Dodaj do ulubionych

Ekolodzy zakłócili przemówienie sekretarza stan...

IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 13:20
Pic na wode.Nie ma dowodow na zwiazek nadmiernej ilosci CO2 ze
zmianami klimatycznymi. Dlaczego USA mialyby zatem podpisywac
porozumienie z Kioto? Poprawni politycznie sa demokraci (Clinton
ratyfikowal traktat) a Republikanie twardo stapaja po ziemi.
Obserwuj wątek
    • Gość: d'Arkant Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 14:06
      Drogi kolego.
      1) Clinton rzecz prosta nie mógł niczego ratyfikować, bo i nie
      ma uprawnień po temu. Na całym świecie ratyfikacji układów
      międzynarodowych dokonują parlamenty. USA nie ratyfikowały
      układu z Kioto, a Bush nie ma zamiaru wnieść go pod obrady.
      2) Co do dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych, to
      rzeczywiście na upartego nie dowodów - tylko mocne poszlaki,
      sprokurowane nomen omen w sporej części przez uczonych z USA.
      Na upartego mógłby też kolega twierdzić, że palenie tytoniu i
      zażeranie się golonkami z piwem nie powoduje szkód zdrowotnych
      na dłuższą metę (długo tak też powszechnie twierdzono). Problem
      w tym, że korzystając z tych uciech ryzykuje się tylko swoje
      zdrowie (ew. bliskich),a w sprawie zmiany klimatu nie bardzo...
      • Gość: observer Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: 198.138.227.* 04.09.02, 14:34
        Gość portalu: d'Arkant napisał(a):

        > Drogi kolego.
        > 1) Clinton rzecz prosta nie mógł niczego ratyfikować, bo i nie
        > ma uprawnień po temu. Na całym świecie ratyfikacji układów
        > międzynarodowych dokonują parlamenty. USA nie ratyfikowały
        > układu z Kioto, a Bush nie ma zamiaru wnieść go pod obrady.
        > 2) Co do dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych, to
        > rzeczywiście na upartego nie dowodów - tylko mocne poszlaki,
        > sprokurowane nomen omen w sporej części przez uczonych z USA.
        > Na upartego mógłby też kolega twierdzić, że palenie tytoniu i
        > zażeranie się golonkami z piwem nie powoduje szkód zdrowotnych
        > na dłuższą metę (długo tak też powszechnie twierdzono).
        Problem
        > w tym, że korzystając z tych uciech ryzykuje się tylko swoje
        > zdrowie (ew. bliskich),a w sprawie zmiany klimatu nie bardzo...
        bardzo sensowna odpowiedz, dodam jeszcze ze w USA uczeni efektu
        cieplarnianego jeszcze nie zauwazyli i pisanie o nim jest
        politycznonaukowym samobojstwem, to daje do myslenia nie...
      • Gość: Tom Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 15:43
        Drogi Kolego
        1.W kontekscie mojej wypowiedzi czy Clinton ratyfikowal dokument
        z Kioto czy go podpisal nie ma wiekszego znaczenia. Po prostu sie
        na niego zgodzil.Przyznaje wiec Panu racje.Podpisal sie pod nim
        (zreszta w ostatnich dniach prezydentury,mimo ze mial go na
        biorku znacznie wczesniej),a nie ratyfikowal.
        2. Golonko i piwo to dalej nie jest jednoznaczna droga do
        trumny.Jestem naukowcem wiec interesuja mnie jednoznaczne dowody
        na poparcie jakies tezy.Postepowac mozna jednoznacznie gdy sa
        jednoznaczne dowody,a nie przeslanki.Tym bardziej jezeli chodzi o
        najwieksza gospodarke swiatowa,ktora bylaby w wielkich
        tarapatach,gdyby podpisala protokol z Kioto.
        3.Najwiekszymi beneficjentami efektu cieplarnianego sa na razie
        klimatolodzy.Byc moze jest cos takiego jak ocieplanie klimatu,ale
        na razie nieudowodnione.Wybaczy Pan,ale argumenty,ze tem. srednia
        na Zimie przez ostatnie 100 lat zwiekszyla sie o 0,3 st.C sa po
        prostu smieszne.Jak 100 lat temu potrafili tak dokladnie mierzyc
        temperature.A topnienie gor lodowych jest faktem znanym znacznie
        wczesniej niz efekt cieplarniany.Jest naturalnym procesem(skoro
        lod jest w plynnej wodzie to musi sie przeciez topic-czyz nie?)
        • Gość: olomanolo Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 04.09.02, 16:04
          Panie Tomaszu,

          Jest Pan naukowcem?? Jesli tak, to powinien Pan wiedziec, jak
          trudno w Prawdziwej Nauce o jednoznaczne dowody. Z reguly, takie
          dowody sa nagradzane Noblem.
          To co wiadomo napewno to ze aktualny poziom CO2 jest najwyzszy od
          ponam 5 mln lat. Ulegla zaburzeniu pewna cykliczna fluktuacja
          jego zawartosci w atmoswerze. Paradoksalnie moze to miec pewne
          kozystne konsekwencje. Nie wszyscy sobie z tego zdaja sprawe ale
          Ziemia znajduje sie przeciez w Epoce Lodowcowej. WLasnie mniej
          wiecej od 5 mln lat, mamy doczynienia z sytuacja, w ktorej
          Ladolod zajmuje rozlegle obszary na okres od 40 do 200 tys lat,
          poczym cofa sie na bieguny na okres od 9 do ok 12 tys lat. Ten
          okres zwany jest "interglacjalem". Akurat znajdujemy sie pod
          koniec aktualnego interglacjalu.
          Tak wiec, byc moze dzieki sztucznie utrzymanemu piziomowi CO2 w
          atmoswerze uda sie nam conajmniej odsunac epoke lodowcowa, ktore
          byc moze juz za 100 a byc moze za 3 000 powinna sie zaczac.
          ALE DALSZE zwiekszanie jego ilosci moze miec KATASTROFALNE
          skutki. Istnieje wystarczajaca ilosc prob eksperymentalnych i
          przekonywujacych symulacji komputerowych, aby przekonac sie do
          tej tezy. Wyniki tych symulacja, sa bardzo alarmujace. Byc moze
          jestesmy swiadkami poczatku nowej Ery Geologicznej.
          Dokument z Kioto w przypadku gdyby USA zastosowaly sie do jego
          rezolucji gwarantowalby efektywne spowolnienie wzrastajacych w
          zastraszajacym tempie ilosci CO2. Bez USA ta rezolucja traci
          sens. Oni produkuja niemal czy ponad 50% CO2.
          Pamietajmy ze postanowienia Kioto jedynie proponuja "zwolnijmy i
          przyjzyjmy co sie tak nprawde dzieje, bo jesli teraz tego nie
          zrobimy, to za 10, 20 lat moze byc juz za pozno". Wydaje mi sie,
          ze nie trzeba byc naukowcem, zeby uznac za rozsadna tak
          postawiona teze.
          Brak dowodu na prawdziwosc tezy, nie swiadczy jeszcze o jej
          falszywosci.

          Pozdrawiam
          • Gość: Tom Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 16:57
            Panie Olku

            Jest Pan fizykiem(chyba). Nie zgadzam sie z Panem,ze w Prawdziwej
            Nauce jednoznaczne wyniki zdarzaja sie rzadko. Choc zdaje sobie
            sprawy,ze nie jest prosto je uzyskac.Nie jestem takze
            ekspertem-klimatologiem (ale fizykiem) i oczekuje wiarygodnych
            dowodow na powszechnie rozglaszana teze.To powinno lezec w
            interesie samych klimatologow. Nie raz spotkalem sie z opinia, ze
            globalne ocieplenie to maszynka do robienia pieniedzy wielu osob.
            Opinia ta moze byc krzywdzaca dla wielu Ludzi Nauki, ale chyba
            cos w tym jest. Slyszal Pan moze o jakies teorii fizycznej, ktora
            rozpowiada sie bez solidnych podstaw i co wazniejsze WYMAGA sie
            jej zaakceptowania bez wyjatku od wszystkich (najlepiej jednym
            chorem). Ja o takiej nie slyszalem, a nie wydaje mi sie, zeby
            modele klimatologiczne byly bardziej skomplikowane niz np. QCD
            (chromodynamika kwantowa). Na to wszystko naklada sie jeszcze
            wielkie zainteresowanie mediow (no bo przeciez problem dotyczy
            nas wszystkich) i juz mamy wielkie zamieszanie.Bedac czlowiekiem
            odpowiedzialnym za caly narod - bezkrytycznie zaakceptowalby Pan
            niepewne wnioski z niepewnych pomiarow? Ja nie.
            • Gość: olomanolo Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 04.09.02, 17:27
              Panie Tomaszu,
              Niestety, jestem przedstawicielem znacznie bardziej "mglistej"
              nauki, jaka jest biologia. To moze byc jedna z przyczyn roznic w
              naszym podejsciu. W biologii nie zawsze 2+2 = 4 lub znacznie
              trudniej dostrzec jest tak klarowna relacje. Sadze ze podobny
              problem dotyczny klimatologii. Mozna np. dosc poprawnie symulowac
              ponoc zachowanie galaktyki posiadajacej kilkadziesiat miliardow
              slonc, natomiast wiarygodna symulacja oobiegu materii w
              ekosystemie wielkosci 1 m kwadratowego laki przekracza mozliwosci
              istniejacych komputerow, a takze prawdopodobnie programistow.

              Nie rozmawiamy tutaj o problemie typu "Tama w Nidzicy", lecz
              problemie ktory moze doprowadzic do zaglady nie tylko naszej
              cywilacji, lecz generalnie zycia w Obecnym ksztalcie na nasze
              planecie. Jakie sa przeslanki teorii o ociepleniu ziemi?
              1. CO2 ogrzewa ziemie, to wiadomo
              2. Wlasnie w ostatnich latach nastapilo zlamanie cyklicznego
              poziomu CO2 w atmosferze i aktualnie jest najwyzszy od ponad 5
              mln lat.
              3. Obserwuje sie nasilenie ekstremalnych zjawisk pogodowych ... P
              OWOLNE

              Wniosek?
              Jesli nie ograniczymy szybkiego wzrostu CO2 w powietrzu, to
              istnieje duze prawdopodobienstwo gwlatownego ocieplenia naszego
              klimatu (co POWOLI zaczyna juz byc widoczne) z wszelkimi tego
              niekozystnymi skutkami.

              Dwa razy naisalem duzymi literami POWOLI. Bo te zmiany nie
              nastempuja z dnia na dzien. WLasnie brak mozliwosci porownania
              otrzymywanych wynikow, oslabia dane. ALE jest jeden problem.
              JESLI modele sa prawidlowe... i w nasteppnymch kilkudziesieciu
              latach temp. podniesie sie o 1 do 3 stopni celjsjusza to w ten
              sposob przeprowadzony DOWOD jakiego Pan sie domaga, na nic juz
              sie nam nie przyda.
              Eksperymentowanie na calej planecie, to dosc karkolomnym sposob
              uprawiania nauki ;).

              STad takie a nie inne decyzje podjeto w Kioto. To naprawde
              rozsadny dokument. Chodzi o 10% redukcji. My "mimowoli"
              zredukowalismy o 30%. I mamy bezrobocie jakie mamy. Ale powietrze
              jest to samo. My mamy bezrobocie, a amerykonaom sie lepiej
              oddycha. Dlaczego jesli chodzi o ekonomiczna globalizacje i danie
              wolnej reki mega koncernom (glownie amerykanskim) to Ameryka
              posowa sie nawet do militarnego szantarzu, a jak wkraczamy na
              teren czegos znacznie bardziej "globalnego" jak ekologia, to
              wystawiaja "srodkowy palec"?

              I dwie uwagi:
              1. Czy nie teskni pan do czasow kiedy w Polsce kazda pora roku
              byla "ksiazkowa". Wiosna byla wiosna, lato latem, a zima zima? Od
              mniej wiecej 20 lat, nie pamietam takiego roku.

              2. Czy nie uwaza Pan jednak za lekka przesade, ze z powodu takich
              a nie innych procesow historycznych, aktualnie ok. 4% ludnosci
              swiata (USA) zurzywa 60% NIEodnawialnych zrodel energii tej
              planety? Np. gdyby caly Swiat wprowadzil amerykanski model
              rolnictwa, w ciagu 12 lat wyczerpanoby wszelkie zasoby ropy
              naftowej.

              Serdecznie pozdrawiam

              PS: Jestem laikiem, ale chyba w klimatologii dosc urzyteczne sa
              modele oparte na teorii chaosu. Przyznam sie, ze nie mam
              zbytniego pojecia co to oznacza, poza swiadomoscia olbrzymiej
              liczby zmiennych, co bardzo utrudnia uzyskanie wynika typu "2+2=4".
              • Gość: Tom Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 17:43
                Jestem pod wrazeniem (szczerym) argumentow,ktore Pan przytoczyl.
                O nich mowi sie od wielu lat ale:
                - tylko znikoma ilosc C02 w atmosferze jest dzielem czlowieka.
                Reszta to "produkty oddychacha Ziemi"(o ktorych Pan jako biolog
                moze wypowiedziec sie znacznie kompetentniej).Skoro zatem
                stezenie C02 jest wyzsze to czy nie przypadkiem takze z powodow
                innch niz czlowiek? A skoro tak to czy ocieplenie z ktorym mamy
                (?) do czynienia nie jest naturalnym etapem w rozwoju Ziemi?
                I kolejna sprawa. Modele matematyczne. Mozna w nich udowodnic
                wiele.To zwykle slabe punkty teorii.Jestem fizykiem
                eksperymentalnym a nie teoretykiem (nie pisze zatem modeli), ale
                wiem, ze sa wrazliwe, nawet bardzo. Zaden z obowiazujachy modeli
                klimatycznych globalnego ocieplenia nie zawiera w sobie takiego
                elementu jak chmury. Byc moze dlatego, ze to przekracza
                mozliwosci komputerow, ale czy mozna miec zaufanie do tak
                otrzymanych wynikow? I jeszcze jedna sprawa. Nie twierdze, ze USA
                powinny zanieczyszczac powietrze ile chca.Wiem ze
                eksperymentowanie na Niebieskiej Planecie jest niebezpieczne.
                Wiem tez, ze wyniki tego co teraz robimy bedziemy mieli moze
                dopiero za setki lat. Ale... Skoro wyniki sa niepewne, to nie
                oczekujmy ich respektowania. Jezeli natomiast chodzi o bogactwo
                USA, o wykorzystywanie ropy itd. To juz polityka. A dyskutujemy
                tutaj o klimacie.Pozdrawiam
                • Gość: olomanolo Panowie Michale i Tomaszu IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 04.09.02, 18:43
                  Panie Michale,
                  Tak dokladnie, potem robi sie za cieplo, rosliny gina, robia sie
                  pustynie, spada CO2 i mamy ponownie Lodowce. Chociaz chcialbym
                  zwrocic uwage na fakt, ze bilans asymilacji CO2 i jego wydalania
                  jest dosc zrownowazony ale jednak po stronie asymilacji. Jak
                  inaczej by rosly? Chociaz... tu moge mowic glupote, hmm zapomnialem.

                  Panie Tomaszu
                  Zaczynajac od konca. No wlasnie kiedy to sie wszystko wiaze ze
                  soba, polityka, ekonomia, ekologia.
                  Jesli czary scenariusz sie potwierdzi to komu bedzie przynajmniej
                  w poczatkowej fazie najlatwiej niwelowac skutki zmian
                  klimatycznych? No wlasnie najbogatszym, czyli USA. A co zrobi II
                  I Swiat? Wyginie? Chyba tak, USA sie opamieta, zajmie ze 100 lat
                  zanim sie jakos odwroci zle tendencje ii... "problem zniknie".

                  Panskie argumenty co do ulomnosci modeli sa bardzo trafne. Ale
                  procz modeli mamy jeszcze dowody geologiczne, kiedy np. po
                  nadaktywnosci wulkaniczniej dochodzilo do zmian... no wlasnie.
                  Epok Geologicznych. Oczywiscie istnieje problem "Jajo czy kura?".
                  CO2, przejaw, czy efekt, czy sprawca? Ale cos zbyt ladnie on
                  koreluje. Wystarczajaco aby sie bac.

                  USA w najblizszym czasie beda dysponowac nadwyzka budzetowa
                  wyzzasz niz zasoby finansowe reszty Swiata. Czy naprawde nie stac
                  ich na 10% ograniczenie emisji? Zreszta nie bede musialy.
                  Poprostu kupia wolne kwoty "powietrza do zanieczyszczania" od
                  krajow mniej rozwinietych. A one dzieki temu beda mogly np.
                  inwestowac w "zielone dziedziny gospodarki".
                  Tych kwot nie wzieto z powietrza.

                  Mowi Pan 10%, aktualnie. Ale za kolejnie 10 lat, bedzie to 20, a
                  moze wiecej. Wycinamy coraz wieksze polacie lasow, ktore moga
                  asymilowac czesc CO2.

                  USA nadal rozwija sie nadal szybko, Europa osiagnela "plato",
                  Azja rowzija sie szybciej niz USA, no i przyjdzie predzej czy
                  pozniej czas na Afryke. Wkoncuz zbuduja drogi, kupia samochody....
                  Tego juz nasza planeta moze "nie zbuforowac".

                  Jakaz to kzywda wydazy sie Ameryce jesli sie podporzadkuje? Ze
                  benzyna podrozeje? Ze mniej beda jezdzic? Ze wkoncuz i ich auta
                  beda kosztem mocy spalac 6 a nie 16 litrow na 100 km? Troche
                  mniej latac? Mieszkac blizej miejsca pracy? Jakos w ciasnej
                  Europie zyjemy tak od dawna i nikt z tego nie robi tragedji.
                  Nawet Niemcy posrod ktorych i Pan zyje sa dwukrotnie ubozsi od
                  Amerykanow.
                  Wybaczy Pan, ale porownajmy te "dwie szale". Nawet niech bedzie
                  jedynie 10% prawdopodobienstwo drastycznych zmian klimatycznych w
                  najblizszych 10-leciach, powodujacych glod, katastrofy o jakich
                  nam sie nie snilo i ... ewentualna zadyszka i mniejsza
                  konkurencyjnosc gospodarki Amerykanskiej. Hmmm Dlatego teraz
                  powiem mocno.
                  Oni Nie Maja Prawa Tego Nam Robic.
                  Zrozumialym byloby ewentualne ograniczenie czasowe traktatu. Np.
                  30 lat. DO tego czasu spewnoscia zostana uzyskane rozstrzygajace
                  dane. Ile CO2 w atmosferze wytrzyma nasza planeta. Skoro nie
                  wiemy, a jest duzo pesymistycznych przeslanek, stawianie sprawy w
                  sposob jaki to robi Ameryka przy ich udziale w produkcji CO2,
                  jest to NIEDOPUSZCZALNE moim skromnym zdaniem.

                  Dziekuje za bardzo mila i wyjatkowo inspirujaca dyskusje.


        • Gość: curious Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.gwdg.de / 10.76.195.* 04.09.02, 16:12
          Troche sie poprzyczepiam do kolegi naukowca....

          > 2. Golonko i piwo to dalej nie jest jednoznaczna droga do
          > trumny(....)
          Palenie i jazda samochodem po pijanemu tez nie. Wiec dlaczego i jedno i drugie sie zwalcza?

          Jestem naukowcem wiec interesuja mnie jednoznaczne dowody
          > na poparcie jakies tezy.Postepowac mozna jednoznacznie gdy sa
          > jednoznaczne dowody,a nie przeslanki.Tym bardziej jezeli chodzi o
          > najwieksza gospodarke swiatowa,ktora bylaby w wielkich
          > tarapatach,gdyby podpisala protokol z Kioto.
          Ajajaj kolega naukowiec sam sobie zaprzeczyl....
          Skad kolega wie (ze 100% pewnoscia) ze amerykanska gospodarka znalazlaby sie w wielkich tarapatach po ratyfikowaniu ukladu z
          Kioto?
          Czy kolega znajduje sie w posiadaniu szklanej kuli czy tez ma znajomego jasnowidza ktory to wie na pewno?


          • Gość: Tom Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 16:37
            Panie Ciekawski
            Sa pewne sprawy na tym swiecie,ktorych nie trzeba sprawdzac
            naukowo(1). Jak i takie, ktore z powodu zlozonosci problemu
            trzeba badac i badac(2).Skoro Pan nie wierzy, to na potwierdzenie
            pierwszego zdania prosze sobie walnac mlotkiem w palce.Nie mam
            znajomego jasnowidza, ani szklanej kuli a jednak wiem czym sie to
            skonczy. To samo dotyczy amerykanskiej gospodarki,ktora
            ucierpialaby gdyby trzeba bylo albo zainwestowac kolosalne
            pieniadze w urzadzenia "wylapujace" C02, albo po prostu zamknac
            czesc zakladow przemyslowych. A tymczasem efekt cieplarniany jest
            przykladem (patrz zdanie 2) problemu nader zlozonego. Rozumiem,
            ze w celach roznych (nie jestem politykiem) probuje sie go
            splycic do rownania: wiecej C02 = smierc z przegrzania, ale to ma
            niewiele wspolnego z prawda (przynajmniej na stan wiedzy
            dzisiejszej).Tak wiec nie dziwie sie Amerykano,ze kreca nosem na
            podpisanie protokolu z Kioto.Po jednej stronie maja niepewne
            wyniki, a po drugiej pieniadze. A dla tych ktorzy wierza w
            spiskowa teorie dziejow, oraz w to ze wstretny Bush chce
            wykonczyc Matke Ziemie, chce przypomniec, ze to wlasnie rzad USA
            wydaje najwieksze na swiecie pieniadze na badania klimatyczne i
            wyjasnienie problemu globalnego ocieplenia.Pozdrawiam
            • Gość: olomanolo Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 04.09.02, 16:49
              Panie Tomaszu!

              > przykladem (patrz zdanie 2) problemu nader zlozonego. Rozumiem,
              > ze w celach roznych (nie jestem politykiem) probuje sie go
              > splycic do rownania: wiecej C02 = smierc z przegrzania, ale to ma
              > niewiele wspolnego z prawda (przynajmniej na stan wiedzy
              > dzisiejszej).Tak wiec nie dziwie sie Amerykano,ze kreca nosem

              Hmm, czy to tak trudno jest zrozumiec naukowcowi, ze skoro
              wiadomo, ze wlasnie dzieki CO2 mamy tak wysoka temperature, to ze
              jezeli go bedziemy mieli wiecej w atmosferze to bedzie jeszcze
              cieplej?
              Tez sie robie .... ciekawy :)

              Pozdrawiam
              • Gość: Tom Re: Może najpierw odrobinkę wiadomości? IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 16:59
                Problem w tym, ze takiej zaleznosci nikt nie udowodnil!!! Sa
                pewne przeslanki, ktorych nawet niektorzy klimatolodzy nie
                akceptuja. Takze wyniki pomiaru temperatury sa niepewne.Jak mozna
                ufac wynikom badan temp. zrobionym 100 lat temu skoro srednio ta
                roznica wynosi 0,3 st.C?
                • Gość: olomanolo Panie Tomaszu, konczac rozwazania w tym watku IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 04.09.02, 17:36
                  Gość portalu: Tom napisał(a):

                  > Problem w tym, ze takiej zaleznosci nikt nie udowodnil!!! Sa
                  > pewne przeslanki, ktorych nawet niektorzy klimatolodzy nie
                  > akceptuja. Takze wyniki pomiaru temperatury sa niepewne.Jak mozna
                  > ufac wynikom badan temp. zrobionym 100 lat temu skoro srednio ta
                  > roznica wynosi 0,3 st.C?

                  Powyrzej mamy lepiej sie rozwijajacy ;)

                  Jesli rozumiem, kwestionuje Pan jakakolwiek role CO2 w regulacji
                  naszej planety. Ciezko mi sie wypowiadac, bo nie jestem
                  specjalista, ale wydaje mi sie, ze chocby korelacja zawartosci
                  CO2 a epokami lodowcowymi, a takze okresami bardzo wysokich
                  temperatur w historii Ziemii jest jak dla mnie wysoce
                  przekonywujacy. Poza tym, wydaje mi sie, ze przeprowadzono
                  zadowalajace eksperymenty laboratoryjne, rowniez dowodzace ta
                  teze, ale nie jestem sam w stanie powolac sie na odpowiednie
                  publikacje.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Tom Re: Panie Tomaszu, konczac rozwazania w tym watku IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 17:48
                    To sie zgadza, ale przeciez udzial C02 wyprodukowanego przez
                    czlowieka w calym C02 atmosferycznym to ilosc ponizej 10%. Tak
                    wiec mozliwe jest takze ze zmiany ilosci C02 w atmosferze sa
                    poczatkiem jakiejs naturalnej zmiany, pory w jakich funkcjonuje
                    Ziemia. Ocieplenia i zlodowacenia w historii Ziemi zdarzaly sie
                    nawet wtedy jak nie bylo na niej ludzi. Nie kwestionuje waznej
                    funkcji C02 w atmoserze. Mowie ze nie znalazlem przekonujacych
                    mnie dowodow na to, ze to wlasnie dzialnosc czlowieka powoduje
                    zmiany klimatu.
                  • Gość: Michal Re: Panie Tomaszu, konczac rozwazania w tym watku IP: *.indy.rr.com 04.09.02, 17:58
                    Gość portalu: olomanolo napisał(a):

                    > Jesli rozumiem, kwestionuje Pan jakakolwiek role CO2 w
                    regulacji
                    > naszej planety. Ciezko mi sie wypowiadac, bo nie jestem
                    > specjalista, ale wydaje mi sie, ze chocby korelacja zawartosci
                    > CO2 a epokami lodowcowymi, a takze okresami bardzo wysokich
                    > temperatur w historii Ziemii jest jak dla mnie wysoce
                    > przekonywujacy.

                    Ten mechanizm jest dobrze znany. Wyzsze temperatury powoduja
                    bujniejszy rozwoj roslinnosci, a to prowadzi do podwyzszenia
                    zawartosci CO2 w atmosferze.
                    • Gość: Tex Re: Panie Tomaszu, konczac rozwazania w tym watku IP: *.hsc.tamus.edu 04.09.02, 18:19
                      Gość portalu: Michal napisał(a):

                      > Gość portalu: olomanolo napisał(a):
                      >
                      > > Jesli rozumiem, kwestionuje Pan jakakolwiek role CO2 w
                      > regulacji
                      > > naszej planety. Ciezko mi sie wypowiadac, bo nie jestem
                      > > specjalista, ale wydaje mi sie, ze chocby korelacja
                      zawartosci
                      > > CO2 a epokami lodowcowymi, a takze okresami bardzo wysokich
                      > > temperatur w historii Ziemii jest jak dla mnie wysoce
                      > > przekonywujacy.
                      >
                      > Ten mechanizm jest dobrze znany. Wyzsze temperatury powoduja
                      > bujniejszy rozwoj roslinnosci, a to prowadzi do podwyzszenia
                      > zawartosci CO2 w atmosferze.

                      Co to za bzdury? Rosliny ASYMILUJA CO2 czyli pobieraja z
                      atmosfery i w postaci wegla organicznego wbudowuja w siebie.
                      • Gość: olomanolo Dzieki tex IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 04.09.02, 18:54
                        Gość portalu: Tex napisał(a):

                        > Gość portalu: Michal napisał(a):
                        >
                        > > Gość portalu: olomanolo napisał(a):
                        > >
                        > > > Jesli rozumiem, kwestionuje Pan jakakolwiek role CO2 w
                        > > regulacji
                        > > > naszej planety. Ciezko mi sie wypowiadac, bo nie jestem
                        > > > specjalista, ale wydaje mi sie, ze chocby korelacja
                        > zawartosci
                        > > > CO2 a epokami lodowcowymi, a takze okresami bardzo wysokich
                        > > > temperatur w historii Ziemii jest jak dla mnie wysoce
                        > > > przekonywujacy.
                        > >
                        > > Ten mechanizm jest dobrze znany. Wyzsze temperatury powoduja
                        > > bujniejszy rozwoj roslinnosci, a to prowadzi do podwyzszenia
                        > > zawartosci CO2 w atmosferze.
                        >
                        > Co to za bzdury? Rosliny ASYMILUJA CO2 czyli pobieraja z
                        > atmosfery i w postaci wegla organicznego wbudowuja w siebie.

                        Nie powiem JAK sie rumienie, cos mnie zamroczylo! No wlasnie
                        Wzrost CO2 --> Wzrost temp --> Wzrost Roslin --> Spadek CO2 -->
                        Spadek temp --> wzrost CO2.

                        Tak to sie wlecze od jakis 50 mln lat, plus ma na to wplyw z
                        kilkadziesiat roznych czynnikow ;)
                        Cos nei mogelm tak prosto tego wyartykulowac wczesniej ehh
                        Pozdrawiam
                        • Gość: d'Arkant Re..kapitulacja IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 20:18
                          Drodzy Państwo, ponieważ poniekąd sprowokowałem tą dyskusję,
                          chciałbym jeszcze odnieść się do paru kwestii (punkty 1 i 2 do
                          kolegi Toma):
                          1) W kwestii formalnej: Clinton podpisał, jasne. Był to gest
                          czysto formalny, bez szans nie tylko na zgodę Kongresu,ale i
                          utrzymanie przez kolejnego prezydenta. Nawiasem mówiąc,
                          podpisał też wtedy kilkadziesiąt innych pism (np. podejrzane
                          amnestie), z powodu których do tej pory ma kłopoty prawne.
                          2) Nie bardzo wiem, z jakiego powodu i w jaki sposób kolega
                          porównuje QCD do modeli klimatycznych. Czy chodzi o złożoność
                          numeryczną, czy pojęciową, czy ilość zmiennych? Co do pierwszej
                          możliwości, to stawiam raczej na klimat (do tej pory nic
                          jeszcze nie udało się policzyć porządnie, a w QCD osiągnięto i
                          sprawdzono kilka najbardzie dokładnych wyników znanych fizyce -
                          co eksperymentator-fizyk chyba wie...), druga to niestety w
                          dużej mierze kwestia gustu, a w trzecie znowu klimat jest górą.
                          3) Dziwi mnie, że nikt w dyskusji nie powołał się na żadne
                          źródła, mniejsza już jakie. Proponuję zacząć od (sprzed kilku
                          miesięcy) przeglądowego numeru Scientific American (polska
                          mutacja - Świat Nauki) poświęconego właśnie zmianom klimatu.
                          Niedawno przecież ukazał się także nowy raport Panelu
                          Klimatycznego, co omawiała nawet prasa popularna chyba na całym
                          świecie.
                          4) Sprawy lekko humorystyczne - rośliny (bodaj siódma klasa
                          podstawówki za moich czasów, tj 70-te lata) oczywiście zarówno
                          wytwarzają dwutlenek węgla (oddychanie!), jak i go zużywają
                          (fotosynteza). Proporcja obu procesów zależy od pory dnia,
                          klimatu, gatunku, pory roku, gleby, stanu zdrowia i pewnie stu
                          innych rzeczy. W każdym razie nie jest tak, że zawsze któryś
                          przeważa. Co więcej, obieg węgla jest znacznie bardziej
                          skomplikowany - skały, gleba, morza itd.
                          5) Mierzenie temperatury... W XIX wieku potrafiono zmierzyć
                          różnicę temperatury 0,3 stopnia, zarówno „w detalu”, jak i na
                          przestrzeni lat (kolego fizyku - co najmniej od czasu śp. lorda
                          Cavendisha), tyle, że nie globalnie. Istotne jest natomiast to,
                          czy MY, TERAZ potrafimy zmierzyć dawne różnice temperatur. Tu
                          odsyłam na początek do źródeł powyżej. Jeśli kogoś te sprawy
                          interesują dokładnie, mogę udostępnić swój e-mail.
    • Gość: Monika Re: Ekolodzy zakłócili przemówienie sekretarza st IP: 168.103.4.* 04.09.02, 15:15
      Mowiac, ze republikanie twardo stapaja po ziemie masz racje.
      Twardo jak bezczelni ignoranci twierdzac "ze po nas chocby
      potop". Dlatego chca oslabic prawo lesne, przestac dotowac
      transport kolejowy. Dlatego tez wyjeli spod prawa ekologicznego
      armie i jeszcze wiele innych powodow dla jakich republikanie
      twardo stapaja po ziemi. Poza tym, Ministerstwo Energetyczne
      (Department of Energy) ostatnio (czerwiec 2002)opublikowalo
      raport, w ktorym przyznaje do istnienia widocznych zwiazkow
      pomiedzy CO2 a zmianami klimatycznymi.
      • Gość: Michal Re: Ekolodzy zakłócili przemówienie sekretarza st IP: *.indy.rr.com 04.09.02, 15:26
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > Mowiac, ze republikanie twardo stapaja po ziemie masz racje.
        > Twardo jak bezczelni ignoranci twierdzac "ze po nas chocby
        > potop". Dlatego chca oslabic prawo lesne, przestac dotowac
        > transport kolejowy. Dlatego tez wyjeli spod prawa
        ekologicznego
        > armie i jeszcze wiele innych powodow dla jakich republikanie
        > twardo stapaja po ziemi.

        Widac mieszkajac w Polsce nie znasz realiow USA. Prawa
        proekologiczne
        posuniete sa tu czesto do granic absurdu. Jesli dzieciol niszczy
        ci dom, nie masz prawa nic zrobic, bo jest pod ochrona.
        A negowanie efektu cieplarnianego jest bardzo politycznie
        niepoprawne.
      • Gość: Tom Re: Ekolodzy zakłócili przemówienie sekretarza st IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 15:35
        Jestem zywo zainteresowany dokumentem Departamentu Energetyki, na
        ktory sie Pani powoluje. Bardzo prosze o adres pod ktorym mozna
        go zdobyc.
        • Gość: Rufus Re: Ekolodzy zakłócili przemówienie sekretarza st IP: *.wan.aol.com 04.09.02, 17:10
          Problem jest w tym, ze idioci tacy jak Bush i ty czuja sie
          kompetentni wypowiadac o rzeczach o ktorych nie maja pojecia.

          Niestety - i jest to nieco smutne - w wielu dziedzinach
          jestesmy zmuszeni ufac naukowcom. I ja ufam tym ktorzy
          publikuja w Nature a nie tym ktorzy udzielaja sie w Fox,
          National Inquirer, tudziez w Nowych Skndalach czy Detektywie.

          Mozna oczywiscie inaczej. Ufam ze kolega watpiacy leczy sie u
          znachora, nie wierzy w Powietrze bo go nie widzial, I uwaza ze
          woda jest czysta jak przez nia widac
          • Gość: Tom Re: Ekolodzy zakłócili przemówienie sekretarza st IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 17:20
            Panie Rufusie

            Liczy Pan pewnie,ze poprzeklinam na Pana, jaki to Pan glupi i
            odporny na argumenty, jaki prosty i jaki zlosliwy. Ale nie zrobie
            Panu tej przyjemnosci. Poradze tylko jedno. Problem tego swiata w
            duzej mierze polega na tym, ze glosniej slychac krzykaczy niz
            watpiacych (z punktu widzenia akustyki to zrozumiale). Gdyby sie
            Pan wczytal w moje wypowiedzi znalazlby Pan na pewno moje
            watpliwosci co do naukowych dowodow istnienia efektu
            cieplarnianego. Czy znalazl Pan moze jedo negacje? Jak tak, to
            nie ja to pisalem. Pisze tylko ze nie ma wystarczajacych dowodow
            na istnienie ocieplenia.I to tylko - albo az tyle. Wielu ludzi
            krzyczy i znajduje poklask. Wielu ludzi zadaje pytania i obwoluje
            sie ich glupcami. Moze powinno byc odwrotnie. Pozdrawiam
            • Gość: marcin kompletna degradacja srodowiska IP: *.tnt2.hackensack.nj.da.uu.net 04.09.02, 17:45
              podzielam opinie olomando i rufusa
              reszta juz ma mozgi zasrane dwutlenkiem wegla. tak dalej
              trzymajcie barany. najlepiej zdegradowac srodowisko budujac
              pieprzone fabryki, zbrojac sie jeszcze bardziej i jak ten debil
              bush rozpetac trzecia wojne swiatowa. juz za niedlugo w maskach
              gazowych bedziecie chodzic.
              • Gość: Tom Re: kompletna degradacja srodowiska IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 17:49
                Proponuje Panu przeczytanie mojej odpowiedzi Panu Rufusowi. Nic
                dodac nic ujac. Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: Michal Re: kompletna degradacja srodowiska IP: *.indy.rr.com 04.09.02, 18:04
                Gość portalu: marcin napisał(a):

                > podzielam opinie olomando i rufusa
                > reszta juz ma mozgi zasrane dwutlenkiem wegla. tak dalej
                > trzymajcie barany. najlepiej zdegradowac srodowisko budujac
                > pieprzone fabryki, zbrojac sie jeszcze bardziej i jak ten
                debil
                > bush rozpetac trzecia wojne swiatowa. juz za niedlugo w
                maskach
                > gazowych bedziecie chodzic.

                Znow nieznajomosc realiow. Zanieczyszczenie spalinami w Warszawie
                jest wielokrotnie wyzsze niz w miastach amerykanskich. A w masce
                gazowej juz musze chodzic, ale przez wlascicieli trawnikow,
                ktorzy musza je na okraglo swinstwami pryskac. Nie przez Busha.
                Bez fabryk zylbys w znacznie gorszych warunkach (w tym - bez
                komputera). A jezeli ktos ma szanse wywolac III wojne, to tez nie
                Bush, tylko szaleniec typu Saddama H.
                • Gość: JAN Re: kompletna degradacja srodowiska IP: *.proxy.aol.com 04.09.02, 23:37
                  DO Pana TOMA . NieWIDZIALEM BARDZIEJ DO TYLU CZLOWIEKA OD
                  PANA.CZY MUSI PAN KONIECZNIE WLOZYC SWOJ PALEC DO OTWARTEJ RANY
                  BY UWIEZYC ZE ONA NAPEWNO ISTNIEJE O! ZBOCZENCU I
                  NIEDOWIARKU,PODEJRZEWAM ZE NAUKA KTOREJ TROSZKE LIZNOLES
                  ZAHAMOWALA ROZRUZNIANIE DOBRA OD ZLA W TWOJEJ PALE.JAN
                • Gość: JAN Re: kompletna degradacja srodowiska IP: *.proxy.aol.com 04.09.02, 23:41
                  DO Pana TOMA . NieWIDZIALEM BARDZIEJ DO TYLU CZLOWIEKA OD
                  PANA.CZY MUSI PAN KONIECZNIE WLOZYC SWOJ PALEC DO OTWARTEJ RANY
                  BY UWIEZYC ZE ONA NAPEWNO ISTNIEJE O! ZBOCZENCU I
                  NIEDOWIARKU,PODEJRZEWAM ZE NAUKA KTOREJ TROSZKE LIZNOLES
                  ZAHAMOWALA ROZRUZNIANIE DOBRA OD ZLA W TWOJEJ PALE.JAN
            • Gość: Rufus Polecenia dla Wuja Toma IP: *.wan.aol.com 04.09.02, 18:01
              Polecam czytanki:

              www.ipcc.ch/http://www.epa.gov/globalwarming/

              W Alabamie natomiast szkoly musza byc ostrozne w kwestii teorii
              evolucji, bo nie jest udowodniona. Polecam panu przeprowadzke.

              A Alabamie polecam zbadanie pana Busha na
              okolicznosc 'brakujacego ogniwa'

              W sprawie dowodow, wiedzenia przeciwko niewiedzeniu, i
              podobnych watpliwosci polecam natiomiast przemyslenia pana
              Wittgensteina www.utm.edu/research/iep/w/wittgens.htm
              ktory niestety juz umarl, w zwiazku z czym prawdopodbnie nie
              liczy sie jako dowod a tym bardziej jako swiadek.

              Na koniec polecam panu pozostanie w kregu spraw prostych gdzie
              cause-effect moze byc zaobserwowany w ciagu chwili. Na
              przyklad, niech pan wyciagnie kabel z kontaktu i obserwuje co
              sie stanie. Najlepiej, niech pan powtorzy experyment 1000 razy.
              Ale zatrzymaj pan wynik tego experymentu dla siebie!
              • Gość: Rufus Re: Polecenia dla Wuja Toma IP: *.wan.aol.com 04.09.02, 18:04
                Gość portalu: Rufus napisał(a):

                > Polecam czytanki:
                >
                > <a
                href="www.ipcc.ch/http://www.epa.gov/globalwarming/"targe
                t="_blank">w
                > ww.ipcc.ch/http://www.epa.gov/globalwarming/</a>
                >
                > W Alabamie natomiast szkoly musza byc ostrozne w kwestii
                teorii
                > evolucji, bo nie jest udowodniona. Polecam panu
                przeprowadzke.
                >
                > A Alabamie polecam zbadanie pana Busha na
                > okolicznosc 'brakujacego ogniwa'
                >
                > W sprawie dowodow, wiedzenia przeciwko niewiedzeniu, i
                > podobnych watpliwosci polecam natiomiast przemyslenia pana
                > Wittgensteina <a
                href="www.utm.edu/research/iep/w/wittgens.htm"target="_
                > blank">www.utm.edu/research/iep/w/wittgens.htm</a>
                > ktory niestety juz umarl, w zwiazku z czym prawdopodbnie nie
                > liczy sie jako dowod a tym bardziej jako swiadek.
                >
                > Na koniec polecam panu pozostanie w kregu spraw prostych
                gdzie
                > cause-effect moze byc zaobserwowany w ciagu chwili. Na
                > przyklad, niech pan wyciagnie kabel z kontaktu i obserwuje co
                > sie stanie. Najlepiej, niech pan powtorzy experyment 1000
                razy.
                > Ale zatrzymaj pan wynik tego experymentu dla siebie!
                • Gość: Rufus O kurcze -- skopalem linki! IP: *.wan.aol.com 04.09.02, 18:05
                  poprawne link tutaj!

                  www.epa.gov/globalwarming/
                  www.ipcc.ch
              • Gość: olomanolo Panie Rufusie.. IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 04.09.02, 18:07
                Dzieki za linki, ale czemu odrazu sie tak denerwowac? Dzieki Panu
                Tomaszowi calkiem sie fajna dyskusja zrobila.
                A ponoc "My Polacy my lubim sielnaki" ;))))))
                PS. Watpie wiec jestem ;)))
              • Gość: Tom Re: Polecenia dla Wuja Toma IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 18:10
                Szkoda, ze pierwszy z podanych przez pana adresow nie istnieje,
                bo drugi niespecjalnie zmienil moje zdanie na temat dyskutowanego
                problemu. Jakie Pan podal dzisiaj dowody na potwierdzenie swojej
                tezy? Kilka wulgaryzmow i nic wiecej. Tak zwykle reaguja osoby
                nie majace argumentow wcale. Pracuje za granica, wiec sprawy
                polskie sa mi znajome jedynie ze stron internetowych. Ale musze
                Panu powiedziec ze wpasowuje sie Pan w 100% w obraz Polski
                ostatnich miesiecy. Zamiast argumentow demagogia, zamiast
                spokojnej dyskusji krzyki. Mysli Pan, ze tym uratuje Ziemi?
                Podpowiem Panu (moze znajomy filozof tez by to podpowiedzial)
                NIe, Nie i jeszcze raz nie. Tak wiec zakonczmy na tym nasza
                dyskusje, bo jak widac jest Pan czlowiekiem dosyc... prostym.
                Pozdrawiam
    • Gość: Tom Pytanie Tom'a IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 18:15
      Skoro amerykanie tak bardzo chce wykonczyc Matke Ziemie, (spalic
      ja na amen)to dlaczego loza najwiecej pieniedzy na wyjasnienie
      efektu cieplarnianego? Panie Rufusie dwa podane przez pana linki
      to: jeden agencja rzadu USA, a drugi to ONZ finansowany przez USA.
      • Gość: Rufus Re: Pytanie Tom'a IP: *.wan.aol.com 04.09.02, 18:28
        Po uproszczeniu, to ideologiczne pytanie brzmi 'kto za tym
        stoi'.

        Moglibysmy sie nad tym zastanowic, tyle ze wynik tych rozwaza
        ma sie nijak do - ze tak to ujme - meritum sprawy.

        > Skoro amerykanie tak bardzo chce wykonczyc Matke Ziemie,
        (spalic
        > ja na amen)to dlaczego loza najwiecej pieniedzy na wyjasnienie
        > efektu cieplarnianego? Panie Rufusie dwa podane przez pana
        linki
        > to: jeden agencja rzadu USA, a drugi to ONZ finansowany przez
        USA.
        • Gość: Tom Re: Pytanie Tom'a IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 18:38
          wrecz przeciwnie .Wynik rozwazan jest scisle zwiazany z zadanym
          przez Pana pytaniem "kto za tym stoi" Skoro wsteretni Amerykanie
          daja kase na badania, to czy po to zeby zamknac usta krytykom?
          Chyba nie bo nie zamkneli a kase dalej daja. A moze sa niepewni
          wynikow (nie tylko zreszta oni) i chca wyjasnic sprawe? Skoro tak
          to znaczy ze upadaja argumenty w stylu, ze Bush chce wykonczyc
          planete. jaka jest zatem prawda?
          • Gość: olomanolo Re: Pytanie Tom'a IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 04.09.02, 18:57
            A tu to Pan Panie Tomaszu demagogizuje z ta "kasa". Ot daja
            najwiecej, bo generalnie na wszystkie badania daja najwiecej (a
            ile na bezsensowne!;))). Pan Rufus ma tuatj absolutna racje.

            I na tym tez juz koncze, dziekuje, pozdrawiam.
    • Gość: Tom Fatalna sprawa IP: *.ikp.kfa-juelich.de 04.09.02, 18:40
      szanowni Panstwo.Milo sie z Wami rozmawialo, ale ilez mozna
      siedziec w pracy? Wracam do domu, do zony. Pozdrawiam, a jutro
      poczytam Wasze komentarze.
      • Gość: d'Arkant Re: Fatalna sprawa IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 20:21
        Uprzejmie proszę też zajrzeć do pierwszego wątku, bom sam nieco
        stracił wątek...
    • Gość: mirmat Po coPowell wlazl do tegoJohannesburskiego burdelu IP: *.dialup.eol.ca 05.09.02, 02:42
      Dlaczego inteligentni ludzie daja sie nabrac na przekrety prymitywow, ktorzy
      zorganizowali sabat czarownic w Johannesburgu. Wiadomo bylo, ze chodzilo tam o
      wycismiecie jak najwiecej forsy z Amerykanskiego podatnika dla despotkow
      i "ekologicznych" przekretasow.
    • Gość: Ignorantpospolity Re: Ekolodzy zakłócili przemówienie sekretarza st IP: *.proxy.aol.com 05.09.02, 04:26
      Niestety powinienem byl troche poczytac ale...
      Co Kioto mowi o Chinach i Indiach i innych krajach Azji
      gdzie ochrona srodowiska to pojecie ktore tylko mozna
      znalezc w encyklopedii? A co o wycinaniu lasow w Brazylii?
      Czy biednym mozna zatruwac srodowisko az stana sie krajem
      "wysoko rozwinietym"?
      • Gość: MAT Podsumowanie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dsl.mtry01.pacbell.net 05.09.02, 09:22
        Jak to wesolo sobie poczytac te opowiastki ludzi, ktorych wydaje
        sie znaja sie na klimacie. Smiechu warte sa te wywody tutaj
        prowadzone. Jednak u nas to normalne wypowiadanie sie na
        wszelkie mozliwe tematy. Bawia mnie te hasla ze dawniej to byly
        lata czy zimy a teraz wszystko zwariowalo. Jesli ludzie w tym
        kraju tak samo pammietaja pogode 20-30 lat temu jak czasy
        komunizmu to nie dziwie sie ze pojawiaja sie takie opinie.
        Nie mam zbytnio czasu aby tu prowadzic wywody na temet klimatu i
        effektu cieplarnianego. Chce tylko wzrocic uwage na kilka:
        1. Bardzo silny zwiazek aktywnosci slona z wzrastajaca srednia
        temperatura na ziemi.
        2. Role ceanow sytemie klimatycznym
        3. Brak brak potwierdzenia wzrostu temperatury tropopauzy jak
        powinniem byc spowodowany effectem cieplarnianym. Temparatura
        tropapauzy powninna rosnac 2 razy szybciej niz na powierzchni
        ziemi. Badania zupelnie tego nie potwierdzaja.
        4. Wplyw aerosolu na klimat. Czy ktos tu mogl laskawie spomniec
        ze chmury zanieczyszczen powoduja ochladzenie ziemi. Takie
        rezultaty sa znane naukowcom szczegolnie w obrzarze wschodniej
        Azji.
        Na koniec pragne wspomniec ze wystarczy wybuch wiekszego wulkanu
        na ziemi aby wyprowdzic ziemie ze stanu rownowagi termiczej.
        Ogrome ilosci pylu spodowowaly by ochodzienie sie klimatu o
        skali jakiej znacznie wiekszej niz te cytowanie tu 0.3C
        pozdrawiam
    • Gość: geminiPN Nihil novi IP: 213.17.249.* 05.09.02, 09:27
      Czytam trzy skrajne opinie po tym "szczycie".

      Rzady i business nawzajem liza sobie tylki.
      NGOs tradycyjnie kracza.
      nihil novi sub sole...

      Heh, a to ci sukces. Dobre sobie.
      Co "osiagnieto"? ano ustalono, ze business bedzie DORADZAL
      krajom biednym.
      Nooo, to oni im juz dobrze "doradza".
      Tak samo jak UE nam.
      Nie, nie jestem eurofobem..... jestem..realista....
      doskonale znam te "doradztwa", te projekty na "infrastrukture" i
      strategie.....
      A finanse plyna z UE do.... UE. No i czasami do paru
      najcwanszych urzedasow i "konsultatnow" produkujacych tony
      zbednych dokumentacji.
      Oto co USTALONO w Joahnnesburgu.
      NIC.
      Po prostu urzednicy zogdzili sie z biznesem, ze teraz
      dzialalnosc swa z CEEC przerzuca na "developing countries" i
      dalej spokojnie beda na tym zarabiac a nic sie nie zmieni.
      Wykonaja z wielka pompa pare "pilot projects" obwieszcza i
      oglosza, bedzie dissemination i transparency i sru tu tu tu...
      wydadza jedna czy dwie gazety, pokaza w TV, rozdadza za darmo
      pare milionow CD-romow a nawet udostepnia internet tym, ktorzy
      wody nie maja, niech chociaz zobacza, jak to WYGLADA.


      Czemu wiec sie dziwic, ze mamy(ją?) to co mamy (ją?)

      I nikt nei bedzie promowal energi odnawialnych, poniewaz lobby
      amerykanskich UZYTKOWNIKOW amerykanskich samochodow jest zbyt
      silne.
      A co jest podstawa polityki USA? Tanie paliwo.
      Do wyczerpania tych zapasow pozostalo jeszcze duzo czasu.
      I do tego czasu NIC sie nie zmieni.
      a potem bedziemy swiadkami erupcji nowych-energooszczednych
      technologii, moze naped wodorowy, a moze nawet ktos sie wreszcze
      pokusi o cos zwiazanego z grawiatcja...

      O ile jakis kolejny ibn czy bin Laden (Kim Dzong Il, Arafat,
      Hussain *) nas wczesniej nie zainhiliuje...

      Ze generalizuje?
      Owszem.
      Ale chyba mi wolno?

      Gem

      * - niepotrzebne skreslic
      • Gość: rybb Re: Nihil novi IP: *.sd.sd.cox.net 05.09.02, 10:49
        oto jak USA chroni swoja nature:
        1. Kalifornia, no 1 zanieszczyczciel Ameryki nie ma nawet rozbudowanego systemu
        segregacji i recyklingu smieci. wiecie ile musze sie nameczyc zeby oddac swoje
        szklo czy papier do makulatury. a Kalifornia szkoda na to pieniedzy. wiekszosc
        innych stanow prezentuje sie lepiej, ale w porownaniu nawet z Polska w stanach
        jak Teksas wyglada recykling marnie. dla uczciwosci dodam ze na Florydzie
        recykling funkcjonuje bardzo sprawnie.

        2. w stanach nie liczy sie nic poza wielkoscia wozu. troska o wydzielanie
        spalin jest minimalne. najlepiej zeby samochod byl terenowy albo SUV. po
        cholere amerykanom takie duze wozy? najlepsze jest to ze 90% wozow na drogach
        przewozi jedna osobe. oszczednosc na paliwie zadna. no bo po co jak taka tania.
        (tak dla ciekawosci dodam ze norma dla Amerykanow jest podjezdzanie do
        bankomatu samochodem, wysiadanie, wyciagniecie kasy z konta, a potem wkroczenie
        spowrotem do samochodu po to by podjechac 200m do sklepu. chodzenie o ile nie
        wyglada to jakbys cwiczyl uwaza sie za niegodne... reobia to tylko bezdomni).
        roznicowanie podatku na samochod ze wzgledu na wielkosc silnika brak. podatkow
        ekologicznych na paliwa nie ma. a jak spytasz Amerykana o to dlaczego nie
        zainstaluja samochod na gaz... to zrobia zdziwione oczy i odpowiadja ze
        przeciez ich samochody chodza na 'gas'. paliwa 1/3 ceny europejskiej. rozumiem
        ze odleglosci sa wieksze, ale wladze powinny zaszczepic jakas swiadomosc
        ekologiczna w spoleczenstwie. krokow tu takich wlasciwie brak.

        3. ktos tu wspomnial o czystosci amerykanskich miast w porownaniu z polskimi. w
        Polsce mieszkam w Koninie (huta aluminium, kopalnie, elektrownie) oraz w
        Warszawie... ale moja skora robi sie brudna i zapryszczona dopiero jak pojade
        do Los Angeles czy Nowego Jorku. i zapewniam ze te chmury ktore wiecznie unosza
        sie nad Los Angeles nie sa deszczowe. mimo to wladze miasta nic z tym nie
        robia. niby tam wprowadzaja 'pool lanes' (wolno nimi jechac tylko jesli jest
        wiecej niz jedna osoba w samochodzie), ale latwiej jechac normalnie szosa niz
        jechac pool'em.

        dodam ze choc sa ignorantami ekologicznymi maja dziwne posuniete do granic
        prawa chroniace zwierzeta, ktore nijak sie maja do reszty polityki
        ekologicznej.

        prawda jest taka ze choc Ameryka wydaje duzo na badanie srodowiska to sami
        Amerykanie sa modelowymi konsumentami, ktorzy maja gdzies troske o srodowisko.
        a wladze nic nie robia by to zmienic. USA wie ze moze sobie na wszystko
        pozwolic i ze nikt nie moze mu niczego zakazac... ale to co robia to egoizm i
        krotkowzrocznosc. a Bush jest wzorowym przykladem tej 'blyskotliwosci'
        nawolujac do rozkopywanie lasow w Alasce, promujacy polityke ze wszystko jest
        dobrze tak jak jest. patrzac na to co rzady europejskie robia w zakresie
        ochrony srodowiska USA jest przykladem godnym pozalowania.
        • Gość: rybb Re: Nihil novi IP: *.sd.sd.cox.net 05.09.02, 10:53
          chcialem jeszcze dodac ze typowy Amerykanin uwaza ze USA powinna sila wkroczyc
          dna Bliski Wschod i przejac wladze nad ropa likwidujac OPEC. po to by mogli
          jeszcze bardziej zachlannie korzystac z zasobow ziemi. Amerykanie nie mysla
          globalnie tylko lokalnie. czyli co jest dobre dla nich majac w dupie potrzeby
          reszty swiata.

          rozmawialem z wieloma Amerykanami. mysli tak z 80%.
          smutne ale prawdziwe.
          • Gość: Ja Re: Nihil novi IP: *.proxy.aol.com 07.09.02, 04:29
            Rybb,
            Przez chwile zastanawialem sie czy warto z toba
            dyskutowac. Doszedlem jednak do wniosku ze nie. Glupi
            jestes, niestety, a towje spostrzezenia sa na tym samym
            poziomie co stwierdzenia ze amerykanie jedza tylko w
            McDonalds i pija Coke.
        • Gość: ala Re: Nihil novi IP: *.ift.uni.wroc.pl 05.09.02, 13:56
          zgadzam sie z Panem calkowicie!
          W Stanach i w Kanadzie ochrona srodowiska nie istnieje. Nikt tam
          nie dba o przyrode, swiadomosc ludzi na ten temat jest zadna.
          Rzeczywiscie na nic sie zdadza dobre checi reszty swiata jezeli
          mamy takiego truciciela pod nosem!
          Rece opadaja jak amerykanska opinia publiczna walczy o lasy
          tropikalne Amazonii i slonie w Zimbabwe, wyrzucajac jednoczesnie
          tony smieci dziennie!
        • Gość: Rufus Re: Nihil novi IP: *.wan.aol.com 05.09.02, 21:40
          Wiele w tym prawdy niestety.

          Dodac bym chcial ze przyczyne widze w idiotycznej infrastrukturze.

          Ameryka sklada sie z dwoch miast (NYC i SF) i ogromnych przedmiesc
          poprzecinanych drogami szybkiego ruchu i wolniejszego ruchu. I bez chodnikow.

          Nie jestem sobie w stanie wyobrazic efektywnego systemu masowej komunikacji
          wsrod tych pol z papierowymi domkami.

          Podejrzewam ze przyczyna tej nieefektywnej infrastruktury jest tania ziemia na
          przedmiesciach i zwiazane z tym krotkotrwale oszczednosci.

          W dlugim okresie koszty tej infrastruktury sa ogromne!
          * Komunikacja ogromnymi samochodami typu Ford Excursion ktore wioza kobiete
          pierdolaca przez komorke,
          * taniocha materialow powodujaca olbrzymie koszty ogrzewania i klimatyzacji
          (wszystkie nowe domy jakie widze w stanach so budowane z podejrzanej tektury z
          napisem 'Tyvek' )
          * Brak uzbrojenia ( nie ma gazu, nie ma centralnego ogrzewanie
    • Gość: ala Media polskie i Johannesburg IP: *.ift.uni.wroc.pl 05.09.02, 13:32
      Zastanawia mnie jedna rzecz, skad Panstwo wiecie tyle na temat
      Szczytu w Johannesburgu? Ja usilnie szukalam przez caly czas
      trwania konferencji rzeczowej informacji w polskich mediach o
      czym sie tam mowi, zeby moc wyrobic sobie opinie o tym spotkaniu.
      Zamiast tego w telewizji (PR 1 i 2) i w radiu (Trojka) moglam
      zaslyszec tylko opinie juz gotowe, podane na talerzu i do tego
      jednoglosnie niepochlebne! Serwowano nam obrazki ze smietnikiem
      na papier do ktorego wrzucono dwa plastikowe kubki (moze
      komentatorka sama je tam wrzucila), opowiadano nam o luksusach
      czekajacych na uczestnikow imprezy i dawano nam swoiste wyklady z
      arytmetyki typu ile mozna kupic chleba dla glodnych dzieci za
      serwetki na stolach.
      Dopiero w BBC i (o ironio) w CNN mozna bylo dowiedziec sie czegos
      konretnego, bez plytkich opinii i glupkowatych komentarzy.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka