Dodaj do ulubionych

Ogromny marsz Polaków w Londynie

08.04.05, 18:39
Najwyzszy czas, aby przestaly istniec "stara" i "nowa" emigracja. Polonia w
Wielkiej Brytanii powinna sie pojednac nie tylko w obliczu smierci Papieza
polaka.
Obserwuj wątek
    • mikolajiwanski wstyd w londynie 08.04.05, 22:50

      podział zostanie bo londyscy endecy z posku, studenci, kafelkarze oraz
      dziewczyny au-pair nie będą mieli i tak o czym ze sobą rozmawaić.

      kontakty emigracji /szczególnie londyńskiej/ polegają na wzajenmnym wstydzeniu
      się siebie nawzajem

      - szacowni emeryci wstydzą się za młodszych (tych z lat 80)
      - polki pracujące w barach etc. wstydzą się za roboli ze sciany płaczu na
      hammersmith
      - ksiądz z polskiej parafii tez wsydzi się za tych z victorii, ale nic nie
      zrobił
      - młodzi budowlańcy wstydzą się za swoje dziewczyny
      - polskie gazety wsydzą się za w/w
      - wszyscy wstydzą się przyznać że byli kiedyś na polskiej imprezie w pubie, bo
      to straszny obciach
      - spotakani na ulicy wstydzą się ze sobą rozmawiać
      - wsydzą się być obsługiwani po polsku jesli kelner okaze się przypadkowo
      polakiem

      ...aha, i duża cześć unosi się wielką dumą że nie mieszka już w w
      rzekomo "siermiężnej i małomiasteczkowej" polsce.

      to na poczatek może wystrczy, ze będa robić sobie
      o jedno swinstwo tygodniowo mniej.

      po prostu takie narodowe "kochajmy się" jak z mickiewicza, hej!
      • mbishop Smutne to co piszesz, ale niestety prawdziwe 08.04.05, 22:55
        Dopiero gdy jesteśmy wśród "obcych", okazuje się, jak bardzo jesteśmy
        podzielonym społeczeństwem.
        Mimo wszystko warto próbować to zmieniać.
      • kejtikate Re: wstyd w londynie 08.04.05, 23:53
        Witaj Mikolaju
        Cos w tym jest co napisales.. lecz jaki jest tego powod...

        Koniec koncow jestesmy tylko ludzmi i czy ktos sprzata, muruje, gotuje, czy
        pracuje w biurze to tylko jego praca, a po niej jest soba...

        Ja akurat mam mase znajomych pracujacych na budowach, sprzatajac, czy bawiac
        dzieci i jakos umiemy znalezc wspolny jezyk, kazdy tu od czegos zaczynal (
        pamietajac ze te kilka lat temu nie bylo wcale latwo!)
        Fakt nieraz faktycznie wole rozmawiac po angielsku mijajac zapijaczonych
        kibicow?! i wcale nie dziwie sie Asi w banku ze przeklina moment gdy lud
        dowiedzial sie ze jest z Polski...Co do emerytow to znam akurat przemilych
        ludzi..o ksiezach wiem malo...za to nie rozumiem mlodego pokolenia, ktore
        przyjezdzajac tu bez lub z miernym angielskim maja aspiracje doktorantow
        tutejszych uczelni, do tego twierdzac ze wszystko im sie nalezy..

        uwagi mile widziane

        Ps wczoraj jednak udalo sie przelamac dzielace nas granice i razem udalo sie
        oddac czesc Papiezowi..choc na 2 godzinki bylismy jednym narodem...
        • mikolajiwanski Re: wstyd w londynie 09.04.05, 00:17
          hej Kate

          może być fajna dyskusja więc -
          pojadę trochę osobiście:

          mieszkalem w londynie jakies pół roku, i zauważyłem że wszyscy się w nim
          zmieniają - to nie jest jakaś polska specjalność.

          z ciekawości czytałem gazety polonijne, byłem w księgarni posku zobaczyć co
          jest tam wyłożone (tj. czytane)

          mieszkałem w hostelu gdzie jesienią sprowadziło się wielu polskich robotników;
          i nie ukrywam ze towarzystwo kilku z nich bardzo sobie ceniłem

          widziałem innych którzy się zmieniali zaraz po przyjeżdzie, chcąc być bardziej
          angielskimi od anglików (nasuwa mi się inne porównanie ale nie jest ono dziś
          wskazane)

          pamiętam kostyczną atmosfere polskiej ambasady, kiedy bylem zagłosować;
          atmosferę jakiegoś strasznego antykwariatu

          bardzo uważnie przysłuchiwałem się w szczególności polskim dziewczynom, które
          przyjechały do uk, mając podobny jak ja bagaż tj. połamany ang + nieokreślone
          plany

          w stresie ludzie się zmieniają, a londyn stresuje; niezależnie jak długo się w
          nim mieszka

          czytalem przez ten czas Dzienniki Gombrowicza - wszystko co pisał o angielskiej
          emigracji, która była zawsze bogoojczyźniana imało rozgarnięta, w
          przeciwieństwie do paryskiej gdzie była wyraźna elita

          to co udrzyło Gombrowicza to to że Polak za granicą chce być bardziej polakiem
          niż gdziekolwiek indziej; kiedy anglik czy francuz jest zawsze kimś ponad-
          anglikiem/francuzem i kim poniżej a/f.

          spirala wstydu bardzo mnie smieszyła, bo widoczna była duma że opuściło się
          ów "siermięzny i małomiasteczkowy kraj", gdy w efekcie zaszczepiało się jego
          najbardziej krytykowane elementy w innym miejscu

          rozpisałem się: ale to co mnie uderzyło, to agresja która była podbudowana
          niczym innym niż snobizmem, który w kraju jakoś się tak nie rozlewał;
          zmieniający się ludzie - tnący swoje ambicje i myslenie, bo tu już nie czuli
          przymusu. i ogólna inflacja wykształcenia - licenecjat z jakiejś ekomii
          zrobiony w pl urastał do mba w kontakcie jakimkolwiek cudzoziemcem; opowieści o
          bajecznych sukcesach w kraju etc. etc

          w kazdym razie wróciłem do kraju, byłem w londynie krótko przed świętami - już
          jako turysta, fajne uczucie, ale jakoś wolę amsterdam - mniej kosmopolityzm
          mniej neurotyczny.

          pzdr

          MI

          • mistrz_internetu W tym roku po 4 m-cach w Londynie 09.04.05, 00:28
            wracałem do polski przez Amsterdam. Razem z dziewczyną mieliśmy to samo
            wrażenie! Jaki ten Amsterdam przytulny w porównaniu z Londynem! Jakiś
            fajniejszy taki. Posiedzieliśmy parę dni i do Ojczyzny. Gdybyśmy tak tylko
            holenderski miast angielskiego znali (i jeżeli o pracę w Holi jest tak łatwo
            jak w Londynie), to w tym roku pewno w Amsterdamie moglibyśmy się spotkać.

            P.S. W Londynie nie miałem żadnych traumatycznych, sensacyjnych przeżyć. Spoko
            miasto, takie trochę dresiarskie, ale mieszkam na dresiarskiej dzielni w kraju
            więc jestem przyzwyczajony.
      • palin Re: wstyd w londynie 09.04.05, 02:45
        racja bracie!!!!racja jka nie wiem.ake wiesz co???byles ostatnio na victorii i
        widziales tych "kafelkarzy2 czytaj buraków???widziales????sma w pewnym
        momencie -w sumie nie wiem z czego- zaczalem mowic po angieslku...to jest k...a
        wstyd...i co ma pomyslec taki angol albo inny jak to widzi???ciezkeie zycie...
        • toja20 Re: wstyd w londynie 09.04.05, 07:00
          Słuchaj, spędziłem łącznie dwa lata w Londynie, cały czas pracując jako
          kafelkarz. Poznałem zajebistych ludzi z wszystkich regionów Polski (i takich z
          30sto letnim stażem w Londynie, i takich co ledow przyjechali). Nigdy nie
          odczułem żadnej wrogości wzglądem "nowych" lub "starych". Wcale tak nie ma. Po
          drugie, skąd wiesz, że na Victorii sami kafelkarze są? Albo jesteś ograniczony,
          albo zbyt mało wiesz o tym jak wygląda tam życie.

          Pozdrawiam wszystkich na Wyspach :)
      • szalkowski Re: wstyd w londynie 09.04.05, 08:53
        Wyjatkowo bystry i niestety prawdziwy komentarz. Pare lat temu odwiedzilem
        polskie skupiska w USA i wrazenia byly identyczne. Czuje sie ten sam specyficzny
        obciach Polakow wobec siebie samych, te zadufanie, prostactwo, fumy, swary,
        zajady i kompromitacje w gruncie rzeczy.
        A ja polecam Trans-Atlantyk - biblie Gombrowicza dla tych, ktorzy czuja, ze
        prawdziwym obciachem jest ten nasz narodowy styl bycia poza Polska.
        Niemniej mam nadzieje, ze jakies ziarno zostalo zasiane...
      • niki_lauda KUPILEM BILET...W JEDNÁ STRONÉ 09.04.05, 10:37
        Mikolaju,

        mieszkam tu od dwóch lat
        ( i przepraszam Cie, ale nic wiecej
        z danych nie napisze bo to mi tutaj
        wlasnie pasuje - prywatnosc)

        Spodobala mi sie Twój kometnarz,
        chociaz zupelnie sie z nim nie zgadzam.

        Po pierwsze jestem tu jak juz napisalem od dwoch lat,
        na poczatku pracowalem jako kelner w knajpie,
        terazpracuje zgodnie z ukonczonym kierunkiem studiów w Polsce.
        Co wiecej zaczynam mnie stac na dalsze studiowane.
        Bo tak, to praqda mam aspiracje jak tutejsi doktoranci.
        A przepraszma dlaczego nie? Mam miec jakies kompleksy?
        Oprocz wschodniego akcentu i mozwliosci finansowych w niczym im nie ustépujé.
        Uniwerek w Warszawie uczy na zblizonym popimie co tutejszy UCL.

        Mozna wiec powiedziec, ze mam to co w Poslce plus nawiazka.
        Czuje sie tu dobrze, przede wszystmim dlatego, ze w Londynie mozna zniknác.
        Od identyfikacji narodowych ( przepraszam, ale dla mnei to zaczyna byc juz
        nuzace - sorry, ale dla mnie tutaj nic nie znaczy, ze jestem Polakiem.
        Jestem dobry albo nie i to wszystko), religijnych i polskiego rodzinnictwa.
        Ja mam 26 lat, w Polsce musialbym juz myslec o malzenstwie, rdozinie i tych
        calych pétach. Tutaj ten ciezki horyzont nie spada Ci tak na leb. Jestes wolny.
        Licza sie pieniadze. Powiem szczerze - lubie to.

        Pasuje w takim razie do szablonu który utworzyles,
        bo czuje ze to z czego wyjechalem to kombinat wéglowo-zbozowy.
        Z Matká - Boská w tle.
        A co druga polska dziewczyna to ksiezna z Koziej Dupy ( przepraszam,
        ale jadnak siedzialme w tym sosie 25 lat. To za duzo.
        Studia skonczylem z obczyajowym kneblem w krtani ( mozesz mwóic
        wszystko, pod warunkiem ze nie bedzie to krytycznie o paiezu itp itd)
        Takze ksiezne z Kozich Wólek ( z Ursynowa, z Woli, z Bemowa).
        Bez prawa jazdy, ledwo-ledwo mówiaca po angliesku.
        Albo wlasnei wcale. Ale Ego na maksa.
        Spotkales sie dwa razy z kims na dyskotece juz jest mowa o malzenstwie,
        i jeczeniu do konca zycia blllllllllleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.

        Tutaj tego nie ma.
        Dziewczyny ( przynajmniej te które znam), sá na tyle samodzielne
        ze jesli jestes z kims, to jestes bo chcesz, a nie musisz.
        Jestem w takim zwiazku, kocham já. Ale nie mogé ani nie chce byc pewnien
        ze jutro bedzie tak samo. Londyn jest ok.

        Choc mam juz tu kilku znajomych,
        to powiem wprost, ze unikam Polaków.
        Tu nie chodzi o sepcjalny obciach.

        Ale mysle sobie: po co?
        By ponarzekac? Upic sié tanim winem?


        Kto wie jakby nie zyjacy jeszcze w Warszawie rodzice,
        zupelnie zapomnialbym sobie o Polsce.
        Nic innego mnie z niá nie wiáze.
        Masz mi to za zle?



        N.
      • lilith22 Re: wstyd w londynie 09.04.05, 11:06
        Zgadzam sie w calej rozciaglosci z tym co piszesz :) i dlatego zdecydowalm sie
        zyc jak najdalej od Londynu - nie lubie tego miejsca i tyle. Ale cos mnie
        jednak zabolalo w Twoim poscie - tez zaczynalam jako au pair i wcale nie
        czuje,ze opiekowanie sie dziecmi to jakis powod do wstydu :) pomimo,ze studiuje
        finanse publiczne na dobrej uczelni w kraju. Obecnie pracuje w przedszkolu i
        robie to co lubie, zdobywam doswiadczenia, za pare miesiecy wracam do kraju,
        koncze studia i co?? he he i tak wracam na wyspe pracowac z dziecmi. Ale prawda
        jest ze wiele dziewczyn chwycilo Pana Boga za nogi podcierajac dzieciakam tylki
        w Anglii :) ale z takimi nie gadam pa pa 3majcie sie cieplutko bo u mnie w
        Eastbourne juz wiosna
    • frank_drebin Byc moze jestem czlowiekiem o bardzo malym rozumku 08.04.05, 23:01
      , ale moze mi ktos wytlumaczyc co oznacza "Atmosfera byla bardzo swiecka" ? Tak
      stwierdza jedna z osob indagowanych przez GW uczestniczacych w marszu. Jakos
      nie moge pojac czym odznacza sie "swieckosc" atmosfery. Chyba, ze to
      slynna "nowa, swiecka tradycja" .... ???
      • ebenezum Nie czytaj GW, a życie stanie się prostsze! 08.04.05, 23:08
      • niki_lauda A MOZE JESTES KATOFONEM? 09.04.05, 10:45
        Przepraszam nie chce cie urazic, ale moze jestes
        katofonem? (katolikiem o skolnnosciach mentyorskich
        - z mowieniem jak jest slusznie a jak nie)

        Moze jestess katofonem i chcialbys by Matka Boska Ci
        co dwa dnia szeptala do ucha: "jestes piekny, jestes dobry, jestes
        nadzywczyajny, moj piekny polski ulanie"

        A jak nie bedzie szeptala? To co?
        W telefonie do mamy powiesz ze Zydówka?

        Co Ty myslisz ze Twoja religia jest najwazniejsza?
        Ja mam to w dupie. Nad wsilá mozesz sobie pyszczyc,
        tutaj jestemy wolni.

        N.


        frank_drebin napisał:

        > , ale moze mi ktos wytlumaczyc co oznacza "Atmosfera byla bardzo swiecka" ?
        Tak
        >
        > stwierdza jedna z osob indagowanych przez GW uczestniczacych w marszu. Jakos
        > nie moge pojac czym odznacza sie "swieckosc" atmosfery. Chyba, ze to
        > slynna "nowa, swiecka tradycja" .... ???
        • xiv Re: A MOZE JESTES KATOFONEM? 09.04.05, 20:48

          > Co Ty myslisz ze Twoja religia jest najwazniejsza?
          > Ja mam to w dupie. Nad wsilá mozesz sobie pyszczyc,
          > tutaj jestemy wolni.

          To troche dziwne, ale najpierw wychwalasz Londyn za tolerancje, a pozniesz
          lecisz takimi tekstami. A moze sie wstydzisz swojego przedmowcy?
    • ebenezum Ja bardzo przepraszam, ale Dzięki Bogu 08.04.05, 23:04
      nowej emigracji nie znam - ale dużo złego o niej usłyszałem...
      • pmspms może Boga do tego nie mieszaj 08.04.05, 23:24
        pozdrowienia
        • ebenezum Z nową emirgacją na pewno... 08.04.05, 23:26
      • pootie Re: Ja bardzo przepraszam, ale Dzięki Bogu 08.04.05, 23:52
        co takiego złego usłyszeleś bo ja nie wiem a sam jestem z tej tak zwanej "nowej
        emigracji" i właśnie nie wiem czy to oznacza ze jestem gorszy a moze zle
        zrozumialem twe slowa bo jestem w Anglii dopiero od 8 miesiecy wiec raczej
        jestem nowy

        Pozdrawiam Pootie
      • kropekuk A mnie(mam zone Polke)starej nie udalo sie poznac: 08.04.05, 23:53
        nie zyczyla sobie obecnosci w klubie polskim i katolickim Anglika i
        anglikanina, chocby ten polskim lepiej od nich wladal ;)
        Polonia dzieli sie nie tylko pomiedzy soba - ta stara robi wszystko, by
        pozostac w polskim getto.
    • finca Re: Ogromny marsz Polaków w Londynie 09.04.05, 01:43



      BIAŁY MARSZ POLONII
      Co najmniej 8,000 ludzi utworzyło w piątek przed południem kolumnę marszową o
      długości ponad 4 mil. Grupa wyruszyła około godz. 10.30 rano z kościoła p.w.
      Swiętej Trójcy w Chicago, udając się po ulicy Milwaukee w kierunku Bazyliki
      Mniejszej św. Jacka, w samym centrum polskiej dzielnicy . Szli niemal w
      całkowitym milczeniu. Czasami tylko ktoś zmówił cichą modlitwę, lub nieśmiało
      zaintonował pieśń kościelną . „Biały marsz”, zorganizowany w piątek, w dniu
      pogrzebu papieża Polaka, Jana Pawła II, zjednoczył na kilka godzin cała
      chicagowską Polonię oraz gości i polskich pielgrzymów przybywających do Chicago
      z sąsiednich stanów. Śmierć Wielkiego Polaka, zbliżyła ludzi odmiennych religii
      i ras stąd w piątkowym „białym marszu” nikogo nie dziwiła obecność Latynosów
      oraz Murzynów

    • arahat1 Pokazowka- realia sa inne. Skloceni, jak moga 09.04.05, 09:37
      oszukuja anglikow, kradna, bija sie itd....
    • satans_cock Re: Ogromny marsz Polaków w Londynie 09.04.05, 18:50
      Jaka "nowa" emigracja??? A czy to tylko Polacy przyjezdzaja do UK pracowac?
      Australijczycy, Nowozelandczycy, ludzie z RSA, Kanady, Hiszpanii, Wloch, Grecji
      i innych krajow przyjezdzaja tu na rok-dwa popracowac, poznac kraj/poprawic
      jezyk i potem albo jada dalej albo wracaja do rodzimego kraju. To juz nie jest
      emigracja. To sa normalne podroze, jakie robia ludzie na calym swiecie.
      Wedlug mnie (a mieszkam w UK juz od 18 lat) srodowisko polonijne w Angli dzieli
      sie na tych, ktorzy zostali tu po 2 wojnie i tych ktorzy przybyli tu w latach
      60/70. Z doswiadczenia moich znajomych wiem, ze nie sa oni przychylnie
      nastawieni do tych, ktorzy osiedlili sie tu w latach 80. Z kolei ci, ktorzy
      zostali tu lub przyjechali tuz po wprowadzeniu stanu wojennego patrza krzywo na
      tych, ktorzy dotarli tu (jak ja) w drugiej polowie lat 80tych. I wszyscy razem
      przewracaja oczami jak im sie zdarzy przechodzic/przejezdzac kolo POSK.
      Wszyscy uwazaja, ze na swoj sposob walczyli badz byli przesladowani przez
      komunizm i czyni ich to lepszymi od innych.
      Ja bylem w na tyle korzystnej sytuacji, ze poza sentymentalnymi wizytami w
      POSK, nie musialem polegac na ludziach z emigracji, bo ludzie, od ktorych
      zalezalo moje powodzenie w UK byli Anglikami. Poznalem przedstawicieli z
      roznych epok emigracji i bylem zadowolony, ze mialem z nimi malo do czynienia.
      Od 10 lat mieszkam na zachodzie UK ale podczas kazdej wizyty w Londynie
      odwiedzam POSK po gazety i zakupy w okolicznych polskich sklepach. Pod "sciana
      placzu" na szczescie nigdy nie musialem stac, kiedy przechodze tamtedy (razem z
      moimi brytyjskimi znajomymi czy bez nich) owszem zenuje mnie to co sie tam
      dzieje ale nie czuje wyzszosci czy pogardy dla tych, ktorzy szukaja pracy, bo
      wiem, ze gdyby sprawy potoczyly sie inaczej sam moglbym tam wystawac.
      • lew_konia Re: Ogromny marsz Polaków w Londynie 09.04.05, 19:10
        satans_cock napisał:

        >
        > > Wedlug mnie (a mieszkam w UK juz od 18 lat) srodowisko polonijne w Angli
        dzieli
        >
        > sie na tych, ktorzy zostali tu po 2 wojnie i tych ktorzy przybyli tu w latach
        > 60/70. Z doswiadczenia moich znajomych wiem, ze nie sa oni przychylnie
        > nastawieni do tych, ktorzy osiedlili sie tu w latach 80. Z kolei ci, ktorzy
        > zostali tu lub przyjechali tuz po wprowadzeniu stanu wojennego patrza krzywo
        na
        >
        > tych, ktorzy dotarli tu (jak ja) w drugiej polowie lat 80tych. I wszyscy
        razem
        > przewracaja oczami jak im sie zdarzy przechodzic/przejezdzac kolo POSK.
        > Wszyscy uwazaja, ze na swoj sposob walczyli badz byli przesladowani przez
        > komunizm i czyni ich to lepszymi od innych.
        > Ja bylem w na tyle korzystnej sytuacji, ze poza sentymentalnymi wizytami w
        > POSK, nie musialem polegac na ludziach z emigracji, bo ludzie, od ktorych
        > zalezalo moje powodzenie w UK byli Anglikami. Poznalem przedstawicieli z
        > roznych epok emigracji i bylem zadowolony, ze mialem z nimi malo do
        czynienia.
        > Od 10 lat mieszkam na zachodzie UK ale podczas kazdej wizyty w Londynie
        > odwiedzam POSK po gazety i zakupy w okolicznych polskich sklepach.
        Pod "sciana
        > placzu" na szczescie nigdy nie musialem stac, kiedy przechodze tamtedy (razem
        z
        >
        > moimi brytyjskimi znajomymi czy bez nich) owszem zenuje mnie to co sie tam
        > dzieje ale nie czuje wyzszosci czy pogardy dla tych, ktorzy szukaja pracy, bo
        > wiem, ze gdyby sprawy potoczyly sie inaczej sam moglbym tam wystawac.


        Wlasnie najsmutniejsze jest to, ze Polacy nie umieja (?), nie chca(?) sobie
        pomagac. POSK to targowisko proznosci - licytacja zaslug - tych prawdziwych i
        wydumanych. To chore poczucie wyzszosci, ktore kompletnie nie ma sensu. Pora
        zauwazyc w sobie wspolnote, ktora zdolna jest wspierac sie wzajemnie, bez
        podzialow. Obojetnie czy linie graniczne przebiegaja wzdluz dat emigracji, czy
        tez pochodzenia.
        • satans_cock Re: Ogromny marsz Polaków w Londynie 09.04.05, 19:34
          Nie znam emigracji amerykanskiej, ale patrzac na nia z daleka odnosze wrazenie,
          ze jset lepiej zorganizowana niz w UK, ze troche bardziej trzyma sie razem i
          chyba troche bardziej jest dumna z polskiego pochodzenia, ktore emigracja w
          Angli stara sie ukryc.
    • chuchem Re: Ogromny marsz Polaków w Londynie 09.04.05, 19:03
      zastanawiam sie, czy moja ciotka poszla... pewnie nie... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka