wlodek35
25.05.05, 18:39
Moje motto zyciowe jest:
Dla dobrego jestem jeszcze lepszy; dla pomagajacego - jeszcze bardziej
pomocny; dla przyjaciela - jeszcze bardziej przyjacielski.
Z dugiej strony:
Dla zlego potrafie byc jeszcze gorszy; Dla nieprzyjaciela - jeszcze bardziej
nieprzyjacielski; dla zlosliwca - jeszcze bardziej zlosliwy, dla chama -
jeszcze bardziej chamski ale bez inwektyw, nie mowiac o wulgaryzmach i
sprosnosciach, jakie "wysoce kulturalni" ludzie stosuja tu na forum.
Nawet najbardziej wulgarne inwektywy, jak np. "glizda", pochodzaca wlasnie od
takiego "wysoce kulturalnego czlowieka" jak Krystian, nie odpowiadam
inwektywami; poprostu brzydze sie tego.
Potrafie natomiast dosc dobrze dac sobie rade bez nich.
Bo, jak madrze napisala nowa forumowiczka, Cywia, ci, ktorym brak argumentow
stosuja inwektywy.
Ja posiadam inna bron, ostrzejsza niz najbardziej wulgarne inwektywy i
sprosnosci: satyre.
Stosuje ja tylko przeciw natretnym, dla ktorych ignorancja nie wystarcza
tylko czepiaja sie mnie wciaz i wciaz.
Taka wlasnie satyre zastosowalem w stosunku do Rachelci, ktora po wymianie
dwoch listow zaczelem ignorowac. Mimo to, ona stale pisywala do mnie oraz
korzystala z kazdej okazji, aby przyczepic sie do mojej korespondencji
wymienianej z innymi respondentami na forum.
Listy moje byly dla niej glupie, zle pisane po posku (proponowala zajrzenia
do slownika) i rozne inwektywy. Ostatnio nawet nazwala mnie psem.
Czepiala sie mnie chyba dlatego, ze potepialem rasizm/antysemityzm, ktorego
na forum nie brak.
Jak pisalem: darze zaufanien wszystkich ludzi tak dlugo poki nie przekonm
sie, ze na moje zaufanie nie zasluguja.
Lubie wszystkich ludzi dobrych ludzu bez roznicy narodowosci, rasy lub
religii. Wszyscy ludzie sa jednakowo stworzeni.
Wyciagam dlon do wszystkich. Kazdy, ktory chce, moze ja uscisnac. Kto nie che
a siedzi cicho, nic do niego nie mam. Jesli natomiast ktos za duzo skacze,
wtedy ignoruje go. Jesli i to nie pomoze, wysuwam moj ostra bron - satyre.
Jest duzo skuteczniejsza niz bezmyslne klotnie, inwektywy, i sprosnosci.
Oswiadczam z reka na sercu, ze lepiej miec ze mnie przyjaciela niz
nieprzyjaciela, albo przynajmniej zaduzo nie skakac...
Jak mowi przyslowie: Zgoda buduje - niezgoda rujnuje.
Ja jestem za zgoda.
Moje motto zyciowe jest takie same, jak moja sygnaturka.
Kto zechce uwierzyc w to, co napisalem, bede bardzo rad; kto nie - wola jego.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich Forumowiczow
Wlodek
P.S. Czekam teraz na kuble pomyji, jakie wyleja sie na moja glowe ze strony
PPP (Prawdziwi Patrioci Polscy). Trzymam w zanadrzu parasol.