Dodaj do ulubionych

ROSYJSKI TERROR

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 22:07
KRYSTYNA KURCZAB-REDLICH: Korespondencja z Czeczenii
dzisiaj.dziennik.krakow.pl/redirect/?link=Magazyn/01/01.html
Czeczenki już nie płaczą

Likwidacja młodych mężczyzn to główny cel operacji antyterrorystycznej w
Czeczenii. Masowo uprowadzani w czasie zaczystek, giną gdzieś w kazamatach
komendantur rosyjskiego MSW, FSB, GRU.

9 września 2002 r. pod Garagorskiem na granicy Czeczenii i Inguszetii
znaleziono zwłoki 15 rozebranych do naga mężczyzn ze śladami tortur. Na
głowach
mieli zaciśnięte nylonowe worki. Szeroko otwarte usta dowodziły, że się
dusili.
W całej republice takie zbiorowe mogiły odkrywane są niemal codziennie.
Nieopodal willi generałów w Chankale, gdzie mieści się sztab wojsk
rosyjskich w Czeczenii, w styczniu znaleziono 53 ciała z wyłupionymi oczami,
oskalpowanymi czaszkami, bez uszu, z połamanymi rękami i nogami. Wszystko to
dzieje się przy wtórze zapewnień prezydenta Rosji Władimira Putina o
normalizacji sytuacji w Czeczenii i zakończeniu operacji antyterrorystycznej.

Zarina mówi: - Jutro jedziemy do Groznego. Ucieszyłam się bardziej czy
przestraszyłam? Cztery lata temu dziennikarzom świata i Rosji powiedziano:
STOP - wjazd do Czeczenii możliwy tylko za zezwoleniem Kremla, czyli
niemożliwy, jeśli chcesz mówić prawdę. Andriej Babicki - korespondent
amerykańskiego Radia Swoboda - chciał. Bito go więc w Czernokozowie, w
najcięższym wówczas, na początku 2000 r., obozie tortur. Przykład
poskutkował:
opuszczona przez kamery telewizyjne Czeczenia kona w osamotnieniu. Bo kto nie
umiera na ekranie, ten - dla świata - nie umiera wcale.

Chciałam jednak zobaczyć Grozny. Na własne oczy sprawdzić, czy miasto martwe
już w 1997 r., kiedy je fotografowałam - mogło umrzeć jeszcze bardziej. I czy
kobiety, które po pierwszej pacyfikacji Czeczenii w latach 1994-1996 zwanej
wprowadzaniem porządku konstytucyjnego mówiły, że wylały już wszystkie łzy,
mogą jeszcze płakać.

***

Granica ingusko-czeczeńska. Znak STOP. Za nim na białym tle czarne litery:
Kierowco. Zatrzymaj samochód. Wyłącz silnik. Otwórz bagażnik. Przygotuj
dokumenty do kontroli. I następny napis: Strzelamy bez ostrzeżenia. Betonowe
bloki i zwoje drutu kolczastego niemal zagradzają drogę. Dalej ufortyfikowana
buda, worki z piaskiem, spomiędzy których widać tylko lufy automatów. Nad
budą
rosyjski trójkolor biało-czerwono-niebieski smętnie zwisa we wrześniowym
upale.
Żołnierze uzbrojeni po zęby, chyba z dwunastu. Przejeżdżamy przez posterunek
wojskowy.

Samochód kluczy zygzakiem między blokami. Staje. Zbliża się żołnierz.
Kierowca wychodzi. Oddaje dokumenty. Idą w kierunku bagażnika. Pod osłoną
podniesionej klapy może zdarzyć się wszystko. Jeśli kierowca nie spodoba się
żołnierzowi albo w dokumenty włożył nie tyle pieniędzy, ile przewiduje
ustalona
na posterunkach stawka (minimum 50 rubli, czyli ok. 2 dolarów, co dla ludzi
pozbawionych od lat pracy stanowi poważną sumę), to żołnierz wrzuci do
bagażnika granat albo naboje i powie kierowcy, że jest czeczeńskim
bojownikiem.
A to oznacza śmierć po najstraszliwszych torturach. Więc kierowca odda
wszystko, co ma, żeby żołnierz zabrał te dowody winy. Czasem zabiera.

Może się też zdarzyć, że bardziej naćpany i pijany niż zwykle, z pijaną i
naćpaną resztą - zechce się zabawić z kierowcą i pasażerami. Jesienią 2001 r.
15-letniemu Sulejmanowi Magomedowi wsunięto do przełyku żywą żmiję. Chłopiec
konał, a ona zwijała się w jego żołądku. 70-letnią kobietę przez kilka dni i
nocy gwałcono, aż przestała się ruszać. Na wpół martwą zastąpiły dwie młode
Czeczenki wrzucone do - znajdującej się na każdym posterunku - celi.

Rozparta na krześle, wystawiając twarz do słońca, siedzi kobieta. Automat
nonszalancko przerzucony przez ramię. - O, znakomaja jediet - mówi i zbliża
się
do stojącego przed nami samochodu z wielkim napisem znanej organizacji
charytatywnej. Potem ta znakomaja (kierowniczka przedstawicielstwa tej
organizacji na Czeczenię) opowie mi, jak za każdym jej przejazdem przez
posterunek pijana kobieta ją pyta: - A jakież to majteczki masz dzisiaj i
robi
jej rewizję osobistą długo i złośliwie.

Gdy pierwszy raz znakomaja protestowała, dostała w twarz tak silnie, że
upadła. A pani żołnierz powiedziała: - Nie podoba ci się?! Idź poskarż się w
ONZ, to zdechniesz jak oni - i popchnęła ją w kierunku sąsiedniej budy. Za
drzwiami w miejscu podłogi był dół pełen wody, a w nim, podpierając się
wzajem
ramionami, stali ludzie. Niektórzy wydawali się martwi. Cuchnęło chlorem,
który
w ogromnych ilościach dosypano do wody. Z potwornie czerwonych oczu lały się
łzy, usta z trudem łapały powietrze...

W czasie gdy jeden żołnierz sprawdza kierowcę, inny wsadza głowę do
samochodu. - Dokumenty - rzuca w moją stronę. Robi mi się zimno, bo wiem, że
mało przypominam Czeczenkę. Robi mi się zimno, mimo świadomości, że jestem
pod
specjalną opieką. Odziany w panterkę milczący młodzieniec o smutnych
brązowych
oczach dysponuje glejtem ułatwiającym poruszanie się po Czeczenii. Rosjanin
długo ogląda dokument, oddaje go z ociąganiem. Ruszamy.

- Co to za legitymacja? - pytam. Smutne oczy zwracają się ku mnie: - Po co
ci wiedzieć? Paskudne uczucie: - nie wierzą mi! Ale Zuhra mówi: - Im mniej
wiesz, tym - w razie czego - mniej powiesz. Ja też nie wiem, jak on się
nazywa.
Musimy mieć przecież swoich ludzi u nich. Inaczej ryzyko byłoby jeszcze
większe.

W razie czego... To nie jest do wyobrażenia. Wyobrazić sobie można ból,
który znasz. Ale jak się zachowuje człowiek, któremu wbijają ostrza pod
paznokcie albo podłączają do uszu przewody elektryczne pod napięciem? A nawet
jeśli tylko wepchną do jakiejś wilgotnej celi i będą poniżać, to co? Wykupić
się uda na jednym posterunku, ale co na drugim, trzecim? Po drodze do
Groznego
naliczyłam ich 25... Na pierwszym, wjazdowym jest jeszcze komputer. Dane z
dokumentów przepuszczane są przez jego bazę. I można usłyszeć: Wychodzić!
Jesteście poszukiwani!

***

A wtedy najprawdopodobniej będzie tak, jak z 30 tysiącami ofiar zaczystek,
czyli operacji specjalnych, prowadzonych w Czeczenii przez wojska rosyjskie.
O
każdej porze dnia i nocy w republice nie większej niż powiat krakowski
dziesiątki czołgów, wozów pancernych, ciężarówek wojskowych, wśród których
jest
i specjalna przeznaczona do tortur, otaczają jedną wieś, drugą, następną...
Wdzierają się do domów po dwudziestu, trzydziestu, i...

Może być tak, jak 23 sierpnia o 5 rano w Enikałoj. - Wozów bojowych ze sto
sztuk, wszystko nabite żołnierzami - wspomina znajoma Zariny, Zuhra. -
Wyskoczyliśmy na podwórko z dokumentami. Nie daj Boże, trafi się niecierpliwy
federał, to - w najlepszym razie - możesz być skatowana albo zastrzelona na
miejscu, w gorszym - zabrana. Chyba dwudziestu uzbrojonych po zęby, w maskach
i
panterkach wdarło się na podwórze i do domu. Jak zawsze - brudni, niegoleni,
naćpani i śmierdzący wódką. Klęli potwornie. Strzelali nam pod nogi. Wyrwali
mi
dowód i zaczęli drzeć. Wykupiłam go za 500 rubli, wszystko, co miałam.

- Weszli do sąsiadów, Magomedowów. Usłyszeliśmy strzały. I rozdzierający
głos piętnastoletniej Aminat, siostry Achmeda i Asłanbeka. - Pomóżcie,
proszę,
czy naprawdę nikt mnie nie słyszy?! - Zostawc



Obserwuj wątek
    • Gość: diabeł ROSYJSKI TERROR IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 22:09
      - Weszli do sąsiadów, Magomedowów. Usłyszeliśmy strzały. I rozdzierający głos
      piętnastoletniej Aminat, siostry Achmeda i Asłanbeka. - Pomóżcie, proszę, czy
      naprawdę nikt mnie nie słyszy?! - Zostawcie ją! - krzyknął któryś z braci. -
      Lepiej nas zabijcie! Znowu strzały. Przez okno zobaczyliśmy na wpół rozebranego
      komendanta OMON-u leżącego na Aminat, ociekającej krwią od ran postrzałowych.
      Inny krzyczał: - Kolian, szybciej, ona jeszcze ciepła, potem ja i Sierioża...

      Może być tak, jak w Siernowodsku latem, kiedy wygnano mieszkańców na pole i
      na ich oczach gwałcono kobiety. - Bądźcież Czeczenami, obrońcie je! - krzyczano
      do mężczyzn. 68 próbowało to zrobić. Przykuto ich kajdankami do wozów
      pancernych i też zgwałcono. 45 poszło potem w góry, do partyzantów, szukając
      śmierci.

      Może być tak, jak 27 lipca w Cocin Jurcie, kiedy jeden żołnierz gwałcił 35-
      letnią Minat, a inni znęcali się nad jej roczną córeczką, trzymając ją w
      powietrzu podwieszoną za szyję i bijąc ręcznikiem po twarzy. - Gdzie twój mąż? -
      pytali, grożąc, że zgwałcą dziecko. W tym czasie pozostali plądrowali dom,
      wynosili lodówkę, telewizor, pościel... Wszystko. - Ona ma rozmiar mojej żony -
      ucieszył się jeden i zabrał całą garderobę Minat. A to, czego wynieść nie
      mogli - ostrzelali. Szafy, kredensy, lustra... Mąż Minat wraz z innymi
      mężczyznami usiłował uciec przed zaczystką, ale zmasowany ogień z automatów i
      dział zawrócił tych, którzy jeszcze żyli. Wyłapano ich, zagnano do pustego domu
      w okolicy, gdzie urządzono punkt filtracyjny. Czyli obóz tortur.

      W ciągu miesiąca pobytu w Czeczenii i sąsiadującej z nią Inguszetii
      rozmawiałam z wieloma osobami, które takie obozy przeżyły. Widziałam ludzi bez
      palców i uszu, widziałam ślady po szczypcach podłączanych do prądu... Trudne to
      były rozmowy. Nie tylko dlatego, że wspominanie poniżeń przychodziło ciężko i
      nie tylko dlatego, że ani Czeczenka, ani Czeczen nigdy nie przyznają, że ich
      zgwałcono, ale dlatego, że ogromnie trudno nakłonić ich do rozmowy.

      Każdy, oblewany wodą, z podłączonymi do prądu albo podpalanymi genitaliami -
      podpisywał oświadczenie, że nie ma żadnych pretensji do tych, którzy go
      zatrzymali. I jeszcze jedno: że wszystko, co się z nim zdarzyło, zachowa w
      ścisłej tajemnicy. Nad każdym, kogo wypuszczono, i nad jego rodziną wisi groźba
      ponownego zaciągnięcia do filtra. I śmierci.

      ***

      Likwidacja mężczyzn, szczególnie młodych - to główny cel operacji
      antyterrorystycznej w Czeczenii. Masowo uprowadzani w czasie zaczystek,
      wyrywani z rąk matkom, siostrom, żonom giną gdzieś w kazamatach komendantur
      rosyjskiego MSW, FSB, GRU lub innych formacji specjalnych. Przeżywają ci,
      których rodzinom uda się ustalić, jaka jednostka wojskowa ich uprowadziła, bo
      wtedy wiadomo, od kogo można go wykupić. Za tysiące rubli, za dolary, za broń,
      którą najczęściej trzeba nabywać u samych Rosjan...

      W ostatnim półroczu Czeczeńcy są - to nowość - wysadzani w powietrze. W
      Meskier Jurcie 3 lipca 21 owiniętych lontem ludzi rozerwał dynamitowy
      fajerwerk. Matki, siostry, żony zbierały szczątki ubrań, by przynajmniej im
      urządzić pogrzeb.

      Szpital w Nazraniu, największej miejscowości w Inguszetii. Przemykam się z
      krewnymi 30-letniego Mowsara. Chuda, blada twarz, ogromne, zgaszone czarne
      oczy. W końcu czerwca zabrano go z ojcem z Czeczen Aułu. Włożyli im - jak
      wszystkim - czarne plastikowe worki na głowę. Ręce związali z tyłu. Gdy
      przyjechali do celu - zrzucono ich z ciężarówki. Mowsar złamał przy upadku
      kręgosłup. Stracił przytomność. Żołnierze, myśląc, że udaje martwego,
      powiedzieli kierowcy: Przejedź go. Widząc, że nie reaguje, przypalali mu pięty
      papierosami. Wreszcie odjechali, a on leżał dwa dni. Teraz uratować go może
      operacja za 10 tysięcy dolarów, więc Mowsar umiera.

      Szpital nie może przyjąć ofiar tortur. Więc mówi się o wypadkach,
      katastrofach i innych straszliwych zdarzeniach. Wsuwa w kieszenie pieniądze za
      resztę sprzedanego dobytku, za ostatnią krowę...

      Prawniczka Anne le Tallec, która w sierpniu w Czeczenii i Inguszetii
      sporządzała raport dla walczącej z torturami organizacji ACAT (Action Chretiens
      pour l�Abbatre les Tortures), a także dla ONZ, powiedziała: - Przeprowadziłam
      ponad 60 rozmów z ofiarami filtracji. Pozwala to stwierdzić, że przeciwko
      ludności cywilnej Czeczenii prowadzi się dobrze zaplanowaną i zorganizowaną
      akcję, której celem jest doprowadzenie do inwalidztwa i bezpłodności jak
      największej liczby osób.

      Współpracujące z Human
      Rights Watch Stowarzyszenie Przyjaźni Rosyjsko-Czeczeńskiej w Inguszetii
      donosi: w ciągu miesiąca, od 15 lipca do 15 sierpnia br. zabito i rozstrzelano
      spośród ludności cywilnej 59 osób; porwano - 64; ciężko raniono - 168; poddano
      torturom - 298; rozboju dokonano w stosunku do 398 rodzin; zburzono 97 domów,
      zgwałcono - 1 kobietę, 1 mężczyznę (tylko ci się przyznali). Aaron Rhodes -
      dyrektor wykonawczy Komisji Praw Człowieka Międzynarodowej Fundacji Helsińskiej
      twierdzi, że nad kilkusettysięczną obecnie Czeczenią zawisła groźba ludobójstwa.

      ***

      Czeczenki poszukują swych mężczyzn. Piszą do prokuratur, administracji,
      sztabów i prezydenta Putina. Rozklejają na słupach zawiadomienia z
      fotografiami. Brodzą po świeżo odgrzebanych bezimiennych dołach ze szczątkami i
      szukają skrawka znajomej kurtki, dżinsów, ręki lub nogi. Mają wygasłe, suche
      oczy. Czeczenki już nie płaczą.

      KRYSTYNA KURCZAB-REDLICH
      • Gość: J.K. Ludzie sie wstydza... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.02, 22:22
        Ci odpowiedziec.. ale, ja nie...
        Czeczenia to maly kraj... (1 mln)
        Raz niepodleglosc juz miala i... ja "przesrala",
        wprowadzajac Szariat i wyzwalajac Dagestan...

        Dzisiaj, szans na niepodleglosc (w epoce walki z Islamem) nie maja wcale...
        Albo podporzadkuja sie Rosji, albo beda kompletnie zniszczeni...
        Co wolisz...?
        • Gość: diabeł smierdząca sprawa..... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 22:31
          Gość portalu: J.K. napisał(a):

          > Ci odpowiedziec.. ale, ja nie...
          > Czeczenia to maly kraj... (1 mln)
          > Raz niepodleglosc juz miala i... ja "przesrala",

          Polska "przesrała " niepodległość kilka razy i to mocna, a jednak istnieje.


          > wprowadzajac Szariat i wyzwalajac Dagestan...
          >
          > Dzisiaj, szans na niepodleglosc (w epoce walki z Islamem) nie maja wcale...
          > Albo podporzadkuja sie Rosji, albo beda kompletnie zniszczeni...

          Jesteś cyniczny realista. Ma to stanowisko swoje racje, aczkolwiek wspieranie
          radzieckiego ludobójstwa to dość smierdząca sprawa.....

          > Co wolisz...?

          Mnie to jest obojetne. Kontestuje teorie jakoby należało zwalczać terrorystów
          czeczeńskich wszelkimi srodkami. Otóż : PRZED LUDOBÓJSTWEM KAŻDY MA PRAWO
          BRONIĆ SIĘ WSZELKIMI ŚRODKAMI! Czeczeńcy też!
          • Gość: J.K. To prawda Diabel... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.02, 22:42
            Bylem cynicznym realista i dzialaczem "S" w 1981 i mowilem wtedy wielu
            rozpalonym glowom, ze obalenie komuny nie jest szybko mozliwe...

            Mylilem sie...?

            Chyba nie...

            Sztuka polityki, to osiaganie celow krokami...

            A kto tego nie rozumie, naraza sie na wojne i zniszczenia.
            • Gość: diabeł To prawda Diabel... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 23:30
              Gość portalu: J.K. napisał(a):

              > Bylem cynicznym realista i dzialaczem "S" w 1981 i mowilem wtedy wielu
              > rozpalonym glowom, ze obalenie komuny nie jest szybko mozliwe...
              >
              > Mylilem sie...?

              Wtedy nie myliłeś sie, ale gdyby wszechprzekonanie o niezniszczalności systemu
              było rzeczywiście powszechne ( i trwało nadal) nigdy nie nastąpiły by takie
              zmiany w Polsce jakie są dzisiaj. Ja też przez wiele lat działałem przeciwko
              komunistom i wielokrotnie życzliwi racjonalisci przestrzegali mnie, że służby
              SB są wszechmocne i system komunistyczny nigdy nie upadnie..., więc to co robię
              to bzdura i tylko sobie zaszkodze.... i co? mylili sie? mylili !

              >
              > Chyba nie...
              >
              > Sztuka polityki, to osiaganie celow krokami...

              jak sie ma siłę i potęge to ma sie czas na powolne zdobywanie roponośnych
              pól......

              > A kto tego nie rozumie, naraza sie na wojne i zniszczenia.

              czasem nie ma wyjścia, jak by Cie wszelkimi środkami eksterminowali, też nie
              miałbyż żadnego wyboru tak jak Palestyńczycy czy CZeczeńcy..........
              • Gość: J.K. Przypominam... IP: *.de / 192.120.171.* 24.10.02, 08:18
                Oni juz mieli niepodleglosc 1994-96 i co ?
                Chcieli wyzwalac caly Kaukaz...
                Przeciez ten obecny akt spowoduje tylko zaciesnienie wspolpracy Rosji i USA...
                Czeczencom na zdrowie to nie wyjdzie...
                Myslec trzeba...
                W kazdej sytuacji, nawet rozpaczliwej...
                • fnoll komu "to" nie wyjdzie na zdrowie? 24.10.02, 10:43
                  czy Rosji czystki etniczne w Czeczeni?

                  czy Czeczenom atak na teatr w Moskwie dokonany przez ich ziomkow?

                  mysle, ze nikomu "to" nie wyjdzie na zdrowie i potrzeba wielu lekarzy po obu
                  stronach
                  • Gość: diabeł Re: komu 'to' nie wyjdzie na zdrowie? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 10:46
                    fnoll napisał:

                    > czy Rosji czystki etniczne w Czeczeni?
                    >
                    > czy Czeczenom atak na teatr w Moskwie dokonany przez ich ziomkow?
                    >
                    > mysle, ze nikomu "to" nie wyjdzie na zdrowie i potrzeba wielu lekarzy po obu
                    > stronach

                    oczywiście, że tak!

                    przypomina to powoli sytuacje Izrael-Palestyna. też potzrzeba lekarzy po obu
                    stronach.
                    • fnoll Re: komu 'to' nie wyjdzie na zdrowie? 24.10.02, 11:02
                      coz, jak na razie jest wiecej tych, ktorzy potrafia torturowac, porywac i
                      zabijac (to przez nasza lowiecka przeszlosc chyba latwiej o takie profesje),
                      ale moze pewnego dnia mlodzi europejczycy wolni od tradycji mordu zamiast
                      wloczyc sie po hipermarketach rozjada sie po swiecie uczyc pokoju?

                      gdyby miejsce chronicznego konfliktu "rozcienczyc" rzesza ludzi, ktorzy w jego
                      zasadnosc i dotychczasowe metody postepowania stron ze soba po prostu nie
                      wierza - moze daloby sie to ugasic, jak plonace szyby naftowe, trudne ale
                      wykonalne

                      to w naszych glowach jest konflikt kultury grabarzy z kultura lekarzy
                      • Gość: diabeł Re: komu 'to' nie wyjdzie na zdrowie? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 12:33
                        fnoll napisał:

                        > coz, jak na razie jest wiecej tych, ktorzy potrafia torturowac, porywac i
                        > zabijac (to przez nasza lowiecka przeszlosc chyba latwiej o takie profesje),
                        > ale moze pewnego dnia mlodzi europejczycy wolni od tradycji mordu zamiast
                        > wloczyc sie po hipermarketach rozjada sie po swiecie uczyc pokoju?
                        >
                        > gdyby miejsce chronicznego konfliktu "rozcienczyc" rzesza ludzi, ktorzy w
                        jego
                        > zasadnosc i dotychczasowe metody postepowania stron ze soba po prostu nie
                        > wierza - moze daloby sie to ugasic, jak plonace szyby naftowe, trudne ale
                        > wykonalne
                        >
                        > to w naszych glowach jest konflikt kultury grabarzy z kultura lekarzy

                        to wszystko prawda. tutaj chodzi o to, że natura człowieka sie nie zmieniła.
                        cywilizacja to tylko postęp techniczny i rozwój kultury...
                        konfikty i wojny są nadal tak samo prymitywne jak kiedyś....
                        ludzie mordują się bezwzględnie każdego dnia. a ilość konfliktów i ich skala
                        ostatnio narasta.
                        ludzkość chyba nie może istnieć bez ciągłego kotłowania sie i walki wzajemnej.
                        może to jakaś " nieuświadomiona strategia gatunku" dla ograniczenie populacji
                        na planecie?
                        • fnoll Re: komu 'to' nie wyjdzie na zdrowie? 24.10.02, 19:40
                          ja tam nie lubie sie kotlowac, choc przyznaje - konflikty miedzy ludzmi sa nie
                          do unikniecia, szczegolnie dotkliwie miedzy ludzmi bliskimi sobie w jakikolwiek
                          sposob (co by nie rzec - czeczeni i rosjanie sa sobie blizsi niz np. kaszubi i
                          morawianie, wiecej ich laczy, wiecej maja okazji natykac sie na siebie) - nie
                          kazdy konflikt konczy sie jednak mordobiciem, a jak je sprytnie wykorzystac to
                          buduja, a nie niszcza obie strony, ale tego trzeba CHCIEC

                          dajmy na to ten slawny gest biskupow "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" - to
                          bylo cos

                          wiele jest takich skarbow wyniesionych z konfliktow (czy UE powstalaby bez II
                          Wojny Swiatowej?), skarbow cenniejszych niz kopalnie uranu i diamentow

                          niechby usiedli i pogadali sluchajac sie wzajemnie, zamiast szczerzyc zeby...

                          jak sie z kims skonfliktuje - to dla swojego dobra lubie to potem omowic

                          bedzie jeszcze festiwal kultury czeczenskiej w Moskwie! i kultury rosyjskiej w
                          Groznym :)
                          • Gość: diabeł Re: komu 'to' nie wyjdzie na zdrowie? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 19:54
                            fnoll napisał:

                            > ja tam nie lubie sie kotlowac, choc przyznaje - konflikty miedzy ludzmi sa
                            nie
                            > do unikniecia, szczegolnie dotkliwie miedzy ludzmi bliskimi sobie w
                            jakikolwiek
                            >
                            > sposob (co by nie rzec - czeczeni i rosjanie sa sobie blizsi niz np. kaszubi
                            i
                            > morawianie, wiecej ich laczy, wiecej maja okazji natykac sie na siebie) - nie
                            > kazdy konflikt konczy sie jednak mordobiciem, a jak je sprytnie wykorzystac
                            to
                            > buduja, a nie niszcza obie strony, ale tego trzeba CHCIEC
                            >
                            > dajmy na to ten slawny gest biskupow "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" - to
                            > bylo cos
                            >
                            > wiele jest takich skarbow wyniesionych z konfliktow (czy UE powstalaby bez II
                            > Wojny Swiatowej?), skarbow cenniejszych niz kopalnie uranu i diamentow
                            >
                            > niechby usiedli i pogadali sluchajac sie wzajemnie, zamiast szczerzyc zeby...
                            >
                            > jak sie z kims skonfliktuje - to dla swojego dobra lubie to potem omowic
                            >
                            > bedzie jeszcze festiwal kultury czeczenskiej w Moskwie! i kultury rosyjskiej
                            w
                            > Groznym :)

                            no nie wiem czy się czegos takiego doczekamy.
                            za tym konfliktem stoja różnorodne interesy, np. rosyjskie lobby wojskowe.
                            to co sie dzieje to woda na ich młyn, wojskowi jak nie walczą to są chorzy.....

                            gdyby sie mieli dogadać to stałoby sie to juz dawno, to samo dotyczy Bliskiego
                            Wschodu i innych konfliktów........

                            Polsce sie wyjatkowo udało... w sumie sytuacja przed rozpadem ZSRR była
                            beznadziejna. równie dobrze PRL mógłby wegetować do dzisiaj........
                            • fnoll Re: komu 'to' nie wyjdzie na zdrowie? 25.10.02, 13:20
                              a co bysmy sie mieli nie doczekac? jedynym, drobnym, ograniczeniem jest dlugosc
                              naszego zycia - ale mamy jeszcze nastepne

                              w koncu straca zainteresowanie, pozakladaja sobie internet i co najwyzej na
                              forum jakies niebobitki mordobijcow beda sobie nawzajem ublizac

                              wazne, zeby stracili wiare w nieuchronnosc zabijania jako sposobu na zycie

                              najpierw rosjanom musi to obrzydnac - i ten krwawy performance w moskiewskim
                              teatrze moze sie do tego przyczynic, co innego slyszec o wojnie - a co innego
                              ja widziec

                              jakby z Czeczeni na bierzaco nadawalo CNN to dawno by sie to skonczylo
                              • Gość: diabeł jak nie będzie wroga, wojny, terrorystów to będzie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 20:42
                                fnoll napisał:

                                > a co bysmy sie mieli nie doczekac? jedynym, drobnym, ograniczeniem jest
                                dlugosc
                                >
                                > naszego zycia - ale mamy jeszcze nastepne

                                D : tyko do czasu kiedy całego gatunku nie trafi szlag....
                                nasz gatunek kiedyś wymorduje się, albo zginie z powodów jakiejś katastrofy.


                                >
                                > w koncu straca zainteresowanie, pozakladaja sobie internet i co najwyzej na
                                > forum jakies niebobitki mordobijcow beda sobie nawzajem ublizac

                                D : myślisz, że internet wywołuje spadek zabójstw?
                                i zanik wojen?


                                >
                                > wazne, zeby stracili wiare w nieuchronnosc zabijania jako sposobu na zycie

                                d : ale nic na to nie wskazuje. generałowie się nudzą i potrzebują wojen
                                (pomijam już fakt ekonomiczny : jak broni na czas nie użyja to potem jej
                                zniszczenie będzie bardzo kosztowne : znacznie bardziej opłaca się zrzucić
                                wszystko na kilka krajów i potem je odbudowywać...,
                                a pozatym ciągle ktoś chce zdobywać władze i pieniądze.......

                                >
                                > najpierw rosjanom musi to obrzydnac - i ten krwawy performance w moskiewskim
                                > teatrze moze sie do tego przyczynic, co innego slyszec o wojnie - a co innego
                                > ja widziec

                                d: jakoś w dotychcasowjej historii naszego gatunku obrzydło to najwyżej nic nie
                                znaczącym jednostkom.
                                jak nie będzie wroga, wojny, terrorystów to będzie kRYZYS!

                                >
                                > jakby z Czeczeni na bierzaco nadawalo CNN to dawno by sie to skonczylo

                                dlaczego ?
                                • fnoll jak nie będzie wojny to bedzie pokoj 30.10.02, 11:31
                                  no i z poczatku wielkii, powojenny kac

                                  metoda "klina klinem" konczy sie natomiast marskoscia watroby
                                  • Gość: diabeł Re: jak nie będzie wojny to bedzie pokoj IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 23:14
                                    fnoll napisał:

                                    > no i z poczatku wielkii, powojenny kac
                                    >
                                    > metoda "klina klinem" konczy sie natomiast marskoscia watroby

                                    nie dla rosyjskich generałów, oni maja uszkodzone watroby od picia wątpliwej
                                    jakości samogonu made in Chechenya..........

                                    nie żadaj od generała rosyjskiego by został zwolennikiem pokoju!
                                    chyba, że jesteś ostatnim idealistą na świecie.
                                    • fnoll rosyjscy generalowie 31.10.02, 14:04
                                      co wlasciwie nimi kieruje? moze sie myle, ale czy nie byli oni kiedys
                                      radzieckimi oficerami sluzacymi np. w afganistanie i koniecznie chcieliby
                                      teraz, dla odmiany, wygrac jakas wojne?
                                      • Gość: diabeł Re: rosyjscy generalowie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 18:18
                                        fnoll napisał:

                                        > co wlasciwie nimi kieruje? moze sie myle, ale czy nie byli oni kiedys
                                        > radzieckimi oficerami sluzacymi np. w afganistanie i koniecznie chcieliby
                                        > teraz, dla odmiany, wygrac jakas wojne?


                                        d : myślę, że wojna nadaje sens ich życiu, dzięki niej mają pozycje, liczą sie
                                        są w grze, maja wpływy i korzyści. władze!
                                        widziałem program w TV : Putin jest otoczony lobby wojskowym. gdyby zrobił coś
                                        przeciwko niemu to by sam sobie zaszkodził. a mozna podejrzewać, że skoro
                                        celowo morduje ludzi dla korzyści politycznych to jest to typ bezwzględny.....
                                        i nawet gdyby nie to lobby to robiłby tak samo...
        • Gość: Daniel Ossowski Re: tragiczna prawda... IP: *.dip.t-dialin.net 31.10.02, 20:01
          Tragiczna prawda,ale nie wszyscy z nas chca w nia uwierzyc.Dla jednych to tylko
          stos bzur, inni udaja, ze nieslysza i dalej upieraja sie przy swoim, ze
          Czeczenii nie nalezy sie niepodleglosc. Jak malo w Polsce ludzi wielkiej wiary
          i nadziei.Tak malo z nas chce poznac prawde. Ci co nam ja przynosza,sa
          oskarzani o sympatie proczeczenskie.Tak samo jest w Rosji.Ja tez mialej poznac
          Rosjan, ktorzy pytani ilu sasiadow pojechalo na nieswoja, niechciana wojne, a
          ilu powrocilo,odpowiadali tylko ze smutkiem w oczach, ze to
          niesprawiedliwe...Jedni czuja nienawisc, inni chca juz aby zakonczyla sie ta
          wojna. Rosja robi rachunek sumienia... Najwyzszy czas skonczyc ze stara
          imperialna polityka wyniszczajaca inne narody. Nawyzszy czas by przyznac, ze
          inni tez maja prawo do zycia, do wybrania wlasnej drogi w zyciu, do
          samostanowienia... Ile ma jeszcze zginac Czeczencow,by Rosja byla syta? Ile...?
          • Gość: PG Re: tragiczna prawda... IP: 159.231.71.* 01.11.02, 20:24
            Gość portalu: Daniel Ossowski napisał(a):

            > Tragiczna prawda,ale nie wszyscy z nas chca w nia uwierzyc.Dla jednych to
            tylko
            >
            > stos bzur, inni udaja, ze nieslysza i dalej upieraja sie przy swoim, ze
            > Czeczenii nie nalezy sie niepodleglosc. Jak malo w Polsce ludzi wielkiej
            wiary
            > i nadziei.Tak malo z nas chce poznac prawde. Ci co nam ja przynosza,sa
            > oskarzani o sympatie proczeczenskie.Tak samo jest w Rosji.Ja tez mialej
            poznac
            > Rosjan, ktorzy pytani ilu sasiadow pojechalo na nieswoja, niechciana wojne, a
            > ilu powrocilo,odpowiadali tylko ze smutkiem w oczach, ze to
            > niesprawiedliwe...Jedni czuja nienawisc, inni chca juz aby zakonczyla sie ta
            > wojna. Rosja robi rachunek sumienia... Najwyzszy czas skonczyc ze stara
            > imperialna polityka wyniszczajaca inne narody. Nawyzszy czas by przyznac, ze
            > inni tez maja prawo do zycia, do wybrania wlasnej drogi w zyciu, do
            > samostanowienia... Ile ma jeszcze zginac Czeczencow,by Rosja byla syta?
            Ile...?
            >

            I ile jeszcze mlodych Rosjan musi zginac w nieswojej wojnie rozpetanej przez
            miernoty dla wlasnych wybujalych ambicji politycznych ? Czy ten narod kiedys
            sie obudzi ?
    • Gość: diabeł ROSYJSKI TERROR IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 23:11




      January 10, 2002: #6013 #6014 #6015

      [Third Issue of the Day]

      #6
      BBC Monitoring
      Chechen MP asks USA for help to fight Russian terrorism in Chechnya
      Source: Chechenpress web site, Tbilisi, in Russian 0636 gmt 9 Jan 02

      9 January, Chechenpress correspondent, A. Amayev: In connection with the latest
      statement by US Deputy Defence Secretary Paul Wolfowitz that the USA is ready
      to render assistance to countries that intend to combat terrorism, we asked the
      head of defence and security committee of the Chechen Republic of Ichkeria
      [CRI] parliament, A. Magomedov, to comment on this.

      The member of the Chechen parliament said that he welcomes the US government's
      statement and highly appreciates the US contribution against international
      terrorism. At the same time, he admitted that the CRI had great difficulties in
      fighting the Russian terrorist groupings which are carrying out the genocide of
      the Chechen people.

      According to the Chechen parliamentarian, during the last three months over
      2,000 civilians together with hundreds of crippled old people, women and
      children of the Chechen state, were killed by the Russian terrorists. Almost
      all populated areas of the CRI periodically come under unprovoked shelling and
      mortar strikes by the Russian terrorists, A. Magomadov said. As a result of
      terrorist attacks by the Russian aircraft and helicopters, private houses of
      the Chechen citizens are destroyed, the latest example of which is the
      deployment of helicopter gunships by the Russian terrorists on 7 January in
      Argun. Therefore, bearing in mind that the Chechen people have been suffering
      for three years from the presence of the Russian terrorists on their land and
      by taking advantage of the proposal by Washington, I, on behalf of the CRI
      parliament, officially ask the USA to render a comprehensive assistance to us,
      A. Magomadov said.






    • Gość: diabeł ROSYJSKI TERROR IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 23:20
      Chechnya: Russian Crimes & World’s Silence

      (Prof. Khurshid Ahmad, Dawn of May 9, 2000
      http://www.ips.org.pk/mediaprogram/articles2000/chechnia1.html

      The UN Human Rights Commission had passed a resolution in the last week of
      April calling on the Russian government to set up an independent inquiry into
      accusations of rights violations in Chechnya. Calling for a "national, broad-
      based and independent commission of inquiry", the resolution was presented by
      the European Union and supported by the US and others. The Commission
      was "gravely concerned by the continued violence in Chechnya and reports
      indicating disproportionate and indiscriminate use of Russian military force,
      including attacks against civilians which has led to a serious humanitarian
      situation."

      In view of the unabated brutal use of force by Russia, this Resolution of the
      UN Commission is like shedding crocodile’s tears. Moreover, it is unfortunate
      that it took some half a year for the ‘international community’ to adopt such a
      resolution. It is really a belated effort and thus has already lost much of its
      significance. One wonders as to what really stops the UN and Western powers
      from taking solid and timely action.

      The weakness and the self-serving approach of the World Community and the
      Muslim leadership, particularly the OIC, are a blunder history would never
      forgive. Similarly, the silence of the UN and its Secretary General, who has
      the honor of belonging to the Third World!, would serve to erode whatever was
      left there of the oppressed people’s trust with the international
      organizations. Eric Margolis of the Toronto Sun is right in saying that:

      Those who observe a monstrous crime and do nothing should feel guilt for it. We
      begin the 21st century watching silently as a brutish Russia, which knows
      neither shame nor mercy, crushes the life out of a tiny but heroic people who
      refuse to bend their knees to Moscow’s tyranny.

      Five Russian Crimes:

      Russia and its leadership have committed, at least, five grossly heinous crimes
      and should be held accountable for each of these. It deserves the punishment of
      war crimes just like the Nazi German of the past and Yugoslavia of today.

      Aggression: The first crime is the unjustified armed invasion of an independent
      state. Russia has given two lame excuses. The first one is that at the
      instigation of Chechnya, an ‘Islamic state’ was established in two towns of
      Dagestan. If the people of Dagestan opt for enforcing Islamic teachings in
      their own areas, it is neither a crime nor can one object to it. Moreover,
      Chechen leadership had categorically described it as an act of the region’s
      people and had denied that it had anything to do with it. The second excuse was
      that Chechen exploded bombs in a Moscow area and thus killed 200 people. Not
      only that Chechen government or its people had nothing to do with these
      explosions, later facts have established that none but Russian secret service
      was involved in placing the bombs in both cases so that this may be used as a
      pretext to invading Chechnya. The world media had suspected the Russian claim
      in the very beginning and daily Independent, London and Economist had denied it
      through reliable sources. The drop scene, however, came later with the red-
      handed arrest of the personnel of a Russian secret agency, Federal Security
      Council, while placing the third bomb.

      These excuses are, thus, product of falsehood and trickery. Even if accepted
      for the sake of argument, there could be no justification for aggression
      against an independent country in the presence of the Agreements of 1958 and
      1994. This was a naked aggression, pure and simple, with the aim to eliminate
      the Chechen nation. A horrendous crime against humanity, this can be best
      described as ‘genocide’. TOP

      Human Carnage: The second crime was the despicable attempt of genocide, of
      ruining the entire area and wiping out the whole of population. In fact, this
      is part of the criminal course the Russian leadership is committing since the
      16th century. In 1944, by forcing exodus on Chechen and Tatar nations, in which
      1.5 million people succumbed to hardships and misery, Stalin tried to eliminate
      a generation. In 1994-96, more than 100,000 people were massacred. In September
      1999, Russia launched an attack on Chechnya with latest weaponry with 125 to
      200 daily air strikes, each with 15 to 45 warplanes. Thus, thousands of tons of
      ammunition was dropped each day. The latest M-16 planes and M-1 gunship
      helicopters were employed for these strikes. Long-range artillery was used day
      and night. Cluster bombs, Napalm bombs, Chemical bombs and even toy bombs were
      used against the population. All big cities, including Grozny, Godasmir and
      Shali were completely destroyed. Thus, a country of 1.2 million population and
      13,000 sq. km. of area presents a picture of a ruin. More than 300,000 people
      have migrated and are living very miserable life while the remaining have
      become homeless in their own homeland.

      Despite the blatant use of force and the huge imbalance of power, the army,
      which had invaded with the claim that it would complete its occupation in two
      weeks, and which has done whatever it could in destroying the country and
      dispersing its population, is compelled to admit that the war may drag on for
      many more years. The speaker of the Russian Duma Mr. Gennady Selegnev
      pronounced on March 5:

      Chechens are not the kind of people who admit defeat. The presence of Russian
      troops in Chechnya will last for decades. (The Nation, March 6, 2000)

      Russian forces’ use of force and the extent of destruction along with the war
      crimes provide sufficient basis for holding them as criminals against humanity.
      Talking to the US senators, Russian scientist Andre Sakharov’s widow Elena
      Bonner has said in clear words that:

      Russia’s war against Chechnya is a dastardly criminal act against humanity. For
      political benefit Putin has waged this unjust war. Lack of strong action by the
      world has encouraged Russia to continue its bloody war in Chechnya. (Quoted in
      Commentary, Bulletin of the International Movement for a Just World, Kuala
      Lumpur, February 2000).

      Video films of Turk and German war correspondents and witnesses of the US Human
      Rights Group and Amnesty International prove that Russians are guilty of
      committing dreadful crimes of genocide, torture, concentration camps, mass
      killings of those innocent and helpless men, women and children who were
      fleeing the war-hit areas, and mass-graves. TOP

      Killing for Political Gains: Russia’s third crime is that it committed war and
      genocide merely for personal political gains. Yeltsin government had failed on
      all counts. Five prime ministers were made and unmade in just three years.
      Crimes were on the increase. What was being called a democratic experiment was
      nothing but a mockery of it. Luke Delahaye of Newsweek has thus summed up his
      experience of ten years:

      Ten years after the beginning of reform, injustice is installed as a system. It
      would be simplistic to talk only about an economic disaster confronting the
      people we met. The land is one of violence, abandoned children, tuberculosis,
      drug addiction, prostitution, homelessness and of course - now more than ever -
      alcoholism is what Russia now faces, and what I have photographed is a deep
      social, moral and cultural crisis.

      In such circumstances, it was clear that Yeltsin and his cohorts had failed and
      that he could not win the forthcoming presidential elections. Moreover,
      Yeltsin, his family and cronies were tainted with allegations of worst
      financial corruption. Therefore, with the peculiar Byzantine mentali
      • Gość: diabeł cd:Russian Crimes and World Silence.... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 23:23
        Therefore, with the peculiar Byzantine mentality, a bloody scheme was prepared
        for coming to grips with the situation. Leveling allegation on Chechnya, an
        army invasion was planned. Vladimir Putin, a confidant of Yeltsin and KGB’s
        former head, was made prime minister and appointed presidential candidate and
        acting president, in quite a dramatic move. In one of his interviews, Putin has
        thus described his character:

        I was a hooligan, not a pioneer. Seriously, I was a real ruffian. (The Times,
        March 17, 2000)

        This is no secret that Putin was hands in glove with Yeltsin in financial
        matters and that he could be trusted for protecting Yeltsin’s interests. Putin
        provoked national chauvinism and used the war to cover up the failure of the
        Yeltsin-experiment. Playing with public sentiments and exploiting the war
        hysteria, he gambled for political ends. The heinous plan we are talking about
        is nothing secret. Irony, however, is that the UN, the US, the European nations
        and even the Muslim rulers did not bother to condemn Russian aggression and
        stop cruelty. Newsweek’s correspondent writes, three months after the war:

        Three months ago it appeared that Yeltsin’s enemies were going to win the next
        presidential elections. In the Kremlin, the idea that Yeltsin and his inner
        circle might be held accountable by a successor regime for alleged corruption
        became a major concern. Today Moscow cynics believe the war in Chechnya coming
        just three years after Russia’s last engagement there ended in defeat, was a
        desperate measure to create a vehicle on which a pro-Yeltsin candidate could
        ride to success. (Dec. 20, 1999)

        The last act of this game was staged on Dec. 31 when Yeltsin appointed Putin as
        the acting president and who in return guaranteed in writing that Yeltsin and
        his family would not be subject to any accountability. This all happened in the
        open but failed to move what is called the ‘world community’. This betrays its
        being an accomplice! TOP

        Pillage: Russia’s fourth crime is that its war is of greed and plunder of
        resources just like different nations of Europe had been imposing on humanity
        during the last 500 years. The reasons that account for Chechnya’s importance
        include its agricultural potentials, mineral and energy resources and its
        geographic centrality. It provides key to access Azerbaijan, Dagestan, Central
        Asia and Caspian Sea. The pipeline for the supply of Azeri oil, for which
        agreement has recently been signed between Azerbaijan and some Western
        countries, would go through Chechnya. Similarly, Kazak pipeline goes through
        Chechnya to Russia. To control these resources and to keep these areas under
        its influence, Russia wants to dominate Chechnya. That is why, despite repeated
        humiliations, it is prepared to go to any extent, like eliminating entire
        populations, to realize its design. This is purely a colonial war, a
        condemnable attempt for controlling the resources of others. This, in itself,
        is a crime against humanity.

        TOP

        Hostility against Islam: The fifth in the list of Russian crimes is its
        hostility against Islam. Islamic revivalist movements are a major target of
        Russian propaganda. These are being defamed as ‘Wahabism’. Derogatory remarks
        are used against Afghan Jihad. Osama bin Laden’s specter is haunting them. Sufi
        Islam is emphasized (though the fact is that Naqshbandia and other Sufi chains
        have been in the vanguard of struggle against Russia). The question is: how can
        Russia or any other country force people in not living life according to their
        own beliefs and ideals and rather accept a subordinate role, to Russia or any
        other hegemon. This is a pure colonial approach, tolerating which may lead to
        ideological downslide and suicide.

        West’s Connivance: TOP

        While Russia has been committing these crimes, the US and Western nations have
        fully helped it in carrying and continuing the bloody game. This suggests that
        they are all accomplices. America and European Community’s countries hold that
        Chechnya’s is Russia’s internal issue. Clinton and Albright said they supported
        Russian efforts against terrorism. Even when some references were made
        to ‘human rights’ and ‘disproportionate use of force’, the admonition was in so
        mild words that it could only encourage the perpetrators of cruelty. During
        this whole period, America and Germany extended full financial assistance and
        technical support.

        IMF and Western countries provided billions of dollars to Russia that,
        according to its finance minister Mikhail Kasyanov, enabled it to manage its
        defense budget. He had clearly said that Russian forces needed weapons, food
        and finance and a review of the budget was necessary in the wake of war in
        Chechnya. In July 1999, IMF extended $6.2 billion and invasion on Chechnya
        started just within six months. Recently, IMF has pledged to provide additional
        $3 billion. Once Germany indicated on a cut to assistance, but was prevented by
        America whose president, Clinton, began to see democracy in danger. Clinton
        connived at Putin’s crimes and rather applauded him. The US Security Advisor
        Sandy Berger was audacious and shameless in saying:

        The United States is not considering ending of economic assistance in protest
        against Moscow’s policy towards Chechnya... Cutting it off would only be
        against our interests. (Statement, Dec. 20, 1999)

        The basic reason for this is the fact that America and Russia have no
        difference in respect of their interests.

        Lian Levin, Amnesty International’s representative, quite clearly said that:

        The 15-member UN Security Council would not take the initiative on Chechnya
        because two of the Big Five - the United States and Russia - have struck a deal.

        Russian crimes in Chechnya were possible only with the silent and all-out
        support of America and Western nations. Eric Margolis has rightly said that:

        The Clinton administration, which is largely financing Russia’s genocide in
        Chechnya, supplied Russia attack helicopters with advanced US night-vision
        devices ‘to combat terrorism’, says the White House. Bill Clinton recently
        called for ‘liberation’ of Grozny by Russia. Yet he cannot understand why so
        many Muslims see America as their enemy.

        In view of these facts, it is obvious that the resolution of the UN Human
        Rights Commission is an attempt to cover the complicity of the so-called
        international community in general and Western powers and the US in particular
        in Russian crimes in Chechnya. In fact, this is yet another evidence of West’s
        dual policy and discrimination against Muslims. On the other hand, the brave
        and unflinching struggle of the Chechens has not only exposed the vicious
        collusion of Russia and Western regimes but also the weaknesses and lack of
        political grit and insight on the part of the leadership in Muslim countries.
        The struggle has also established the fact, once again, that a nation that
        endears independence and is prepared to pay for it can never be subjugated.
    • Gość: diabeł zbrodnie wojenne Rosjan IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 23:45
      CHECHNYA: RUSSIAN AUTHORITIES SHOULD BE HELD ACCOUNTABLE FOR WAR CRIMES

      The tragedy suffered by the Chechen civilians deserves more than an occasional,
      timid word of protest.

      In order to justify the armed intervention in Kosovo, the western nations
      invoked the noble, universal values of protecting the rights of humankind. The
      population of Chechnya is not only suffering from bombings but also from
      Western cynicism. Nonetheless, the last few weeks' bombardment of Chechnya
      aimed at the civilian population and resulting in destruction of housing and
      forced deportations, are veritable war crimes. These acts constitute serious
      infractions of four Geneva conventions (12 August 1949) relative to the
      protection of civilian population during armed conflicts. They are also serious
      violations of international laws and customs.

      The IMF and other lenders are morally culpable of complicity with war crimes by
      providing the financial means for their commission. The Russian government and
      the military are the parties legally responsible for war crimes.

      We remind that, during the recent negotiations on the future international
      criminal court, the western and Russian governments made sure that only the war
      crimes as part of a larger plan or policy or those within a series of crimes
      committed on a large scale can be brought before such a court. The crimes
      committed by the Russian government satisfy even this constricting definition.
      Therefore, as this is a question of international crimes, the responsible
      parties should be held accountable.

      That is why the FIDH calls upon the OSCE and the Security Council of the United
      Nations to allow an international investigation commission to evaluate
      immediately the nature and the severity of the committed crimes, all within the
      framework of an international ad hoc tribunal.

      The FIDH also notes that certain countries, many of them European, have
      included in their domestic laws, a provision for universal jurisdiction
      stemming from the 1949 Geneva accords. Therefore, any such nation is under the
      obligation to arrest immediately any civil or military person suspected of
      having committed war crimes in Chechnya, if such a person is found within that
      nation's territory.

      The nature of the committed crimes is such that it requires an urgent meeting
      of European member nations of the Council of Europe, so that a suspension of
      Russia's membership in that organization is considered.

      Finally, it is clear that the international funds apportioned for loans to
      Russia should be frozen immediately, as long as that nation continues to
      undertake intolerable acts in Chechnya. These measures will not undo the
      suffering, but they are the least the international community must do in view
      of its dishonorable treatment of the problem up to this point.

      The FIDH calls upon and supports the increasing initiatives taken by European
      nations so that flagrant instances of war crimes can finally cease.
    • Gość: diabeł ROSYJSKI TERROR IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 08:12
      http://www.christusrex.org/www1/icons/russ-atrocities.html

      I remember a Chechen female sniper. We just tore her apart with two armored
      personnel carriers, having tied her ankles with steel cables. There was a lot
      of blood, but the boys needed it."
      "The main thing is to have them die slowly. You don't want them to die fast,
      because a fast death is an easy death."

      "The summary executions don't just take place against suspected fighters. One
      33-year-old army officer recounted how he drowned a family of five--four women
      and a middle-aged man--in their own well."

      "You should not believe people who say Chechens are not being exterminated. In
      this Chechen war, it's done by everyone who can do it," he said. "There are
      situations when it's not possible. But when an opportunity presents itself, few
      people miss it."

      "I would kill all the men I met during mopping-up operations. I didn't feel
      sorry for them one bit."

      "It's much easier to kill them all. It takes less time for them to die than to
      grow."

      "So there will be one Chechen less on the planet, so what? Who will cry for
      him?"


      WAR HAS NO RULES FOR RUSSIAN FORCES BATTLING CHECHEN REBELS
      Troops admit committing atrocities against guerrillas and civilians.
      It's part of the military culture of impunity, they say.
      But many now have troubled consciences.

      By MAURA REYNOLDS
      Times Staff Writer

      Los Angeles Times, Sunday, 17 Sept, MOSCOW:

      They call it bespredel--literally, "no limits." It means acting outside the
      rules, violently and with impunity. It translates as "excesses"
      or "atrocities."
      It's the term Russian soldiers use to describe their actions in Chechnya.
      "Without bespredel, we'll get nowhere in Chechnya," a 21-year-old conscript
      explained. "We have to be cruel to them. Otherwise, we'll achieve nothing."
      Since Russia launched a new war against separatist rebels in its republic of
      Chechnya a year ago, Russian and Western human rights organizations have
      collected thousands of pages of testimony from victims about human rights
      abuses committed by Russian servicemen against Chechen civilians and suspected
      rebel fighters.
      To hear the other side of the story, a Times reporter traveled to more than
      half a dozen regions around Russia and interviewed more than two dozen Russian
      servicemen returning from the war front.
      What they recounted largely matches the picture painted in the human rights
      reports: The men freely acknowledge that acts considered war crimes under
      international law not only take place but are also commonplace.
      In fact, most admitted committing such acts themselves--everything from looting
      to summary executions to torture.
      "There was bespredel all the time," one 35-year-old soldier said. "You can't
      let it get to you."
      The servicemen say atrocities aren't directly ordered from above; instead, they
      result from a Russian military culture that glorifies ardor in battle, portrays
      the enemy as inhuman and has no effective system of accountability.
      "Your army is based on professionalism," said a 27-year-old paratrooper who
      served alongside U.S. troops as a peacekeeper in Bosnia-Herzegovina. "Our army
      is based on fervor."
      Russian officials, including the Kremlin's war spokesman, Sergei V.
      Yastrzhembsky, have criticized the human rights reports, saying they are
      riddled with rumor and rebel propaganda.
      Officials have sometimes blamed reported atrocities on what they describe as
      rebel fighters dressed as Russian soldiers.
      But they acknowledge that some human rights violations do occur and say they
      are taking steps to curb them.
      "[Chechens] are Russian citizens, for whose sake the operation was undertaken
      in the first place," Yastrzhembsky said in an interview. "They should be
      treated according to the same laws as in the rest of Russia. Any violation,
      regardless of who commits it, must be reviewed by the procurator [investigating
      magistrate] and the guilty parties should be punished."
      That may be the Kremlin's official position, but servicemen say things are
      different on the ground. In part because of media coverage of Chechen slave-
      trading, torture and beheadings, the soldiers believe that the enemy is guilty
      of far worse atrocities.
      Although they know that executions and other human rights violations are wrong,
      they also consider them an unavoidable--even necessary--part of waging war,
      especially against such a foe.
      In their view, human rights workers and other critics are simply squeamish
      about the real nature of war.
      "What rules? What Geneva Conventions? What difference does it make if Russia
      has signed them?" said a 25-year-old army officer. "I didn't sign them, none of
      my friends signed them. . . . In Russia, these rules don't work."
      Perhaps most important, the servicemen described a pervasive and powerful
      culture of impunity in the Russian armed forces. They believe that authorities
      say one thing in public but deliberately turn a blind eye to many war crimes. A
      few even said investigators helped cover up such atrocities. Right or wrong,
      the soldiers are confident that authorities will make no serious effort to
      investigate war zone misconduct.
      "You don't make it obvious, and they don't look too hard," another 21-year-old
      conscript said. "Everyone understands that's the way it works."
      Many of the servicemen admitted having troubled consciences. But like a mantra,
      most repeated what they had been taught--that whether one likes it or not,
      going to war means acting bespredel.
      "What kind of human rights can there be in wartime?" said a 31-year-old police
      commando. "It's fine to violate human rights within certain limits."


      * * *
      "The main thing is to have them die slowly. You don't want
      them to die fast, because a fast death is an easy death."
      --Andrei

      Andrei's pale eyes glow against his tanned skin. He's been home only 10 days.
      He opens and closes kitchen cabinets, searching confusedly for sugar for his
      tea. "I still haven't gotten used to domestic life," he apologizes. He has just
      turned 21.
      During basic training, he recalls, Red Cross workers came to his base to teach
      about human rights and the rules of war.
      "They tried to teach us all kinds of nonsense, like that you should treat
      civilians 'politely,' " he says. "If you behave 'politely' during wartime, I
      promise you, nothing good will come of it. I don't know about other wars, but
      in Chechnya, if they don't understand what you say, you have to beat it into
      them. You need the civilians to fear you. There's no other way."
      Andrei says the lesson that stuck was the one his commander taught him: how to
      kill.
      "We caught one guy--he had a fold-up [radio] antenna. He gave us a name, but
      when we beat him he gave us a different name. We found maps in his pockets, and
      hashish. He tried to tell us he was looking for food for his mother. My
      commander said,
      'Stick around and I'll teach you how to deal with these guys.' He took the
      antenna and began to hit him with it. You could tell by the look in [the
      Chechen's] eyes that he knew we were going to kill him.
      "We shot him. There were five of us who shot him. We dumped his body in the
      river. The river was full of bodies. Ours, too. Three of our guys washed up
      without heads."
      Andrei says he knows that officially, Russian troops are supposed to turn all
      suspected rebels over to military procurators. But in practice, his unit
      literally took no prisoners.
      "Once they have a bruise, they're already as good as dead," Andrei says. "They
      know they won't make it to the procurator's office. You can see it in their
      eyes. They never tell us anything, but then again, we never ask. We do it out
      of spite, because if they can torture our soldiers, why shouldn't we torture
      them?"
      "The easiest way is to heat your bayonet over charcoal, and when it's red-hot,
      to put it on their bodies, or sta
      • Gość: bolek Re: diabel ? ty zygowina czeczensko !!!!!!! IP: *.kat.forthnet.gr 24.10.02, 08:49
        chuj ci w dupe ty szmato czeczensko...............
        ty psie czeczenski................................
        krakow miasto odchodow z calego swiata <wszystkie gowna tam siedza >
        scierwa i pomioty psie ........chuj wam w dupe!!!!!!!!!!!!
        tylko z takich matek jak wasze przerochane same nie wiedza przez
        kogo moga takie scierwa wyjsc.............jak wy!!!!!!!!!!!!!!
        • doro6 Re: diabel ? bolek 24.10.02, 09:02
          Gość portalu: bolek napisał(a):

          > chuj ci w dupe ty szmato czeczensko...............
          > ty psie czeczenski................................
          > krakow miasto odchodow z calego swiata <wszystkie gowna tam siedza >
          > scierwa i pomioty psie ........chuj wam w dupe!!!!!!!!!!!!
          > tylko z takich matek jak wasze przerochane same nie wiedza przez
          > kogo moga takie scierwa wyjsc.............jak wy!!!!!!!!!!!!!!

          W porządku bolek, nie denerwuj się.
          Tylko dlaczego jesteś taki jakiś cieniutki ?
      • Gość: diabeł ROSYJSKI TERROR IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:38
        "The easiest way is to heat your bayonet over charcoal, and when it's red-hot,
        to put it on their bodies, or stab them slowly. You need to make sure they feel
        as much pain as possible. The main thing is to have them die slowly. You don't
        want them to die fast, because a fast death is an easy death. They should get
        the full treatment. They should get what they deserve. On one hand it looks
        like an atrocity, but on the other hand, it's easy to get used to.
        "I killed about nine people this way. I remember all of them", says Andrei.


        * * *
        TAKING NO PRISONERS

        Servicemen say the type and frequency of bespredel vary significantly from one
        unit to another. A few said such things never happened in their units. But even
        they knew of incidents involving other units.
        Other than looting, the most common crime recounted to The Times was the
        execution of suspected rebels.
        "We called it 'taking them to the police station,' " said one police
        commando. "The nearest police station was 300 kilometers [about 200 miles]
        away. In reality, they wouldn't make it farther than the next corner."
        Nearly all of the servicemen interviewed said they didn't bother taking
        prisoners--after all, for them it was the safest thing to do.
        "We had a clear-cut policy with prisoners: We didn't take any," said another
        police commando. "To be more precise, we did take one prisoner once and tried
        to hand him over to the procurator's office. But one of our men was wounded on
        the way, and then we decided--no more prisoners.
        What's the point? We already risk our lives greatly when we fight against them.
        Why risk them again to save the lives of fighters and give them the chance to
        go to jail when what they deserve is death? . . . You can carry out the
        sentence right on the spot."
        The summary executions don't just take place against suspected fighters.
        One 33-year-old army officer recounted how he drowned a family of five--four
        women and a middle-aged man--in their own well.
        "You should not believe people who say Chechens are not being exterminated. In
        this Chechen war, it's done by everyone who can do it," he said. "There are
        situations when it's not possible. But when an opportunity presents itself, few
        people miss it.
        "I don't know what it is, bespredel or not," he continued. "But it is a war. A
        war is a very cruel thing, and matters of life and death should not be judged
        by civilian standards."
        Mutilation of corpses and torture were reported less frequently but clearly
        were common in a number of units. Several servicemen interviewed for this
        report confirmed that some members of Russian special forces cut off the ears
        of their victims in a revenge ritual.
        "Cutting ears may seem savage to some, but it has its explanations," said one
        commander. "It's an old tradition among the special forces--you cut off the
        ears of the enemy in order to later lay them on the tombstone of your friend
        who was killed in the war. . . . It's not a manifestation of barbarism. It's
        just our way of telling our deceased mate: Rest in peace. You have been
        avenged."


        * * *
        "I would kill all the men I met during mopping-up
        operations. I didn't feel sorry for them one bit."
        --Boris

        Boris' body was both built and broken by years of boxing. His face, hands and
        torso have the strength and subtlety of cinder blocks. Since he returned from
        the war zone, he has had trouble sleeping at night.
        "Sometimes I fear I will not be able to control myself, especially after a
        couple of drinks," the thirtysomething police commando says. "I wake up in a
        cold sweat, all enraged, and all I can see is dead bodies, blood and screams.
        At that moment, I'm ready to go as far as it takes. I think if I were given
        weapons and grenades, I would head out and start 'mopping up' my own hometown."
        He says he can no longer remember all the people he killed.
        "I killed a lot. I wouldn't touch women or children, as long as they didn't
        fire at me. But I would kill all the men I met during mopping-up operations. I
        didn't feel sorry for them one bit. They deserved it," he says. "I wouldn't
        even listen to the pleas or see the tears of their women when they asked me to
        spare their men. I simply took them aside and killed them."
        When he came home from Chechnya, he resigned from his unit. He says he's happy
        to be in a regular job. And he's trying to forget the war. But there are some
        things he can't forget.
        "I remember a Chechen female sniper. She didn't have any chance of making it to
        the authorities. We just tore her apart with two armored personnel carriers,
        having tied her ankles with steel cables. There was a lot of blood, but the
        boys needed it. After this, a lot of the boys calmed down. Justice was done,
        and that was the most important thing for them.
        "We would also throw fighters off the helicopters before landing. The trick was
        to pick the right altitude. We didn't want them to die right away. We wanted
        them to suffer before they died. Maybe it's cruel, but in a war, that's almost
        the only way to dull the fear and sorrow of losing your friends."


        * * *
        KILLING FOR REVENGE

        Notions of provocation and revenge are central to the servicemen's mind-set. In
        Russian culture, a man not only has the right but is also honor-bound to
        respond to a "provocation." When a Russian serviceman is killed or mistreated
        by the enemy, his comrades must take revenge.
        Nearly all of the servicemen who recounted incidents of bespredel--a slang term
        that originated in Russia's prisons--described them as revenge attacks for the
        deaths of their comrades.
        "When you see your mates drop down on the ground, when you take your dead and
        wounded to the hospital, this is when hatred rises within you," said a 23-year-
        old army officer. "And the hatred is against all Chechens, not just the
        individual enemies who killed your friends. This is when bespredel starts."
        These tendencies in Russian military culture have been intensified by a
        virulent Russian hatred of the Chechens--a hatred running higher in this
        conflict than in the 1994-96 war in the republic.
        A major reason is the blood-curdling acts of the Chechen fighters themselves--
        while enjoying de facto independence for three years, many ran brutal
        kidnapping gangs that abducted Russian hostages, some of whom were tortured and
        killed. Russian TV reports have repeatedly broadcast gory footage of atrocities
        allegedly committed by the Chechens, including mutilations and beheadings.
        "Why should human rights be respected only from one direction?" a police
        commando complained. "It's always from our side and never from theirs."
        Russia's human rights critics don't dispute the monstrosity of the crimes
        committed by Chechens. But Malcolm Hawkes, a researcher with Human Rights
        Watch, points out that according to international law, "Russia is obliged to
        respect human rights regardless of abuses committed by the other side."
        Military analyst Alexander I. Zhilin, a retired air force colonel, says that's
        a hard standard to live by in the heat of war.
        "Russian soldiers ask themselves and their commanders simple questions: 'Why
        can the Chechens do anything they want, kill right and left, and get away with
        it? Why are our hands tied?' " Zhilin said. "Sometimes commanders have to turn
        a blind eye to these terrible things because this is the only way to prevent a
        mutiny among soldiers, or often because they simply feel the same way."
        Moreover, after a series of bomb attacks in Moscow and elsewhere last year that
        killed more than 300 people, the Russian public and Russian servicemen have
        accepted the official line that this is not a war against unsavory separatists
        but a fight against inhuman "bandits and terrorists."
        The view has been enhanced by a barrage of news reports depicting the fighters
        as mercenaries and religious fanatics, many of them from ot
      • Gość: diabeł cd. ROSYJSKI TERROR IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 12:43
        "The easiest way is to heat your bayonet over charcoal, and when it's red-hot,
        to put it on their bodies, or stab them slowly. You need to make sure they feel
        as much pain as possible. The main thing is to have them die slowly. You don't
        want them to die fast, because a fast death is an easy death. They should get
        the full treatment. They should get what they deserve. On one hand it looks
        like an atrocity, but on the other hand, it's easy to get used to.
        "I killed about nine people this way. I remember all of them", says Andrei.


        * * *
        TAKING NO PRISONERS

        Servicemen say the type and frequency of bespredel vary significantly from one
        unit to another. A few said such things never happened in their units. But even
        they knew of incidents involving other units.
        Other than looting, the most common crime recounted to The Times was the
        execution of suspected rebels.
        "We called it 'taking them to the police station,' " said one police
        commando. "The nearest police station was 300 kilometers [about 200 miles]
        away. In reality, they wouldn't make it farther than the next corner."
        Nearly all of the servicemen interviewed said they didn't bother taking
        prisoners--after all, for them it was the safest thing to do.
        "We had a clear-cut policy with prisoners: We didn't take any," said another
        police commando. "To be more precise, we did take one prisoner once and tried
        to hand him over to the procurator's office. But one of our men was wounded on
        the way, and then we decided--no more prisoners.
        What's the point? We already risk our lives greatly when we fight against them.
        Why risk them again to save the lives of fighters and give them the chance to
        go to jail when what they deserve is death? . . . You can carry out the
        sentence right on the spot."
        The summary executions don't just take place against suspected fighters.
        One 33-year-old army officer recounted how he drowned a family of five--four
        women and a middle-aged man--in their own well.
        "You should not believe people who say Chechens are not being exterminated. In
        this Chechen war, it's done by everyone who can do it," he said. "There are
        situations when it's not possible. But when an opportunity presents itself, few
        people miss it.
        "I don't know what it is, bespredel or not," he continued. "But it is a war. A
        war is a very cruel thing, and matters of life and death should not be judged
        by civilian standards."
        Mutilation of corpses and torture were reported less frequently but clearly
        were common in a number of units. Several servicemen interviewed for this
        report confirmed that some members of Russian special forces cut off the ears
        of their victims in a revenge ritual.
        "Cutting ears may seem savage to some, but it has its explanations," said one
        commander. "It's an old tradition among the special forces--you cut off the
        ears of the enemy in order to later lay them on the tombstone of your friend
        who was killed in the war. . . . It's not a manifestation of barbarism. It's
        just our way of telling our deceased mate: Rest in peace. You have been
        avenged."


        * * *
        "I would kill all the men I met during mopping-up
        operations. I didn't feel sorry for them one bit."
        --Boris

        Boris' body was both built and broken by years of boxing. His face, hands and
        torso have the strength and subtlety of cinder blocks. Since he returned from
        the war zone, he has had trouble sleeping at night.
        "Sometimes I fear I will not be able to control myself, especially after a
        couple of drinks," the thirtysomething police commando says. "I wake up in a
        cold sweat, all enraged, and all I can see is dead bodies, blood and screams.
        At that moment, I'm ready to go as far as it takes. I think if I were given
        weapons and grenades, I would head out and start 'mopping up' my own hometown."
        He says he can no longer remember all the people he killed.
        "I killed a lot. I wouldn't touch women or children, as long as they didn't
        fire at me. But I would kill all the men I met during mopping-up operations. I
        didn't feel sorry for them one bit. They deserved it," he says. "I wouldn't
        even listen to the pleas or see the tears of their women when they asked me to
        spare their men. I simply took them aside and killed them."
        When he came home from Chechnya, he resigned from his unit. He says he's happy
        to be in a regular job. And he's trying to forget the war. But there are some
        things he can't forget.
        "I remember a Chechen female sniper. She didn't have any chance of making it to
        the authorities. We just tore her apart with two armored personnel carriers,
        having tied her ankles with steel cables. There was a lot of blood, but the
        boys needed it. After this, a lot of the boys calmed down. Justice was done,
        and that was the most important thing for them.
        "We would also throw fighters off the helicopters before landing. The trick was
        to pick the right altitude. We didn't want them to die right away. We wanted
        them to suffer before they died. Maybe it's cruel, but in a war, that's almost
        the only way to dull the fear and sorrow of losing your friends."


        * * *
        KILLING FOR REVENGE

        Notions of provocation and revenge are central to the servicemen's mind-set. In
        Russian culture, a man not only has the right but is also honor-bound to
        respond to a "provocation." When a Russian serviceman is killed or mistreated
        by the enemy, his comrades must take revenge.
        Nearly all of the servicemen who recounted incidents of bespredel--a slang term
        that originated in Russia's prisons--described them as revenge attacks for the
        deaths of their comrades.
        "When you see your mates drop down on the ground, when you take your dead and
        wounded to the hospital, this is when hatred rises within you," said a 23-year-
        old army officer. "And the hatred is against all Chechens, not just the
        individual enemies who killed your friends. This is when bespredel starts."
        These tendencies in Russian military culture have been intensified by a
        virulent Russian hatred of the Chechens--a hatred running higher in this
        conflict than in the 1994-96 war in the republic.
        A major reason is the blood-curdling acts of the Chechen fighters themselves--
        while enjoying de facto independence for three years, many ran brutal
        kidnapping gangs that abducted Russian hostages, some of whom were tortured and
        killed. Russian TV reports have repeatedly broadcast gory footage of atrocities
        allegedly committed by the Chechens, including mutilations and beheadings.
        "Why should human rights be respected only from one direction?" a police
        commando complained. "It's always from our side and never from theirs."
        Russia's human rights critics don't dispute the monstrosity of the crimes
        committed by Chechens. But Malcolm Hawkes, a researcher with Human Rights
        Watch, points out that according to international law, "Russia is obliged to
        respect human rights regardless of abuses committed by the other side."
        Military analyst Alexander I. Zhilin, a retired air force colonel, says that's
        a hard standard to live by in the heat of war.
        "Russian soldiers ask themselves and their commanders simple questions: 'Why
        can the Chechens do anything they want, kill right and left, and get away with
        it? Why are our hands tied?' " Zhilin said. "Sometimes commanders have to turn
        a blind eye to these terrible things because this is the only way to prevent a
        mutiny among soldiers, or often because they simply feel the same way."
        Moreover, after a series of bomb attacks in Moscow and elsewhere last year that
        killed more than 300 people, the Russian public and Russian servicemen have
        accepted the official line that this is not a war against unsavory separatists
        but a fight against inhuman "bandits and terrorists."
        The view has been enhanced by a barrage of news reports depicting the fighters
        as mercenaries and religious fanatics, many of them from ot
        • Gość: diabeł cd. ROSYJSKI TERROR IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 12:45
          The view has been enhanced by a barrage of news reports depicting the fighters
          as mercenaries and religious fanatics, many of them from other countries. While
          it's unclear what proportion of the fighters come from outside Russia, many of
          the servicemen were convinced that it was a majority--making it easier to
          consider them alien.
          Sergei Kovalyov, a Soviet-era dissident who served as human rights commissioner
          in Chechnya during the first war until he was fired for his outspokenness, says
          the Kremlin fosters a culture of impunity that makes it all but certain that
          some excesses might take place.
          "As usual, it is the authorities who are to blame because they deliberately
          refuse to do what they should do--monitor the situation, suppress unlawful
          actions and severely punish the guilty. But they deliberately do not do it," he
          said.
          "If one were to make a list of those guilty of the cruel treatment of peaceful
          civilians, one should start with President [Vladimir V.] Putin," Kovalyov
          said. "He knows perfectly well what is happening."
          And that, Kovalyov said, is "not too far from genocide."


          * * *
          "It's much easier to kill them all.
          It takes less time for them to die than to grow."
          --Valery

          Valery is a personnel officer, what in Soviet times would have been called a
          commissar. He's a lieutenant colonel responsible for morale and discipline. He
          shouldn't talk to reporters.
          But the night is dark, the beer from the roadside kiosk outside his army base
          is cold, and he has a lot on his mind. He checks documents, then launches into
          a diatribe.
          "In this war, the attitude toward the Chechens is much harsher. All of us are
          sick and tired of waging a war without results," he says. "How long can you
          keep making a fuss over their national pride and traditions? The military has
          realized that Chechens cannot be re-educated. Fighting against Russians is in
          their blood. They have robbed, killed and stolen our cattle for all their
          lives. They simply don't know how to do anything else. . . .
          "We shouldn't have given them time to prepare for the war," he continues. "We
          should have slaughtered all Chechens over 5 years old and sent all the children
          that could still be re-educated to reservations with barbed wire and guards at
          the corners. . .
          . But where would you find teachers willing to sacrifice their lives to re-
          educate these wolf cubs? There are no such people. Therefore, it's much easier
          to kill them all. It takes less time for them to die than to grow."
          Valery was in Chechnya in the early phase of the war, when he says there was
          little oversight from the high command and there were no pesky journalists.
          "Now the press sets up a howl after the death of every Chechen. It has become
          impossible to work. We know very well that thousands of eyes are watching us
          closely. How are we expected to fight the bandits in such circumstances?
          "The solution, in fact, would have been very easy--the old methods used by
          Russian troops in the Caucasus in the 19th century. For the death of every
          soldier, an entire village was burned to ashes. For the death of every officer,
          two villages would be wiped out. This is the only way this war can be brought
          to a victorious end and this rogue nation conquered."
          Valery acknowledges that atrocities occur but says that, in effect, soldiers
          are carrying out a policy the government needs but is afraid to declare.
          "For political reasons, it's impossible to murder the entire adult population
          and send the children to reservations," he says. "But sometimes, one can try to
          approximate the goal."


          * * *
          DOING THE JOB RIGHT

          Russia has deployed a motley force of 100,000 in Chechnya. The men have
          different reasons for going, and they have different jobs when they get there.
          The job of seizing territory falls largely to federal forces, under the Defense
          Ministry, which include elite paratrooper and special forces units, as well as
          infantry and artillery regiments composed of both conscript and contract
          soldiers.
          The job of holding territory and weeding out rebels from the local population--
          so-called mopping-up operations--falls largely to troops under the jurisdiction
          of the Interior Ministry.
          Among them are elite police commandos, known as OMON and SOBR, as well as
          enlisted Interior Ministry troops consisting of both conscripts and contract
          soldiers.
          Russia's first war in Chechnya was largely--and badly--fought by conscripts. By
          law, all Russian men are supposed to serve for two years starting at age 18,
          and in the previous war many found themselves in the war zone before they knew
          how to fire their rifles.
          This war was supposed to be different, to be fought mostly by second-year
          conscripts and professional soldiers. But contract soldiers, while older, are
          not really professional. They are largely men who sign up for the money. All
          have served their time as conscripts, and some have served several tours of
          duty--often because they find themselves unable to hold down a civilian job.
          "I signed up because I have nothing else to do," said one, who admitted that he
          had just split up with his wife and has been unable to find a regular job. "If
          things were normal here, I wouldn't go, but the way things are, what other
          choice do I have?"
          The elite police forces, while highly trained, also are not exactly combat
          soldiers.
          The OMON is largely schooled in riot and crowd control, SOBR in fighting
          organized crime. They are sent to Chechnya on two- or three-month assignments.
          The police special forces and career soldiers tend to be older, and most have
          families at home. If they refuse an assignment in Chechnya, they face
          discipline or dishonor before their comrades. So, many take the assignments
          and, once in the war zone, do whatever it takes to return home safely.
          To induce the contract soldiers and police troops to sign up, the Russian
          government offers hefty combat pay--800 rubles a day, about $28. At home,
          career soldiers and police earn only about 1,500 rubles, about $50, in an
          entire month. That's an average wage, but even in Russia it doesn't go very
          far. Many said the money is a powerful incentive.
          "Look out the window," said one army officer, interviewed on his military
          base. "You'll see a whole line of new cars parked outside."
          While the career soldiers and elite police forces face professional pressure to
          serve in Chechnya, contract soldiers are volunteers, viewed with suspicion by
          many of the other branches as little more than mercenaries.
          "The worst thing is when a person goes to Chechnya to make money," said a 34-
          year-old OMON officer. "A person who does that should really have his head
          examined by a psychiatrist, for this person clearly has a propensity for
          sadism."


          * * *
          "So there will be one Chechen less on the planet, so what?
          Who will cry for him?"
          --Gennady

          Gennady is a paratrooper and proud of it. He's wearing a telnyashka, the
          paratroopers' trademark striped undershirt, and a robin's-egg-blue beret
          studded with badges. It's Paratroopers' Day, and the 24-year-old has come to a
          city park to meet his pals and trade war stories. He spent a few months in
          Chechnya last winter and expects to return this fall.
          Gennady says his officers taught him to trust no one in Chechnya, not even the
          children.
          "There were cases when small kids would run to the middle of the road, right in
          front of a moving convoy of trucks and APCs. And they were shot dead right on
          the spot by soldiers who thought the kid could be carrying a mine or a grenade.
          Hell knows, maybe they weren't. But it is better to be safe than sorry."
          Gennady says that although he's been home for a few months, his hatred hasn't
          abated.
          "I hated them when I fought in Chechnya, and I hate them now. I can't even
          watch TV when it shows Chechens--I feel all my muscles start to ache and I want
    • Gość: diabeł Zbrodnie wojenne 1994 &# 8211; 1996 IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:43
      Zbrodnie wojenne 1994 – 1996

      Od samego początku wojny oddziały OMON-u i wojsk wewnętrznych ściągniętych do
      Czeczenii z rozmaitych zakątków Rosji, odznaczały się niebywałym okrucieństwem.
      Zarówno bojownicy, jak i cywile bardzo szybko nauczyli się odróżniać żołnierzy
      armii federalnej od zwyrodnialców z naszywkami wojsk wewnętrznych. Tych
      ostatnich Czeczeńcy przestali brać do niewoli, a każda popełniona przez nich
      zbrodnia uzupełniała szeregi walczących bojowników nowymi bojownikami.

      Oto relacja mieszkańca Groznego, cywila:

      „9 stycznia 1995 roku na podwórze naszego domu wszedł OMON. Wszyscy pijani,
      rozwścieczeni. Mówią –jesteście duszmanami! Koło waszych domów rozbili całą
      naszą brygadę! Może by dali spokój, gdybym się nie postawił, kiedy zaczęli mi
      ściągać obrączkę i zegarek. Wyprowadzili mnie za dom i przykuli do drzewa. My
      tutaj wszystkich wykończymy-mówią i przeładowują broń. Nagle podjechał BTR,
      wyskoczył z niego oficer- Co jest? Wot , z bronią wzięliśmy. Oficer odszedł,
      odpiął mnie od drzewa i mówi – ręce do tyłu! I tak mnie trzasnął w twarz, że
      upadłem. Powieźli mnie do Mozdoku, siedem godzin jechaliśmy na mrozie. Całą
      drogę siedział na mnie OMON-owiec. Na drugi dzień pytam wartownika – co ja
      takiego zrobiłem? Za co mnie tutaj trzymacie i bijecie? On do mnie – jesteście
      podejrzani. Prawdziwych bojowników tutaj nie trzymamy. Oni są obok, w składzie
      warzywnym, stoją tam po kolana w wodzie. Tam też się załatwiają. Wyprowadzamy
      ich z tej jamy tylko na rozstrzelanie. Potem brali nas pojedynczo na
      przesłuchanie. Wszyscy w maskach, w jednakowych mundurach, bez pagonów i
      oznaczeń. Rozebrali, skuli ręce i nogi. Jeden usiadł przede mną i pyta –
      bojownik? Nie. On mnie pałą po kolanie i znowu – bojownik? A potem mówi, tak
      spokojnie – od każdego uderzenia odwarstwia ci się pięć tkanki. Jak dojdzie do
      kości, możesz liczyć, że nogi zgniły. Bili całą noc. Nauczeni. Jak tylko
      widzieli, że tracę przytomność, od razu polewali wodą. I nie chcesz, a
      odzyskujesz przytomność”.

      „ Aresztowali nas 24 stycznia 1995 r. na posterunku pod Samaszkami. Siedemnastu
      ludzi, wszyscy cywile. Polecieliśmy śmigłowcem, zaczęli nas bić automatami po
      twarzy. Jednemu strzelili w głowę i zrzucili na ziemię, potem – drugiemu,
      trzeciemu, czwartemu... Myślałem, że już koniec, ale zbili mnie do utraty
      przytomności i pewnie dlatego nie zastrzelili. Kiedy śmigłowiec wylądował,
      podszedł do nas major i zaczął przeklinać oficera, który był z nami w śmigłowcu-
      kogo mi tu przywiozłeś, czy ja ci kazałem, teraz idź i ich wszystkich
      rozstrzelaj! Ale nie rozstrzelali, zawiązali oczy i znów załadowali do
      śmigłowca. I znowu strasznie bili. Prawie wszystkim wybili zęby i odbili nerki.
      A w Mozdoku do śmigłowca wskoczyli OMON - owcy i bili nas kolbami po głowie.
      Kiedy nie mogliśmy już stać na nogach, wyrzucili nas na ziemię i zmusili do
      robienia przysiadów. Tych, którzy już nie mogli, zabijali strzałem w tył głowy.
      Był tam jeden 44- letni Ingusz, nie mógł robić przysiadów, bo odbili mu całą
      męskość, wszystko tam było jak kasza – jego też zastrzelili. Potem któryś
      przystawił mi pistolet do potylicy, ale w tej chwili inny kopnął mnie nogą w
      bok i kula przeszła obok głowy. Wtedy zacząłem krzyczeć – nie jestem
      bojownikiem, mieszkam w Rosji, przyjechałem, żeby z wioski zabrać matkę!”

      Oto relacja rosyjskiego dziennikarza, który obserwował akcję jednego z
      oddziałów wojsk wewnętrznych, przeprowadzoną 24 czerwca 1995 roku o godzinie
      4.30 w osiedlu nafciarzy Nowoje pod Groznym. „Atak rozpoczął się na sygnał
      zielonej rakiety. Kiedy podjechaliśmy my, dziennikarze w miejscu dwóch domów
      upiornym ogniem płonęła pochodnia gazu. Na poboczu wiejskiej drogi leżały w
      rządku cztery pokaleczone trupy. Z dymiących ruin wynoszono na noszach zwęglone
      szczątki zabitego. Wokoło snuli się zadowoleni ludzie w kamuflażu bez znaków
      rozpoznawczych. <<Oczyszczanie terenu>> , w przekładzie na ludzki język –
      ekspedycja karna. W spalonych domach mieszkało sześć rodzin- około 30 osób..
      Głównie kobiety i dzieci. Nie uratował się nikt. Zdążyło wyskoczyć tylko troje.
      Półnadzy, ranni. Troszkę się nad nimi poznęcali dla porządku i dobili. Potem
      wyłożyli koło stogu siana przywiezioną ze sobą <<odebrana >> broń i z poczuciem
      dobrze spełnionego obowiązku zaczęli czekać na dowództwo”.

      W styczniu 1995 roku wojskowy prokurator Federacji Rosyjskiej Walentin Paniczew
      ujawnił, że zostały wszczęte 22 sprawy przeciwko żołnierzom rosyjskim
      podejrzanym o akty ludobójstwa wobec ludności cywilnej Czeczenii. Jednak do
      dnia ogłoszenia przez Dumę amnestii dla wszystkich żołnierzy rosyjskich
      walczących w Czeczenii nie zapadł żaden wyrok.

      Czasami jednak odwet bywał natychmiastowy: „ Zobaczyliśmy na dworcu
      autobusowym, że z balkonu na czwartym piętrze ktoś wyrzucił dwójkę dzieci. Po
      cichu wyszliśmy na górę. Tam nagle wybiliśmy drzwi nogami i wpadliśmy do
      mieszkania. Zastrzeliliśmy jednego, który sięgał po automat, jeszcze jeden
      został ranny. Dwóch się poddało. Kiedy wdarliśmy się do środka, właśnie
      zabierali się za gwałcenie matki tych dzieci, które wcześniej wyrzucili. To
      była Rosjanka. Zdążyli ją zastrzelić myśleli, że my o dzieciach nic nie wiemy.
      Nie jestem sadystą , ale jak widzę takie zezwierzęcenie, sam robię się
      zwierzęciem. Przywiązałem ich wszystkich do kaloryfera. Ten ranny był
      nieprzytomny. Stała tam lampa naftowa, odkręciłem palnik i oblałem ich naftą.
      Zrozumieli co chciałem zrobić, jeden krzyczał – zastrzelcie !Powiedziałem- a
      jak wyrzucałeś te dzieci, swoje rosyjskie, to pomyślałeś, żeby je najpierw
      zastrzelić? Podpaliłem ich i odeszliśmy”.

    • Gość: diabeł obozy koncentracyjne IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:44
      Filtry śmierci

      Wszystkich podejrzanych, którzy wpadli w ręce rosyjskich patroli, umieszczano w
      obozach koncentracyjnych oficjalnie zwanych „filtracyjnymi”. Główny obóz
      filtracyjny Groznego mieścił się w tzw. GPAP-1, dawnej bazie transportowej.
      Olbrzymie litery nad bramą wjazdową do tego przybytku śmierci będą już na
      zawsze kojarzyć się ze zbrodnią, jak osławiony napis Arbeit macht frei nad
      wrotami Auschwitz. Nigdy dziennikarz nie otrzymał prawa wstępu do obozu.
      Komendant „filtra” udzielił jednak kiedyś wywiadu reporterowi prorosyjskiej
      gazety czeczeńskiej „Wozrożdienie”:

      -Mówi się, że trzymacie ludzi bez uzasadnienia?

      -Przez cały czas nie było ani jednego zatrzymanego bez powodu.

      -O waszej instytucji mówi się dość krytycznie.

      -Tego nie wiem.

      -Mówi się, że ludzie wychodzą stąd kalekami?

      -Po co ta informacja, komu to służy, ja nie wiem. Niedawno odwiedził nas były
      zatrzymany.

      -Wiemy, że wypuszcza się stąd ludzi za pieniądze, bierze się okup. Znana jest
      nawet konkretna suma - 10 milionów rubli (2000 USD)

      -Ja o tym nie słyszałem. Pokażcie mi tych ludzi którzy mówią, że dali
      pieniądze”.

      Zatrzymani w GPAP-1 „do wyjaśnienia” przebywali w boksach i cysternach
      wypełnionych do wysokości kolan wodą. Latem i zimą. Każdego dnia byli katowani,
      gwałceni i torturowani prądem elektrycznym. Świadectwo zbrodni dają ci, którym
      udało się przeżyć „filtr” Wychodzili często tylko po to by umrzeć.

      Rosjanie przeczuwali coś złego i w samą porę tuż przed szturmem Groznego przez
      Czeczenów, ewakuowali obóz śmierci GPAP-1. personel i zatrzymanych przeniesiono
      do innych obozów filtracyjnych, działających przy bazach wojsk federalnych.

      Oficjalnie Rosja przyznawała się do jednego obozu filtracyjnego – na terenie
      GPAP-1 w Groznym. Latem 1995 roku stwierdzono jednak istnienie jeszcze
      dwóch „filtrów”, w stanicy Assinowska i w rozlewni gazu płynnego między Zakan-
      jurtem a Samaszkami. Kolejne dwa obozy filtracyjne, z których jeden podlegał
      Ministerstwu obrony Rosji, a drugi MSW, zostały utworzone w Chankale. Ponurą
      sława cieszył się obóz na terenie GUDSZ, sztabu armii federalnej w Groznym. Z
      czasem filtry powstały w wielu miastach północnego Kaukazu i na terytorium
      Rosji. Tylko w Mozdoku i jego okolicach funkcjonowały trzy obozy filtracyjne.



    • Gość: Tomasz Re: ROSYJSKI TERROR IP: *.ibch.poznan.pl 24.10.02, 09:49
      Przypuszczam, ze to co piszesz jest prawdą. Może należy tylko dodać że to obie strony
      dopuszczają się zbrodni. Jednak obecne działania Barajewa to strzelenie sobie samobójczej bramki.
      To daje tylko argumentów tym po stronie rosyjskiej, którzy proponują jeszcze bardziej brutalne
      metody. Poza tym to jest klęska polityczna Czeczenów.
      • tonik2 Re: ROSYJSKI TERROR 24.10.02, 20:41
        niejaki "diabel" jest jak widac fanatycznym bojownikiem "o sprawe czeczenska",
        ciekawe po co ci to? zeby kiedys i do twojego domu przyszli muzulmanscy
        bojownicy i zgwalcili siostre lub zone. widocznie nie widzisz roznicy pomiedzy
        nasz zachodnia cywilizacja a tamtejszym islamskim tyranizmem, ktory chce sobie
        podporzadkowac tyle ludzi ile tylko sie da ( aby siebie lub ich "zbawic" ), a
        tacy jak ty sa potrzebni wlasnie islamskim bojownikom aby wprowadzac rozlam
        i "wspolczucie" - zawsze jedna z metod walki o wplywy bylo
        wywolywanie "wspolczucia" wobec siebie, a ty tylko im sluzysz do tego.
        • Gość: diabeł Re: ROSYJSKI TERROR IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 22:51
          tonik2 napisał:

          > niejaki "diabel" jest jak widac fanatycznym bojownikiem "o sprawe
          czeczenska",
          > ciekawe po co ci to? zeby kiedys i do twojego domu przyszli muzulmanscy
          > bojownicy i zgwalcili siostre lub zone.

          nic mnie nie obchodzi sprawa czeczeńska osobiście!
          natomiast interesuje mnie zakłamanie i głupota ludzka, która jest wszechobecna
          w dzisiejszych czsach. ludzie maja tak wyprane mózgi przez propagande, że aż
          niedobrze sie robi.
          ja tutaj pisze o tym, że wszyscy milczą o ludobójstwie na bezbronnych cywilach
          w czeczenii a krzyczą o zakładnikach w teatrze!
          a to jakiego są wyznania nic mnie nie obchodzi. osobiście miałem do czynienia z
          muzułmanami z Egiptu i Maroka i mam bardzo nieprzyjemne co do tego wspomnienia.
          nie znaczy to jednak, że należy ich mordować bezwzględnie jak pluskwy - jak
          faszyści-katolicy nawołuja na tym forum.



          widocznie nie widzisz roznicy pomiedzy
          > nasz zachodnia cywilizacja a tamtejszym islamskim tyranizmem, ktory chce
          sobie
          > podporzadkowac tyle ludzi ile tylko sie da ( aby siebie lub ich "zbawic" ), a
          > tacy jak ty sa potrzebni wlasnie islamskim bojownikom aby wprowadzac rozlam
          > i "wspolczucie" - zawsze jedna z metod walki o wplywy bylo
          > wywolywanie "wspolczucia" wobec siebie, a ty tylko im sluzysz do tego.

          mnie się może nie podobać rasizm i propaganda amerykańsko-rosyjska tak samo
          jak arabska. a ludobójstwa popierać i tak nie zamierzam!
    • Gość: diabeł statystyka ofiar radzieckiego terroru IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:52
      Rachunek strat

      Rosjanie nigdy nie poznają prawdy. Armię żołnierzy zabitych na wojnie w
      Czeczenii okryje mroczna tajemnica. Przepadną imiona poległych i numery
      spalonych czołgów, znikną ze statystyk tysiące ton bomb zrzucanych na miasta i
      wioski. Mieszkańcy imperium nie mogą poznać ceny jaką trzeba był zapłacić za
      szaleństwo polityków i generałów. Według niezależnego rosyjskiego towarzystwa „
      Memoriał” do lutego 1996 w Czeczenii poległo ponad 27 tysięcy rosyjskich
      żołnierzy, a 81 tysięcy zostało rannych. Wśród rannych jest 34 tysiące
      inwalidów. Do września, kiedy osiągnięto porozumienie pokojowe, spisy rannych i
      poległych znacznie się powiększyły – statystyki nie ujmowały marcowego szturmu
      na Grozny, ciężkich bojów pod Szatoj w lipcu i sierpniu, oraz zwycięskiego
      szturmu czeczeńskiej stolicy na początku sierpnia. Czeczeńcy szacowali starty
      na około 20 tysięcy poległych. Natomiast sami Rosjanie szacowali je na 6 –7
      tysięcy.

      Według danych komisji rządu czeczeńskiego, badającej zbrodnie rosyjskie w
      Czeczenii , w czasie wojny zginęło 87 530 tysięcy cywilnych mieszkańców
      republiki, wśród których 40% stanowili Rosjanie. Poza granicami ojczyzny
      znalazło się 400 tysięcy uchodźców, wśród nich – 70 tysięcy. Trzeba pamiętać,
      że przed wojną w Czeczenii mieszkał niecały milion ludzi. Wojna pozostawiła
      9250 inwalidów. Rannych zostało 38 tysięcy ludzi.

      Poza tym nie można się doliczyć wielu tysięcy ludzi, którzy trafili do
      rosyjskich obozów filtracyjnych, którzy trafili do rosyjskich obozów
      filtracyjnych i zostali zamordowani, bądź przepadli bez wieści. Misja
      Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i organizacja „Lekarze bez granic” określają
      ich liczbę na 18 tysięcy.



    • Gość: diabeł faszyzm rosyjski IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:55
      Rosja jest najwiekszym panstwem swiata. Czeczenia jest od niej 1000 razy
      mniejsza. Dlatego Rosja może pozwolić sobie na bezkarne zbrodnie. W czasie
      wojny generalowie Armii Czerwonej beda mogli uleczyc swoje kompleksy nizszosci.
      A ze przy okazji zginie kilkadziesiat tysiecy ludzi
    • Gość: diabeł Apel IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 09:58
      www.antyk.org.pl/ojczyzna/czeczenia.htm
      Apel do przywódców państw, parlamentów
      Apel do przywódców państw, parlamentów
      i organizacji międzynarodowych
      i organizacji międzynarodowych

      Warszawa, 10.07.2001

      My, uchodźcy czeczeńscy w Polsce, po raz kolejny zwracamy się do was z
      nadzieja, że apel nasz zostanie wysłuchany.

      W początkowej fazie agresji, z Waszej strony dały się słyszeć ostrzeżenia pod
      adresem Kremla. Obecnie jednak "problem czeczeński" skazany został na
      zapomnienie. Oznacza to de facto przyzwolenie na ludobójstwo, którego ofiarą
      staje się cały naród. Mamy wrażenie, że świat oczekuje zbrodni jeszcze
      krwawszych, jeszcze straszniejszych i okrutniejszych niż te, które są na
      porządku dziennym w Czeczenii: wygotowywanie ludzkich głów, ciąganie związanych
      drutami kolczastymi nagich ciał ludzkich, skalpowania, odcinanie uszu, dłoni i
      innych części ciała. Wszystkich tych potworności dopuszczają się wojska
      rosyjskie. Tak zwane "zaczystki" będące w rzeczywistości forma masowych działań
      eksterminacyjnych, prowadzonych w celu sprzedaży zakładników, a nawet ich ciał.
      Często jawnie wyznacza się cenę za "głowę" człowieka. Przypadki takie miały
      miejsce w Sernowodsku, Achan-Kale i Assinowce. Zdobyte dzięki tym "akcjom"
      ludzkie organy sprzedaje się moskiewskim chirurgom. Rosyjscy generałowie
      domagają się wprowadzenia w Czeczenii publicznej egzekucji. Co jeszcze musi się
      zdarzyć, aby świat dostrzegł te zbrodnie i nazwał je po imieniu.

      W Inguszetii, już od miesiąca trwa strajk głodowy, w którym uczestniczą
      dziesiątki uchodźców z Czeczenii. Jest to przejaw ich rozpaczy, a jednocześnie
      skutek celowej polityki władz rosyjskich, dopuszczających się zbrodnii na
      ludności cywilnej.

      Na znak solidarności, uchodźcy czeczeńscy w Polsce - w tym dzieci powyżej
      dziesiątego roku życia - podejmują głodówkę od 10-go lipca 2001. Popierają oni
      zadania głodujących w Inguszetii.

      Zwracamy się do rządzących państwami i do przywódców organizacji
      międzynarodowych, którzy są w stanie powstrzymać ludobójstwo na narodzie
      czeczeńskim. Udało się położyć kres zbrodniom w byłej Jugosławii. Sytuacja w
      Czeczenii jest o wiele gorsza. Żądamy, żebyście uczynili wszystko dla
      zapewnienia pokoju w naszej umęczonej ojczyźnie - pokoju i wyzwolenia spod
      jarzma agresora.

      Uchodźcy Czeczeńscy w Polsce

      00-901 Warszawa, Plac Defilad 1, lok. 121
      Tel/fax: (+80-22) 656-67-42 tel: (+48) 504-79-60-85
      e-mail: czechenya@hotmail.com

    • Gość: diabeł szwadrony śmierci IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 10:03
      Czeczenia: Tolerowane zbrodnie
      naszdziennik.pl 14.03.2002
      Według niemieckiego dziennika "Sueddeutsche Zeitung", w Czeczenii z polecenia
      armii rosyjskiej lub przynajmniej za jej wiedzą powstały tzw. szwadrony
      śmierci, których zadaniem jest porywanie i potajemne likwidowanie mężczyzn
      czeczeńskich.

      "Istnieją dowody na to, że setki mężczyzn ginie bez śladu lub też odnajdywane
      są ich zmasakrowane zwłoki" - czytamy w "SZ". Według naocznych świadków, w
      licznych aresztowaniach obywateli Czeczenii zawsze uczestniczą zamaskowani
      mężczyźni z rosyjskich służb specjalnych, a pojazdy, które odwożą
      aresztowanych, nigdy nie posiadają numerów rejestracyjnych. Działania takie
      mają później uniemożliwić identyfikację rosyjskich członków "szwadronów
      śmierci". "To nie są pojedyncze przypadki. W Czeczenii ludzie giną masowo, a
      światowa opinia publiczna milczy pomimo wielu apeli mieszkańców tego rejonu o
      pomoc i interwencję międzynarodową" - pisze niemiecki dziennik.
      Do Czeczenii nie dociera większość pieniędzy skierowana na odbudowę zniszczonej
      wojną republiki. Zdaniem niemieckich dziennikarzy, większa część tych funduszy
      trafia po prostu w prywatne ręce przedstawicieli oficjalnych władz. Korupcja
      jest ogromna, a sumy, które trafiają do urzędników zamiast np. do szpitali,
      przekraczają miliony dolarów. "Afery nigdy nie zostają rozwiązane, ponieważ
      całą sprawę skutecznie kryje przewodniczący republiki, przysłany przez Moskwę, -
      Achmed Kadyrow" - pisze korespondent "Sueddeutsche Zeitung".
      Nikt nie wszczyna żadnych postępowań karnych. Prokuratura rosyjska nie reaguje
      na doniesienia o korupcji, ponieważ nie jest zainteresowana stabilizacją tego
      regionu.
      Waldemar Maszewski, Hamburg
    • fnoll wewnetrzne sprawy Rosji... :-((((( 24.10.02, 10:28
      ale co ja moge zrobic oprocz tego, ze bede pamietal???????

      no i czego moge sie spodziewac od kraju, ktory jak dotad ani troche nie
      rozliczyl sie sam przed soba ze swojej zbrodniczej, komunistycznej przeszlosci?

      niemcy po upadku trzeciej rzeszy mieli norymberge

      my mamy IPN

      a rosja? ilu wciaz zyjacych komunistycznych zbrodniarzy zostalo osadzonych w
      tym kraju? jakos nie slyszalem... pozmienialy sie maski, aparat ten sam
    • Gość: diabeł w poczuciu bezkarności IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 11:08
      www.extremum.republika.pl/liberator/liberator_011.html#03_02
      W poczuciu bezkarności - T.T.S
      - Cieszyłam się, kiedy w Czeczenii wojsko rosyjskie rozpoczęło interwencję, by
      rozprawić się z panującym tu bandytyzmem. Ale szybko się rozczarowałam. Jakżeż
      bowiem tak niezdyscyplinowana armia byłaby w stanie przywrócić porządek - mówi
      Ajlita Czegrenowa, pracownica biura prasowego Ministerstwa Finansów w
      prorosyjskim rządzie Czeczenii.
      Nie jest to wcale wypowiedź odosobniona. Z relacji agencji AFP wynika, że
      obecności armii rosyjskiej mają dosyć wszyscy, nawet ci, którzy w październiku
      1999 roku przychylnie czy wręcz z ulgą przyjęli jej wkroczenie do Czeczenii.
      Żołnierze rabują, kradną, plądrują domy, gwałcą, aresztują, kogo chcą,
      torturują podejrzanych, mordują, strzelają do ludzi na ulicy. I są całkowicie
      bezkarni. Wśród Czeczenów mało kto miałby odwagę domagać się, by pociągnięto
      ich do odpowiedzialności. A władz rosyjskich wyczyny żołnierzy nic a nic nie
      obchodzą.
      W szpitalu w Groznym leży 34-letnia Aida. Ma ranę na nodze. Parę dni temu Aida,
      jej siostra i szwagier jechali do tego właśnie, jedynego w Groznym szpitala.
      Siostra zaczynała rodzić. - Po drodze natknęliśmy się na rosyjski czołg.
      Żołnierze zaczęli strzelać. Gdy zobaczyli, że ktoś jest w samochodzie, uciekli -
      opowiada Aida. - Siostra i jej mąż zostali lekko ranni.
      - Gdyby zostali zabici, powiedziano by, że to ofiary czeczeńskich maruderów.
      Ale to Rosjanie są maruderami. To oni, wiecznie pijani, ciągle tylko kręcą się
      w poszukiwaniu wódki i dziewczyn - dorzuca pacjentka z sąsiedniego łóżka.
      W Czeczenii, według oficjalnych danych, stacjonuje obecnie 90 tysięcy żołnierzy
      rosyjskich. Z finansowego punktu widzenia udział w wojnie to dla nich czysty
      interes. Żołd, jaki otrzymują, jest znacznie wyższy od wypłacanego za służbę w
      innych miejscach i innych jednostkach. W wypadku oficerów to równowartość 500-
      600 dolarów miesięcznie, w wypadku żołnierzy - około 200 dolarów. Jeżeli wojna
      się skończy, a armia rosyjska opuści Czeczenię, wojskowi stracą swe dobre i
      pewne dochody. Więc po co mieliby ją kończyć?
      - Rosyjscy wojskowi nie mają żadnego interesu w tym, by w Czeczenii nastąpiła
      normalizacja - uważa jeden z przedstawicieli prorosyjskich władz, który
      zastrzegł sobie anonimowość. - Czeczenia jest mała, zajmuje połowę powierzchni
      Szwajcarii. Dlaczego mimo to nie zdołano dotąd zatrzymać ani Szamila Basajewa,
      ani Chattaba, ani Asłana Maschadowa? Albo armia rosyjska jest najbardziej
      niesprawną armią, jaką widziała ziemia, albo też wojskowi po prostu nie chcą
      ich zatrzymać.
      Choć o wyczynach żołnierzy rosyjskich wiedzą wszyscy, niewielu pokrzywdzonych
      wnosi przeciw nim skargi. - Trudno jest ustalić, ile dziewcząt zgwałcono. One
      wstydzą się, nie chcą o tym mówić. Jeśli zaś złapią chorobę, w ogóle nie
      przychodzą się leczyć - opowiada Mohammed, pielęgniarz ze szpitala.
      Organizacje pozarządowe próbują zbierać informacje o gwałtach, torturach,
      wszelkich nadużyciach. Ale sama dokumentacja nie jest podstawą do wszczęcia
      postępowania karnego. Do sądu trafiają bardzo nieliczne przypadki, takie jak
      sprawa pewnego oficera, oskarżonego o zgwałcenie i zamordowanie 18-letniej
      Czeczenki. Proces trwa już rok. I końca nie widać. T.T.S., AFP
    • Gość: diabeł Czy powinniśmy pomagać Czeczenii? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 14:53
      Czy powinniśmy pomagać Czeczenii?
      www.prawicapolska.pl/pp/16/czeczenia16.html
      Obecna wojna czeczeńska toczy się o 2000 tys. km od granic Polski. Bliżej nam
      do Groznego niż do Madrytu. Toczy ją nasz sąsiad. W Europie. Stosując broń
      zakazaną konwencjami i uprawiając tylekroć potępianą politykę eksterminacji
      ludności cywilnej. Czy powinniśmy milczeć? Czy jest to, cynicznie pytając, w
      naszym interesie?

      Czeczeni mają prawo do niepodległości wynikające z faktu, iż są wspólnotą
      narodową o odrębnym języku, kulturze i wielowiekowej historii związanej z
      jednym i tym samym, zwartym terytorium. Oczywiście, nie są jedynym narodem
      uporczywie i z ogromnymi stratami walczącym o suwerenność polityczną. Jednakże
      tylko w przypadku Tybetańczyków proporcja sił na korzyść agresora jest równie
      przygniatająca. Przypomnijmy: 1 do 150 milionów przed wojną 1994-1996, w której
      zginęło kilkadziesiąt tysięcy Czeczenów (różne źródła szacują tę liczbę na 40
      do 90 tys.).

      USA i Unia Europejska nie wykazują żadnych konkretnych posunięć w celu
      wywierania realnego wpływu na politykę Rosji w tym rejonie Kaukazu. Rezolucje
      Rady Europy mają znaczenie czysto propagandowe, konieczne w krajach, które
      zaledwie kilka miesięcy przed agresją rosyjską na Czeczenię zaatakowały
      Jugosławię pod hasłem obrony mniejszości przed czystkami etnicznymi. Jedynie
      niektóre agendy organizacji międzynarodowych, zajmujące się prawami człowieka,
      krytykują na forum publicznym rosyjskie zbrodnie wojenne.

      Protesty wobec tej wojny poddaje się ostatnio w wątpliwość, podsycaną zwłaszcza
      przez opcję polityczną od zawsze związaną z byłym Związkiem Sowieckim. Że
      zagraża to polskiej racji stanu, drażni Rosję, jest wtrącaniem się w sprawy
      wewnętrzne suwerennego państwa, może szkodzić polskiemu eksportowi na wschodnie
      rynki, wreszcie... że rosyjskie prawosławie w istocie broni Europy przed
      islamem! Rosja Putina jako „przedmurze chrześcijaństwa”!!!

      Wydaje się, że chłodne stosunki polsko-rosyjskie, o które prezydent Kwaśniewski
      troszczy się tak bardzo, że odbierając telefony od Putina krytykuje publicznie,
      jakby na zamówienie, polski rząd i jego politykę zagraniczną, są po prostu
      następstwem długofalowej koncepcji polityki rosyjskiej wobec Europy, a nie
      naszych „uchybień” lub złej woli. Rosja nie chce traktować Polski jako partnera
      na arenie międzynarodowej, chce rozmawiać z Niemcami, Anglią i Francją tylko
      ponad naszymi głowami, chce na koniec pokazać NATO, że każdy nowy kraj
      środkowowschodniej Europy przyjęty do sojuszu (na co czeka Ukraina i kraje
      bałtyckie) będzie, jak Polska, źródłem potencjalnych zatargów z Rosją. Ma
      odwlec przyjęcie tych państw do NATO.

      W Czeczenii odbywa się eksterminacja małego narodu. Nie tylko pamięć o
      powstańcach, o Polakach wywożonych na Sybir, zwłaszcza po agresji sowieckiej i
      po 1944 roku, o planowej eksterminacji elity narodu, której symbolem jest Katyń
      nakazuje wyrażać protest wobec zbrodni rosyjskich w tym kraju. Milcząca
      akceptacja brutalnej i całkowicie bezkarnej polityki siły pokazuje Rosji, że
      taka właśnie jej polityka jest skuteczna, także na arenie międzynarodowej.
      Sprzyja to aktywizacji tendencji dyktatorskich w Rosji, umocnieniu dawnego KGB
      i armii, stopniowej likwidacji struktur przedstawicielskich lub ich
      podporządkowania pionowi wojskowo-policyjnemu - czego jesteśmy już świadkami!
      Czy to jest dla Polski korzystne? Jaki kraj będzie następny w kolejce?
      Białoruś? Mołdawia?

      Należy zauważyć, że wzrost tendencji fundamentalistycznych w Czeczenii, kraju
      stosunkowo „otwartego” islamu, związany był z zawiedzeniem nadziei na
      jakąkolwiek pomoc Europy w latach wojny w obronie niepodległości 1994-96.
      Jedyna zauważalna pomoc płynęła wówczas z krajów arabskich. To Europa w istocie
      rzeczy nadal wpycha Czeczenów w ramiona integrystów islamskich, jedynych,
      którzy mają im cokolwiek do zaoferowania. Nawet jeśli jest to już tylko śmierć
      w ”świętej wojnie”.

      Wątpię, by Kościół prawosławny, jak ostatnio znów wyraźnie widać, wierny sługa
      tronu opanowanego przez polityków z byłego KGB, z hierarchią często wywodzącą
      się wprost ze szkół tejże organizacji, miał moralną siłę niezbędną, by stać
      się „przedmurzem chrześcijaństwa”. My, Polacy, pamiętamy natomiast, że Kościół
      prawosławny ten, eksterminowany przez bolszewików, zdobył się jednak w 1920
      roku na oficjalne poparcie najazdu na Polskę w duchu wielkoruskiego
      imperializmu. Tak jak to zrobił teraz, w przypadku Czeczenii.

      Istnieje jeszcze czynnik etyczny, który każe nam zająć stanowisko wobec zbrodni
      ludobójstwa, dotykającej, co należy podkreślić, nie tylko Czeczenów, ale i
      żyjących wśród nich Rosjan. Winni jesteśmy pomoc humanitarną ofiarom tej wojny,
      niezależnie od tego, co możemy zrobić, lub co sądzimy o jej aspektach
      politycznych.

      Krzysztof Rogala




      redakcja@prawicapolska.pl
    • Gość: diabeł Ropa cenniejsza niż krew IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 15:26
      Ropa cenniejsza niż krew
      http://www.solidarnosc.pol.pl/2001/ts28/t10.html
      z SEJLAMEM BIESZAJEWEM, wicemarszałkiem parlamentu Czeczenii, rozmawia ANTONI
      ZAMBROWSKI

      � W jakich okolicznościach odbyła się pańska rozmowa telefoniczna z prezydentem
      Czeczenii Asłanem Maschadowem?
      � Rozmawiałem z naszym prezydentem w Strasburgu, gdzie przebywałem na
      Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Prezydent zadzwonił, by udzielić mi
      instrukcji. Wcześniej przekazaliśmy mu informację o sytuacji z zespołem
      roboczym RE do spraw Czeczenii. W ciągu 6 miesięcy wprowadzali oni w błąd
      deputowanych Zgromadzenia Parlamentarnego. Wmawiali słuchaczom, że opracowali
      konkretny plan uregulowania kwestii czeczeńskiej. W rzeczywistości odciągali
      uwagę od spraw podstawowych � od zawieszenia broni, wstrzymania działań
      zbrojnych i podjęcia rozmów pokojowych. W zamian przekazywali deputowanym
      europejskim, że sytuacja w Czeczenii zmierza ku normalizacji, pokojowe życie
      się stabilizuje, otwierane są szkoły, przedszkola i żłobki. Że urząd
      pełnomocnika do spraw obrony praw człowieka w Czeczenii pana Kołomanowa działa
      w ścisłym kontakcie z obserwatorami Rady Europy i dobrze wywiązuje się ze swych
      zadań. Że obserwatorzy europejscy docierają we wszystkie zakątki Czeczenii i
      kontrolują przypadki naruszania praw człowieka, rozpatrują zgłoszenia obywateli
      o wykroczeniach, przeciwdziałając tym wykroczeniom�

      � Przecież to putinowska propaganda, monstrualne kłamstwo w iście
      goebbelsowskiej skali. Nie uwierzy w to żaden uczciwy dziennikarz, śledzący
      wydarzenia w Czeczenii.
      � Zgadza się, w rzeczywistości wszystko jest na opak. Europejscy obserwatorzy
      nie mają żadnej swobody poruszania się po terenie naszego kraju poza miejscami
      wyznaczonymi przez chroniących ich rosyjskich wojskowych. Nie posiadają żadnych
      informacji o łamaniu praw człowieka przez wojsko rosyjskie. Jeśli jakiś Czeczen
      odważyłby się złożyć oświadczenie na piśmie o gwałtach ze strony wojska, padłby
      on ofiarą szantażu ze strony Rosjan, którzy pod groźbą śmierci zmusiliby go do
      wycofania pisma jako świadomego oszczerstwa. A zatem ten zespół roboczy do
      spraw Czeczenii wprowadzał w błąd deputowanych Zgromadzenia Parlamentarnego.
      Byliśmy więc zmuszeni do powiadomienia o sytuacji naszego prezydenta.
      Przekazaliśmy mu treść memorandum zespołu o konieczności rewizji konstytucji
      Czeczenii, o powołaniu na mocy dekretu prezydenta Putina Zgromadzenia
      Czeczeńskiego, które zastąpiłoby nasz legalny parlament. W tym Zgromadzeniu
      zasiadaliby kolaboranci, wyznaczeni przez Moskwę, w typie byłego
      promoskiewskiego prezydenta Groznego Beslana Gantamirowa. Otrzymaliśmy od
      prezydenta wytyczne o natychmiastowym wycofaniu się ze współpracy z zespołem
      roboczym do spraw Czeczenii.

      � Czy długo trwała rozmowa z prezydentem?
      � Około trzech minut. Najpierw około minuty, później jeszcze dwukrotnie po
      minucie.

      � Rozumiem, że wyciągnięto wnioski z tragicznego przypadku prezydenta Dudajewa,
      namierzonego przez rosyjskie służby specjalne podczas zbyt długiej rozmowy
      telefonicznej. Co jeszcze powiedział prezydent?
      � Oprócz udzielenia wytycznych dyplomatycznych opowiedział o sytuacji wojskowej
      w Czeczenii. Posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego odbyło się 25 czerwca i
      prezydent poinformował mnie, że w tym czasie od 5 dni toczyły się zażarte walki
      w lasach południowej, górzystej części Czeczenii. Bojownicy czeczeńscy strącili
      dwa śmigłowce rosyjskie, zniszczyli kilka pojazdów opancerzonych i zabili wielu
      rosyjskich żołnierzy i oficerów. Straty własne wyniosły pięciu partyzantów.
      Prezydent stwierdził, że w czasie potyczek zbrojnych Rosjanie ponoszą straty
      dziesięciokrotnie przewyższające nasze straty. Nadrabiają to, mordując ludność
      cywilną.

      � Jak ocenia on ogólną sytuację w Czeczenii?
      � Stwierdził, że w partyzantce czeczeńskiej nie ma wątpliwości co do wybranej
      drogi i nie ma żadnych rozbieżności. Szeregi bojowników są zjednoczone jak
      nigdy. Prezydent jako wódz naczelny wyznacza konkretne zadania, które
      energicznie egzekwuje. Jedyną troską partyzantów są gwałty czynione przez
      Rosjan na ludności cywilnej. Te straty służą jednak sprawie niepodległości
      Czeczenii. Młodzież nie ma innego wyboru, jak zasilać szeregi bojowników. Jedni
      idą do lasu, by uniknąć tortur i poniżenia, inni � by pomścić swych
      pomordowanych krewnych. Rosja wzmaga terror w Czeczenii, ale to tylko podsyca
      zbrojny opór. Mimo to prezydent Maschadow cały czas ponawia propozycje
      pokojowe, proponuje podjęcie rozmów, ale Rosja je odrzuca. Odpowiednie
      propozycje pokojowe złożyliśmy również w jego imieniu w Strasburgu. Złożyliśmy
      też dokumenty opisujące zbrodnie wojenne wojsk rosyjskich, a także
      potwierdzające to materiały Human Right Watch oraz rosyjskiego Memoriału.

      � O jakich zbrodniach rosyjskich mówił prezydent Maschadow?
      � W ciągu 10-12 dni przed naszą rozmową Rosjanie aresztowali i wywieźli w
      niewiadomym kierunku około 300 osób. Mniej więcej 60 proc. tej liczby stanowili
      młodzi chłopcy w wieku nie przekraczającym 12-13 lat. Pozostali to
      staruszkowie.

      � Młodzi ludzie w wieku poborowym już dawno musieli uciec z domów, aby nie
      trafić do obozów filtracyjnych jako podejrzani o udział w ruchu oporu.
      � Tych ludzi wywieziono w nieznanym kierunku. Część z nich wykupiły za
      pieniądze rodziny, trupy niektórych znaleziono, los pozostałych nie jest znany.
      Wojsko rabuje nasze wsie i miasta. "Oczyszczanie terenu" � to gwałt i rabunek.
      Ładują wszystko co ma jakąś wartość na swe pojazdy, a jeśli ktoś protestuje, to
      ginie od kuli lub granatu. Na terenie Czeczenii działa ponad 50 obozów
      filtracyjnych. To są mordownie, gdzie torturuje się i zabija uwięzionych ludzi
      obojga płci.

      � Ostatnio znowu było "czyszczenie terenu" w Czeczenii Północnej.
      � Z dwóch miejscowości Asinowska oraz Sernowolska wygarnięto w ubiegły czwartek
      ponad 700 osób, wszystkich ułożono na brzuchach na polu. Po kolei zabierano do
      namiotu na przesłuchania, w których biciem wymuszano przyznanie się do udziału
      w akcjach partyzanckich. W większości byli to starcy lub mali chłopcy. Później
      wszystkich pokrwawionych zamknięto w miejscowym meczecie. 500 z nich wykupili
      krewni, resztę wywieziono w nieznanym kierunku. Szefowie miejscowej
      administracji prorosyjskiej zostali zamknięci na klucz w swych gabinetach na
      początku pacyfikacji przez żołnierzy rosyjskich. Po pacyfikacji urażeni podali
      się do dymisji. Przeszukanie domów oznacza rabunek cennych przedmiotów...

      � ...oraz, jak podał przedstawiciel "Memoriału", niszczenie tego, co się nie da
      zrabować.
      � W ciągu ostatnich 10 dni z samego Groznego wojsko uprowadziło w nocy z
      mieszkań ponad 50 osób. Rodziny boją się zgłosić w urzędzie zaginięcie swych
      krewnych, aby nie podzielić ich losu.
      � W Inguszetii odbywa się obecnie głodówka protestacyjna czeczeńskich uchodźców.
      � Trwa już 24 dni. W miasteczkach namiotowych głoduje 56 osób, w tym dzieci. Ze
      względów solidarnościowych przyłączyło się do nich dwóch rosyjskich obrońców
      praw człowieka. Wielu głodujących ze względu na wyczerpanie, zabrano już do
      szpitala. Domagają się od Rosji zaprzestania działań zbrojnych, wycofania
      wojska z Czeczenii oraz podjęcia rozmów pokojowych z prezydentem Maschadowem. W
      najbliższy wtorek takie głodówki solidarnościowe podejmą uchodźcy czeczeńscy w
      całej Europie � w Polsce, w Niemczech, w Belgii oraz w Azerbejdżanie.

      � Dlaczego czeczeńskie agendy tak słabo informują o wydarzeniach w Czeczenii?
      � Wojsko rosyjskie nie chce stosować powszechnie uznanych reguł i norm. Może
      zamordować każdego dziennikarza, który powie coś nie po ich myśli. Nie
      oszczędzą też kobiet. Nie pozostaje nam nic innego, jak walczyć w ciszy
      informacyjnej. Nasi partyzanci walczą i giną w zapomnieniu, opuszczeni przez
      świat. Wiemy jednak, że musimy stawiać opór, by Rosjanie nie czuli się
      bezkarni. Gdybyśmy nie walczyli, straty ludności cywilnej byłyby jeszcze
    • Gość: diabeł Rosyjscy doktorzy Mengele IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 18:02
      Rosyjscy doktorzy Mengele

      Obozy filtracyjne w Czeczenii są odmianą obozu koncentracyjnego

      Minister zdrowia Czeczeńskiej Republiki Iczkerii dr med. Umar Chanbijew
      opracował studium naukowe zawierające analizę systemu tortur stosowanych przez
      rosyjskie wojsko federalne przeciwko ludności czeczeńskiej. Minister zna
      wojskowe tortury nie tylko z lektury i opowiadań naocznych świadków.
      Doświadczył on ich na własnej skórze jako więzień rosyjskiego obozu
      filtracyjnego.

      ANTONI ZAMBROWSKI

      Obozy filtracyjne są odmianą znanego ludzkości obozu koncentracyjnego, zostały
      powołane 12 grudnia 1994 r. zarządzeniem rosyjskim MSW nr 247, wprowadzonym
      wbrew ustaleniom konstytucji Federacji Rosyjskiej. Stało się to podczas I wojny
      kolonialnej przeciwko niepodległej Czeczenii.

      Na terenie każdej jednostki wojskowej podlegającej MSW, Ministerstwu Obrony,
      Federalnej Służbie Bezpieczeństwa oraz wywiadowi wojskowemu GRU znajduje się
      areszt zamieniony w miniobóz koncentracyjny. Więzieni w nim są Czeczeni, którzy
      trafili w pole widzenia oficerów i żołnierzy tych jednostek. Tam są
      przesłuchiwani i torturowani w celu wydobycia informacji oraz przyznania się do
      winy częstokroć nie popełnionej. Gdy rodziny dowiedzą się od świadków o ich
      zatrzymaniu, muszą zgromadzić środki w rublach lub dolarach na jak najszybsze
      wykupienie więźnia. Jeśli krewni nie wykupią torturowanego w ciągu trzech,
      czterech dni, zostaje on przeniesiony do Centralnego Obozu Filtracyjnego w
      Chankale koło Groznego, gdzie jako "bojowiec" z lasu jest poddawany znacznie
      bardziej okrutnym torturom w stacjonarnym ośrodku do "przesłuchań". Ponieważ
      ofiara tortur bredzi pod wpływem bólu, jak przysłowiowy Piekarski na mękach,
      wkrótce telewizja rosyjska pokazuje go jako wybitnego dowódcę oddziału
      partyzanckiego zatrzymanego przez organa ścigania (tylko krewni i sąsiedzi
      wiedzą, że jest to zwykły cywil, który nigdy nie miał w ręku kałasznikowa).
      Jeśli ofiara przeżyła tortury i mimo bólu nie przyznała się do udziału w
      partyzantce, trafia do mordowni w Czernokozowie (opisanej przez red. Andrieja
      Babickiego). Ostatnio jednak - stwierdza minister Umar Chanbijew - więzień
      trafia wprost z Chankały do jednego z więzień na terytorium samej Rosji. Tam
      dla Czeczenów są przygotowane specjalne pawilony więzienne.

      Choć rosyjskie więzienia i dla samych Rosjan są piekłem, dla Czeczenów są
      piekłem podwójnym. Według zeznań ludzi, którzy przeżyli taką drogę przez mękę,
      Czeczena przewożą z więzienia do więzienia i to przez 15-16 zakładów karnych
      bez żadnej rejestracji. Jeśli więzień nie wytrzyma tortur, administracja
      zakładu sporządza dokument o zwolnieniu zatrzymanego. Jeśli przeżyje 3-6
      miesięcy ustawicznej męki, wraca do Czernokozowa jako nieuleczalny inwalida.
      Mimo to administracja obozu w Czernokozowie za pośrednictwem czeczeńskich
      kolaborantów znowu proponuje rodzinie wykupienie więźnia za ruble lub dolary.
      Za trupy, żeby nie zniknęły bez śladu, rodzina również musi zapłacić
      odpowiednią łapówkę.

      Powtarzalność tej procedury nasuwa podejrzenie, że jest ona zatwierdzona
      odgórnie. Sami Rosjanie opowiadają, że istnieje tajna instrukcja prezydenta
      Putina: "80 proc. zatrzymanych likwidować, zaś pozostałych zwalniać na wolność
      w charakterze inwalidów".

      Pewna czeczeńska wieśniaczka w rosyjskiej telewizji oświadczyła, jako rzecz
      powszechnie znaną, że Rosjanie odpuszczają tylko ślepym, garbatym, debilnym.
      Natomiast w pierwszym rzędzie mordują wykształconych, zdrowych fizycznie i
      przystojnych.

      Były premier Stiepaszyn, odpowiadając dziennikarzowi gazety Kommiersant na
      pytanie o możliwości "ostatecznego rozwiązania kwestii czeczeńskiej",
      powiedział, że należałoby najpierw wymordować wszystkich mężczyzn, a następnie
      wszystkie kobiety. Na kolejne pytanie Stiepaszyn odparł: "Generałowie twierdzą,
      że to da się zrobić".

      Według urzędowych statystyk Czeczeńskiej Republiki Iczkerii w obozach
      koncentracyjnych Rosji, od chwili rozpoczęcia obecnej wojny kolonialnej
      wymordowano 40 tys. cywilów czeczeńskich. Dane te nie uwzględniają ofiar
      bombardowań oraz bezpośrednich mordów podczas tzw. czyszczenia terenu przez
      wojsko i OMON. Ponad 20 tys. osób zaginęło bez wieści, zaś drugie tyle przebywa
      w chwili obecnej w obozach filtracyjnych, znosząc tortury oraz morderstwa
      pozasądowe.

      Min. Umar Chanbijew stwierdza w swym raporcie, że jako były więzień rosyjskiego
      obozu koncentracyjnego sam doświadczył rosyjskich tortur, ponadto jako lekarz
      badał wiele ofiar terroru. To pozwala mu sądzić, że niektóre metody tortur są
      wynikiem badań naukowych prowadzonych w ośrodkach badawczych podległych służbom
      specjalnym Rosji. Ponieważ takie same metody tortur są stosowane w różnych
      więzieniach i obozach, nasuwa się podejrzenie, że wdrażane są one na mocy
      odgórnych instrukcji lub pod wpływem wskazówek ustnych, przekazywanych przez
      specjalnie przeszkolonych instruktorów. Dr Chanbijew przytacza kilka typowych
      tortur psychicznych i fizycznych.

      Tortury psychiczne: pozorowanie rozstrzelania, którego sam doświadczył;
      nadawane w nocy przez głośniki więzienne odgłosy tortur; znęcanie się
      psychiczne, mające na celu poniżenie godności osobistej więźnia (np. należy
      przeczołgać się przez długi korytarz więzienia w Czernokozowie i leżąc na
      brzuchu zameldować się oprawcy) - wielu dumnych górali czeczeńskich wolało
      zginąć niż się podporządkować; przymusowe przyglądanie się torturowaniu
      współwięźniów (Chanbijew sam był świadkiem deptania buciorami przez Rosjan
      czeczeńskich inwalidów z amputowanymi kończynami i zeznaje, iż był w takim
      szoku, że nie był w stanie reagować na ból, gdy sam był bity); słowne poniżanie
      uczuć narodowych i religijnych oraz godności osobistej więźnia.

      Tortury fizyczne: torturowanie prądem elektrycznym organów płciowych, uszu,
      nosa, potylicy, pod pachami (jedna z ofiar opowiadała o wprowadzeniu jednej
      elektrody do odbytu, a druga elektroda podłączona była do organów płciowych;
      tortura spowodowała trwałe uszkodzenie dróg moczowych i prostaty; tę torturę
      musiał opracować lekarz z wykształcenia); "jaskółka", czyli podwieszanie na
      związanych ze sobą rękach i nogach (bóle w stawach nie ustępują nawet po długim
      czasie); maska gazowa zakładana więźniowi, po czym oprawcy zamykają dopływ
      powietrza i torturowany traci przytomność; karmienie - najpierw kilkudniowa
      tortura głodem, następnie przy pomocy metalowych szczypców kaleczy się język i
      zmusza się ciosami gumowych pałek do jedzenia gorącej, przesolonej i mocno
      pieprznej mazi (krzyki bólu cieszą obserwujących to rosyjskich
      sadystów); "wilcze kły" - tortura dentystyczna, podczas której więźniowi
      przywiązanemu lub przykutemu do krzesła otwiera się usta, pakuje między szczęki
      drewniany kołek i pilnikiem piłuje się zęby, żartując, iż jest to usuwanie
      wilczych kłów; "okrągły stół" - skutych więźniów sadza się przy stole i ich
      języki przybija gwoździami do blatu.

      Po opisaniu różnych rodzajów tortur dr Umar Chanbijew przytacza słowa
      rosyjskiej dysydentki, wdowy po prof. Andrieju Sacharowie, Jeleny Bonner, że
      Czeczenia - to jeden wielki obóz koncentracyjny. Popularną formą tortury
      masowej jest - zdaniem Chanbijewa - tzw. czyszczenie terenu przez wojsko i
      OMON, któremu towarzyszy rabunek mienia i znęcanie się nad kontrolowanymi
      mieszkańcami. Skutkiem ciągłych stresów psychicznych, uważa on, są zgony setek
      ludzi w wyniku zawałów serca i wylewów krwi do mózgu. Niektóre tortury mają na
      celu pozbawienie młodych Czeczenów zdolności rozrodczych. W Czernokozowie
      zmuszano rozebranych do naga więźniów do siedzenia przez kilka godzin na
      pokrytej grubą warstwą lodu posadzce. Więźniowie są gwałceni przez strażników
      (czasem publicznie). Stosowane są tortury chirurgiczne: amputacja palców, nawet
      kończyn, wydłubywanie oczu, łamanie kości i kręgosłupa, otwieranie jamy
      brzusznej i wyciąganie jelit na zewnątrz, odcinanie języka, usz
      • Gość: diabeł Rosyjscy doktorzy Mengele IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 18:34
        Stosowane są tortury chirurgiczne: amputacja palców, nawet kończyn,
        wydłubywanie oczu, łamanie kości i kręgosłupa, otwieranie jamy brzusznej i
        wyciąganie jelit na zewnątrz, odcinanie języka, uszu i organów płciowych,
        miażdżenie wątroby, śledziony i nerek precyzyjnymi ciosami. Niektóre tortury
        sami Rosjanie określają jako zabójcze, uznając, iż w skutek ich zastosowania
        więzień nie ma szans na przeżycie. Ludność czeczeńska powtarza pogłoski o
        pobieraniu od więźniów organów wewnętrznych do transplantacji, gdyż znajdowane
        są trupy z wypatroszonymi wnętrznościami.

        Jeśli takie przypadki min. Chanbijew traktuje jako nie sprawdzone pogłoski, to
        twierdzi, iż dysponuje dowodami świadczącymi o testowaniu na więźniach nowo
        opracowanych przez laboratoria chemiczne trucizn. W tym celu wykorzystywane są
        laboratoria medyczne w Dagestanie i Północnej Osetii - Alanii, czyli w
        sąsiadujących z Czeczenią republikach autonomicznych. Nowa Rosja Putina
        wychowała nowe pokolenie rosyjskich doktorów Mengele.


        www.republika.pl/dzochar12/new_page_72.htm
        • tonik2 Re: Rosyjscy doktorzy Mengele 24.10.02, 20:37
          qrcze ale macie nawalone we lbie! ludnosc czeczenska jest podwojna ofiara, z
          jednej strony rosyjskiej interwencji majacej na celu powstrzymania pochodu
          islamskiego bandytyzmy z poludnia Azji na polnoc a z drugiej sa ofiara tych,
          ktorzy maja swoj cel w tym pochodzie ( jedyne realne wytlumaczenie to
          muzulmanizm ). Terroryzm czeczenski oplacany jest przez miedzynarodowy handel
          bronia i narkotykami, wlasciwie to zostal stworzony przez panstwa islamskie w
          celach ich pojetego "zbawienia". Ot i tyle.
    • Gość: diabeł KATASTROFA HUMANITARNA I EKOLOGICZNA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 18:42
      www.zb.eco.pl/zb/156/military.htm
      WOJNA NA KAUKAZIE A KATASTROFA EKOLOGICZNA
      Przywódca Ogólnokaukaskiego Ruchu Zielonych Ramzan Gojtemirow poinformował
      agencję Kaukaz-Center, że w ciągu ostatnich 2 dni w Tbilisi odbywał się
      Międzynarodowy Kongres Ekologiczny "Wojna w Czeczenii - katastrofa humanitarna
      i ekologiczna". W Kongresie uczestniczyli uczeni z siedmiu krajów leżących na
      Kaukazie oraz nad Morzami: Czarnym i Kaspijskim. Wygłoszone referaty
      podkreślały zbrodniczy charakter agresji wojennej Rosji przeciw Czeczenii,
      ludobójstwo na narodzie czeczeńskim i nieodwracalne skutki ekologiczne
      totalnego unicestwiania środowiska naturalnego. Uczeni szczególnie podkreślali,
      że katastrofa grozi nie tylko Czeczenii, ale i całemu regionowi kaukaskiemu,
      dlatego że czeczeńskiej części obszaru Kaukazu nie da się wydzielić z całego
      kompleksu etniczno-socjalno-przyrodniczego. Na zakończenie swych prac Kongres
      uchwalił następującą rezolucję:
      REZOLUCJA MIĘDZYNARODOWEGO KONGRESU EKOLOGICZNEGO "WOJNA W CZECZENII -
      KATASTROFA HUMANITARNA I EKOLOGICZNA"
      My, uczestnicy Międzynarodowego Kongresu Ekologicznego, po wysłuchaniu i
      przedyskutowaniu referatów i ekspertyz o stanie środowiska naturalnego na
      Kaukazie oraz wybrzeżach Mórz: Czarnego i Kaspijskiego oraz o masowym
      naruszaniu praw człowieka w Czeczenii, które są rezultatem trwającej wielkiej
      wojny, skrajnie negatywnie wpływającej na stan równowagi w przyrodzie żywej i
      nieożywionej - pragniemy uratować nasz region od grożącej totalnej katastrofy i
      dlatego przyjęliśmy następującą uchwałę:

      Uznajemy, że na terytorium Czeczenii katastrofa humanitarna stała się faktem i
      grozi fizycznym unicestwieniem całego narodu czeczeńskiego. Powstała także
      katastrofalna sytuacja ekologiczna, która grozi naruszeniem procesów rozwoju
      ekologicznego na całym Kaukazie oraz wybrzeżach Mórz: Czarnego i Kaspijskiego.

      Żądamy od Rosji, aby niezwłocznie przerwała działania wojenne przeciwko
      Czeczenii, w celu zachowania środowiska naturalnego (lasów, zasobów ryb w
      jeziorach i rzekach itd.) oraz procesów rozwoju gospodarczego regionu
      kaukaskiego ("Kontraktu stulecia", "Szlaku Jedwabnego" itp.)

      Domagamy się w pierwszej kolejności, aby OBWE określiła strefy na terytorium
      Czeczenii wymagające odbudowy ekologicznej. Żądamy niezwłocznego przerwania
      działań wojennych w tych strefach, pod kontrolą OBWE, i nienaruszania ich
      granic przez walczące strony.

      Następnie należałoby podjąć środki w celu neutralizacji negatywnego
      oddziaływania na środowisko produktów naftowych oraz produktów ich spalania,
      substancji radioaktywnych i toksycznych, zwłaszcza uwolnionych ze zniszczonego
      Kombinatu Specjalnego Znaczenia "Radon", a potem rozpocząć odbudowę ekologiczną
      zanieczyszczonych obszarów Czeczenii, w celu zagwarantowania bezpieczeństwa
      ekologicznego na całym Kaukazie oraz wybrzeżach Mórz: Czarnego i Kaspijskiego.

      Uczestnicy Kongresu wzywają społeczność międzynarodową, a w szczególności
      organy powołane, by stać na straży przestrzegania prawa międzynarodowego - do
      potępienia agresywnych działań Rosji przeciw Czeczeńskiej Republice Iczkerii i
      uczynienia wszystkiego, co możliwe, dla przerwania wojny, która przyniosła ze
      sobą ludobójstwo i przyrodobójstwo na całym Kaukazie oraz wybrzeżach Mórz:
      Czarnego i Kaspijskiego.

      W tym celu Międzynarodowy Kongres Ekologiczny postanawia utworzyć
      Międzynarodową Kaukasko-Czarnomorsko-Kaspijską Radę Ekspertów do spraw ochrony
      środowiska naturalnego i ochrony praw człowieka. Rada zwróci się do organizacji
      międzynarodowych o pomoc finansową i materialno-techniczną niezbędną dla jej
      działalności.

      za informacją agencji KAUKAZ-CENTER Z 28.9.2000
      tłum. Cezary Cholewiński

    • Gość: diabeł genocide continues still IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 08:38
      CHECHEN GENOCIDE CONTINUES STILL
      Authors:
      Chris Reichel,
      Arzo Dishny,
      Ramzan Magomedov,
      Ruslan Yusupov,
      Victor Ananyev,
      Sibilla Suleymanova,
      George Renko
      Date: November 18, 1998

      Unfortunately, the world is looking at the catastrophe of the Chechens through
      Russian eyes or to be more specific, through Russian Propaganda. The Chechen
      Republic is usually depicted as a crime-ridden area, which was destroyed by the
      war. No one is trying to look at the reasons for the Russian-Chechen war, nor
      to mention it's main victims - citizens of the Chechen Republic, who are going
      through disasters on a daily basis - disasters both from the crime situation
      and from the ineffectiveness of their government, (not their fault) as well as
      from all the other problems, caused by the recent war. The Chechens did not
      start the war. Russia, which claims to be a civilized and democratic country,
      started it. Unfortunately, the West supported the war, and therefore also
      carries some responsibility for what is happening in Chechnya.

      Just recently, Professor Francis Boyle, of the University of Illinois, College
      of Law, raised questions about the genocide in Chechnya and about why the war
      activities were supported by the West.

      Lets look at the facts.

      First of all, there is the obvious fact that the war in Chechnya was possible
      because Russians obtained pre-agreement from the West. How sad it sounds for
      the moral values of the West. This pre-agreement emanates from a Russian source
      of information. It was approved in Budapest at an historical summit of the OSCE
      in 1994, where the most important attention was given to human rights. (It's
      become obvious now that the Chechens weren't considered as people whose rights
      should be the subject of international concern). In particular, it was
      announced that henceforth, the non-observance of human rights would not be only
      an "internal matter" of an individual OSCE member. It would be a matter for all
      the members.

      On the other hand, let's be honest, even if the West would have opposed the war
      every so slightly, then it wouldn't have taken two long years to stop the
      Chechen genocide. The estimates of well-known humanitarians gave evidence of it
      very eloquently. "This is the most terrible place I've ever been. There are no
      rules at all. It is a total war. Sarajevo, compared to Chechnya, will look like
      a Sunday stroll. In terms of horror, terror and unpredictability the war in
      Chechnya can be compared to no other war in the history". These words belong to
      Fred Cuny, an American, who disappeared without a trace after saying those
      words in Chechnya.

      It was called "the world's cruelest war" by the Medicines Sans Frontiers. "The
      war in Chechnya is an historic crime of Russia and Western Democracies", said
      Elena Bonner. And finally let's remember the appeal of the Pope in 1995 during
      the anniversary assembly of the U.N. When talking about defending suppressed
      peoples, he asked world leaders, "To get rid of cynicism in politics". And the
      Western leaders at that time were overanxious to justify helping Russia
      eliminate Chechens. "Chechnya was simply sold out or to be more exact, was
      given away to be shredded to pieces. Chechnya turned out to be a card in a
      shameful political game, some state and political figures were in big hurry to
      explain, in a positive light, every move that was made by Russia". These words
      belong to Boris Pankin, the ex-foreign minister of the USSR.

      Besides, the West provided not only political but also financial help. This
      initiative, unfortunately, also originated in Washington. For example, January
      30, 1995, the Undersecretary of the State Department, Strobe Talbot, said
      approximately the following "Because of the war in Chechnya, we should not cut,
      but rather, increase economic aid to Russia!" He called Chechnya a legacy of
      the Communist past. (Maybe because the Communists did not manage to eliminate
      all the Chechens?). Morality and human rights were forgotten. "Besides, April
      11, 1995, when the atrocities in Semashki surfaced, the International Monetary
      Fund finalized its decision to give a loan worth $6.8 billion to cover the
      Russian budget deficit. Contrary to its usual practice, the IMF refused to even
      discuss problems of human rights in connection with its credit policy", the
      Human Rights Watch Helsinki Report of 1995 informs us.

      It is possible that after receiving financial aid, the war only intensified. A
      year later, as we know, Russia received an even bigger loan -$10.2 billion
      dollars. And after intense lobbying efforts from the U.S., the European Council
      finally accepted Russia into its organization. Turkey has been trying to join
      for a long time without success. (Let's take note that Turkey is a Muslim
      country). Russia, despite all of the protests from various human rights
      organizations around the world, was accepted into this respected and basically
      a legal rights organization.

      Regular artillery attacks and bombings of Chechen cities and massacres were the
      norm - at Semashki, Novogroznenskoe, Bamut, Argun, Grozny and concentration
      camps, - just like Auschwitz during World War II - where thousands of Chechens
      were killed and tortured to death. Robberies by Russian soldiers were a daily
      occurrence throughout Chechnya but were not enough for Western countries to
      make an official protest.

      Let's now look at the current situation in Chechnya. Does anyone have a real
      understanding about what is happening there? The human rights of the Chechen
      people are being violated again. People, despite the horrors of the war that
      they had to live through, despite the high child and adult mortality, despite
      the virtual absence of medical care, despite chronic malnutrition, despite the
      total humanitarian catastrophe, are deprived of all rights, even the
      opportunity to improve their own situation themselves. We are of course talking
      about, first of all, political rights.

      Russia has signed a number of political agreements with Chechnya, including the
      Peace Treaty ending the war. But Russia fulfills none of the obligations of
      these political agreements. And by the way, that is according to their own
      account. Ordinary Chechens are deprived of the right to study, to travel around
      the world; they are deprived of international protection. Russia does not
      recognize Chechnya as an independent state (even though language in the Peace
      Treaty shows that Russia recognizes Chechnya's independence de facto). Russia
      also does not allow any other country to recognize Chechnya as an independent
      state by threatening to retaliate with "appropriate measures".

      We are not going to justify this with the alibi of an ineffective Chechen
      Government. But you have to agree, that when there is an obvious and total
      absence of qualified people, complete lack of a government infrastructure
      (everything has been destroyed by the war), a lack of experience and knowledge
      of modern political institutions, it is difficult to demand a government that
      is more substantial.

      Still. We should not be too naive, the Russian political and military system,
      suffering a dishonorable defeat in a dishonorable war, of course is not
      sleeping. It is taking an active, destructive part in internal Chechen events.
      Especially since a lot of people from the Russian government did not hide their
      desire for revenge, but, obviously not in open warfare. It is a cold war. Is a
      lot needed to support the destabilization of small Chechnya?

      Let's imagine any prosperous European country. Let's assume that for two years,
      about two tons of bombs per capita is thrown at that country, then it is
      blockaded on all sides, was deprived of a voice in the international arena,
      etc. as it was in Chechnya. How many saboteurs do you think would be needed to
      subvert political stabiliz
    • Gość: gaduła Re: WSPANIAŁE ZBIORY OWOCÓW W MOSKWIE !!! IP: *.iod.krakow.pl / *.IOd.krakow.pl 25.10.02, 14:38
      TU JEST WSPAANIAŁA I KLAROWNA WYPOWIEDZ SZEFA OGRODNIKÓW
      ROSYJSKICH !!

      Były premier Stiepaszyn, odpowiadając dziennikarzowi gazety Kommiersant na
      pytanie o możliwości "ostatecznego rozwiązania kwestii czeczeńskiej",
      powiedział, że należałoby najpierw wymordować wszystkich mężczyzn, a następnie
      wszystkie kobiety. Na kolejne pytanie Stiepaszyn odparł: "Generałowie twierdzą,
      Że to da się zrobić".

      Według urzędowych statystyk Czeczeńskiej Republiki Iczkerii w obozach
      koncentracyjnych Rosji, od chwili rozpoczęcia obecnej wojny kolonialnej
      wymordowano 40 tys. cywilów czeczeńskich. Dane te nie uwzględniają ofiar
      bombardowań oraz bezpośrednich mordów podczas tzw. czyszczenia terenu przez
      wojsko i OMON. Ponad 20 tys. osób zaginęło bez wieści, zaś drugie tyle przebywa
      w chwili obecnej w obozach filtracyjnych, znosząc tortury oraz morderstwa
      pozasądowe.

      A TERAZ SA WSPANIALE ZBIORY W MOSKWIE !!!

      KTO SIEJE WIATR TO ZEBRAŁ BURZE !!
      • Gość: PG Re: WSPANIAŁE ZBIORY OWOCÓW W MOSKWIE !!! IP: 159.231.71.* 25.10.02, 16:06
        Gość portalu: gaduła napisał(a):

        > TU JEST WSPAANIAŁA I KLAROWNA WYPOWIEDZ SZEFA OGRODNIKÓW
        > ROSYJSKICH !!
        >
        > Były premier Stiepaszyn, odpowiadając dziennikarzowi gazety Kommiersant na
        > pytanie o możliwości "ostatecznego rozwiązania kwestii czeczeńskiej",
        > powiedział, że należałoby najpierw wymordować wszystkich mężczyzn, a
        następnie
        > wszystkie kobiety. Na kolejne pytanie Stiepaszyn odparł: "Generałowie
        twierdzą,
        >
        > Że to da się zrobić".
        >
        > Według urzędowych statystyk Czeczeńskiej Republiki Iczkerii w obozach
        > koncentracyjnych Rosji, od chwili rozpoczęcia obecnej wojny kolonialnej
        > wymordowano 40 tys. cywilów czeczeńskich. Dane te nie uwzględniają ofiar
        > bombardowań oraz bezpośrednich mordów podczas tzw. czyszczenia terenu przez
        > wojsko i OMON. Ponad 20 tys. osób zaginęło bez wieści, zaś drugie tyle
        przebywa
        >
        > w chwili obecnej w obozach filtracyjnych, znosząc tortury oraz morderstwa
        > pozasądowe.
        >
        > A TERAZ SA WSPANIALE ZBIORY W MOSKWIE !!!
        >
        > KTO SIEJE WIATR TO ZEBRAŁ BURZE !!

        Obawiam sie, ze w tym wszystkim niestety przegramy wszyscy. Rosjanie oczywiscie
        zbieraja zniwo nienawisci ktora sami rozsiewaja, Czeczeni przegraja, bo w
        obecnych czasach globalnej walki z terroryzmem, popelnili polityczne
        samobojstwo...teraz Rosjanie beda mieli zupelnie wolna reke w Czeczenii i
        obawiam sie, ze w niedlugim czasie obudzimy sie wszyscy i stwierdzimi, ze
        narodu czeczenskiego po prostu juz nie ma...owszem niektorzy politycy na
        Zachodzie westchna "mon dieu, powinnismy byli cos zrobic by temu zapobiec...".
        Ale my na Zachodzie nie zrobimy nic. Rosjanie oczywiscie po raz kolejny dostana
        sygnal od "cywilizowanego" swiata, ze moga liczyc na bezkarnosc i skwapliwie z
        tej bezkarnosci skorzystaja. Tylko tak sobie mysle, ze Rosjanie tak na prawde
        przez ta afere czeczenska, tolerowanie tej wojny i calkowitego bezprawia, wiare
        w to, ze wojna w Czeczeni jest tylko akcja antyterrorystyczna, a nie
        eksterminacja calego narodu, szykuja sami sobie nieciekawe zycie w panstwie
        rzadzonym przez zbrodniarzy, mordercow, oportunistow i cynikow. Malo ciekawa
        perspektywa...
    • Gość: mirmat Wojna z Czeczenia ma niewiele z islamem IP: *.dialup.eol.ca 25.10.02, 20:49
      Wydaje sie, ze islamisci celowo chca porwac wojne Czeczenji o niepodleglosc i
      uzyc ja dla wlasnych celow. Jak narazie najwiecej pomocy Czeczenom udziela
      chrzescijanska Gruzja.

      Szkoda niewinnych cywili ale Rosjanie nigdy nie przestrzegali Konwencji
      Genewskiej i nie moga narzekac na postepowanie innych
    • Gość: diabeł A Tale of Horror IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.02, 17:22
      A Tale of Horror on Wednesday May 2, 2001
      http://www.geocities.com/amirkhann/chechen.htm

      This article was first published in the Guardian on February 27 2001.

      It all began when 90 families living in several villages in the Vedeno district
      of southern Chechnya brought their collective complaint to our editorial
      office. The text was unprecedented: several hundred people were asking to be
      helped to to move out of Chechnya to any place in Russia, as soon as possible.
      The reasons: constant hunger, unbearable cold, total isolation from the outside
      world, lack of medical care - and a special complaint about brutal punitive
      raids on their villages by the federal forces stationed on the outskirts of the
      village of Khottuni.
      The facts were as fantastic as they were glaring. So they had to be verified on
      the spot. The visit began on February 18. I heard dozens of harrowing accounts
      from people who had been exposed to torture and maltreatment by Russian troops:
      stories so horrific that one's hand refused to jot them down.
      And then I experienced at first hand events in which I myself was the victim.
      It is as if pictures had come to life to confirm the accounts I had heard. Now
      the person to whom they shouted: "Stop! Get a move on!" was myself. And an
      official of the FSB - the successor to the KGB - a first lieutenant of tender
      age, whispered dirty insults in my ear: "You are one of them ... You should be
      shot ..."

      One of the first accounts of torture was given to me by Rozita from the village
      of Tovzeni. She can barely move her lips, her eyes have a vacuous expression,
      and she still walks with difficulty. Her feet and kidneys ache. A month ago
      Rozita was brought to what she called a filtration camp for "sheltering
      militants". It was a real concentration camp, run on a commercial basis, on the
      outskirts of the village of Khottuni, in the Vedeno district, where the Russian
      45th Airborne Regiment and 119th Paratroop Regiment are stationed.

      Rozita is no longer young. She has many children and several grandchildren. The
      youngest of them is three and previously spoke no Russian, but having seen how
      her grandmother was detained, now constantly shouts: "Lie down on the floor."
      Rozita was arrested in her home at dawn when everybody was asleep. They took
      her completely by surprise and they did not let her to pack her things
      properly. She was thrown into a pit in the grounds of the camp outside
      Khottuni.

      "Did they push you? Did they kick you?" Yes, that's the usual thing." Rozita
      spent 12 days in the pit. The soldier who guarded it took pity on her one night
      and threw her a piece of rug. "I curled up on it. The soldier is a human being
      after all," she said. The pit was shallow - 1.20 metres (4ft) - and arranged so
      that the occupant seemed to be in cold mountain air in winter, with no roof
      overhead, but was unable to stand up because of massive logs across the top
      which could not be dislodged with the head. So she spent 12 days squatting or
      sitting on the piece of rug.

      Rozita never learned whom she had "sheltered". No charges were ever brought
      against her, although she was interrogated three times. Officers young enough
      to be her sons introduced themselves as FSB people. They put "children's
      mittens" on her. That means that she had one end of a live wire attached to the
      fingers of one hand and the other end to the fingers of the other hand. And the
      wires were slung across the back of her neck. "Yes, I screamed something
      terrible," she said. "It hurt a lot when they turned on the current. But I
      didn't scream otherwise. I was afraid to provoke them. The FSB people
      said: 'You aren't dancing well enough. Let's add some more voltage.' And so
      they did." And Rozita screamed louder and louder. "Why did they torture you?
      Did you know?" "No. They didn't ask any specific questions". Meanwhile the
      officers told Rozita's relatives through go-betweens that they had better raise
      money for a ransom. They were told to hurry up because Rozita was not enduring
      her stay in the pit very well and she might not last too long. After a while
      the money was brought and Rozita, filthy and unkempt, shuffled toward the
      regimental checkpoint and her freedom. So, who is granny Rozita from Tovzeni? A
      militant? If not, why was she detained? If so, why was she released?

      The commander of the 45th Regiment is an attractive-looking, strong-willed man.
      A colonel who has seen action in Afghanistan and Chechnya. He curses the war,
      thinks aloud about his children, who are growing up without a father and, if he
      had his way, would like to end the Chechen war at once. He has had enough.
      He is taking me on a guided tour of the grounds of the regiment's garrison in
      Khottuni, where Rozita was held. Eventually we come to the most essential
      place. He shows me the pits into which Chechens are thrown after the mopping up
      operations. He is considerate and he holds my elbow lest I fall into a six-
      metre hole in the ground.
      The pit looks exactly as it was described by the numerous people who have been
      in it. It measures three by three metres. There is a stench coming from the
      pit, despite the winter frost. The Chechens are meant to urinate and defecate
      in the pit. And they spend day and night standing. They have a choice of
      sitting down.

      The commander appears to be very uneasy about what is happening, and he tells
      me some surprising things. One day a general flew in to inspect the regiment.
      He saw the detained Chechens standing in the field and ordered them to be kept
      in the pits, originally dug for dumping rubbish in. The colonel sounds sincere
      when he says: "But we put only the rebels there. Not ordinary people."

      Then there is the account of Isa, who lives in Selmentauzen, also in the
      Vedeno area of southern Chechnya. He was brought to the camp in early February.
      They stubbed out cigarettes on his body, they pulled out his nails, and beat
      him over the kidneys with Pepsi Cola bottles filled with water. Then they threw
      him down into a pit called the "bathtub". It was filled with water. After
      throwing in the Chechens, they threw in smoke sticks. Isa survived. Not all
      did.

      Isa shared the pit with five other men. The junior officers who interrogated
      them told them that they had nice butts, and raped them. And they added as an
      excuse: "Your women wouldn't let us fuck them."

      These Chechens now say they will spend the rest of their lives taking revenge
      for "nice butts". Isa never quite recovered from the shock. Like Rozita, he was
      later released for a ransom raised by his whole village.

      Experiences like those of Isa and Rozita show that the Chechen war has reversed
      the roles of victims and tormentors. The declared target of the "counter-
      terrorist operation" - rampant hostage-taking, slavery and ransoms - is now the
      business engaged in by the military.

      Two minutes after I said goodbye to the commander, I was detained. First they
      made me stand in the middle of a rutted field for more than an hour. Then an
      armoured vehicle with armed fighters led by a first lieutenant arrived. Their
      identities were unknown. They seized me, pushed me with their rifle butts, and
      took me away.
      "Your papers are false, you are one of them [the Chechen rebels]," I was told.
      Then followed interrogations for hours on end. Young officers reminded me
      pointedly that they were from the FSB and that they took their orders only from
      President Putin himself. They made it clear to me that freedom was over.

      I omit the most disgusting details of the interrogations, because they are
      utterly obscene. But it is these details - and my tormentors couldn't have
      imagined it - that provided the key proof that everything the Chechens had
      earlier told me about tortures and man-handling was true. From time to time the
      zealous young officers w
    • Gość: diabeł Are we to blame for creating terrorist? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.02, 17:31
      Are we to blame for creating terrorist?
      www.geocities.com/amirkhann/chechen.htm

      Anna Politkovskaya is one of Russia's most respected journalists, writing for
      the Moscow paper Novaya Gazeta. She travelled deep into Chechnya to investigate
      reports of torture, rape and detention camps run by the Russian army. If there
      were any doubts about the veracity of the shocking stories she heard, they
      vanished when she was herself detained by Russian troops. The journalist had
      turned victim. An inquiry was launched as 30 bodies were found in a mass grave
      outside Grozny and this was just a trailer of what actually happening in
      Chechenya. She brought the truth in front of us now its our moral
      responsibility to spread and do something to stop these atrocities.

      Anna book on Chechenya, Dirty War is an eye opening truth that if soon, we
      are failed to stop the heinous Crimes we will be creating more HUMAN BOMBS.

    • Gość: diabeł THE CHECHEN HOLOCAUST IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 10:16
      THE CHECHEN HOLOCAUST
      By Jaan Sepp
      Source: Turkistan News
      Date: October 8, 1999

      BACKGROUND OF THE WARS
      Too few people remember the most dreadful part of the background of the recent
      Caucasian wars. Sometimes the news reports mention deportations of whole
      nations, atrocities and ethnic cleansings committed by Russia against Chechens,
      Ingushes, Circassians, Balkars and Karachais – to mention some. The horror of
      all this has, however, not become quite clear for the audience that gets every
      day an overdose of the Kremlin’s disinformation, obediently repeated by
      Reuters, AP, AFP, TT, Itar-Tass, Interfax etc. So it is time to tell the story
      of the Chechen nation during Russian occupation.

      It all began two hundred years ago. All the 1800s was just war and devastation
      of the Caucasus. Still it took hundred years from the Russians to conquer and
      oppress all the Caucasian nations north from the present borders of Turkey and
      Iran. Especially the Circassians in the west and the mountain peoples of
      Dagestan in the east continued active armed resistance far to the Soviet era.
      The Russians could never wipe away all the resistance, which continued in the
      forests and on the mountains of the Caucasian countries.

      Shamil, who was Avar, and spoke Turkish in the meetings of the Murids, but who
      is the national hero for the Chechens, was leading the resistance of the
      mountain nations of Vainakh – that is, present Chechenia, Ingushetia and
      Dagestan – against the Russian oppressor, aiming at an union of the North
      Caucasus. Traditionally the North Caucasian nations have, despite their
      linguistic and religious heterogeneity, shared a common Caucasian cultural
      heritage, and only the later Russian divide et impera policy has attempted to
      create a picture of quarrelsome mixture of ethnicities that "cannot cope
      together" without Russian colonialism. However, Imam Shamil was finally
      captured and imprisoned by the Russians in 1859, and it was then when the
      Chechen independence is usually supposed to have ended, although the resistance
      continued in other regions and in the mountains.

      That year of misery was followed by 132 years of hell and Russian occupation of
      Chechenia, until Dzoxar Dudayev finally in 1991 won the presidential election
      and declared independence in the Chechen Republic of Ichkeria. At the same time
      several other republics within the present borders of Russian Federation
      declared independence, but in all of them Russia managed to crush the freedom
      movements and replace the leaders with pro-Kremlin old communists, or, like
      happened in Tatarstan, Tuva and Kalmukia, the republics were persuaded to
      accept greater autonomy for the time being.

      Three peaceful and proportionally happy years of the Chechen de facto
      independence were passed under the statesmanship of President Dudayev, until
      Russia in 1994 started a massive and disastrous invasion against Chechenia by
      Boris Yeltsin’s order. Besides Yeltsin, the greatest war criminals in the
      Chechen War I were Pavel Grachev and Sergei Stepashin. However, the three years
      of freedom, even without international recognition, had given much hope of
      better life for the Chechens. Resistance against Russia’s invasion was total,
      and majority of the Russian minority in Chechenia joined the Chechens to
      condemn Russian bombings and the invasion. The Russians lost the war and
      removed their troops in 1996, when General Aleksandr Lebed had managed to sign
      the Hasavyurt treaty with the forthcoming president of Ichkeria, Aslan
      Maskhadov (Dudayev had been killed in a Russian rocket attack in same April,
      and Maskhadov was preceded as the temporary president by Zelimkhan Yandarbiyev).

      Russia’s removal was a great victory for the Chechen people. But the price was
      terrible. The country was totally destroyed. Over hundred thousand civilians
      were massacred by the Russian troops – who were even themselves victims of this
      insane war of Yeltsin. The Russian "Mothers of Soldiers" applied in vain on the
      Kremlin regents for their sons who were sent to fight for Russian imperialism
      to a non-Russian soil. According to all the eye-witnesses, even the Russians,
      the Chechen war was far more dreadful than the one in Bosnia. And there were no
      UN to interfere. Even the Red Cross left Chechenia due to the mysterious
      assassination of nine of their workers in a field hospital – the Russian
      intelligence FSB has been the main suspect of this terror act.

      Chechens were killed en masse in Russian "filtration camps" (concentration
      camps). The bones were collected in great ammunition boxes, crushed and burned
      so that there would be no evidence – yet there is enough photo evidence and
      witness stories to verify the horrors that exceeded those of the Bosnian war.
      Also Ingushes were cleansed by Russia, and Ingushetia was bombed, although they
      had not even declared independence. Nobody can tell the amounts of people who
      died in hunger, coldness etc. as an overwhelming majority of Chechenia’s houses
      was destroyed.

      After the war, despite the Chechen victory, the country has stayed in total
      isolation, as nobody in outer world cared to recognise their independence.
      There is no electricity, nor telephones, and all the infrastructure had been
      destroyed. When British Telecom was installing cellular phone system for the
      Chechen government, three of their workers were murdered and beheaded – it is
      largely suspected that it was work of the Russian FSB, although there was of
      course no certainty of anything. All considering the Caucasus was myths, lies,
      and disinformation from Moscow. The absence of Western reporters (since bandit
      activity was increased by Russian purposeful sabotage and even financing the
      bandits by powers inside Yeltsin’s clique) sealed the propaganda monopoly of
      the Russian news agencies.

      The whole North Caucasus was being "Afghanised" by Russian colonialism – also
      in Afghanistan the Soviet occupation led finally to the victory of extremist
      Taliban, although we must remember that the freedom fighters of Ahmed Shah
      Massoud are still continuing resistance against the Taliban, like they resisted
      the Soviets throughout the occupation. The vague borderlands had become partly
      also really realms of gunmen and bandits, as the Chechen government had no
      means to control its region in a destroyed and isolated country. And resistance
      in neighbouring republics was quickly being monopolised into ever more
      fundamentalist hands, as the isolation and Russian sabotage continued. E.g.
      Dagestan was purposefully driven into ultimate poverty and 70 per cent
      unemployment at the same time as Russia cut off means of communication.

      But there has been worse than the present. The worst times had been those of
      Stalin’s, yet it began with the Bolshevik revolution of Lenin. The real
      Stalinist inferno for the Chechens began in 1944 when Stalin decided to destroy
      the whole Chechen population.

      In the cold February 1944 the unsuspecting Chechens had gathered in their
      villages to celebrate the official Red Army memorial day of the Soviet Union,
      when the troops of the secret police suddenly surrounded the crowds of people,
      shot all those who resisted, and closed the whole population of half million
      Chechens into freezing freight-cars of the hollow deportation trains. The
      destination was Kazakhstan’s cold and desolate periphery where survivors were
      to be deported. The sick, the old, and pregnant women, who could not have
      survived the long railway deportations, taking weeks, were shot, burn, or
      buried alive.

      Communism’s ultimate legitimacy had always been a lie – everything that did not
      suit the ideology, had to be destroyed. So, the Soviet Union wanted to destroy
      also the memory
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka