de_oakville
17.12.16, 11:54
Polska sanacyjna byla mi znana tylko z historii. Ale teraz lepiej ja rozumiem. Jakie to musialo to byc panstwo dumne i butne. Tego typu dumy i buty ze strony elit nasze pokolenie urodzone w PRL-u do tej pory nie zaznalo. Teraz dopiero od ponad roku poznaje. Polska sanacyjna - eleganckie mundury oficerow uwazajacych sie pewnie za przedstawicieli wielkiego mocarstwa. Uskrzydlac ich musiala wygrana wojna z bolszewikami w roku 1920, na skutek
czego panstwo do niedawna jeszcze nie istniejace na mapie od razu "wskoczylo" w swoim mniemaniu "na tron" tych poteg najsilniejszych i najwazniejszych w Europie. I nie tylko bolszewicy odczuwac musieli "spojrzenie z gory" "polskich panow". Rowniez zachodni sasiad Polski - Niemcy, pokonane wysilkiem niemal calego swiata, bardzo oslabieni, doznali wtedy ze strony Polakow powstan slaskich i wielkopolskich. Gdanszczanie - wowczas ponad 90% Niemcow, musieli sie zgodzic na to, ze ich port mial sluzyc Polsce (skutki Traktatu Wersalskiego). Westerplatte - miejsce niedzielnego wypoczynku Gdanszczan, z piekna plaza, zostalo zajete przez Wojsko Polskie I przeznaczone na wojskowa skladnice. A zatem przyszlo sie im pozegnac z niedzielnym plazowaniem na Westeplatte, tak jak kiedys Hiszpanom z Gibraltarem. I pierwszego dnia wojny hitlerowcy uderzyli od razu "z grubej rury"
(dziala pancernika) wlasnie na ten maly cypelek. Nie dosc jednak, ze port gdanski sluzyl wtedy Polsce, to Polska zbudowala obok nowy port - Gdynie, ktora pod wzgledem przeladunkow wkrotce wyprzedzila Gdansk, stajac sie przed wojna najwiekszym portem nad Baltykiem.
Nic nie mam do Gdyni - to jedno z moich ulubionych miast w Polsce, jesli nie najbardziej ulubione. Jednak duch sanacji to dzis przeszlosc. Dzisiejszy "duch czasu" w Europie jest zupelnie inny. Mentalny powrot do Sanacji (ktory prowadzil na "manowce")
swiadczy tylko o tym, ze nie kazdy czlowiek czy narod, potrafi uczyc sie na bledach.