polski_francuz
16.11.21, 11:58
Wlasnie sie dowiedzialem, ze konferencja ktora wspolorganizowalem w poludniowych Niemczech nie moze sie odbyc. Winny jest wredny wirus, ktory zakaza naszych sasiadow z usrednionym wspolczynnikiem (liczba nowych zakazen na 100 000 ludzi) ponad 300 (liczba nowych zakazen na tydzien i na 100 000 ludzi) .
Czestym tematem dyskusji na forum jest kto winien (Chinczycy i Amerykancy, koncerny chemiczne, Tusk, Kaczynski...), jak z wirusem zawalczyc (emigracja do Nowej Zelandii, szczepic, nie szczepic, nic nie robic tylko narzekac...) ale proponuje rozwazyc inny temat. A mianowicie jak wspolzyc z wirusem?
Wydaje mi sie bowiem, ze wirus Covida staje sie powoli jak wirus grypy i jest nie-do-zlikwidowania. Lubi jesien i zime a nie lubi wiosny i lata. Co z tego, zapytacie? Ano, trzeba sie chyba przyzwyczaic do niego i z nim jakos wspolzyc.
Scenariusz? Ano zaczniemy nosic maski a w kieszeni kurtki bedzie zawsze flakon plynu dezynfekujacego. Bedziemy mniej czy bardziej lagodnie przymuszani by sie szczepic co 6 miesiecy. A dystans miedzy ludzmi bedzie 1,50 m czy cos. Moze w rodzinnym gronie czy po sprawdzeniu czy partner ma wirusa czy nie, dystans bedzie mozna troche zmniejszyc:)
Jak sie wam te perspektywa wspolzycia z wirusem podoba?
PF