Dodaj do ulubionych

„Русские долго запрягают, но быстро едут“

06.05.21, 12:49
Z okazji 8/9 maja dedykuję to (nierosyjskie) powiedzenie dwóm panom w zaświatach.
Obserwuj wątek
    • borrka Kto wygrał ww2? 06.05.21, 14:53
      To stare pytanie i różne odpowiedzi.
      Ruscy nie całkiem bez racji uważają, że to oni.
      Amerykanie i Anglicy zapewne symetrycznie.
      U udziale Francji dżentelmeni milczą.
      • borrka Brali 06.05.21, 19:49
        Ale wojnę sromotnie przegrali.
        Jak rzadko kto.
        Nawet Niemcy nie ponieśli takich strat, a przecież wielkie ponieśli.
    • borrka Wigilia ruskiej pobiedy 08.05.21, 09:30
      Trudno negować prawo ruskich do określenia dnia wielkiego przecież zwycięstwa, ale ta sprzeczność jest jednak trochę groteskowa.
      To element takiej alternatywnej rzeczywistości tworzonej przez Kreml.
      Bo Zachód nie chce uznać ich racji?
      Miełoczi żizni - ustalimy własne obchody.
      Tak jak mamy własny "język światowy", wlasną Unię, ostatnio ptaszyny ćwierkają ... o własnym internecie.
      Ale siła przebicia już nie ta:)
    • de_oakville Bieda, bieda i po biedzie ("pobieda") 08.05.21, 12:13
      Radzieckie zwyciestwo w II Wojnie Swiatowej, zwiekszylo jeszcze bardziej kult Stalina, ktory wciskano rowniez na sile na wszystkich obszarach, gdzie stanela noga radzieckiego zolnierza. Wybudowano pomniki Stalina,
      w Budapeszcie i w Berlinie. W PRL-u natomiast uczono rosyjskiego z ksiazek z tekstami majacymi wyrazac
      wyzszosc Zwiazku Radzieckiego nad reszta swiata ("najbardziej postepowy ustroj w dziejach ludzkosci" itp.)
      A takze wspaniale, ludzkie cechy "wodza narodow" ("... O wodzu narodow, radziecki Stalinie...")


      Кантата о Сталине

      "От края до края, по горным вершинам,
      Где вольный орёл совершаем полёт,
      О Сталине мудром, родном и любимом
      Прекрасную песню слагает напод.

      Летит эта песня быстрее, чем птица,
      И мир угнетателей злобно дрожит.
      Её не удержат посты и границы,
      Её не удержат ничьи рубежи.

      Её не страшат ни нагайки, ни пули,
      Звучит эта песня в огне баррикад,
      Поёт эту песню и рикша и кули,
      Поёт эту песню китайский солдат.

      От края до края, по горным вершинам,
      Где свой разговор ведёт самолёт,
      О Сталине мудром, родном и любимом
      Прекрасную песню поёт весь народ."

      М. Инюшкин

      ("Pierwsza książka do nauki jezyka rosyjskiego na kursach dla dorosłych", Warszawa 1951)
              • lubat Re: W każdym razie twierdzenie o "odbudowaniu" .. 08.05.21, 16:59
                borrka napisał:

                > Idzie o niszczący system gospodarczy, do którego, jak dziś widzimy, część Polak
                > ów tęskni.

                Strasznie "niszczący" był ten system. Wystarczy porównać pierwsze 25 lat jego istnienia z 25 latami tzw. wolnej Polski. Tamten "niszczący" potrafił w tym czasie całkowicie odbudować kraj ze zniszczeń wojennych, zelektryfikować go (do wojny nawet dzisiejsze przedmieścia Warszawy nie miały prądu), zbudować od podstaw całe gałęzie przemysłu, nauczył ludzi czytać i pisać (chyba na swoje nieszczęście). I to wszystko nie tylko bez pomocy unijnej, tfu... marszalowej, ale w warunkach, kiedy - jak twierdzą Polacy-prawdziwki - musieliśmy płacić olbrzymi haracz czerwonym braciom. Tak, strasznie niszczący był tamten system.

                "Wolna" Polska nie tylko nie przeprowadziła praktycznie żadnej wielkiej inwestycji, poza przekopaniem Mierzei Wiślanej, ale pozbyła się nawet najlepszych i ciągle przynoszących zyski zakładów zbudowanych przez "niszczący" system. Łącznie z handlem i bankami, które zawsze i wszędzie są śmietanką całej gospodarki. Kto ma handel i banki, ten trzyma za jaja cały kraj.
                Owszem, w mediach prawie codziennie słyszę, że coś tam zbudowano, coś oddano do użytku, ale za każdym razem jest przy tym informacja, że 70-90% kosztów pokryła UE. Bez Unii jesteśmy ekonomicznymi impotentami. A ten "niszczący" system nawet w warunkach zimnej wojny, odbudowy kraju, spłaty przed- i wojennych długów i (podobno) haraczu dla ZSRR, potrafił w ciągu paru lat zbudować 1000 szkół. Bez unijnej pomocy.
                • czizus Re: W każdym razie twierdzenie o "odbudowaniu" .. 08.05.21, 19:49
                  lubat napisał:

                  >
                  >
                  > Strasznie "niszczący" był ten system. Wystarczy porównać pierwsze 25 lat jego i
                  > stnienia z 25 latami tzw. wolnej Polski. Tamten "niszczący" potrafił w tym czas
                  > ie całkowicie odbudować kraj ze zniszczeń wojennych, zelektryfikować go (do woj
                  > ny nawet dzisiejsze przedmieścia Warszawy nie miały prądu), zbudować od podstaw
                  > całe gałęzie przemysłu, nauczył ludzi czytać i pisać (chyba na swoje nieszczęś
                  > cie). I to wszystko nie tylko bez pomocy unijnej, tfu... marszalowej, ale w war
                  > unkach, kiedy - jak twierdzą Polacy-prawdziwki - musieliśmy płacić olbrzymi har
                  > acz czerwonym braciom. Tak, strasznie niszczący był tamten system.

                  Z grubsza racja. Polska przed wojną była krajem całkowicie zacofanym, bardziej rolniczym niż przemysłowym. Polska klasa robotnicza narodziła się dopiero w Polsce Ludowej, masowe szkolnictwo również (i to dobre szkolnictwo podstawowe i średnie). Więc były te plusy i to duże. Tyle tylko, że ustrój był fatalny, nie dawał możliwości rozwoju jednostkom, nie promował przedsiębiorczości indywidualnej, kreatywności, własności prywatnej. . . etc. Efekt był taki że zostaliśmy w tyle za Europą. Po 1989 r. i przystąpieniu Polski do UE i NATO, po 26 latach jednak PKN per capita w Polsce jest dużo większe od tego na Białorusi, Ukrainie ale i Rosji. Polska jest obecnie nowoczesnym, zmodernizowanym krajem bardzo mocno już zbliżonym do państw zachodnich. Znaczy się polska droga była słuszna. Będziemy mocno zachęcać Białorusinów do polskiej drogi. Ukraińcy już nią podążają.
                • malkontent6 Re: W każdym razie twierdzenie o "odbudowaniu" .. 11.05.21, 00:41
                  lubat napisał:

                  > Tamten "niszczący" potrafił w tym czas
                  > ie całkowicie odbudować kraj ze zniszczeń wojennych, zelektryfikować go (do woj
                  > ny nawet dzisiejsze przedmieścia Warszawy nie miały prądu), zbudować od podstaw
                  > całe gałęzie przemysłu, nauczył ludzi czytać i pisać


                  Mołodiet`

                  Czy bez Rewolucji Październikowej w Rosji też nie byłoby elektryczności?

                  Plany elektryfikacji Polski były gotowe już w latach 30. Rodzinna wieś moich rodziców (Mazowsze) miała być zelektryfikowana w roku 1940. Niestety rodzice musieli poczekać na elektrykę ok. 10 lat. Chyba wiesz dlaczego.

                  Podobnie było z walką z analfabetyzmem. Tuż po odzyskaniu niepodległości władze uznały to za priorytet i w 1919 roku wprowadzono obowiązek uczęszczania to 7-letniej szkoły dla wszystkich dzieci. Moi rodzice skończyli przed wojną szkołę powszechną. Na podstawie ostatniego przedwojennego spisu powszechnego przewidywano, że do lat 50. cała ludność Polski w wieku produkcyjnym będzie gramotna.

                  W jednym i drugim przypadku komuniści przyznali sobie zasługi przedwojennych władz.
                • a.jej.rkoniak Re: W każdym razie twierdzenie o "odbudowaniu" .. 11.05.21, 01:25
                  kosztem niewolniczej pracy większości narodu, kosztem patiomkinowskich miast i wsi. A elektrzfikacja ..... wędrując w okolicach Warszawy w późnych latach 60-tych natknąłem się na domz krzte strzechą, ze szmata zamiast drzwi i brakiem połączenia do sieci energetycznej. Na horyzoncie widniał PKiN. Jeszcze długo ludzie na Annopolu, Pelcowińnie czy okolicy Dw Południowego chodzili cztać do sławojki. Miasto zostało odgruzowane dopiero na 1955 Festiwal.
        • de_oakville Re: Od Stalina Ruscy raczej się odwrócili 08.05.21, 18:16
          borrka napisał:

          > Natomiast kult "pobiedy" ciągle żywy.
          > I dobrze radzę - nie lekceważcie w rozmowie z Rosjanami.
          > Zresztą, z jakiej paki lekceważyć?

          O lekcewazeniu nie ma mowy. To wlasnie Hitler lekcewazyl przed wlasna kleska i "polamal sobie zeby".
          Jego "nadczlowiek" nie wytrzymal fizycznie konfrontacji z "sybirakiem", tym bardziej, ze walczyl na terenie Rosji.
          • borrka Konsekwencja niemieckiej arogancji 09.05.21, 02:24
            Bez udawania, że "nazistowskiej".
            Ludzie tak mają - gdy im uporczywie wmawiać "nadludzkość", w końcu uwierzą.
            I ta wiara nie pozwoliła Hitlerowi wykorzystać niechęci dużej części sowieckiego społeczeństwa do komunizmu.
            I początkowo autentycznego poparcia ze strony umęczonego represjami, gułagiem, głodem Narodu.
            Zamiast faktycznego sojusznika mieli zaciekłego wroga w człowieku sowieckim.

            Bo Wehrmacht pokazał najgorsze cechy niemieckie i otrzymał zapłatę w dwójnasób.
            O SS nawet nie wspominam.
            • borrka I tu trzeba podkreślić 09.05.21, 09:34
              Uważam to za dużą słabość "ekspiacji" niemieckiej, znaczy te powracające próby gloryfikacji, a choćby wymazywania zbrodni "szlachetnego" Wehrmachtu.
              W odróżnieniu od jednostek specjalnych nie byli szkoleni do eksterminacji, ale nader często używani do zbrodniczych celów.
              I wystarczy wspomnieć oburzenie, jakie wywołała wystawa Filipa Reemtsmy w latach 90-tych.

              Wiele, powtarzam, wiele występków żołnierz sowieckich i władz okupacyjnych można zrozumieć, choć nie usprawiedliwić.
              Tę mentalność kształtowano w Niemcach od Fryderyka II.
      • a.jej.rkoniak Re: Bieda, bieda i po biedzie ("pobieda") 11.05.21, 01:16
        Może dla dorsłych, ale w szkole ćwiczyliśmy literaturę piękną oraz gramatykę. Do tej pory na izust znam fragmenty Oniegina. W każdym razie mniej było religii komunistycznej, niż teraz katolickiej. Uchowałem się i nie uczestniczyłem w żadnym pochodzie 1-majowym.
    • borrka Pozornie ucichł wicher historii 10.05.21, 22:47
      Ale flauta była przedziwna.
      Dla zrozumienia tych czasów trzeba pamiętać, iż istniały plany dezindustrializacji Rajchu (Plan Morgenthaua) i nastroje były bardziej radykalne, niż nawet wyobrażamy sobie dziś.
      Inaczej wyglądają na tym tle znane poczynania krasnoarmiejców i mniej wtedy raził Ehrenburg zachęcający do odwetu.
      Radzieccy korzystali z wdzięków darmo, zachodni mieli dość Cameli.
      I tak to funkcjonowało.

      Rajch uratowała pilna potrzeba mięsa armatniego po obu stronach narastającego konfliktu, a Polacy znaleźli się w dość kłopotliwej sytuacji przegranych zwycięzców i wymuszonej koegzystencji ze śmiertelnym wrogiem na tzw. Ziemiach Odzyskanych.
      Fascynujące są refleksje niemieckich pamiętnikarzy, którzy nijak nie mogli uznać "zmiany miejsc".
      Ruskich traktowali z wymuszoną uniżonością, bo alternatywa była ryzykowna.
      Polacy, jak długo w mundurach, radzili sobie.
      Ludność cywilna miała wielkie cinżkości z Niemcami, którzy nijak nie rozumieli, że teraz Polacken roulez:)

      Jeśli kogoś interesuje tematyka polecam:
      historykon.pl/w-oczekiwaniu-na-wysiedlenie-sytuacja-ludnosci-niemieckiej-w-kotlinie-jeleniogorskiej-w-latach-1945-‒-1947/
      PS. Podobne nastroje we wspomnieniach hrabianki Dönhoffowej, czy von Krockowa.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka