polski_francuz
13.11.18, 08:13
Kazdy polityk stara sie o rozpoznanie elektoratu i, co najwazniejsze, o wybranie tej czesci elektoratu ktorej bedzie sprawial przyjemnosc by uzyskac ich poparcie. Trump zauwazyl tych, ktorych globalizacja pozbawila pracy lub czesci dochodow. Kaczynski tez zrobil swoje rozpoznanie i wybory. Zacznijmy od rozpoznania (za Passentem). I tak mamy w Polsce nastepujace grupy spoleczne
1) opozycja liberalna, centroprawicowa, czyli Platforma i Nowoczesna z Donaldem Tuskiem w tle.
2) obóz władzy, czyli Zjednoczona Prawica Kaczyńskiego.
3) opozycja radykalnie prawicowa – narodowcy, ONR, Młodzież Wszechpolska etc.
szefuncio wzmacnia obecnie trzecia grupe
W ciągu ostatnich miesięcy narodowcy zdecydowanie się wzmocnili. Rząd i prezydent, nie będąc w stanie urządzić obchodów stulecia alternatywnych do Marszu Niepodległości, uznali się za pokonanych i zostali zmuszeni do negocjacji z „nieszkodliwym marginesem bez znaczenia”. Przedstawiciele najwyższych władz spotkali się z organizatorami marszu osiem razy, uznając ich za godnych negocjacji partnerów. Władza poszła do Canossy. Jeżeli można z narodowcami układać się w sprawie marszu, to dlaczegóż nie dogadywać się z nimi w innych sprawach – wszak zbliżają się wybory europejskie i parlamentarne.
.
Co prawda, wobec takich wyborow, cisna sie na usta ciezkie slowa. Ale, mozna zrozumiec, ze szefuncio chce sie dac wybrac i dalej budowac pomniki swemu bratu i sie upewnic sie ze dolaczy do niego na polskim Panteonie (czyli na Wawelu).
Zadziwia mnie cos innego. Wybory szefuncia sa dosc jasne i dosc przejrzyste. Jak to sie dzieje, ze wielu inteligentnych i wyksztalconych, nalezacych potencjalnie do grupy 1), glosuje na szefuncia i daje mu sie uwiesc?
Trudno mi to zrozumiec.
PF