Dodaj do ulubionych

Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 14:34
Obecny stan rzeczy można nazwać "rozbiciem dzielnicowym" - Polska, Białoruś,
Ukraina, Litwa, Łotwa. Estonia i enklawa Królewca. Kiedy zjednoczenie? Chyba
pytanie retoryczne - choć gdyby Polska prowadziła samodzielną politykę miast
zasady: wczoraj Moskwa dziś Bruksela - czyli lizanie części ciała na której
się siedzi - Polska mogła próbować stworzyć własny układ z sąsiadami (jak
równy z równymi) a nie wiązać się z Europą pod batutą Berlina. A tak staliśmy
się nie podmiotem lecz przedmiotem.

To ciekawe, że ekspansja Polski na wschód doprowadziła do odrębności tych
ziem od Rosji, gdyby nie polskie parcie nie byłoby współczesnej
samodzielności nacji zamieszkujących te ziemie.

I tak np. Litwini ulegliby rutenizacji - językiem urzędowym na Litwie był
wszak starobiałoruski. Jagiełło wydawał urzędowe dokumenty (jeszcze jako
władca Litwy) w języku starobiałoruskim. Inna sprawa, że nie ulegając
rutenizacji Litwini spolonizowali się - przebudzenie narodowe Litwinów na
przełomie XIX w. to siłą rzeczy szukanie "litewskości" wśród pokrewnych
Żmudzinów i tworzenie języka litewskiego z ich mowy po wyrzuceniu ogromnej
ilości słów pochodzenia polskiego.
Podobny proces uczyniono z polecenia J. Stalina (lata 20-te XX w.) odnośnie
języka białoruskiego czyli zrazu dialektu kilku tysięcy wieśniaków – to
geneza współczesnego białoruskiego.
A Ukraina? To oddzielny temat ale jedna rzecz jest pewna - wbrew twierdzeniu
co niektórych nie ma znaku równości pomiędzy Ukrainą a Rusią Kijowską czy
dziejami hajdamaków (Kozaków) a Ukrainą. Do dorabianie historii, coś
podobnego do mitu o Sarmacji.
Obserwuj wątek
    • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 14:44
      Znawcy tematu (czy są tacy?) mogą odbic pałeczkę i powiedzieć - hola odnośnie
      języków urzędowych w Rzyplicie (wszakw w Koronie była łacina, później polski,
      na Litwie do 1699 r. starobiałoruski, a dopiero później polski) ale nie zmienia
      to faktu. Język polski do czasów tragedii powstań narodowych (XIX w.) i
      depolonizacji Kresów dominował. Nawet tzw. mowa "tutejszych" opierała się w
      dużej mierze na polskim.
      • Gość: hehe Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: 68.214.177.* 17.01.05, 14:54
        Portugalia byla kiedys imperium, Hiszpania tez. Teraz Portugalia to pajac , tak
        jak polaczki , tacy jak ty. czas wasz juz dawno minal, zebracy i slugusy
        silnych. a do sprzatania kibli naszych bierz sie polnische s2137892374, hehe.
        • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 15:13
          Każdego czas mija (spokojne, przyjdzie kiedyś czas również na współczesne
          imperia) - bo nie ma wiecznych imperiów i państw. To tylko kwestia czasu i siły
          nowych pretendentów. Czas Portugalii minął, tak jak i Hiszpanii choć
          pozostawiły po sobie nieśmiertelny wkład - swoja kulturę i język w byłych
          koloniach. Starły w proch zbrodnicze przedkolumbijskie państwa (np. w samym
          Imp. Inków bywały lata gdzie w ciągu jednego roku na ołtarzach ich bożków
          poświęcano dziesiątki tysięcy ludzi).

          Czas Polski jako mocarstwa też minął choć obserwując renesans polskości i
          zainteresowań Polską (ilość Białorusinów i Ukraińców nie mających ani jednej
          kropli polskiej krwi a... uczących się polskiego) za Bugiem też pozostawiliśmy
          owoc i świadectwo naszego triumfu.

          Skąd u ciebie pogarda dla innych i obdzielanie ich epitetem "pajac"? Czy może
          dla tego że nic nie znaczysz, mało wiesz, masz braki w wiedzy i aby
          dowartościować się walniesz na powitanie argumentem - inni to "pajace".

          Słówka "polnische" to ślad twojej niemieckości? Wiesz jak Niemcy mówią o
          takich "przyszywanych Niemcach" z polskimi korzeniami - mówią "wodni Polacy".
          Oto kim jesteś.
          • a.adas Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. 17.01.05, 15:36
            Tyle, że i Hiszpania i Portugalia grały koloniami oraz wielkomocarstwoscia
            jeszcze 30 lat temu. W Ameryce Południowej do dziś utrzymuje się pokolonialny,
            kastowy czasem półniewolniczy system społeczny. O ironio, to kolonie i handel
            zamorski (wydawałoby się, ze intratny jak mało co innego) doprowadziły do upadku
            byłych potęg morskich (kraje te okazały się zbyt biedne, słabe i małe, a zbyt
            wiele kosztowała choćby ochrona konwojów) - np. Portugalia od końca osiemnastego
            wieku była praktycznie angielskim protektoratem.

            W pewnym sensie do też przyczynek do polskiej historii - praprzyczynami zaborów
            były: zbyt wiele kierunków ekspansji (co rujnowało skarb państwa i nie tylko) i
            zbyt wielka powierzchnia państwa ze ścierajacymi sie i nierzadko walczącymi ze
            sobą grupami interesu (bo inne były cele choćby Prus Księżecych, a inne magnatów
            litewskich czy ruskich)

            W tezach o polskim wpływie cywilizacyjnym jest trochę racji (warto przyjrzeć się
            patriotycznym działaczom litewskim czy ukraińskim końca 19 wieku), ale
            pogdybajmy: co by było gdyby Jagiełło nie zasiadł na polskim tronie (choć
            litewska i ruska szlachta szybko sie plonizowała):
            1) może zachowałoby się polskie państwo "etniczne" - Wielkopolska, Małopolska,
            skrawki Śląska i Pomorza, ew. Mazowsze.
            2) a może Polska znalazłaby sie pod panowaniem Habsburgów?
            3) włączono by ziemie polskie do któregoś księstwa Rzeszy Niemieckiej?
            itd.
            • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 16:09
              1.Gdyby możni Polski nie zadecydowali o unii polsko-litewskiej i małżeństwie
              Jadwigi z Jagiełłą to czekała nas prawdopodobnie... historia a la Czechy czyli
              Habsburgowie na tronie Polski (małżeństwo Jadwigi) z wszystkimi wadami i
              zaletami.
              Warto zastanowić się jak niedoszły mąż Jadwigi zachowywał się w swoim
              późniejszym życiu - no cóż, dziękuję bardzo za takiego króla:(
              Co prawda potem byli inni Habsburgowie ale czy zostaliby wybrani na królów
              Polski (już wtedy w Polsce nie było dziedzicznego tronu!). Co prawda można ew.
              twierdzić, że na to byłaby rada - wprowadzenie dziedziczności i wieczne
              panowanie Habsburgów. Ale to już za duże gdybanie.
              2.Polska a argument "zbyt wielka powierzchnia państwa ze ścierającymi się i
              nierzadko walczącymi ze sobą grupami interesu".
              To nim na to odpowiem mała uwaga - w pierwszych wiekach swojego istnienia
              Państwo Polskie obejmowało ziemi zamieszkałe przez nieliczne plemiona lechickie
              (polskie) czyli było nas bardzo mało i tylko polonizacja otoczenia mogła być
              szansą na przetrwanie - tym bardziej, że Polska leży w "korytarzu przechodnim".
              Nasza szansą była ekspansja, figiel historii sprawił, że największy i
              najsilniejszy wróg Polski czy Rzesza Niemiecka po opanowaniu części polskich
              ziem zatrzymała się trapiona rozbiciem dzielnicowym. Stąd (nowa) granica polsko-
              niemiecka stała się stabilna na setki lat. Nie byliśmy jednak w stanie powrócić
              nad Odrę.
              U źródeł ekspansji na Wschód były zrazu polskie roszczenia do ziem (polskich)
              utraconych w XI w. czyli Grodów Czerwieńskich (obejmujących m.in. ziemie na
              których później założono Lwów) oraz jak twierdzą historycy Wołyń, zawojowane na
              Polakach przez Jarosława.
              3.Skoro gdybamy - gdyby nie upadek Polski, rozbiory i tragedia nieudanych
              powstań (szlachetna walka polskich romantyków ale stanowiąca w gruncie
              rzeczy... zamówienie/dywersja zachodnich mocarstw by sprawić Rosji kłopot) i
              depolonizacja Kresów dziś nikt by nie znałby języka białoruskiego, litewskiego
              (żmudzkiego) czy mowy Rusinów. Dlatego że polonizacja odbywała się w zasadzie
              na życzenie samych polonizowanych mieszkańców tych ziem. Im polskość i prawa
              Polski (Polaka) imponowały - stąd Polakami stali się m.in. Sapiehowie,
              Opaliścy, Czarnieccy, Poniatowscy etc. Istniał co prawda mały proces odwroty -
              zubożała szlachta polska na dalekich Kresach depolonizowała się ale to był
              margines. Generalnie wszystko to odbywało się poza nielicznymi incydentami
              pokojowo.
              Mało tego, wiele ziem ruskich słało błagalne listy do Rzyplity (Korony i
              wielkiego Księstwa) by przyłączyć je do Rzyplity. M.in. władze... Nowogrodu.
              • a.adas Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. 17.01.05, 16:31
                najpierw errata: oczywiście Prus Królewskich.
                1 Czy Polskę było stać na liczne (często niepotrzebne i nierealistyczne już w
                chwili rozpoczęcia - jak dymitriady) konflikty właściwie ze wszystkimi
                sąsiadami? A znaczna częśc tych wojen została spowodowana przez ledwie część
                ówczesnej władzy (np Wazom sie ciagle roiło odzyskanie trony szwedzkiego,
                księżeta ruscy "martwili się" Tatarami i Turcją, a litewscy ciagle spoglądali na
                Rosję.
                2 co do tego, że państwo polskie od momentu powstania do niemal końca
                średniowiecza pozostawało słabe i ekspansja była potrzebna (szczególnie wtórna -
                Mazowsze, Pomorze, może Śląsk) pełna zgoda. Tyle, ze już Kazimierz Wielki
                stworzył podwaliny pod silne państwo, dosyc jednolite etnicznie i wyznaniowo.
                Przy Jagiellonach zaczęły się gierki polityczne od Morza Czarnego do Bałtyku,
                przekraczajace mozliwości państwa opartego niemal wyłącznie na wykorzystywaniu
                zasobów naturalnych i już opóźnionego gospodarczo w stosunku do sąsiadów
                (przynajmniej zachodnich).
                3 To pewnie niepopularna teza, ale czasem się zastanawiam czy dla rozwoju
                Rzeczypospolitej nie lepsza by była wojna religijna w drugiej połowie
                szesnastego wieku zakończona wzmocnieniem władzy królewskiej. A tak utrzymywały
                się osłabiajace kraj kompromisy i "oficjalna" (szczególnie w końcu siedemnastego
                wieku) tolerancja. Taka wojna groziłaby rozpadem Rzeczypospolitej na kilka
                terytoriów, ale w sumie i tak do tego doszło ledwie sto lat później (na początku
                osiemnastego wieku), a nikt juz nie był w stanie wybronić choćby "ziem
                piastowskich", o późniejszych nabytkach nie wspominając.
                • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 16:41
                  Wiesz w kilku opracowaniach jakie ostatnio czytałem (dot. historii Polski) była
                  podana taka konkluzja (a propos twoich słów cyt.: "To pewnie niepopularna teza,
                  ale czasem się zastanawiam czy dla rozwoju Rzeczypospolitej nie lepsza by była
                  wojna religijna w drugiej połowieszesnastego wieku zakończona wzmocnieniem
                  władzy królewskiej") - Polska upadła bo stała się synonimem "państwa bez
                  stosów". Otwartość dla wszystkich poglądów (za wyjatkiem jawnych wrogów m.in.
                  tzw. arian, to ciekawe jak zakłamano ich ideologie i zrobiono z nich w czasach
                  współczesnych "pokojowe owieczki") i demokracja wystawiła Polskę w roli
                  bezwolnej krainy, podczas gdy otoczenie nie cackało się, i hisatoria przyznała
                  racje tyranom grzebiącym z czasem tolerancyjną i demokratyczna Polskę. Co z
                  tego że pozotała mitologia "kraju tolerancji" skoro kraju juz nie starczyło?
              • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 18:24
                Polonizacja za zgoda polonizowanych! Jakzes to slachetne!Zwlaszcza z punktu widzenia wsadzonego na pal!
                • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 18:33
                  To zobacz sobie np. do herbarzy szlachty polskiej (prawie ponad połowa szlachty
                  polskiej ma rodowód... wschodni). Mieszczanie sami prosili o włączenie ich
                  miast do Rzyplity śląc poselstwa i dary do Krakowa. Przykład Nowogródu, miast
                  inflanckich i pruskich etc. Wieć skąd u ciebie skłonności "oczerniania własnego
                  gniazda"? A kogóż według ciebie wbijano na pal w Rzyplicie? Mam nadziej że nie
                  będziesz się powoływał na filmidło "Ogniem i mieczem" i masz jakieś "żródło"?
                  • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 20:49
                    Czyzbys sugierowal, ze Sienkiewicz zmyslal na Polske, czy gorzej od ciebie znal zrodla? Jedno z toch zrodel-"Historia Ukrainy" acybiskupa Konisskiego z czasow Stanislawa Augusta. Za smialo byloby utrzymywac o dobrowolnym toku polsczenia sie szlachty ruskiej w czasie, kiedy prawoslawni byli pozbawieni praw. Spolszczone kniazie robili sie Polakami, nie znaczy to wcale, ze prawoslawna reszta przestawala uwazac sie ruska, badz nabywala praw rownych z narodem panujacym.Do ZSRR tez wszszyscy sie prosili, po czesci nawet szczerze. Wymuszenie darow tez nie jest czyms szczegolnym. Zadnego gnazda nie oczerniam.Poprostu nie wyznaje chasla 'Polen uber alles', proboje kierowac sie jednymi kreteriami w ocenie podobnych zjawisk. W obronie racji Polski zawsze trzeba dostrzegac punktu, w ktorym jej naturalne prawa granicza z bezzasadnymi pretensjami wobec innych.Bardzo to przeszkadza w skutecznej obronie praw wlasnych.
                    • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 21:08
                      Myślę że ty po troszę próbujesz samousprawiedliwić miejsce w którym się
                      znajdujesz (vide IP) stąd powtarzasz to, co bardzo często dostrzegam w
                      historiografii rosyjskiej (jak równiez radzieckiej vel sovieckiej) - Polacy
                      byli również "fe" i sami sobie zgotowali rozbiory. Parcie Rosji to zbieranie
                      ziem ruskich a ekpansja Polski to kolonializm i agresja na ziemie ruskie.
                      Tudzież jak to biedni byli Rusini pod polskim panowaniem.
                      Wybacz Waść, ale to się "kupy nie trzyma". Sienkiewicz nie jest pisarzem
                      historycznym lecz pisarzem piszacym, jak sam mawiał, "ku pokrzepieniu serc" o
                      tym jak wyglądała np. prawda wojen kozackich polecam:

                      www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/wojny.html
                      Nie wszystko w I Rzyplicie to jasne strony ale na tle otoczenia to "diament
                      wśród gnoju".
                      • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 21:37
                        Moj adres stanowi oczywiscie o mojej winie, nie potrafie sie usprawiedliwic.Lecz samo pochodzenie faktow czy stwierdzen nie potrafi ich uniewaznic, naiwiecej stwierdzic, ze sa niewygodne. Preferujesz Koniecznego? Jest super patryiotyczny kosztem logiki i objektywizmu. Sienkiewicz oczywiscie byl tylko pisarzem, lecz czy ublizal Polsce w celu "pokrzepienia serc"? Oczywiscie, ze kazda strona ma wlasna racje. O dowiedzenie tego mi wlasnie chodzilo. Warto w odpowiednim czasie dostrzec, kiedy wstepujesz na teren racji innego,zeby nie bylo za pozno. Warto czytac wiec historykow rosyjskich.Roznica zas pomiedzy Polska a Rosja polegala na tym, ze Polska probowala "jednoczyc" terytoria etnicznie i religijnie obce, dazac do przeksztalcenia ich na sile.Historia Rosji tez laczyla cechy walki o narodowa jednosc z podbiciem innych. Nie twierdze, ze byla diamentem.
                        • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:32
                          Owszem Polska wkroczyła na tereny ruskiej etnogenzy odbierając nie tylko swoje
                          ziemie (Grody Czerwieńskie i Wołyń) ale Polska nie była imperium kolonialnym
                          tylko lokalnym mocarstwem.
                          Nigdzie nie jest napisane że np. Polska nie miała prawa próbować scalić część
                          tych ziem i miała to być sfera zastrzeżona dla Moskwy (Rosji). Wówczas jeszcze
                          daleko było do tworzenia świadomości narodowej - jakze często ruscy i
                          moskiwescy Panowie z chęcią szli pod polskie panowanie. A zdanie kmieci nie
                          było brane pod uwagę, bo oni nie żyli sprawami panstwowymi (poza nielicznymi
                          przypadkami w Europie).
                          • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 19.01.05, 19:32
                            Wydaje mi sie, ze tu nie ma prostej definicji. Sa imperia kolonialne i imperia ladowe.Imperia ladowe, majace zwarte terytorium i wspolne zagrozenia wojenne dla "panow" i "podbitych" nie mogli traktowac swoich nabytkow wylacznie jak prezedmiotu bezwzglednej eksploatacji, musialy troszczyc sie o infrastrukture i w wiekszym czy mniejszym stopniu uwzgledniac potrzeby wszystkich swych czlonow . W sposob naturalny musialy wiec dazyc raczej do zmniejszenia roznic, niz ich podkreslenia. Czesto,np. w Rosji, robilo sie to kosztem metropolii. Problem i nieszczescie Polski polega na tym, ze bedac z natury rzeczy imperium ladowym,"mocarstwem" ,zachowywala sie wobec swoich nabytkow w sposob wybitnie kolonialny, systematycznie i konsekwentnie eksplaotujac i ponizajac podbitych "innych".Nie zmienia tego stamu rzeczy istnienie mechanizmu adopcji czesci podbitych elit, poniewaz skutkowal on wyobcowaniem ich od wlasnego narodu. Roznice narodowe i religijne byly nie zazegnywane, lecz podkreslane w celu usprawiedliwienia panowania jednych nad drugimi. To dotychczas tkwi w historiografii polskiej i polskim micie narodowym, duze miejsce w ktorych zajmuje stwierdzenie wlasnej wyzszosci cywilizacyjnej i ostentacyjne poszukiwania owej wyzszosci dowodow.Dlatego nie wroze dobrze przyszlemu "Imperium Polskiemu".
                            • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:10
                              Myślę że żyjesz w swoistym rozdarciu - sorry za ponowny truizm ale żyjesz
                              między „wronami” i kraczesz jak one. W sposób bezwiedny (bo zakładam, że nie
                              czynisz to umyślnie) wytaczasz argumenty mające „demaskować Polskę” a la
                              Carowie i Pany i rewolucjoniści (vide np. pogarda ros. dekabrystów dla wolnej
                              Polski).
                              To znajdywanie samousprawiedliwienia działań Rosji w pomijaniu własnej
                              nikczemności i oskarżaniu o to m.in. Polaków i Polskę. Przy czym z igły
                              robienie widły!!!

                              Wielu historyków mówiąc o Rosjanach dochodzi do wniosku: to nie mentalność
                              słowiańska i typ słowiański lecz słowiano-tiurska krew i mentalność okraszona
                              mistycyzmem bizantyjskim. Tak bardzo różnią się Rosjanie od reszty.

                              Czytałeś może prof. Feliksa Konecznego „Cywilizacja bizantyjska” i „Dzieje
                              Rosji”? Polecam.
                              • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 20.01.05, 18:59
                                Strukrura mojej osobowosci, czy 'nikczemnosc' Rosji? Sa to bez watpienia tematy warte dyskusji,ktorej nie odmawiam.Teraz mowimy o Polsce, jesli sie nie myle.Nie mam zamiaru kogos demaskowania, tylko konfrontacji argumentow.Chetnie bym przeczytal cos merytorycznego. Oskarzam? Nie chodzi mi o zadna wine,tylko o zrozumienie.Obojetnie,Rosji czy Polski. Osobiscie wole kazdy patriotyzm od beznarodowosci. Poniewaz zaklada istnienie granic. Patriotyzm a'la Konieczny, w ktorym emocje wyprzedzaja logike, te granice gwalci. Jest to swiatopoglad, trudny do obrony przez logiczna argumentacje,dlatego nieuchronnie musi odwolywac sie do emocji . Na tym polega moje przekonanie o szkodliwosci dorobku Koniecznego dla patriotyzmu polskiego przedewszystkim. Nie jest ani oryginalny,ani rzetelny. Natomiast jest bardzo prowincjonalny. Mozna zakladac, ze Rosja jest z natury rzeczy "obca","inna",a znaczy gorsza i zla. Naturalna konsekwencja tego mniemania i polegajacych na nim decyzji bedzie Rosja wroga.
                                • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:22
                                  Jestem teraz zajęty - tymczasem (skoro sprawiasz wrażenie znającego publikacje
                                  prof. F. Konecznego - ale czy czytałeś "Cywiliację bizatyjską" i "Historię
                                  Rosji"?) co innego Ci zaproponuję - zajrzyj na stronę:
                                  www.historia.rosji.prv.pl/
                                  A jeszcze jedno - nie jestem "rusofobem", lubię rosyjski i często oglądam TV
                                  rosyjską. Co nie oznacza że co moje to moje [tzn. czytaj, co polskie to
                                  polskie:)]
                                  Nara
                                  • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 20.01.05, 19:47
                                    Jestem naprawde przestraszony wzmianka o TV rosyjskiej.Jest poprostu nie do zniesienia.I w kazdym razie nie mozna zajej posrednictwem nabyc milosci do Rosji.
                                    • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:58
                                      Na Planecie są bardzo ciekawe programy historyczne:) Swego czasu np. był
                                      program o F. E. Dzierzyńskim (alians Rufin) czy finansowaniu bolszewizmu nie
                                      tylko przez wywiad Ces. Niemiec ale i biznes żydowski w USA.
                                • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 19:27
                                  Oj - żeby było jaśniej, bo coś zawile powiedziałem - Co nie oznacza, że
                                  odrzucam zasadę "co moje to moje":).
          • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 18:21
            A to dobrze, ze jest swiadomosc tego,ze Rzplita byla jednak imperium kolonialnym.Z tego wlasnie zalozenia trzeba wychodzic, roztrzasajac i jej losach-przeszlym i domniemanym przyszlym.
            • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 18:47
              Nie powiedziałem że Polska była "imperium kolonialnym" tylko że
              była "mocarstwem", więc nie przekręcaj. Rzyplita nigdy nie traktowała swoich
              Kresów jako kolonie - to były pełnoprawne nabytki terytorialne - szlachcić
              zarówno z Krakowa jak i Grodna czy Kamieńca Podolskiego miał te same prawa.
              A Małopolska czy Podole te same obciązenia podatkowe.
              • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 21:40
                W Imperium Hiszpanskim szlachcice tez byli przewaznie Hiszpanami i mieli sie naogol niezle.A w koloniach raczej lepiej niz w metropolii.
                • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 22:00
                  Czyzbys odbieral okreslenie "imperium kolonialne" jak obraze? Byli poprostu czasy, kiedy Polska nie byla ofiara, tez conieco mogla dokonac. Dorownywala /prawie/ reszcie swojch cywilizowanych kolegow.
          • Gość: . Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej cd. IP: *.Moscow.dial.rol.ru 21.01.05, 21:45
    • jurek28 Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej 17.01.05, 15:14
      Zlituj sie, czlowieku.
      Rzeczywiscie Polska uratowala Litwe i Bialorus przed rutenizacja.
      Ale szlachta polska nie potrafila sie dogadac z nowa elita ukrainska (atamanami)
      i to jest glowna przyczyna upadku Dawnej Rzeczypospolitej,
      a nie Rosja, czy Prusy.

      Dzisiaj, nawet gdy kiedys Bialorus i Ukraina wejda kiedys do Unii,
      warunkow do odbudowy dawnej Rzeczypospolitej nie ma.

      Ani potrzeb. - Ani politycznych, ani gospodarczych.
      • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 15:23
        O czym ty mówisz cyt.: "Ale szlachta polska nie potrafila sie dogadac z nowa
        elita ukrainska (atamanami)". Znasz historie mówiąc "zlituj sie człowieku"?
        A jakież to były postulaty atamanów wzgl Rzyplity. Mieli otrzymywać subsydia
        (plus nieralne kwoty rejestru) oraz (a przede wszystkim) zgodę Rzyplity i jej
        ochronę na bandyckie wyprawy hajdamaków na Turcję i jej wasali.

        Atamani (hajdamaków)to według ciebie nowa elita ukrainska? Dziwne - spogladając
        na ich przynalezność narodową - część to Polacy, Rosjanie, Rusin a nawet
        tiurskiego pochodzenia. Czy wiesz w jakim języku mówili uznając ich za "elitę
        ukraińską"
        • jurek28 Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej 17.01.05, 15:51
          negujesz rzeczywistosc 17.go wieku.
          Mam mysli cala nowa elite polityczna Ukrainy: Kozaczyzne.
          (Hajdamacy byli tylko jej czescia...).
          Elite te tworzyla mieszanka. Niemalo bylo wsrod nich zbankrutowanej szlachty
          polskiej

          To oni przejeli na Ukrainie i nad narodem ukrainskim.
          Pokonac ich wojska koronne nie byly w stanie.
          Oni Polakow tez nie.
          Jedyna szansa utrzymania politycznej jednosci panstwa byla przebudowa tego
          Panstwa, wlaczenie ich do krwioobiegu politycznego Rzeczypospolitej i danie
          im rownych praw ze szlachta Polska.
          Szanse takie byly.

          Polacy nie byli jednakze gotowi na to.
          Trudno miec o to do kogokolwiek pretensje.
          Kozacy nie mowili po lacinie, byli uwazani za "holote".
          Z drugiej strony preznie rosli w sile...

          Gdyby Sobieski urodzil sie 20 lat wczesniej i w okresie Jana Kazimierza bylby
          na tronie, moze sprawy potoczylyby sie inaczej...
          • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 16:20
            W tym problem. że tobie nie podoba się teza postawiona przeze mnie
            (cyt.: "negujesz rzeczywistosc 17.go wieku") i... dorabisz do swojej tezy coś
            co nie istniało. Przykład podany przez ciebie - "atamani hajdamaków" to dla
            ciebie "elita ukraińska" - a o czymś takim (ukraińskości)jeszcze przez kilka
            wieków NIKT nie mówił i nie uznawał coś takiego bo nie istniało!!!.
            W XVII wieku nie było potrzeby przekształcać Rzyplity Obojga Narodów w
            trójdzielny podmiot (w domysle dla ciebie z dodatkiem "ukraiński") bo nie było
            żadnych Ukraińców a Kozacy to zlepek wszystkich (często chłopów polskich,
            rosyjskich i tiurskich uciekających przed pańszczyzną) więc siłą rzeczy nie
            mozna było ich traktować jako samodzielny podmiot. Jakbyś nie wiedział w
            Rzyplicie było wiele ziem zamieszkałych przez wolnych chłopów (Np. góry
            polskie) i nikt nie mówił o konieczności uznania ich za oddzielny podmiot z
            powodzeniem polonizując przybyszy z Mołdawii i Wołoszczyzny. (Co prawda do tego
            ostatniego przykładu powróciła III Rzesza próbując w okupowanej Polsce
            stworzyć... "naród Górali" ale to zupełnie inna historia").
            • jurek28 Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej 17.01.05, 17:19
              Jeszcze raz powtorze: negujesz reczywistosc 17.go wieku.
              Na Ukrainie juz wtedy mieszkal narod ukrainski.
              Chlopstwo mowilo po ukrainsku, a nie po polsku, czy rosyjsku.
              Narod ten nie mial tylko swiadomosci narodowej.

              Ziemia byla we wladaniu spolonizowanej Magnaterii bialoruskiej,
              czesciowo szlachty polskiej.

              To tyle co do podstaw ekonomicznych. Rodzaca sie nowa klasa ukrainska:
              kozaczyzna, korzystala z ekonomicznych owocow Ukrainy. Czesciowo kupowala
              zywnosc za zrabowane pieniadze, czesciowo rabowala ja sama.

              Z tych rabusiow mozna bylo zrobic nowa klase polityczna.
              Bylo wiele glow polskich widzacych tak ten problem.
              Na rozwiazania polityczne, generalnie, polskie elity szlacheckie i magnackie
              byly zbyt ograniczone, na rozwiazania militarne zbyt slabe.
              • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 17:42
                Powtarzasz tylko papke nacjonaklistów ukrainskich i politycznie poprawnych
                historyków (ich wielkich "przyjaciół") a la Serczyk - chłopi na tych ziemiach,
                a Ukrainą nazywano wówczas tylko i wyłącznie okolice dszisiejszego Kijowa,
                mówili językiem daleko odbiegajacym od dzisiejszego ukraińskiego i nie
                identyfikowali się z Ukrainą. Słowem robisz ich... pośmiertnie Ukraincami.

                www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/wojny.html
                www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/rus1.html
                www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/rus2.html
                www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina.html
                • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 18:32
                  Calkowita zgoda! Byli to wedle samonazwy i z przekonania Ruscy, mowili dialektem starorosyjskiego. Wymyslone a'posteriori jezyki "staroukrainski" i "starobialoruski" sa proba usprawiedliwienia podzialu wschodnich Slowian, ktorego gdyby nie Polska by nie nastapilo. Mozna oczywiscie twierdzic, ze "polska zapobiegla rutenizacji Bialorusi"! Ciekawa sugestia,co!
                  • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 18:39
                    Mylisz sie - proponuje wizytę na Wawelu i przeczytanie np. dokumentów
                    podpisywanych przez Jagiełlę - to nie jest język rosyjski (dialekt
                    starorosyjski) zupełnie inna semantyka i syntaksa. Żródłosłów
                    starobiałoruskiego bazuje na pokrewieństwie ale to nie jest to samo. To tak
                    jakbys powiedział polski i czeski to wsie rawno.
                    • Gość: xyz Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 20:11
                      No, w jezykoznawstwie porownawczym mocny nie jestes! Wiesz, nie mozna wtedy bylo mowic o zadnych odrebnych jezykach wschodnioslowianskich.Roznice byli najwyzej gwarowe.Nawet roznice pomiedzy staropolskim i starorosyjskim byli na tyle nieznaczace, ze nie wymagaly tlumaczenia. Slownictwo polskie nie mialo jeszcze zapozyczen z niemieckiego czy laciny,wymowa rosyjska byla znacznie blizsza polskiej,bo np.posiadala samogloski nosowe.Wiec w okresleniu jezykow mozemy kierowac sie wylacznie opinia ich nosicieli.Nazywali siebie "Ruskimi",swoj zas jezyk "Ruskim". Zarowno w Moskwie,Kijowie czy Polocku.
                      • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 20:36
                        Tak nie jest - ale nie mam juz czasu na dyskusje. Polecam link i wróce (moze
                        jutro) do tematu.

                        www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/bastion/bastion.html
                        www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/rus2.html
                        • jurek28 widzisz stranger, tez nie mam czasu na dyskusje... 17.01.05, 21:27
                          negujesz istnienie narodu ukrainskiego (zaznaczam, ze Ukraincem nie jestem).

                          pozostanie Ci dyskutowac z Moskalami.

                          a do xyz:
                          Polacy rozumieli sie w 15. wieku z Czechami - bez problemu.
                          Z Wielkorusami (Rosjanami) - juz wtedy byli potrzebni tlumacze.
                          • Gość: stranger Re: widzisz stranger, tez nie mam czasu na dyskus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 21:33
                            Koncząc, bo rzeczywiści mam inne zajecia, w którym to miejscu zanegowałem
                            istnienie narodu ukraińskiego (czasów współczesnych)?
                            Za to w XVII wieku co jak co ale nie było Ukraińców, to sie pojawiło dopiero w
                            XIX w.
                            Czy zdajesz sobie sprawę, że w Europa to częste "przypadki" - do początków XX
                            w. nikt nie mówił o narodzie słowackim i sami Słowacy nie mówili o sobie
                            Słowacy. Ta kraina przez prawie tysiąc lat nazywana była "Górnymi Węgrami" a w
                            Preszburgu (Bratysławie) znajduje się Katedra Koronacyjna królów węgierskich.
                            Dla Węgrów Preszburg to tak jak dla Polaków Kraków. Ale w dzisiejszych czasach
                            nikt nie neguje ani narodu ukraińskiego ani słowackiego.
                            Czytaj uważnie cudze teksty jeśli chcesz je komentować.
                            Pozdr.
                            • jurek28 czytam. 17.01.05, 21:44
                              A wiec - zeby bylo jasne:

                              w 17-tym wieku istnieli juz UKRAINCY - mowiacy po ukrainsku
                              (jezyk ten uksztaltowal sie w 15./16.wieku).
                              Nie mieli oni tylko swiadomosci narodowej, gdyz bylo to niewyksztalcone
                              chlopstwo.

                              Czy to narod, czy nie, mozna dyskutowac.
                              ale jezyk i tradycje lokalne juz byly.

                              Nie polskie - i nie rosyjskie.

                              finito.
                              • Gość: stranger Re: czytam. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 17:39
                                Czynisz z nich pośmiertnie Ukraińcami - większość z kmieci (pomijając kwestię
                                hajdamaków) mówiła o sobie "tutejsi" a ich mowa "tutejsza" do łamany rosyjski,
                                polski etc. Do tego dochodzi samookreslenie jako Rusini a mówiąc dokładnie
                                Polaków obrządku grekokatolickiego z ruskich rodzin" (a nie "z ukraińskich")
                                Róznili się w Państwie Polskim nie bardziej niz np. Kaszubi.
                                Rozumiem że przemawia do ciebie dorabianie historii propagowane przez
                                nacjonalistów ukraińskich bo przeciwne zdanie jest "zamachem" na suwerenność
                                Ukrainy.

                                Wiesz o tym że w 1942 r. w okresie ewakuacji armii polskiej ze Związku
                                Sowieckiego na Środkowy Wschód. Wówczas to spośród jej żołnierzy 714 osób
                                określiło się pod względem narodowościowym jako Ukraińcy, a 132 jako Rusini.
                                Ten przykład pokazuje jak trudną sprawą mogło być czasami określanie
                                narodowości jedynie na podstawie wyznawanego obrządku. Zresztą terminologia
                                Rusin, ruski itp. była powszechnie używana jeszcze przy końcu XIX i na
                                początku XX wieku. Na przykład pod koniec XIX wieku założono "Ruski instytut
                                dla dziewcząt" w Przemyślu (a nie "ukraiński") , jak również wydawano w języku
                                ruskim książki w serii zatytułowanej "Biblioteka dla ruskiej młodzieży" (a
                                nie "ukraińskiej"). Metropolita grekokatolicki Andrzej Szeptycki zwracając się
                                w 1904 r. do swoich wiernych w liście pasterskim "do Polaków obrządku
                                grekokatolickiego." używa określenia "z ruskich rodzin" (a nie "z
                                ukraińskich") . Tenże metropolita w innym swoim liście pasterskim skierowanym w
                                1902 r. "do przełożeństwa i kleryków seminarium duchownego we Lwowie" pisze
                                następująco : "Szczególnie zaś nie może żadną miarą być tej głupiej
                                nietolerancji i nienawiści , której jest tyle między nami Rusinami" , a
                                więc "Rusinami" a nie "Ukraińcami". Podobnych przykładów można by podawać
                                znacznie więcej. Mimo to z czasem doprowadzono do niemal całkowitego
                                wyrugowania terminu "Rusin", uznając go niekiedy za coś wręcz obraźliwego.
                                Obecnie zgodnie z obowiązującą "poprawnością polityczną" przyjęto powszechnie,
                                że zawsze dla określenia każdego bez wyjątku Rusina należy używać słowa
                                Ukrainiec, nie patrząc jaka jest prawda historyczna. Co więcej mimo
                                przedstawionych faktów, od czasu do czasu, pojawiają się różne fantastyczne
                                teorie usiłujące na siłę wyprowadzić rodowód Ukrainy z bardzo zamierzchłej
                                przeszłości (nie tylko jak ty to czynisz z XV/XVI w.). Przykładowo ukraiński
                                profesor z Kanady J.B.Rudnicki, powołując się na literaturę perską doszukiwał
                                się jej początków w IV wieku (!). Wtedy to rzekomo "Ukraińcy" mieli być
                                nazywani ludem pogranicza (perskiego?), a "Ukraina" po persku miała ponoć
                                nazywać się Antae.

                                finito
                                • jurek28 czytaj uwaznie.! 18.01.05, 17:45
                                  opieram moje uwagi na pracach etnograficznych.
                                  chcialem powiedziec tylko tyle, ze w 17.tym wieku istnial juz jezyk ukrainski,
                                  tak, jak istnial jezyk bialoruski. I nie byl to rosyjski, ani polski,
                                  ani jakis dialekt polskiego, czy rosyjskiego.

                                  Powtarzam: etnografowie utrzymuja, ze jezyk ukrainski ukszatltowal sie w
                                  16.wieku jako mieszanina lokalnej gwary ruskiego (rosyjskiego) z polskim.
                                  • Gość: stranger Re: czytaj uwaznie.! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:21
                                    To nie był ukrainski tylko ruski (okreslenie "ukraiński" to nazewnictwo czasów
                                    przełomu XIX/XX w.) i jego kształtowanie to pozniejszy okres - żródła na
                                    których sie opierasz nie są jedynym stanowiskiem w nauce na ten temat. Nie
                                    przecze że są tacy naukowcy (mówiący to na czym się opierasz a nawet idący
                                    dalej - uznający np. za Ukraińca nawet Jarosława Mądrego) np. W. Szerczyk
                                    (konsultant historycznego gniotu filmowego "Ogniem i mieczem" i autora licznych
                                    prac dot. historii Ukrainy - politycznie poprawnych i pisanych z pozycji
                                    przyjaciela jednej strony a nie bezstronnego obserwatora).
                                    • Gość: jurek28 nie speraj sie o semantyke! IP: *.arcor-ip.net 18.01.05, 23:28
                                      gdyz nie o to tu chodzi.
                                      kazdy historyk wie, ze slowo "ukrainski" osadzilo sie w jezyku polskim
                                      na dobre dopiero 19.tym wieku.

                                      Wczesniej mowilo sie "rusinski". TYLKO, ze nie o semantyke tu chodzi.!
                                      Wiec jezyk "rusinki", rozny od polskiego i wielkoruskiego (rosyjskiego)
                                      istnial juz w 17.tym wieku.

                                      I TYLKO o TO MI CHODZILO!
                                      Istnial jezyk rusinski
                                      - ergo : istniala spolecznosc rusinska - rozna od polskiej.
                                      • Gość: stranger Re: nie speraj sie o semantyke! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 23:46
                                        To nie jest li tylko kwestia semantyki - bo Rusini w dużej mierze byli lojalni
                                        wobec Rzyplity. Podałem ci linki a wśród nich wpowiedzi Rusinów mówiących, że
                                        czują się Polakami obrządku grekokatolickiego z ruskich rodzin" (a nie "z
                                        ukraińskich").
                                        Dopiero polityka Austii "dzielić i rządzić" w Galicji wywołała pierwsze upiory
                                        i stworzyła "ukraiński Piemont".
                                        • jurek28 rece opadaja... 20.01.05, 21:41
                                          kto byl lojalny wobec Dawnej Rzeczpospolitej?
                                          Kozacy, Rusini?
                                          To skad te wojny z lat 1648-1967?

                                          Skonczylo sie to podzialem Ukrainy, gdy w walki polsko-ukrainskie wmieszala
                                          sie Moskwa.
                                          Polacy nie byli wstanie pokonac Kozakow, wiec de facto dogadali sie z Moskwa
                                          i kazda ze stron zadowolila sie polowa Ukrainy.
                                          Na przyszlosc okazalo sie to byc FATALNE dla Polski, ale nie mow mi o
                                          rusinskiej, czy kozackiej Lojalnosci.
                                          • Gość: stranger Re: rece opadaja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 21:53
                                            Ponad połowa szlachty polskiej ma korzenie rusińskie: gdyby nie Kresy nie
                                            byłoby Tragutta, Piłsudskiego, Sapiehów, Opalińskich, Rzewuskich, Beniowskich,
                                            Czartoryskich, Poniatowskich etc.
                                            Poczytaj sobie księgi rodów polskich.
                                            • jurek28 Re: rece opadaja...nudzisz, czlowieku. 20.01.05, 22:55
                                              nie muszenic doczytywac.
                                              czytalem to 25 lat temu.
                                              i nie ukrainskie (jak Wisniowieccy, Ossolinscy) tylko bialoruskie, glownie.

                                              dalej zmieniasz temat, nie przyjmujac do wiadomosci, ze w 17.tym wieku
                                              obudzila sie ukrainska swiadomosc narodowa, z ktora Polacy nie wiedzieli,
                                              jak postapic.
                                              ale niech...
                                              szkoda mi czasu na dalsze dyskusje.
                                              jezeli nie rozumiesz, ze Dawna Rzeczpospolita polamala sobie zeby o Ukraine
                                              wlasnie, to juz Twoj problem.
                                              • Gość: stranger Re: rece opadaja...nudzisz, czlowieku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 23:42
                                                W XVII w. były bunty hajdamaków (Kozaków) - a nie przebudzenie świadomości
                                                narodowej "ukraińskiej". Kozacy - formacja paramilitarna) rekrutowali się ze
                                                wszystkich stanów i narodowości (nie było wsród niej przewagi Rusinów - wręcz
                                                przeciwnie), dużą część stanowili wśród Kozaków zbiegli chłopi z
                                                Rzeczpospolitej i Moskwy (Rosji).

                                                Rzeczywiście nie ma o czym dyskutować z Tobą, skoro dla ciebie mówiący tylko po
                                                polsku i łacinie Chmielnicki to Ukrainiec.
                                                Żegnam
                                          • Gość: stranger Nie bez kozery mawiano w dawnej Polsce, iz to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 22:00
                                            co najwartościowsze powstało na Kresach. Stąd Polska niczym
                                            precelek/obwarzanek - w środku pustka, wszystko na obrzeżach. (To słowa
                                            przedstawiciela bardzo zasłuzonego litewsko-ruskiego rodu Ginajtis, znanego
                                            szerzej pod nazwiskiem J. Piłsudski)
                          • Gość: xyz Re: widzisz stranger, tez nie mam czasu na dyskus IP: *.Moscow.dial.rol.ru 17.01.05, 21:43
                            No, niektorzy Ukraincy dzis tez chca rozmawiac wylacznie przez tlumaczy. Nieraz tlumacz by sie przydal w rozmowie w tym samym jezyku.
    • Gość: michal Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.01.05, 16:12
      Jakie to szczescie ze ludzie o podobnych pogladach nie maja teraz zadnego
      wplywu na polska polityke. Bylibysmy wtedy kompletnie skloceni z sasiadami.
      • Gość: stranger Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 16:26
        A nie jesteśmy skłócenie? Czy podoba ci się zasada, o czym się nie mówi to nie
        istnieje?
      • Gość: igor Bardzo dobrze panie Michale. Majaczenia strangera IP: *.detroit-20rh16rt.mi.dial-access.att.net 17.01.05, 17:09
        jako zywo przypominaja propagande niemiecka o misjii cywilizacyjnej. Mielismy
        jako narod szanse na stworzenie federacyjnej Rzcp. ale skoro nie wyszlo to
        lepiej nie uzywac naszych niepowodzen jako propagandy swietlanej przeszlosci i
        przyszlosci. Wiele stron polskiej historii bylo ciemnymi stronami historii
        naszych wschodnich sasiadow. Trzeba znac historie ale nie robic z tego
        propagandy sklocania ludzi w innej rzeczywistosci. Moze jeszcze przywrocic
        podzial na stany i rzady szlachty? Tez mozna znalezc plusy jakby ktos sie uparl.
        • Gość: stranger Re: Bardzo dobrze panie Michale. Majaczenia stran IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 17:46
          Co za genialność wypowiedzi - uzasadnianie własnej tezy właną tezą nie popartą
          żadnymi argumentami. Słowem po co się trudzić skoro można dać drugiej stronie
          etykietkę "majaczenie"...
          Skoro nie potrafisz argumentować "za" czy "przeciw" i nie masz nic do
          powiedzenia po co się odzywasz?
          • Gość: igor Malo Ci argumentow w tym co niesie przeszlosc. IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 17.01.05, 17:54
            Przeczytaj jeszcze raz coz z historii. Prawdopodobnie Samsonowicz, Zientara,
            Gieysztor, Bazylow, Herbst itp. historycy byliby za trudni. To moze podreczniki
            historii dla szkol srednich chocby Anny Radziwil i Wojciecha Roszkowskiewgo.
            Tam sa argumenty. Na FS nie oczekuj ich zbyt wiele bo to nie uniwersytet. Za
            nauke synu trzeba placic.
            • Gość: stranger Re: Malo Ci argumentow w tym co niesie przeszlosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 18:03
              Po co zabierasz głos mówiąc nie muszę uzasadniać swoich "tez" skoro
              uzasadnienie jest zawarte... w książkach (swoja drogą większość historyków,
              przez ciebie podanych, nie spełnia kryteriów obiektywności i ich prace dziś są
              powszechnie krytykowane, za pisanie pod oczekiwania ówczesnych władz PRL).
              A skoro nie masz nic od siebie do powiedzenia jesteś niepotrzebny. Bo twoje
              argumenty w stylu "to majaki po co dyskusja i ... moje argumenty" to raczej
              sfera zainteresowań dla pediatry, bo to jest reakcja dzieciaka - "moje jest na
              wierzchu bo to "ja" mówię i nie muszę tego uzasadniać".
              Dobranoc dziecinko.
              • Gość: igor Wymien mi ktory z podanych historykow *tylko IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 17.01.05, 18:45
                przyklad kilku moich profesorow* sa krytykowani za wspolprace z wladzami,
                Szczegolnie na czym polegalaby ta wspolpraca. czy np. oskarzysz prof.
                Stanislawa Herbsta za wspolprace z wladzami PRL jako Przewodniczacy Komitetu
                Odbudowy Zamku Krolewskiego? Moze prof. Henryk Samsonowicz, wspolpracownik
                Solidarnosci, pierwszy niezalezny rektor UW, bo musial z racji stanowiska
                spotykac sie z wladzami?. Czy tez oskarzysz kazdego obywatela PRL o wspolprace
                z wladzami bo kupowali produkty socjalistycznego przemyslu i rolnictwa, prase
                placaca haracz dla KC PZPR itd. A co mieli robic? Zeby wbic w sciane i
                zaglodzic sie na smierc?
                PS. Przy okazji - czytales apel dzialaczy Solidarnosci (Lis, Frasyniuk itd.)?
                ostrzegajacy przed polowaniem na czarownice tam gdzie nie bylo mozliwosci
                ucieczki od rzeczywistosci zastraszania, bicia itp. przy jednoczesnym braku
                autentycznej wspolpracy z komuchami? Jesli nie, przeczytaj i zastanow sie
                dobrze nad przeslaniem ludzi, ktorzy narazali swoje zycie.
                • Gość: stranger Re: Wymien mi ktory z podanych historykow *tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 19:02
                  1.Uciekasz przed odpowiedzią (uzasadnieniem) tematu bo trudno za uzasadnienie
                  dorosłego człowieka uznać stwierdzenie, że rozmówca "mówi majaki". Sam sobie
                  wystawiasz w ten sposób świadectwo kim jesteś.
                  2.Nie muszę być gołosłowny odnośnie merytorycznego zarzutu braku obiektywizmu
                  podanych przez ciebie historyków, porównując to co pisali (nikt ich wszak do
                  tego nie zmuszał) a co w rzeczywistości miało miejsce w historii np. w roku
                  1939, o ocenę okresu międzywojennego, o AK, NSZ, WiN etc.
                  3.Generalnie apele osób samych bojących się że zostaną ujawnione fakty dot. ich
                  życia i padnie ich mit są niewiarygodne. Ponadto mierzi mnie sytuacja, że za
                  autorytety podają się osoby, które same mają plamy w swoich życiorysach. Chcą
                  pouczać innych a sami są nikczemnikami. Tyle że to jest wiedza nielicznych a
                  powinna to być wiedza wszystkich.
                  Ta sprawa już dawno powinna być ujawniona (tak jak agentura SB w Kościele,
                  kadrze naukowej etc.) bo skrywanie tego niszczy Polskę. Gdyby to było już dawno
                  wiadome (publicznie) wiele spraw nie miałoby swojego negatywnego odcisku na
                  współczesnej Polsce.
                  W opozycji było wielu "którzy narażali życie" dla publiki bo w rzeczywistości
                  byli TW.
                  • Gość: igor Wyraznie wymienilem Ci historykow, ktorzy nie IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 17.01.05, 19:24
                    zajmowali sie ostatnim okresem historii Polski. prosze mi podac merytoryczne
                    zarzuty wobec nich, w szczegolnosci wspolprace z komuna, o ktorej napisales.
                    • Gość: stranger Re: Wyraznie wymienilem Ci historykow, ktorzy nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 19:36
                      Ty?! domagasz się merytorycznych argumentów samemu stosując argument: "wątek o
                      Rzyplicie to majaki i nie musze uzasadniać swojej tezy"? Potocznie takie
                      zachowanie nazywa się HIPOKRYZJĄ.

                      Ale tak na margniesie zajrzyj sobie do ich prac i co pisali o danych okresach w
                      historii Polski, a co do współpracy z komuną to i PZPR i PRON (to haniebne,
                      kiedy wprowadzano stan wojenny zeby występować w reżimowej TV i mówić taka
                      decyzja jest słuszna a wkrótec potem usuwać pracowników z różnych Instytucji bo
                      tego sobie życzyły władze, prawy człowiek nie jest liskiem figowym tylko podaje
                      się do dymisji etc.) i równiez podejrzenia innej natury. Ale spraw teczek to na
                      razie odległy temat.
                      • Gość: igor Hm. Jak nie kijem go to pala. Wymien wiec takich IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 17.01.05, 19:57
                        historykow, z ktorych Ty czerpiesz swoje opinie na temat polskiej przeszlosci i
                        Twoich rozwazan na temat jej szansy w przyszlosci.
                        PS. Zauwazylem, ze rachelka weszla do dyskusji z Toba. Coz, z nia nikt sie nie
                        moze mierzyc. Zostawiam Ci wiec argumentowanie z kucharka u Zydow nowojorskich.
                        • Gość: stranger Re: Hm. Jak nie kijem go to pala. Wymien wiec tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 20:29
                          1.Uznaję zasadę oceniać ludzi nie po papierach lecz po tym jacy są w
                          rzeczywistości - znam wielu ludzi z wyższym wykształceniem o których ze
                          smutkiem mogę skonstatować: to źli ludzie i znam wielu prostych (np. po
                          zawodówce) a będących ludzmi prawymi, uczciwymi i inteligentnymi (choc
                          mówiacymi prostymi słowami). Bo inteligencja nie chodzi w parze z "papierkiem".
                          Nie wywyzszaj się z tego powodu nad Rachelką bo to nie przystoi osobie która
                          ponoć(?) ma wyzsze wykształcenie. Uczciwa praca (a tym bycie kucharką) to
                          chwalebna sprawa i każdy ma prawo wypowiadać się i byc słuchanym (takze
                          kucharka) a ja traktuje każdego po równo (chyba że ktoś okazuje się niegodny
                          tego).

                          2.Kogo cenie z historyków - ludzi prawych takich jak np. prof. Feliks Koneczny,
                          Szymon Askenazy (polski Żyd), Jerzy Łojek, Cezary Chlebowski, L.R. Nowak, St.
                          Mackiewicz, T. Zieliński A. L. Szcześniak, E. Prus i wielu innych.

                          Mieli (mają) swoje blaski i cienie ale ich książki nie trzeba "poprawiać" -
                          mimo cenzury PRL potrafili pisać prawdę lub też byli wydawni w podziemiu (np.
                          część prac śp. Jerzego Łojka - "Agresja 17 wrzesnia 1939 r.").

                          3.To równiez szacunk dla mniej znanych postaci - vide zawartość:

                          www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/rus.html
                          • Gość: staszek DO Igora IP: 209.101.135.* 18.01.05, 18:03
                            Wymieniony przez strangera Edward Prus to byl agent KGB w polskim szkolnictwie
                            wyzszym podczas PRLu. Jako agent KGB byl jednym historykiem PRLu ktory mial
                            dostep do scisle przez KGB kontrolowanych archiwow we Lwowie. A o jego
                            dzialalnosci na Uniwersytecie Slaskim w tamtych czasach nawet strach wspominac.
                            Wiec nie ryzykowalbym dalszej dyskusji z czlowiekiem kotry uwaza Samsonowicza i
                            Zientare za "slugusow" PRLu a Prusa za wiernego patriote. To chyba najwiekszy
                            idiotyzm jaki przeczytalem na tym forum od chwili jak tu uczeszczam a jest ich
                            niemalo.
                          • Gość: stranger Prośba do autora wcześniejszego listu (staszka). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 18:41
                            Szanowny Panie "staszku" - zadeklarował się Pan, że nie będzie prowadził ze mną
                            rozmów (po wytykaniu Panu niekonsekwencji słowo ciałem się stało i chwała temu)
                            ale jakże przesiąknięta hipokryzją jest jeszcze inna pańska "metoda".
                            Maniera prowadzenia ze mną rozmowy w formie zastępczej przez odpowiadanie na
                            listy innych osób - tak bardzo Panu brakuje rozmowy ze mną że taki trud i chęć
                            polemiki ze mną?
                            A może liczy Pan na sprowokowanie mnie do rozmowy - nic z tego, po prostu będę
                            olewał to co Pan napisze, skoro Pan stwierdzi, że z demagogiem nie będzie
                            wchodził w dyskusje.
                            Ja przynajmniej zawsze staram się być konsekwentny. Pouczasz Pan innych a sam
                            masz za nic własne słowa.
                            • Gość: staszek Dobrze IP: 209.101.135.* 18.01.05, 19:03
                              Masz prawo miec opinie jaka masz, to twoj przywilej. tak samo jak nie jest nim
                              wiara w to co ja pisze, tego nie zmienie ale gwoli scislosci moj post mial
                              jedynie charakter wyjasniajacy i tylko i wylacznie byl adresowny do igora, jak
                              jego tytul wyraznie stwierdzal

                              uwierz mi gdybym chcial z toba dyskutowac to bym to robil bez wzgledu na to czy
                              uwazasz mnie za konsekwentnego lub tez nie, lub czy masz ty zamiar ze mna
                              dystkutowac czy tez nie, wiec nie zadawaj sobie tyle trudu by robic z siebie
                              pepek swiata

                              prowokowac cie nie musze do niczego,sam sie sprowokowales a jezeli chodzi o
                              pouczanie to wydaje mi sie ze robisz to tak czesto w stosunku do innych
                              forumowiczow ze jest troche smiesznym ze w ogole zarzucasz to mnie, nawet
                              jezeli to prawda, choc jest to dyskusjne

                              konczac, moglbym tez ja stwierdzic ze to ty zadajesz sobie trud aby ciagle ze
                              mna walczyc, moj post byl adresowany do igora wyraznie nie musial zawet zadawac
                              sobie trudu go czytac gdybys nie chcial, wiec wszelkie takie dywygacje to nic
                              innego tylko proba podwyzszenia siebie wzgledem znalezionego argumentu, nawet
                              do ciebie nie kierowanego

                              ludzie maja rozne wady, ja np. moglbym napisac ze dobrze by bylo abys przerobil
                              material historii z podstawowki zanim na ten temat w ogole sie bedziesz
                              wyrazal, twa znajomosc historii jest mnie wiecej taka jaki moj zasob wiedzy o
                              gotowaniu, ale jak masz potrzebe okazywac swa ignorancje to jest sprawa Twoja.
                              Ja nie jestem cenzorem ani tez katecheta na tym forum aby wymagac od ludzi
                              pokuty i poprawy nie wymagam wiec czegos takiego od Ciebie. Jezeli jednak nie
                              bede chcial byc konsekwentny ja to jest moja sprawa i niestety nic mi zrobisz
                              nie mozesz, lepiej wiec abys poswiecil ten czas na przeczytanie jakies
                              porzadnej ksiazki o RP Obojga Narodow.
                            • Gość: stranger Re: Prośba do autora wcześniejszego listu (staszk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 19:17
                              Skoro nie dyskutujesz to dlaczego odpowiadasz osobie trzeciej komentując moje
                              słowa?

                              Najpierw uznajesz mnie za demagoga i mówisz nie będę rozmawiał (niczym dzieciak
                              w piaskownicy mówić "jesteś niedobry" zabieram zabawki i wychodzę z
                              piaskownicy) a potem nie możesz się rozstać z moimi listami i okrasić je swoimi
                              komentarzami.
                              Cała sprawa byłaby blacha i nie czepiałbym się gdyby nie to, że Waść
                              przedstawiasz się jako osoba z wyższym wykształceniem (kulturoznawcą) więc nie
                              pleć andromów lub waż swoje słowa. Nie lubię hipokrytów.
                              Nie liczę na opowiedz i nie jestem ją zainteresowany.
                              Żegnam
                              • Gość: staszek Bye, bye birdie IP: 209.101.135.* 18.01.05, 19:19
                                Nie lubię hipokrytów.=wiec musisz bardzo malo lubic siebie
                              • Gość: stranger Re: Prośba do autora wcześniejszego listu (staszk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 19:34
                                Nie bądź Pan taki skromny - to twoje słowa zasłużyły na podsumowanie:
                                hipokryzja.
                                Ja zawsze staram się dotrzymywać danego słowa i nie sięgać do pochopnych ocen,
                                a jeśli już coś oceniam to białe jest białym a czarne czarnym.
                                Ty Waść mówisz, że jestem demagogiem i nie będziesz ze mną rozmawiał a po
                                chwili aż cię język świerzbi by wejść ze mną w polemikę. (Policzy ile razy od
                                swojej „deklaracji” to już uczyniłeś?).
                                Wobec Waści należy stosować inne kryteria niż wobec większości tu piszącej (to
                                dzieci i mają dziecinne zagrywki) a ty ponoć człek wykształcony. Tyle
                                że "gadający po próżnicy".
                                • Gość: staszek Nie liczę na opowiedz i nie jestem ją zainteresowa IP: 209.101.135.* 18.01.05, 19:39
                                  ny,. Zegnam"=hmmmmmmmmmmmmmm
                                • Gość: stranger Jak to miło:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 20:00
                                  Żegnam i mam nadzieję, że przywołany do porządku Waść zaniechasz dalszej
                                  polemiki (z moja skromna osobą) zarówno bezpośrednio jak i pośrednio.

                                  A zmiana sytuacji byłaby ew. możliwa gdyby Waść "odszczekał" swoje słowa i
                                  stwierdził, że nie powinienem traktować poważnie Waści słowa i jak Waść mówi,
                                  że nie będzie dyskutował z moją osobą to... nic nie znaczy. W końcu czego można
                                  wymagać od kogoś kto mówi że oprócz czarnego i białego w aksjologii jest szare.
                                  • Gość: staszek Strangerku IP: 209.101.135.* 18.01.05, 20:07
                                    te posty wprowadzily mnie w zadume nad tym co gorsze;
                                    niekonsekwencja czy tez niekonsekwencja polaczona z hipokryzja i totalnym
                                    idiotyzmem. Hmmmmmmmmmmmmm, chyba jednak wole moja wade
                                    • sol4000 Re: do staszka 18.01.05, 23:10
                                      staszku, czy nie zauwazyles do tej pory, ze ten, tzw. "historyk" (a moze
                                      powinno byc 'histeryk') potrafi rozmawiac jedynie ze soba samym? albo z takimi,
                                      jak rachelka i jej podobni! to jest jego poziom-:) igor zrobil madrze i sobie
                                      wyszedl z tej "dyskusji", zrob to samo. szkoda na niego twojego czasu i tak go
                                      do niczego nie przekonasz-;)
                                      • Gość: rachelka Re: do staszka IP: *.twcny.rr.com 18.01.05, 23:26
                                        sol4000 napisał:

                                        > staszku, czy nie zauwazyles do tej pory, ze ten, tzw. "historyk" (a moze
                                        > powinno byc 'histeryk') potrafi rozmawiac jedynie ze soba samym? albo z takimi,
                                        >
                                        > jak rachelka i jej podobni! to jest jego poziom-:) igor zrobil madrze i sobie
                                        > wyszedl z tej "dyskusji", zrob to samo. szkoda na niego twojego czasu i tak go
                                        > do niczego nie przekonasz-;)
                                        dziekuje solu za jedno,ze mnie nie rownasz z tym pokretlem czlowieczym z
                                        detroit,bo rownanie do tego chama to bylaby rzeczywiscie degradacja.
                                        poza tym ja nie szczypie ciebie i lepiej ty nie szczyp mnie,bo za malo sie na to
                                        chyba znamy.
                                        g'day kolego i podazaj w swoja strone a zejdz z mojej.
                                      • Gość: stranger Re: do staszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 23:37
                                        Posłuchaj "wtrącalski" - w każdej rozmowie muszą byc zachowane pewne reguły, a
                                        w tym szacunek dla interlokutora (czy nic ci to nie mówi? - a czy o szacunku
                                        można mówić, jeśli ktoś o interokutorze mówi jesteś "demagogiem" i nie będę z
                                        tobą rozmawiał" a potem wielokroć, jakby nic, próbować nawiązać rozmowę?).
                                        Gdzie szacunek dla osób nie podzielajacych opinie rozmówcy gdy "zjadacz
                                        wszystkich rozumów" mówi o drugim: jesteś "demagogiem", "wiem lepiej", "szkoda
                                        dla niego czasu i tak go niczego przekonasz" - a tak swoja drogą ty chcesz mnie
                                        przekonywać? A jakie masz argumenty i jak je uzasadniasz, mam ci wierzyć na
                                        słowo bo twoje ma być na wierchu? Czy może dlatego że moje słowa burzą dobre
                                        samopoczucie "politycznej poprawności"?
                                        Co prawda nie jest jeszcze to najgorsze bo istnieje jeszcze wyższa szkoła
                                        jazdy - a la krasula: ten kto nie podziela jego jedynie słusznego poglądu to:
                                        pajac, debil, oszołom etc. Ale to ten sam styl myslenia - tylko artykułowany
                                        przez smarkacza (rzekomego prawnika) uzupełnione o obrażliwe słownictwo.
                                        • Gość: rachelka Re: do staszka IP: *.twcny.rr.com 18.01.05, 23:41
                                          Gość portalu: stranger napisał(a):

                                          > Posłuchaj "wtrącalski" - w każdej rozmowie muszą byc zachowane pewne reguły, a
                                          > w tym szacunek dla interlokutora (czy nic ci to nie mówi? - a czy o szacunku
                                          > można mówić, jeśli ktoś o interokutorze mówi jesteś "demagogiem" i nie będę z
                                          > tobą rozmawiał" a potem wielokroć, jakby nic, próbować nawiązać rozmowę?).
                                          > Gdzie szacunek dla osób nie podzielajacych opinie rozmówcy gdy "zjadacz
                                          > wszystkich rozumów" mówi o drugim: jesteś "demagogiem", "wiem lepiej",
                                          jesli chodzi o sola to ten czlowiek ma jeden szacunek i jedno jego kryterium
                                          :twoje poglady n/t Izraela. wszyscy ,ktorzy smieja sie cesarstwo krytykowac sa
                                          automatycznie obrazani, a reszte juz znasz. ten smutas wpada tu ze swoimi
                                          wywodami raz na jakis czas,ale nie zapomina poglaskac swoich "przyjaciol" jeno.
              • Gość: rachelka Re: Malo Ci argumentow w tym co niesie przeszlosc IP: *.twcny.rr.com 17.01.05, 18:57
                Gość portalu: stranger napisał(a):

                > Po co zabierasz głos mówiąc nie muszę uzasadniać swoich "tez" skoro
                > uzasadnienie jest zawarte... w książkach (swoja drogą większość historyków,
                > przez ciebie podanych, nie spełnia kryteriów obiektywności i ich prace dziś są
                > powszechnie krytykowane, za pisanie pod oczekiwania ówczesnych władz PRL).
                > A skoro nie masz nic od siebie do powiedzenia jesteś niepotrzebny. Bo twoje
                > argumenty w stylu "to majaki po co dyskusja i ... moje argumenty" to raczej
                > sfera zainteresowań dla pediatry, bo to jest reakcja dzieciaka - "moje jest na
                > wierzchu bo to "ja" mówię i nie muszę tego uzasadniać".
                > Dobranoc dziecinko.
                strasznie lubie czytac tego kameleona z detroit,co to chwali sie najlepszymi
                nazwiskami,zaslania papierowym patriotyzmem a co tekst to takie chamstwo z niego
                leci,ze chyba kazdy ciec w SGPIS by sie tego zawstydzil. no jesli Solidarnosc i
                polska nauka ma takich gierojow, to ja nie mam wiecej pytan,bo sami wiemy kto
                jest kim, i kto Solidarnosc rozrabial od srodka. az wstyd,ze czlowiek tego typu
                jest zdolny do takiego chamstwa na forum podpisujac sie pod tym swoim imieniem i
                wyksztalceniem.a jeszcze raz powtarzam byli tacy co sie nie bali,palami za to
                dostawali i nie chwala sie tym 24/7 na tym forum. w koncu wiele tego typu ludzi
                jest nam znanych,szczegolnie tym co nie walczyli o wlasny tylek, a o lepsza Polske.
                • Gość: stranger Re: Malo Ci argumentow w tym co niesie przeszlosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 19:21
                  W ogóle to jest coś absurdalengo. W końcu jeśli ktos był kapusiem
                  w "Solidarności" (z różnych powodów, czasami zmuszonym ale większośc jak np. p.
                  M. Niezabitowska mówiła... kapuję, bo... będzie wojna domowa lub kapuje bo
                  dobrze płacą albo chcę paszport) czego się obawia? - tego, że prawda o nich
                  dotrze do rodzin, przyjaciół, społeczeństwa?
                  Tak im teraz wstyd? Dopiero teraz? Ponadto dziwnym "przypadkiem" największego
                  wrzasku i sprzeciw czynią kapusie SB którzy... chca dalej byc
                  aktywnymi "politykami" i pouczac innych.
                • Gość: stranger Re: Malo Ci argumentow w tym co niesie przeszlosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 19:27
                  Jak wysoka jest stawka niech świadczy i to, że nawet zabrał głos sprzeciwu ex-
                  urzędnik ministerialny, "wielki działacz Solidarności" podejrzewany przez wielu
                  o umoczenie w sprawie smierci Pyjasa.
                  Oni doskonale wiedzą co stracą gdy upubliczni się prawdę o nich.
    • Gość: ABE Synu Gaalla, nie mam czasu na czytanie IP: *.directories.co.nz / *.directories.co.nz 17.01.05, 21:02
      komentarzy pod tym watkiem, ale mam nadzieje ze sa one krytyczne.
      Niech to do Ciebie dotrze marzycielu-o-imparializmie-Rzec zypospolistej, ze NIE
      MA szansy ani na odzycie polskiego imperializmu (bo warunki w obecnej Europie
      zupelnie temu nie sprzyjaja) ani na odzycie Rzeczypospolitej Obojga Narodow.
      Po drugie, to o czym piszesz to szesc osobnych grup etnicznych (jesli uprzemy
      sie aby ich nie nazywac narodami, choc nie wiem dlaczego nie)i fakt ich
      osobnego istnienia NIE JEST wykladnia zadnego "rozbicia dzielnicowego" Polski!
      Polska jest nacja i krajem homogenicznym, i Bialorusini, Litwini, Lotysze czy
      Ukraincy NIE stanowia integralnej czesci ani naszego kraju, ani naszego narodu,
      ani naszej kultury. Sa elementami OBCYMI.
      Juz gdzies tu kiedys napisalam, ze kulturowo i mentalnosciowo jestesmy bardziej
      zblizeni do naszych sasiadow z Zachodu (czyli Niemcow) niz do Litwinow czy
      Ukraincow. Iconologia jest nam obca, ortodoksyjne tradycje sa nam obce,
      glagolica i cyrlica sa nam obce, 'szeroka i sentymentalna dusza kresowa' jest
      nam obca. Prosze Cie, zrozum to, i przestan zyc w swiecie fantazji bo to
      niezdrowe dla umyslu i ciala.
      • Gość: stranger Re: Synu Gaalla, nie mam czasu na czytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 21:11
        Dedykuję własne słowa a to jak je rozumiesz - no cóz, to juz twoja sprawa
        droga Pani - cyt.: "Kiedy zjednoczenie? Chyba pytanie retoryczne - choć gdyby
        Polska prowadziła samodzielną politykę miast zasady: wczoraj Moskwa dziś
        Bruksela - czyli lizanie części ciała na której się siedzi - Polska mogła
        próbować stworzyć własny układ z sąsiadami (jak równy z równymi) a nie wiązać
        się z Europą pod batutą Berlina. A tak staliśmy się nie podmiotem lecz
        przedmiotem."
        • Gość: ABE Re: Synu Gaalla, nie mam czasu na czytanie IP: *.directories.co.nz / *.directories.co.nz 17.01.05, 21:29
          Stranger, dziecko,
          Wiesz, ze lepiej byc przedmiotem w zdrowym, zbalansowanym, zyskownym ukladzie
          niz podmiotem w ukladzie, gdzie twoi rzekomi partnerzy sciagaja cie na dno
          nedzy i zacofania. Celem powinno byc zawsze 'dorastanie' do partnerow
          niz 'znizanie sie' do podrzednych, zaleznych od ciebie 'dependants'.
          Rozciaglosc terytorialna czy demograficzne nie spelniaja zadnej roli w
          dobrobycie narodu.
          Co do naszej przedmitowosci pod batuta berlina to chyba grubo przesadzasz.
          • krystian71 Re: Synu Gaalla, nie mam czasu na czytanie 17.01.05, 21:37
            popieram cie ABE, juz zwiazanie sie z Litwa zwichrowalo nasza historie ,
            normalnie rozwijajacego sie narodowego europejskiego panstwa,postawilo przed
            rzadzacymi problemy , ktorych nikt wczesniej nie mial i nikt w
            satysfakcjonujacy sposob nie rozwiazal.
            Po wszystkich tragediach, wojnach i przesiedleniach , jedyny zysk jaki z nich
            wynieslismy - to panstwo w niezlych granicach i z homogeniczna ludnoscia.
            Po co znowu snic z otwartymi oczami i znow wchodzic do tej samej rzeki...
            • Gość: ABE Re: Synu Gaalla, nie mam czasu na czytanie IP: *.directories.co.nz / *.directories.co.nz 17.01.05, 22:01
              To jest wlasnie mania wielkosci za wszelka cene, bez liczenia sie z
              konsekwencjami i kosztami. Co dalby nam 'sojusz' gospodarczy z Litwa? Czy nawet
              Ukraina, ktora ma jakies tam bogactwa naturalne. Zanim te bogactwa zaczelyby
              przynosci czysty zysk, ogromna trzeba by bylo zrobic investycje w uzdrawianie i
              modernizowanie calej ukrainskiej ekonomii, nie mowiac juz o ciezarze reform
              spolecznych. Mozna juz z gory przewidziec, ze bylaby to znowu proba pseudo-
              kolonizacyjnej eksploatacji przez Polska, co skonczyloby sie na krytyce
              obserwatorow z calego swiata, no i oczywiscie 'troskliwej' interwencji wujka
              Sama.
              Moje dewiza dla Polski to "mind your own business, and try to do it WELL".
              • krystian71 Re: Synu Gaalla, nie mam czasu na czytanie 17.01.05, 22:11
                w pewien sposob to rozumiem, to sa czyste sentymenty ludzi tam urodzonych, ich
                dzieci i wnukow.Wierze w uzdrowiencza role czasu
          • Gość: J.K. Milo mi powiedziec , ABE, ze sie z Toba zgadzam IP: *.arcor-ip.net 17.01.05, 21:38
            po raz pierwszy...
            ale naturalnie tylko, co do mysli ogolnej,
            a nie co do tego, co pod tym "zeznaniem" rozumiesz.
            • Gość: ABE Re: Milo mi powiedziec , ABE, ze sie z Toba zgadz IP: *.directories.co.nz / *.directories.co.nz 17.01.05, 22:03
              Ja pod tym 'zeznaniem' rozumiem dokladnie to co jest napisane. A Ty masz jakies
              alternatywne wersje zrozumienia, ktore mi tu przypisujesz?
      • Gość: staszek Re: Synu Gaalla, nie mam czasu na czytanie IP: 209.101.135.* 18.01.05, 18:05
        Widac ze nie bylas nigdy ani w kaplicy zygmuntowskiej ani tym bardziej w
        Lublinie i tylko tyle tutaj napisze
        • Gość: ABE Bylam w obu, i co z tego? Jakies IP: *.directories.co.nz / *.directories.co.nz 18.01.05, 23:26
          transplanetarne uczucia mam doznawac z tego tytulu?
        • Gość: gdingen ŻĄDAM Z POWROTEM PRZYŁĄCZENIA POMORZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 15:33
          do Niemiec, bo w tej cholernej Polsce, ojczyznie złodzieji i kombinatorów
          niczego się nie dorobimy. A żyje się tylko raz i szkoda czasu na jakieś głupie
          eksperymenty.


          Gdynianka od urodzenia, wnuczka Gdańszczanki pochodzenia polskiego Wolnego
          Miasta Gdańska.
          Ach jakie to były cudne opowieści o wielkim światowym mieście...:)))
          • Gość: igor Przenies sie folksdojczu. Z Gdyni niedaleko do IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 19.01.05, 15:49
            Vaterland'u. Sadzac z intelektu jaki prezentujesz bedziesz tam w trzeciej
            kategorii mieszkancow: Deutsch, Auslaender, Arschloch.
            PS. Nie wiesz nawet, ze jestes w Unii?
            • Gość: gdingen Każdy sądzi według siebie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 19:45
              Widać, że jesteś Polakiem w kategorii: najgłupsi Polacy czyli cwaniacy i
              złodzieje !!!!!
              Ja należę do kategorii pracowici Polacy i tę cechę odziedziczyliśmy po Niemcach,
              a wy ze ściany wschodniej chlanie i nieróbstwo po zaborze rosyjskim.
              I z kim kmiocie chcesz się porównywać ???
              • krystian71 a skad ci sie to gdingen wzielo? 19.01.05, 19:50
                Hitler przechrzcil to miastyo na Gottenhafen.
                Spytaj babci, pewnie pamieta jak go Goci w 20r budowali :)))
                • Gość: stranger Re: a skad ci sie to gdingen wzielo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 21:01
                  Czasami już tak jest, że największymi polakożercami na moskiewskiej czy
                  pruskiej służbie byli... (na szczęście to tylko jednostki) Polacy. Starający
                  się być bardziej rosyjscy niż sami Rosjanie czy bardziej niemieccy niż sami
                  Niemcy.
                  To ciekawe, jak ich zaprzanśtwo było oceniane np. przez Niemców - mówili/mówią
                  na takich przyszywanych "Niemcach" o polskich korzeniach... "wodni Polacy".
                  Słowem tu zdrada a tam pogarda (choć ich zaprzaństwo było potrzebne sąsiadom).
                  • Gość: ....... Polka z dziada pradziada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 12:21
                    Jesteście debilnymi Polakami i niech was szlag trafi lub jak wolicie Pan z
                    wami:)))
                    • Gość: igor A ja Polak z matki i pramatki Polki. No i kto IP: *.detroit-20rh16rt.mi.dial-access.att.net 20.01.05, 19:05
                      lepszy? Zartowalem. Zluzuj sie troche, rozne wypowiedzi sa tutaj czesto zabawa,
                      nic wiecej. Pamietaj, forumowcy nie decyduja o faktach, mysla natomiast, ze
                      moga kogos zmienic lub osmieszyc na forum.
    • Gość: . Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej+ IP: *.227-1-64736c10.cust.bredbandsbolaget.se 20.01.05, 16:34
      >>>>>>><Autor: Gość: stranger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Data: 17.01.2005 14:34 + dodaj do ulubionych wątków


      A Ukraina? To oddzielny temat ale jedna rzecz jest pewna - wbrew twierdzeniu
      co niektórych nie ma znaku równości pomiędzy Ukrainą a Rusią Kijowską czy
      dziejami hajdamaków (Kozaków) a Ukrainą. Do dorabianie historii, coś
      podobnego do mitu o Sarmacji.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

      Swieta prawda!
      Jak nie ma rownosci miedzy Polska Piastow lub Jagiellonow a Polska Pilsudskiego.



      • Gość: . Re: Rozbicie dzielnicowe Rzeczypospolitej+ IP: *.227-1-64736c10.cust.bredbandsbolaget.se 20.01.05, 17:40
        >>>>>>>>>><Synu Gaalla, nie mam czasu na czytanie
        Autor: Gość: ABE IP: *.directories.co.nz / *.directories.co.nz
        Data: 17.01.2005 21:02 + dodaj do ulubionych wątków
        Polska jest nacja i krajem homogenicznym, i Bialorusini, Litwini, Lotysze czy
        Ukraincy NIE stanowia integralnej czesci ani naszego kraju, ani naszego narodu,
        ani naszej kultury. Sa elementami OBCYMI.
        Juz gdzies tu kiedys napisalam, ze kulturowo i mentalnosciowo jestesmy bardziej
        zblizeni do naszych sasiadow z Zachodu (czyli Niemcow) niz do Litwinow czy
        Ukraincow. Iconologia jest nam obca, ortodoksyjne tradycje sa nam obce,
        glagolica i cyrlica sa nam obce, 'szeroka i sentymentalna dusza kresowa' jest
        nam obca. Prosze Cie, zrozum to, i przestan zyc w swiecie fantazji bo to
        niezdrowe dla umyslu i ciala.>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

        ABE.
        1.Polacy nie sa narodem homogenicznym.
        2.Polacy nie sa zblizeni do Niemcow.
        Dowodem na to jestes ty,ktorej dziadka twego Polacy w 1945 wyslali do jego
        ojczyzny,czyli do Niemiec.
        Jezeli Polacy-homogeniczni,to Polka byc nie mozesz.
        Cos tu nie gra.



        • krystian71 milo cie znow slyszec,wroce wieczorem 21.01.05, 15:31
          juz myslalem,ze cie hajdamacy na spisy wzieli :)
          • Gość: . Re: milo cie znow slyszec,wroce wieczorem+ IP: *.227-1-64736c10.cust.bredbandsbolaget.se 22.01.05, 00:48
            Zyje w kraju kapitalistycznym.
            Tu nalezy pracowac.
            Poza tym spedzilem czas na Teneryfie.
            Spotkalem pelno hajdamakow,moskali,szlachty.
            A najwiecej Slowakow.
            Tutaj widac przjazn narodow.
            Chlopcy zyja z dziewczynami bez wzgledu na pochodzenie-wielu z nich wlasnie na
            teneryfie pracuja,
            Zajmuja sie nie sprzataniem-od tego sa tubylcy.
            Maja dosc wysokie wyksztalcenie.
          • Gość: xyz Re: milo cie znow slyszec,wroce wieczorem IP: *.Moscow.dial.rol.ru 22.01.05, 14:41
            Jakos zupelnie ti zostal pominiety watek religijny.Ze roznice religijne byly podstawa etnogenezy, ze polonizacja byla tylko nastepstwem katolizacji. To jakos uwaza sie za normalne i nie przeszkadza obrazowi przyslowiowej "polskiej tolerancji". Ten mit warto skonfrontowac z ogolna opinia o Polsce wieku XVIII, ktora zostala swietnie wykorzystana do uzasadnienia rozbiorow.
    • gosc.z.korony KOCHAM STARĄ RZECZPOSPOLITĄ, ALE 21.01.05, 15:54
      NIE ZGADZAM SIĘ Z TAKIMI TEZAMI!
      Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia i (nawet) Białoruś to dziś suwerenne państwa i
      należy uszanować wolę i aspiracje ich obywateli, a nie traktować je jak
      potencjalne strefy wpływów! Czym w takim ujęciu będziemy, jak nie kolejnymi
      imperialistami?
      Dorobek I Rzeczypospolitej należy natomiast traktować jak wartość kulturalną.
      Przypominać jej najświetniejsze jagiellońskie karty i na każdym kroku
      podkreślać, że początek Rzeczypospolitej dała zgoda i zbratanie. I na tej
      dopiero podstawie można podjąć wspołpracę z w/w niepodległymi państwami. Pod
      warunkiem oczywiście, że się na to dobrowolnie zgodzą.
      Jako spadkobiercy Jagiellońskiej Rzeczypospolitej możemy też być moralnym
      autorytetem dla tych ,,nowych'' państw. I robić taką prodemokratyczną robotę
      jaką to niedawno zrobiliśmy na Ukrainie.
      STANOWCZO ZATEM PROTESTUJĘ PRZECIWKO STRASZENIU NASZYCH WOLNYCH WSCHODNICH
      SĄSIADÓW JAK TO CZYNI PUTIN I KOLEGA - autor tego wątku!
      • Gość: stranger Re: KOCHAM STARĄ RZECZPOSPOLITĄ, ALE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 16:16
        1.Oceniasz przeszłość stosując ramy, kryteria i istnienie nacjonalizmu (np.
        ukraińskiego -tworu XIX/XX w.) dzisiejszych czasów, to błąd.

        2.Często zwykliśmy utożsamiać Rzeczpospolitą Obojga Narodów z Polską, tyle że
        znacznie większą terytorialnie. Zresztą, podobne opinie po Unii Lubelskiej
        niejednokrotnie głosiła szlachta koronna, co spotykało się z protestami
        litewskiej. Nawet w podręcznikach polscy historycy używają nieraz zamiennie
        nazw Polska i Rzeczpospolita omawiając okres lat 1569-1791 w dziejach Korony i
        Litwy. To błąd!!! Stąd jak najbardziej włąściwe są słowa: "rozbicie dzielnicowe
        Rzeczpospolitej". Ale głębię tych słów należy szukać nie w budowie jedności (i
        tęśknoty za Wielką Polską) Polski lecz jedności Rzeczpospolitej, gdzie było
        miejsce na cyt.: ""My Rády Koronne, Duchowne, y Świeckie, y Rycerstwo wszystko,
        y Stany insze iedney á nierozdźielney R.P. z wielkiey y z máłey Polski,
        wielkiego X. Litewskiego, Kijowá, Wołyniá, Podlásza z Ziemie Ruskiey, Pruskiey,
        Pomorskiey, Żmudzkiey, Inflánckiey, y miástá Koronne." - tak brzmiał początek
        preambuły konstytucji (ustawy) sejmowej z roku 1573

        3.Jeszcze w 1863 r. żmudzcy chłopi (dzisiejsz Litwa - wybrzeże), walczący w
        powstaniu styczniowym, śpiewali parafrazę Mazurka Dąbrowskiego cyt.: "Dabar
        Lenkai ne prapuol Kol Žemaičiai gyvi!" (Jeszcze Polska nie zginęła póki
        Żmudzini żyją!).
        Czuli sie obywatelami Rzeczpospolitej (Polski) choć nie znali... polskiego.
        Słowem kmiecie litewscy walczyli o niepodległą Polskę - ironią losy już wówczas
        sporo (rdzennych "Polaków") miało gdzieś wolną Polskę. O tym też warto
        pamiętać. A nie robić z nich żmudzkich chłopów pośmiernie (w dzisiejszych
        czasach) Litwninów (rzeczników nacjonalizmu litewskiego) bo to jest żałosne i
        nieprawdziwe, tak jak nieprawdziwe i tchnące nieznajomością rzeczy jest
        mówienie, że Rusini czy Kozacy (np. w XVII w.) to Ukraińcy. To urabianie
        historii pod dzisiejsze status quo.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka