przechrztaimason
21.09.17, 10:59
Zamach na La Rambla w Barcelonie okazał się mieć dalekosiężne, choć nieoczekiwane skutki. Kiedy śledztwo wykazało, że katalońskie służby bezpieczeństwa zostały ostrzeżone niezależnie od siebie przez Mossad, CIA, CNI i SIRP rząd w Barcelonie najpierw zaprzeczał, a kiedy zaprzeczenia okazały się kłamliwe w obawie przed totalną kompromitacją zdecydował się na ucieczkę do przodu i przegłosował w lokalnym parlamencie referendum niepodległościowe z terminem 1 października. Zastosowane dość kuriozalne rozwiązania i niezwykle krótki termin głosowania uniemożliwiający jakąkolwiek sensowną dyskusję jasno wskazują, że celem jest wywołanie awantury odwracającej uwagę od niewygodnych faktów niż realne dążenie do niepodległej Katalonii, zwłaszcza, ze przez ostatnie kilkanaście miesięcy rządzący w Barcelonie separatyści nie uczynili literalnie nic by ową wypisaną na własnych sztandarach niepodległość urzeczywistnić. A teraz nagle taki ruch? No cóż, co chcieli dostali. Kortezy i Trybunał Konstytucyjny w Madrycie zgodnie orzekły nielegalność referendum a rząd centralny wkroczył do akcji. Teraz trwa gó...burza, a o zlekceważonych ostrzeżeniach przed zamachem nikt nie pamięta. Można uznać, że akcja "Ratujmy Własne Tyłki" w wykonaniu Puigdemonta i spółki odniosła sukces. Albo faktycznie uda im się oderwać Katalonię (marne szanse, ale cuda się zdarzają) albo trafią do więzienia co da im aureolę męczenników SPRAWY. Tak czy tak o La Rambla nikt już raczej nie zapyta.