do jego
        polowy...
        Albo jedna z osób od razu po studiach wskakuje na niezłe zarobki i zapieprza 15
        lat a w razie ewentualnego rozwodu druga strona która wiecznie "szukała pracy"
        dostaje połowe :)
        To typowe przykłady.
        Inny które dla mnie stal sie przykazaniem:
        - nigdy nie bierz niczego od JEJ rodziców bo zostanie to wypomniane w
        odpowiedniej chwili
        • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:29
          Albo tak: Ona dostaje dom od rodziców, przepisany jest wyłacznie na nią,
          niestety w stanie surowym. Facet pracuje, zarabia, wspólnie się urządzają. Auto
          od rodziców. Nic wielkiego gdyż nie są to duże pieniądze. Ona siedzi w domu,
          wychowuje dzieci. Po kilku latach gdy nastąpił kryzys on usłyszał: tu nie ma nic
          twojego, Jak chcesz to zabieraj boazerie i wyp...laj.:\
          • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:31
            o to to to... świetny przykład :)
            i wg prawa ona jest górą
            • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:40
              Mądrość bierze się z czegoś, z doświadczenia, nikt nie dostaje jej na starcie.
              Trypel, Twoje rady są dobre, ale każdy musi do takich rzeczy dojść sam. Z
              drugiej strony nikomu tego nie życzę. Tobie też:)
              Ja pomimo iż teraz zdaję sobie sprawę z tego że uczucia to jedno a ekonomia to
              co innego to jeszcze czasami łapię się na tym że zazdroszczę ufnym i naiwnym :)
              • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:42
                Widzisz tylko tym razem ja niczego nie radzilem - tylko chciałbym zeby nieraz
                spojrzeć bardziej do przodu i wtedy może nie pojawi sie za 10 lat kolejna
                rozpaczona... :D
                • sottobosco Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:51
                  Nie radzisz:)
                  trypel napisał:
                  <<tylko chciałbym zeby
                  To tylko takie myślenie życzeniowe. A jakby ktoś chciał skorzystać to proszę,
                  nikomu nie żałuję:)
          • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 17:34
            Też przyjemnie. I podobnych przykładów chyba można by wiele przytoczyć.
            W sumie to przykre...
    • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:25
      No dobra moi Mili, zostawiam Was z dyskusją, zobaczę jutro jak potoczyła się dalej.
      Wesołych Świąt!!!
      A co, żeby nie było!!!
      • nutopia Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:27
        mala_mee napisała:

        > No dobra moi Mili, zostawiam Was z dyskusją, zobaczę jutro jak potoczyła się
        da
        > lej.
        > Wesołych Świąt!!!
        > A co, żeby nie było!!!


        e
        to ja też ide
        z nudów zrobię sobie jakiś zabieg pielegnacyjny i o ile nie popełnie błedu i
        nie zejdzie mi cała skora to bede piękna:D
        • mala_mee Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:29
          :))))
          To trzymam kciuki :) :)
          Żeby się kurczak z koszyka nie wystraszył!!!
          • trypel Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 18:33
            wesołych i spokojnych - to ja tez sie zbieram... pa
    • anulex Re: mądrość po szkodzie 07.04.07, 22:53
      Mam takie doświadczenia rodzinne, że doskonale wiem, że miłosć nie wystarcza
      (może nie tylko umrzeć, ale i ewoluować w bardzo złym kierunku - to jeszcze
      gorsze). Bardzo długo mówiłam, że nigdy nie wyjdę za mąż. Potem bardzo się
      bałam, że moje małżeństwo będzie wyglądało tak, jak wiele z tych, które
      poznałam. I teraz mi przeszło. Może głupnę z wiekem ;), ale w ten sposób żyje
      mi się znacznie łatwiej i przyjemniej.

      Żeby coś zyskać, trzeba zaryzykować. Rozdzielność majątkowa to nie tylko
      zalety, ale i wady. I ja dla uniknięcia tych wad postanowiłam zaryzykować
      koszmar ewentualnego rozwodu.

      Analogia z kołem zapasowym. Dla mnie to jest tak, jakby włożyć to koło do
      bagażnika i co za tym idzie musieć zrezygnować z wielu rzeczy, które moglibyśmy
      wziąć ze sobą. Jeśli samochód nam się zepsuje, będziemy się cieszyć, że
      wzieliśmy koło. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, dzięki zrezygnowaniu z koła
      będziemy mieli kilka dodatkowych ciuchów w razie gdyby nagle zrobiło się zimno,
      weźmiemy moje ukochane Scrabble itp.

      ---
      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • frutinka Re: mądrość po szkodzie 08.04.07, 14:39
      oj, podpisuję się pod ty obiema rękami! I choć ja chyba z tej pierwszej grupy -
      tzn. młodych (24,5 - to młoda?) i zakochanych. Ale mam i drugą cechę - jestem
      raczej pesymistką. Więc absolutnie nie zakładam, ze mi się szczęście należy -
      biore pod uwagę wszelkie wersje. I rozsądek jest niezbędny, bo czasem miłość
      nie wystarcza. Ale oby nam się wszystkim udało! Oby nam było pięknie i dobrze!
      Tego Wam życzę w te święta!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka