borrrka
14.11.22, 11:47
Pytanie dotyczy resetu prywatnych "stosunków" krajem rad i ludźmi radzieckimi.
Szerzej, stosunku do rosyjskiej kultury, kontaktów międzyludzkich, współpracy zawodowej, wreszcie turystyki itp.
W to, że Zachód tyko czeka na możliwość padnięcia sobie w ramiona, może nie zaraz z Putinem, ale jakimś hipotetycznym następcą, nie ulega wątpliwości.
Ale pytanie dotyczy reakcji prywatnej i to Wschodnich Europejczyków.
No tak, jak czekista czekiście:
dacie radę poczytać Bułhakowa, obejrzeć ruski film, czy wreszcie spotkać się z nimi towarzysko?
Pytam jako ex-rusofil, który pierwszy raz odwiedził matuszkę pacholęciem, a Dostojewskiego czytał w oryginale w szkole podstawowej.
Który jeszcze nie tak dawno pracował na zlecenie radzieckich.
Może tylko ja tak mam - "albo pan, albo propał", ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie kontynuacji.
A jeszcze parę lat temu wybierałem się do Soczi.