Dodaj do ulubionych

Palestyna: dziecko = terrorysta????????????

IP: 193.0.70.* 25.05.02, 11:34
MIRKA CZERNA, arabic@interia.pl
PALESTYNA:
dziecko = terrorysta ?

Niedawno wstąpiłam w kolejną dekadę mojego życia, skończyłam dwadzieścia lat...
Czyżby to był najwyższy czas by wkroczyć w dorosłość? Przestałam już oglądać
otoczenie przez różowe okulary. Świat, który widzę nie jest taki, jaki bym
chciała go widzieć. Patrzę w twarze ludzi mijających mnie na ulicy, są tacy
obcy, zajęci swoimi problemami a obojętni na sprawy wielkiego świata. Ja taka
nie potrafię być.
Poprzez mas media docierają do nas tragiczne wiadomości z Ziemi Świętej.
Masakra w obozie dla uchodźców w Dżeninie. Oblężenie Bazyliki Narodzenia
Pańskiego w Betlejem. Miasta zrównane z ziemią. Ofiary. Od początku II Intifady
28 września 2000 roku do drugiego kwietnia br. izraelscy żołnierze i osadnicy
zabili 1279 osób.
Izraelczycy tłumaczą działania armii i rządu tym, że ci bronią ich
bezpieczeństwa i ich ojczyzny „Eretz Israel”, jedynej enklawy na świecie, gdzie
Żydzi mogą się schronić. Ale czy na ich wzrost poczucia bezpieczeństwa wpłynęło
zabicie dwuletniej dziewczynki Sary Abd al-Haq? Czy lepiej się poczuli po
zastrzeleniu dwunastoletniego Mohammada al-Durra, którego śmierć zarejestrowała
kamera francuskiej telewizji? Cały świat mógł obejrzeć przestraszone dziecko
próbujące schronić się przed gradem izraelskich kul w ramiona ojca, jego pełne
przerażenia oczy, bezsilność ojca, który nie mógł wypełnić swojego
rodzicielskiego obowiązku i ochronić syna, a na koniec dwie postacie wtulone w
siebie z opadniętymi na piersi głowami... Lecz wiele innych szokujących scen
pozostało anonimowych, bo fotografa, kamery nie było, gdy w okresie od 28
września 2000 do 2 kwietnia 2002 zginęło 234 dzieci. Co może usprawiedliwić
zabijanie niewinnych dzieci? Czy dla ukrycia prawdy wystarczy odmówić
przedstawicielom ONZ wizytacji pacyfikowanych miast i obozów?
Palestyńskie dzieci mają takie samo prawo by czuć się bezpiecznie, by uczyć
się, dorosnąć, założyć rodziny, spełniać swoje marzenia i dążyć do wyznaczonych
celów, po prostu by żyć, jak ich rówieśnicy na całym świecie, także jak dzieci
żydowskie. Tymczasem codziennie widzą śmierć. Staje się ona dla nich zwykłym
elementem każdego dnia, co zmienia ich psychikę.
Wojna zmieniła dzieciństwo palestyńskich dzieci w horror. Idą spać słysząc
strzały, budzą ich one ze snu, gdy rano wstają, widzą żołnierzy izraelskich
zabijających ich sąsiadów, przepędzane są z domów, niszczonych czołgami i
buldożerami. To powoduje w nich gniew, chęć działania, wpłynięcia na własne
losy i swojej ojczyzny, zareagowania na działania okupanta. Po jednej stronie
są żołnierze jednej z najlepiej uzbrojonych armii świata, po drugiej
palestyńscy chłopcy z kamieniami w rękach. Jaką krzywdę mogą te kamienie
wyrządzić czołgom? Ilu Izraelczyków zginęło od uderzenia kamienia lub zostało
poważnie rannych? Kula może zabić, kamień tylko zranić. Zabijane są dzieci zbyt
małe, by móc zrozumieć swoją „zbrodnię”. Kilkuletni „terroryści”.
Za przestępstwo jest już nawet uważane niesienie pomocy, próba uratowania
czyjegoś życia. Izraelczycy zabijają kierowców karetek (w okresie od 28
września 2000 do 2 kwietnia 2002: 4), lekarzy (3), ostrzeliwują ambulanse (165)
lub nie dopuszczają ich do rannych (350).
Dlaczego Ariel Szaron podobnie jak Miloszević i inni zbrodniarze nie został
postawiony przed Trybunał Haski? Człowiek, który powiedział: „w zasadzie
żałuję, że nie zlikwidowaliśmy Arafata w Libanie w 1982 roku” jest premierem
kraju. Od człowieka nazywanego buldożerem, bezwzględnym arabożercą,
zbrodniarzem wojennym, rzeźnikiem z Bejrutu, słoniem w składzie porcelany
zależy przyszłość Bliskiego Wschodu. Człowiek, który w październiku 1953 roku
zlikwidował wioskę Qibia, wysadzając 45 domów wraz z ich mieszkańcami – 69
ofiar śmiertelnych, w tym kobiety i dzieci. Człowiek oskarżany o egzekucję
kilkuset egipskich jeńców wojennych pod Mitlą na Synaju podczas wojny 1956 r.
Człowiek, który 16 września 1982 r. podczas izraelskiej interwencji w Libanie
zezwolił chrześcijańskim oddziałom Falangi wkroczyć do obozów palestyńskich
uchodźców Sabra i Szatila w Bejrucie. Zamordowano setki cywilów. Człowiek,
który wywołał II Intifadę wchodząc w otoczeniu tysiąca żołnierzy na Wzgórze
Świątynne, gdzie stoją święte meczety. Ale czy on jest jeszcze człowiekiem? Czy
nie zasłużył na wycieczkę do Hagi?
Palestyńczycy są obecnie jedynym narodem, który wciąż pozostaje pod okupacją, a
ich okupant dopuszcza się najgorszych zbrodni. Świat musi na to zareagować.
Jest to nasz moralny obowiązek.
Obecnie w wielu częściach świata, szczególnie w krajach arabskich, ale także w
państwach europejskich, odbywają się demonstracje poparcia dla Palestyńczyków.
Akcja taka odbyła się także w Warszawie (19 kwietnia). Wzięłam w niej udział,
bo uważam, że takie wydarzenia mogą pomóc uzmysłowić międzynarodowej opinii,
mediom i wielkim tego świata, że jest wiele osób, które sprzeciwiają się
terrorowi państwowemu i popierają utworzenie państwa Palestyny.
Potrzebne są też działania promujące dialog międzykulturowy, jak na
przykład Summer School of Cross-cultural Relations - Letnia Szkoła Stosunków
Międzykulturowych zorganizowana przez Instytut Orientalistyczny Uniwersytetu
Warszawskiego przy pomocy UNESCO w zeszłoroczne wakacje (w tym roku planowana
jest kolejna edycja) czy konferencja „Dialog między cywilizacjami. Nowe
wyzwania”, która odbyła się w dniach 13-14 kwietnia br. w Sejmie (na maj
przyszłego roku organizatorzy planują światową konferencję poświęconą roli
współczesnego dialogu pomiędzy cywilizacjami w kreowaniu polityki
międzynarodowego bezpieczeństwa) albo Warszawski Tydzień Wielokulturowy
organizowany przez Szkołę Wyższej Psychologii Społecznej. Takie akcje rozwijają
wrażliwość człowieka i jego tolerancję na ludzi pochodzących z innego kręgu
kulturowego, pomagają zrozumieć, że oni interpretują rzeczywistość w inny
sposób, inny, ale nie gorszy. Taki dialog między różnymi kulturami, religiami,
stylami życia pomoże uniknąć wielu konfliktów.
Równolegle potrzebna jest presja polityczna, gospodarcza – i chyba jednak także
militarna na Izrael. Czy jest taki drugi kraj na świecie, który od pół wieku,
po dziś, łamie wszystkie rezolucje ONZ, stawia się ponad międzynarodowym
prawem? A każdego, kto protestuje przeciw przestępstwom nazywa faszystą?
Podobno skończyła się zimna wojna, czasy, gdy politycy oceniani byli nie wedle
ich stosunku do demokracji, lecz według lojalności wobec Waszyngtonu lub
Moskwy. Gdy cyniczny amerykański polityk mógł mówić: „Może to krwawy dyktator,
lecz nasz dyktator”. A jednak każdego roku płynie do Izraela broń i pieniądze –
bez których ten kraj nie stać byłoby na najdłuższą wojnę współczesnego świata.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego społeczność międzynarodowa może interweniować w
Kosowie czy Afganistanie, nie zaś w konflikcie między Izraelczykami a
Palestyńczykami. Patrzę na książkę o Jerozolimie, świętym miejscu trzech
religii, przeglądam moje zdjęcia z tego miasta i z Betlejem. Czemu nie można
przerwać mordów w tych miejscach? Czyim sukcesem będzie zburzenie świątyni,
stojącej w miejscu narodzenia Jezusa Chrystusa, zalanie krwią dzieciaków
miejsca, gdzie był jego żłobek? Arabów? Nie! Żydów? Nie! Chrześcijan? Też nie.
Rachunki za to będziemy wszyscy płacić. Na wszystkich spadnie wina. Czy dopiero
takie świętokradztwo otrzeźwi polityków, oficerów, zwykłych ludzi całego
świata?
A może nie? Co tak naprawdę świat robi w sprawie Tybetu? Widziałam Dalaj Lamę,
słuchałam go w Warszawie. I co z tego, że nazywa się go moralnym autorytetem,
chwali, że wzorem Gandhiego jest wrogiem przemocy? Tybet pacyfikowany jest
równie długo jak Palestyna, tak samo przepędza się ludzi, żyjących tu od
wieków, niszczone są świątynie....Jakie są różnice? Gandhi docz
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka