polski_francuz
30.03.22, 08:41
Czyli dlaczego Rosjanie nie potrafia zdobyc Ukrainy? Opinia eksperta Michala Fiszera:
Synteza:
Okazuje się, że przyczyną niskiej skuteczności rosyjskich wojsk jest też archaiczny system dowodzenia i łączności, który można z grubsza opisać tak: „ja brzoza, ja brzoza, Wisła – jak mnie słyszysz?”. W porównaniu do systemów zachodnich to istne muzeum.
Moze internet?
Zachodnie armie od ponad 30 lat przechodzą na sieciocentryczny system dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi. Impulsem był rozwój internetu. Wojsko widzi zalety sieci, możliwość umieszczania tu różnych zasobów wiedzy i danych, łatwość, z jaką można do nich się dostać. Zauważyło, że wpłynęło to na gwałtowny rozwój biznesu, ułatwiło kontakty producenta z konsumentem, pobudziło handel itd.
Zalety?
Takie elastyczne dowodzenie, zapewniające wysoką mobilność, szybkie reagowanie, prowadzenie precyzyjnego ognia, zamienia nawet niewielkie jednostki w sprawną, aktywną i śmiertelnie groźną machinę. Częściowo w taki sposób, choć jeszcze nie do końca, zorganizowano dowodzenie wojskami Ukrainy. Ukraina nie zdążyła dojść do poziomu cyfrowej armii, jaką jest np. armia USA, która już 20 lat temu była w stanie wpuścić w obce terytorium dwie dywizje zmechanizowane i omijając rejony irackiego oporu, popędzić w szalonym tempie do Bagdadu niemal bez strat. Kierowała zarazem precyzyjne uderzenia na zagrożenia, np. wojska usiłujące interweniować czy podejmujące kontrataki ze skrzydeł.
A jak komunikuja Rosjanie?
Tymczasem rosyjskie wojska to wielka nieruchawa masa mało sterowalnych wojsk, którymi dowodzi się przez radio, a jak nie ma łączności, to dowódca osobiście leci na pierwszą linię sprawdzić, co się tam do cholery dzieje. Dlatego dowódcy padają jak muchy jeden po drugim – ukraińscy snajperzy tylko czekają na takie okazje.
W dodatku łączność Rosji opiera się na słynnym: ja bierioza, ja bierioza, Wołga, kak ty mienia słyszysz? Czyli działa byle jak. ...
Rosjanie wwieźli do Ukrainy własne telefony, przez które usiłowali dowodzić, bo działały lepiej niż wojskowe popsute i roztrojone radiostacje. Tyle że odpalił im się roaming, a ich rozmowy leciały przez sieci GSM ku uciesze ukraińskich służb wywiadu, które siedziały we własnych centralach i słuchały
Miejmy nadzieje (w interesie zolnierzy rosyjskich), ze na Kremlu czytaja polskie analizy.
PF