titus_flavius
12.08.02, 21:27
Ave,
zamieszczam tu ciekawy przedruk:
T.
W dobie ogromnego naglosnienia sprawy w "Jedwabnem" chcialbym poruszyc
dramat w Nalibokach i Koniuchach, gdzie zydzi wymordowali kilkaser
obywateli Polskich. Oto opis jaki udalo mi sie znalesc, dotyczacy tej
sprawy. cyt:
Ciągle niewiele się robi dla jak najszybszego zakończenia śledztwa
(wszczętego przez IPN na skutek udokumentowanych nalegań Kongresu
Polonii Kanadyjskiej) w sprawie mordów popełnionych na kilku setkach
polskich mieszkańców wsi Koniuchy i Naliboki, w tym wielu kobiet i
dzieci. Ustalenie sprawców okrutnego mordu popełnionego 29 stycznia
1944 r. przez żydowskich partyzantów sowieckich na 300 polskich
mieszkańcach wsi Koniuchy nie jest szczególnie trudne. Paru z nich
bowiem wręcz chlubiło się swymi zbrodniczymi "dokonaniami". Na
przykład Chaim Lazar opisywał w książce "Destruction and Resistance"
"Pewnego wieczoru stu dwudziestu partyzantów z wszystkich obozów,
uzbrojonych w najlepszą broń, wyruszyło w kierunku wsi. Było wśród
nich około 50 Żydów, przewodzonych przez Jaakowa Prennera. o północy
przybyli oni na koniec wsi i zajęli odpowiednie pozycje. Rozkaz
nakazywał nie pozostawić ani jednej żywej duszy. Nawet zwierzęta
domowe miały być wybite, a cała własność zniszczona... Sygnał dano tuż
przed świtem. Wciągu niewielu minut otoczono wieś z trzech stron, z
czwartej strony była rzeka i jedyny most, który znajdował się w rękach
partyzantów. Partyzanci, z zawczasu przygotowanymi pochodniami,
podpalali domy, stajnie i spichlerze, otwierając intensywny ostrzał
domów... Półnadzy chłopi wyskakiwali z okien szukając drogi ratunku.
Wszędzie czekały na nich jednak nieszczęsne kule. Wielu wskakiwało do
rzeki i płynęło nią ku drugiemu brzegowi, ale i ich również spotka ten
sam los. Misja została wypełniona w ciągu krótkiego czasu.
Sześćdziesiąt rodzin liczących około 300 ludzi zostało zabitych; nikt
z nich nie przeżył"
Potwierdzenie opisów rzezi dokonanej na polskich chłopach przez
żydowskich partyzantów znajdujemy również w paru innych książkach
żydowskich autorów, m.in. Isaaca Kowalskiego. Znane są nawet nazwiska
niektórych żydowskich partyzantów uczestniczących w rzezi na Polakach:
Israel Weiss, Schlomo Brand, Chaim Lazar, Jacob Prenner, Isaac
Kowalski, Zalman Wolozni.
Pomimo że minęło już ponad pięć miesięcy od ogłoszenia przez IPN o
wszczęciu śledztwa w sprawie mordu w Koniuchach, ciągle nie słyszymy
żadnych oficjalnych enuncjacji p. Kieresa na temat postępów tego
śledztwa. Czy dlatego, że w Koniuchach zginęli "tylko" Polacy? A
przecież w tym czasie, gdy tak niegodnie milczy szef IPN - p. Kieres,
wyszły na jaw nowe informacje odsłaniające okrucieństwo zbrodni
popełnionej przez komunistów żydowskich na mieszkańcach Koniuchów.
Były to przede wszystkim wstrząsające relacje na temat masakry Polaków
publikowane w polskiej gazecie wileńskiej w marcu 2001 i w polonijnym
periodyku "Gazeta" z Toronto z maja 2001 r. Oto fragmenty tych, jakże
wstrząsających świadectw, czytamy m.in.: wyliczenie niektórych nazwisk
osób zamordowanych nocą 29 stycznia 1944 r. przez żydowskich
partyzantów sowieckich. Były wśród nich m.in. N. Molisówna, wiek ok.
1,5 roku, Marysia Tubinówna ok. 4 lat i całe rodziny, tak jak Zygmunt
Bandalewicz (8 lat), Mieczysław Bandalewicz (9 lat), Stanisław
Bandalewicz (45 lat), Józef Bandalewicz (54 lata), Stefania
Bandalewiczowa (48 lat). Półtoraroczna córeczka Molisowej zginęła wraz
z matką, gdy ta uciekała pośród kul trzymając ją na ręku. Andrzej
Kumor cytuje w artykule "Gazety" w Toronto z 4-6 maja 2001 r. rozmowę
z naocznym świadkiem tamtych wydarzeń Edwardem Tubinem (miał wówczas
13 lat). Tubin opisywał: Nie było różnicy, kogo złapali to wszystkich
bili. Nawet kobietę jedną, uciekała tam w las ku cmentarzu, to nie
strzelali, ale kamieniem zabili, kamieniem w głowę. Jak mamę zabili,
to może z osiem kul po piersiach puścili (...). Wojtkiewicza żona była
w ciąży i chłopak był, nie miał nawet dwa latka. Zabili ją, a chłopak
został żywy. Przynieśli słomę, na nią rzucili, zapalili. Temu
chłopaczkowi nogi poopalało - paluszki jemu odpadły. Przeżył pod tą
matką. Jak zapalili to tylko nogi mu się spaliły. Było strasznie, było
strasznie, nie przepuścili nikomu.
Dlaczego dokonano tego mordu na Polakach z Koniuchów? Bo chciano
"odpowiednio" odstraszająco ukarać mieszkańców wioski, która chciała
się bronić przed ciągłymi rabunkami. Polscy chłopi zorganizowali
jednostkę samoobrony, aby chronić wieś przed ciągłym rekwirowaniem
żywności. Bo wieś już nie miała dosłownie środków do życia. Wileńska
"Nasza Gazeta" z 29 marca 2001 r. przytacza relację naocznego świadka
Liliany Narkowicz opisującą, że partyzanci dokonywali wciąż
grabieżczych napadów, niczym bandyci. Nasi mężczyźni zbuntowali się.
Nie mieliśmy, czym karmić własnych dzieci. U niektórych bieda aż
piszczała.
Innym przykładem rzezi dokonanej na Polakach przez żydowskich
partyzantów sowieckich był los miasteczka Naliboki w powiecie Stołpce,
województwo nowogrodzkie. 8 maja 1943 r. o świcie 128 polskich
mieszkańców tego miasteczka zostało wymordowanych przez partyzantów
dowodzonych przez dwóch żydowskich dowódców Tuwię Bielskiego i Szolema
Zorina. Wacław Nowicki, uratowany świadek tych wydarzeń tak opisywał w
książce "Żywe echa" (Warszawa 1993) rzeź na Polakach, gdy o świcie
przybyli partyzanci-mordercy: Godzina 5 rano, 8 maja 1943 r. Długa
seria z kaemu rozpruła poniżej okien frontową ścianę naszego domu,
stojącą pod nią kanapą - przeleciała przez pokój i ugrzęzła w
przeciwległej ścianie zaledwie kilka centymetrów nad naszymi głowami
(...). Mama dopadła okna. -"Wieś plonie!" - krzyczy (...). o godzinie
7.00 ściany i jęki ucichły. Zewsząd wiało grozą śmierci i zniszczenia.
Ocaleni od pogromu mogli teraz zobaczyć tragedię swego miasteczka i
dokonanego w nim ludobójstwa. W niespełna 2 godziny zginęło 128
niewinnych ludzi. Większość z nich, jak stwierdzili potem naoczni
świadkowie, z rąk siepaczy Bielskiego i "Pobiedy".
Mordercy obojga płci wpadali do mieszkań i seriami z automatów
unicestwiali we śnie całe rodziny, a obrabowane w pośpiechu (nawet z
zegarków) domostwa palili i pijani od krwi z okrzykiem "hura" szli
dalej mordować. Wielu zbudzonych nagłą strzelaniną i jękiem sąsiadów
wylatywało na podwórko. Tych rozstrzeliwano z dziećmi pod ścianami
chat. Jedni i drudzy wraz z domostwem obracali się w popiół. Daleko
słychać było ryk bydła i rżenie zagrabionych koni. Podczas
dantejskiego pogrzebu trudno było zidentyfikować pozostałe czasem
tylko kończyny dzieci, rodziców, dziadków z rodów Karniewiczów,
Łojków, Chmarów i wielu innych.
Warto tu dodać, że żydowski dowódca partyzancki Tuwia Bielski był
wymieniony jednoznacznie jako sprawca rzezi w Nalibokach między innymi
w publikowanym w "Magazynie Gazety Wyborczej" z 15 listopada 1996 r.
tekście Jacka Hugo Badera "A rewolucja to miała być przyjemność".
Bader pisał tam m.in. cytując relacje partyzanckie z tamtych lat:
Zaczęły się masowe rabunki wsi. l to nie było raz czy dwa, ale jedni
wychodzili, drudzy wchodzili. Miejscowi zaczęli więc walczyć o chleb,
organizowali polsko-białoruską samoobronę. My ją wspieraliśmy. Sowieci
likwidowali. Wykańczali wioski. Derewno, Rubieszewicze, Starynki,
Michałowo. W Nalibokach wyrżnęli 127 ludzi z samoobrony. Wszyscy
mówili, że Naliboki zrobił Bielski. Wcześniej J. Hugo Bader pisał, że
Tuwia Bielski był partyzantem żydowskim. Inny rozmówca Badera -
Boradyn tak mówił o żydowskich partyzantach z oddziałów Tuwii
Bielskiego i Szolema Zorina: Grupy rabusiów i tyle, którzy brali, od
kogo popadnie. Jedzenie, dziecięce ubrania, pościel, łyżki, widelce,
kosztowności...
Obraz uzupełnia w tekście Badera relacja b. żydowskiego partyzanta,
dziś emeryta - Jakowa Rumowicza. Wspominał on: U nas prawie połowa to
Żydzi byli,ale co to za partyzanci? Grabili tylko i gwałcili.