Rozdarła się Kornelka dzis w nocy,
- Kranówy!!! - wypadła z wyrka i biegiem do kuchni. hubert zdołał ją
złapać, bo się bał, że po ciemku wyrznie w ścianę.
- Nela, masz tutaj napój - przygotował go dla niej, bo ona lubi pić
w nocy. Jednak wzgardziła, wyrwała się z objęć i wpadła do pokoju
obok:
- babciu!!!! kranówy!!!
Ale nie czekała na babcię i w końcu znalazła się w kuchni, gdzie po
raz drugi dopadł ją Hubert, ale tym razem nie przekonywał do
niczego, tylko nalał upragnionej kranówy
Już napojona wróciła do naszego pokoju i rozpoczęłą nową akcję:
- pająk!!!
Hubert wziął ją na ręce, posadził obok mnie na tapczanie. Wydawało
mu się zapewne, że ona się zaraz połozy, sam wgramolił się więc na
tapczan obok. Jednak Nela ani myslała kłaść się spać.
- Tu jest pająk!
- Neluniu, nie ma żadnego pająka - próbowałam przekonywac, ale
trafiłam na opór - pająk!!! Konstancja mówiła, że tu jest pająk!!!
Nie miałam wyjścia. Złapałam za swoją komórkę, przy okazji
dowiedziałam się, że jest 3:34 i poświeciłam wyświetlaczem po
ścianie:
- Zobacz rybeńko, tutaj nie ma pająka.
- Acha - odparła Nela, położyła główkę na poduszce i natychmiast
zasnęła pozostawiając mnie i Huberta w lekkim osłupieniu