kawa_poranna11
03.04.25, 23:07
Gdy zastanawiamy się nad pojęciem Trumpa o gospodarce, to nie zapominajmy, że on wyrastał i dojrzewał jako biznesmen w świecie deweloperów w Nowym Jorku.
Tam nie chodziło o to, żeby prowadzić normalny handel, tylko głównie zachachmęcić.
To jest myślenie XVII-wieczne, a dziś globalny handel i wymiana gospodarcza polega przecież na tym, że handel ma być grą o sumie dodatniej, gdzie obie strony zyskują.
Transakcja jest dobrowolna, każda strona widzi korzyści.
Tak być powinno, ale Trump do tego nie dojrzał.
Jemu zostało to przekonanie, że miarą sukcesu jest to, jak bardzo się wykiwa przeciwnika.
Gdy obydwie strony są zadowolone z transakcji - to wtedy jest biznes.
Gdy tylko jedna - to wtedy jest szwindel.