Dodaj do ulubionych

Wenezuela -ostatnie konwulsje

12.06.17, 12:25
Przewlekła gorączka słów zamieniła się w Wenezueli w konwulsję czynów. Nigdy w czasie długoletniego konfliktu politycznego nie padło tu tylu zabitych, ilu w ostatnich tygodniach.

Edixon Vera, 29-letni właściciel sklepu odzieżowego w Caracas, którego spotkałem kilka miesięcy temu w Hawanie, uprawia coś w rodzaju turystyki handlowej. Kursuje między Caracas a Hawaną: ze swojego kraju przywozi ubrania, czasem nowe, czasem z drugiej ręki, a z Kuby zabiera ryż i cukier.

Do niedawna to Wenezuela – a ściślej: wenezuelska ropa – trzymała gospodarkę Kuby przy życiu. Teraz los sobie zadrwił i ubodzy Kubańczycy, którzy podstawowe wyżywienie mają na kartki, wspierają niedożywionych z powodu kryzysu Wenezuelczyków. Próbuję sprawdzić, ile prawdy jest w doniesieniach światowej prasy o głodzie w Wenezueli. – Głodu nie ma – protestuje Edixon – ale jesteśmy na diecie. – To znaczy? – dopytuję. – Na kolację zamiast dwóch steków jem jednego.
1.
Może Edixon jest zaradny i potrafi zdobyć steki, ale nie wszyscy są tacy jak on. Znajomy z Wenezueli, Daniel, który wyemigrował do Stanów, opowiada, że rodzice w Caracas ostatnio schudli. Jedzenie jest reglamentowane, kolejki do sklepów ustawiają się w środku nocy, a i tak nie ma gwarancji, że cokolwiek się dostanie. Każdy ma prawo do zakupów raz w tygodniu. Jeśli dla kogoś zabraknie towaru, następna szansa dopiero za tydzień. Kwitną więc czarny rynek i spekulacje, surowo karane przez władze (których funkcjonariusze – oczywiście – w spekulacje są zamieszani).

www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1707422,1,sytuacja-w-wenezueli-coraz-bardziej-napieta.read
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka