a.adas
26.11.04, 18:47
Ja czegoś nie rozumiem. Tomson i jego najblizszy (czy tylko
ideologicznie?) "kuzyn" Che (oraz ich pobratymcy, a takze rodacy:) ciagle
nawołują do zmiany, wzywają zeby lud się obudził, zbuntował i zagrzmiał.
Zrzucił "złych carów", faszystowskich ciemieżycieli, niekoniecznie zresztą
troszcząc się przy tym o demokrację. W Kijowie wydarzenia rozgrywaja się
według "Tomsonowego" scenariusza (choc setki tysiecy ludzi na ulicach to
najwieksze zwycieśtwo demokracji, co tak trudno niekiedy zrozumieć...), a
naszym Forumowym szalonym lewackim Antyamerykanom się to nie podoba. I
krzyczą o... złamaniu demokratycznych zasad, i to nie przy "Janukowyczu", a
przy "Juszczence". Ciekawe, prawda?