Dodaj do ulubionych

na temat Rosji cd...

19.02.05, 21:36
prosze przeczytac ponizsze a w szczegolnosci komantarze Pana Miszy na temat
powstania warszawskiego, Katynia, i sowieckich gwaltow na kobietach w
Niemczech

Bardzo "inieresujace" spojrzenie na sprawe

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=20705851&wv.x=2&a=20794141
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=20705851&wv.x=2&a=20794203
Ciekawe jaka bylaby reakcja Pana Miszy gdybysmy tak zdecydowali sie isc do
saud jak on pisze. Pewnie bylby wtedy to tez nastepny objaw polskiej
rusofobii.
Obserwuj wątek
    • manny_ramirez sorry 19.02.05, 21:38
      mialo byc
      "isc do sadu"
      • lortea Re: sorry 19.02.05, 21:47
        precz z moskiewskimi gnidami.
        • naf-naf Re: sorry 19.02.05, 23:17
          Ile latek masz, glupi insekcie?
          • manny_ramirez No nie obrzalbym 19.02.05, 23:19
            bo idol pan mistrz szachowy tez nie za bardzo dobrze reflektuje, argumentacja
            prosto z Lubianki
          • lortea Re: sorry 19.02.05, 23:28
            BZZZZZZZ, ZMIEŃ SOBIE NA HAU-HAU,LEPIEJ DO CIEBIE PASUJE.
      • naf-naf Re: sorry 19.02.05, 23:21
        Nie sugierowalem, ze elity rosyjskie sa imperialistyczne.Niestety nie sa. Sa partykularystyczne. Czy rzeczywiscie uwazasz, ze Rosjanie maja niec Stalinowi za zle, ze nie kazal im ginac tez za Warszawe? A przeciez nie mylisz sie, bo do boju sie palili i wyrzuty sumiena maja. Czy moze raczej mieli?
        • manny_ramirez Re: sorry 19.02.05, 23:23
          Jak tak twierdzisz to niech to Putni powie, by;by dobry krok aby ludzie
          przestali pisac co pisza,
          bo to co pan Krasenkow robi to smiechu warte
        • j-k sorry 19.02.05, 23:34
          Pisalem nie raz, ze cos takiego,
          jak "rosyjskie elity intelektualne i polityczne" - nie istnieje...
          A poniewaz Rosje znam, to wiem, co pisze...

          Na pocieche Ci dodam, ze "polskie elity intelektualne" - tez nie istnieja.
          (dzieki 40-tu latom komunizmu w Polsce - naturalnie...)
          • naf-naf Re: sorry 19.02.05, 23:37
            Z zasady nie ciesze sie z nieszczesc,obojetnie wlasnych czy obcych. Brak rzeczywistych elit po oby stronach jest niestety zbyt oczywisty.
            • lortea Re: sorry 19.02.05, 23:40
              ty szczekaczu, nam pozostal Kościól Katolicki i Kraków.
            • j-k no hatia, haraszo 19.02.05, 23:40
              szto my, w kance kancow, panimajem sa.

              dobroj noczi.
    • tornson Co chcesz?? 20.02.05, 02:31
      Zostawmy sprawę Katynia, a co do reszty Misza ma rację.
      A jeśli tak tobie szkoda Niemek gwałconych przez czerwonoarmistów, to co
      myślisz o CELOWYM wymordowaniu przez aliantów zachodnich, w masowych
      bombardowaniach osiedli cywilnych, setek tysięcy niemieckich cywili, tylko poto
      by obniżyć morale niemieckiej armii?
    • misza_kazak Re: na temat Rosji cd... 20.02.05, 10:49
      manny_ramirez napisał:

      > prosze przeczytac ponizsze a w szczegolnosci komantarze Pana Miszy na temat
      > powstania warszawskiego, Katynia, i sowieckich gwaltow na kobietach w
      > Niemczech
      >
      > Bardzo "inieresujace" spojrzenie na sprawe

      Ja bym nazwal prawne spojrzenie. Ja w odroznieniu od niektorych idiotow szanuje prawo...

      > Ciekawe jaka bylaby reakcja Pana Miszy gdybysmy tak zdecydowali sie isc do
      > saud jak on pisze. Pewnie bylby wtedy to tez nastepny objaw polskiej
      > rusofobii.

      Mylisz sie znow baranie :))
      Ja byl bym szczesliwy gdyby POlska zamiast plakac i halasowac jak nawiedzona baba zaczela postepowac normalnie. Ale jak mowielm POlakom na prawdzie i prawie nie zalezy - zalezy na rusofobii :))))
      • borrka Jak Jegorow i Kantaria... 20.02.05, 11:18
        Miszenka Wyzwolicielu kochany, mnie zalezy WYLACZNIE na walce z rusofobia.
        Do ostatniej kropli krwi.
        Tak bracie, a Ty moim towarzyszem broni bedziesz, jak Pawka Korczagin, czy inny Czapajew
        Albo jeszcze lepiej!
        Bedziemy jak Jegorow i Kantaria!
        Juz zakladam trzy zegarki na reke.
        • krystian71 Re: Jak Jegorow i Kantaria...i Miszka Zubow 20.02.05, 11:29
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=20580530&a=20679771
          Miszka Zubow
          Autor: wqrwiony
          Data: 16.02.2005 20:32

          --------------------------------------------------------------------------------
          Towarzyszowi J.W. Stalinowi



          22 września 1939 roku Vilnius



          Noc była czarna jak sumienie faszysty, jak zamiary polskiego pana, jak polityka
          angielskiego ministra. Lecz nie ma siły na świecie, która by powstrzymała
          żołnierzy niezwyciężonej Armii Czerwonej, idących dumnie i radośnie wyzwalać z
          burżuazyjnego jarzma swych braci: chło­pów i robotników całego świata.
          Zaskoczyliśmy nieprzyjaciela całkowicie. Ja szedłem pierwszy z pis­toletem w
          pogotowiu. Za mnąbojcy. Na granicy nie spotkaliśmy niko­go. Przyszliśmy ku
          polskiej strażnicy. Otoczyliśmy ją wzorowo i idzie­my do środka. Drogę zastąpił
          nam jakiś zezwierzęcony żołnierz faszys­towski. Przystawiłem mu pistolet do
          piersi, abojcy bagnety.

          - Ręce do góry, pachołku!

          Rozbroiliśmy go i szorujemy do środka. Prawie wszyscy tam spali. Nikt nie
          stawiał oporu. Zabraliśmy broń ze stojaków i wyłączyli telefon. Spytałem jednego
          z żołnierzy:

          - Gdzie wasz dowódca?

          - Ten - wskazał palcem.

          Patrzę ja: zupełnie chudy pan. Może nawet z robotników wygrzebał się, swych
          braci sprzedając. Tacy są najgorsi. Pytam ja go:

          - Ty tu dowódca?

          - Ja - powiada. - O co chodzi?

          Złość mnie porwała, ale nie miałem czasu porządnie z nim rozpra­wić się. Tylko
          powiedziałem:

          - Skończyło się twoje panowanie i koniec waszej pańskiej Polsce! Napiliście się
          dużo ludzkiej krwi! Teraz trzeba będzie i swoją wyrzygać!

          Należałoby się, według sprawiedliwości, i jego, i tych wszystkich otumanionych
          pachołków kapitalistycznych powystrzelać, chociaż kuł szkoda na takie burżujskie
          ścierwo. Ale rozkaz mieliśmy jasny: "Jenców odsyłać na tyły". Więc zostawiliśmy
          eskortę i poszli dalej. Nasze orły z NKWD tam z nimi rozprawią się. A nam szkoda
          czasu. Mamy do wykonania ważne bojowe zadanie.

          Poszliśmy dalej wprost drogą. Kierunek na Mołodeczno. Cicho... Nigdzie ani
          światła ani człowieka. Zdziwiło to mnie nawet. Tyle czyta­łem o przebiegłości
          polskich panów. A tymczasem myśmy ich przechyt­rzyli. Jak śnieg na głowę im
          spadliśmy.

          Ech, żeby moja Dunia zobaczyła: jak dumnie i śmiało kroczyłem na czele całej
          Armii Czerwonej, jako obrońca proletariatu i jego wybawi­ciel! Ale pewnie spała
          i nie śniło się jej nawet, że ja, Miszka Zubow, stałem się tamtej nocy bohaterem
          Związku Radzieckiego. Nie wiedziała tego, że aby ona mogła spokojnie, radośnie i
          w dobrobycie żyć i pra­cować, ja szedłem w krwawą paszczę burżuazyjnego zwierza.
          Lecz jes­tem z tego nie tylko dumny. Rozumiem, że przyniosłem do Polski, dla
          moich uciemiężonych przez panów braci i sióstr, światło nieznanej im wolności i
          naszą wielką, jedyną na świecie, prawdziwą, sowiecką kul­turę. Właśnie o to
          chodzi: o kulturę, psiakrew! Niech się przekonają, że bez panów i kapitalistów
          staną się wolnymi, szczęśliwymi ludźmi i bu­downiczymi wspólnej, socjalistycznej
          ojczyzny proletariatu. Niech odet­chną wolnością! Niech zobaczą nasze
          osiągnięcia! Niech zrozumieją, że tylko Rosja, wielka MATKA ludów uciemiężonych,
          może wybawić ludzkość od głodu, niewoli i wyzysku! Tak.

          Dopiero po siedmiu kilometrach od granicy spotkał nas zwierzęcy opór krwawych
          kapitalistów. Zapewne ktoś ze strażnicy polskiej zdo­łał uciec, wykorzystując
          ciemność, i powiadomił burżuazję, że idzie nie­zwyciężona armia proletariatu.
          Ktoś krzyknął do nas coś w sobaczym polskim języku. Nie zrozumiałem: co, tylko
          odpowiedziałem głośno i groźnie, aż echo poszło lasem:

          - Poddaj się, faszysto, bo zniszczymy!

          Przed nami zadudniło tylko. Więc my po krzakach, po rowach: jak wojskowa taktyka
          nakazuje - osłony szukać. Potem podciągnęliśmy maszynki i dawaj sypać po nich
          seriami. Tylko las jęczał. Ze dwie go­dziny tak biliśmy z kulomiotów. Nikt nie
          odezwał się. Ale zawsze trzeba ostrożnie. Wróg chytry: może zaczaił się i czeka.

          Tymczasem rozwidniło się. Patrzymy: na drodze przed nami nała­dowany sianem wóz
          stoi, a przy nim zabity koń leży. Więcej nikogo... Wtedy ruszyliśmy ostrożnie
          naprzód, aby w zasadzkę nie trafić. Ale wszystko skończyło się szczęśliwie.
          Widocznie wróg zrozumiał, z jaką potęgą ma do czynienia i haniebnie uciekł.

          Takim to sposobem ja, młodszy lejtnant niezwyciężonej Armii Czer­wonej,
          wkroczyłem na czele mego plutonu do burżuazyjnej Polski. A stało się to nocą 17
          września 1939 roku. Hura! hura! hura!

          Zapiski te zaczynam w mieście Yilniusie. Piszę je na chwałę naszej potężnej
          Armii Czerwonej i - przede wszystkim - jej WIELKIEGO wodza, towarzysza Stalina.
          Jemu też, naturalnie, zadedykowałem je. Rozumiem dobrze, że pióro moje jest
          bezsilne, gdy chce opisać wiel­kość naszego wodza i moją miłość dla niego. Na to
          trzeba pióra Puszki­na lub Maj akowskiego. Ja zaś mogę tylko dokładnie zanotować
          to, co widzę i słyszę w tych wielkich, historycznych dniach, które wyzwoliły
          kilka uciśnionych narodów z kapitalistycznej niewoli.

          Gdy myślę o naszym wielkim WODZU i NAUCZYCIELU, to czuję, że do oczu mi
          napływają łzy. Kim bym ja był bez niego? Carskim niewolnikiem, gnębionym i
          eksploatowanym nieludzko. A teraz ja, którego ojciec był zwykłym robotnikiem,
          jestem oficerem. Mam zasz­czyt należeć do Komsomołu. Ukończyłem dziesięciolatkę.
          Umiem czy­tać i pisać prawie bez omyłek. Potrafię też rozmawiać telefonicznie.
          Znam politgramotę. Jem codziennie prawdziwy chleb. Chodzę w butach ze skóry.
          Jestem człowiekiem oświeconym i kulturalnym. Poza tym korzystam z największych
          wolności, jakie może mieć człowiek na ziemi. Wolno mi nawet nazywać GO - naszego
          wodza - towarzyszem. Pomyślcie sobie tylko uczciwie: ja mam prawo swobodnie i
          wszędzie nazywać GO towarzyszem! Towarzysz Stalin! TOWARZYSZ STA­LIN!... Otóż to
          jest moją największą dumą i radością!... Czy może obywatel państwa
          kapitalistycznego nazwać swego prezydenta lub króla towarzyszem? Nigdy! Chyba
          tylko inny krwiożerczy prezydent albo zezwierzęcony król. A ja... Czuję, że łzy
          radości i dumy napływają mi do oczu... Muszę przerwać pisanie i zapalić, bo nie
          wytrzymam nad­miaru szczęścia i serce mi pęknie.



          23 września 1939 roku Vilnius

          Jestem obecnie w Vilniusie. Skierowano nas tu z Mołodeczna. Przy­jechaliśmy
          pociągiem, bo nasi tankiści wyprzedzili piechotę i pierwsi zajęli miastc. Lecz
          uważam, że nieprzyjaciela zwyciężyliśmy właśnie my - piechota ze mną na czele,
          bo pierwsi przekroczyliśmy granicę i napędzili takiego strachu panom, że tylko
          piętami błysnęli.

          Batalion nasz stoi w koszarach przy ulicy Wilkomierskiej. Nam, oficerom,
          Komendantura dała pozwolenie na zamieszkanie prywatnie w pobliżu koszar. Ja się
          ulokowałem przy ulicy Kalwaryjskiej w domu numer cztery. Przyszedłem tam wczoraj
          rano z orderem z Komendantu­ry i pytam o prezesa Domkomu. A mnie powiedzieli, że
          żadnego domo­wego komitetu u nich nie ma i nie było. Splunąłem ja:

          - Też porządki! Jakżeście tu żyli? Powiadają:

          - Normalnie. A sprawy meldunkowe załatwiał dozorca domu.

          Poszedłem ja do dozorcy. Pokazali mi jego suterenę. Schodzę ja w dół i tak sobie
          myślę: "Nareszcie zobaczę chociaż jednego eksplo­atowanego proletariusza". Ale
          gdzie tam! Widzę ja, w dużym pokoju siedzi tłusty, pięknie ubrany pan. Ja tylko
          na nogi jego spojrzałem i od razu zobaczyłem: buty z cholewami! A on nic. Siedzi
          i kawę pije. Na stole prawdziwy chleb leży i cukier w bańce stoi. Nawet kiełbasę
          na talerzu zauważyłem. Wielka mnie złość ogarnęła, że taki kapitalista dozorcę
          udaje. Ale nic nie powiedziałem, tylko tak sobie pomyślałem: "Przyjdzie i na
          ciebie czas! Skończy się twoje kiełbasiane życie i o butach też zapomnisz!".
          Tymczasem mówię:

          - Dzień dobry!

          - Dzień dobry! - powiedział i na krzesło ręką pokazał. - Siadajcie -dodał.

          Usiadłem ja i jemu "order" z Komendantury na stole kładę.

          - To - mówię - dotyczy mieszkania dla
      • krystian71 Re: na temat Rosji cd... 20.02.05, 11:23
        bredzisz w kolko to samo,od 20 lat Polska stara sie o otwarcie archiwow , list
        internowanych jencow, ktore znajduja sie w waszych rekach.
        Wiadomo,ze wasze komisje badajace te sprawe osmieszyly tylko do cna sowiecki
        wymiar sprawiedliwosci-slawna Komisja akademika Burdienki,hle,hle.BURDIENKI.
        Probowali czynic niesmiale proby przypisania Niemcom winy w Norymberdze ,ale
        szybko trzeba bylo sie wycofac rakiem.
        O Niemcach mozna powiedziec wszystko , ale z zasady szanowali prawo
        miedzynarodowe dotyczace jencow wojennych.Nie z dobrego serca,poprostu na
        zasadzie wzajemnosci.
        Z oflagow i stalagow wrocili do swych domow prawie wszyscy jency,nie biorac pod
        uwage zwiekszonej naturalnej smiertelnosci w takich miejscach.
        Co u Niemcow jest wyjatkiem , u kacapow regula.
        Strzal w tyl glowy , to tez wasza specialite i charakterystyczny modus
        operandi "wyzwolicieli"
        Jakiego sadu ty oczekujesz i co sie od niego tlumoku spodziewasz,ze zdejmie
        wine z dzielnych radzieckich sluzb i komu innemu ja przypisze?
        To juz sprawa zamknieta, od czasu odkrycia grobow wiosna 43 i badania ich przez
        niezaleznych obserwatorow i PCK.
        Widok musial byc szokujacy , skoro nawet hitlerowcow ruszylo
        MY oczekujemy tylko od sadu,ze wskaze BEZPOSREDNICH winnych-tych , ktorzy
        wydali rozkaz,bo nie musial to byc Najwiekszy Jezykoznawca i tych , ktorzy z
        sowiecka pracowitoscia ten rozkaz wykonywali.
        nO I NAJWAZNIEJSZE - wskaze miejsce kazni innych jencow z Ostaszkowa i
        Starobielska po ktorych slad zaginal na "nieludzkiej ziemi"
        I czy te archiwa beda otwarte czy nie,czy ktos (niby kto ?) za to przeprosi czy
        nie to juz i tak nie ma znaczenia.
        Po co komu jakies wymuszone przeprosiny, skoro i tak wiadomo,ze gdyby historia
        sie powtorzyla a Matuszka wydala rozkaz,zrobilibyscie to samo JESZCZE raz.
      • dewlet-girej Szanowanie prawa wedlug Miszy 20.02.05, 21:41
        jak ulal wzisc ze Stalina i NKWD. Oni tez "szanowali"prawo. I jak rozmawiac z
        takim oszolomem??
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka