schlagbaum
04.02.06, 17:00
Po zupelnie oczywistym skandalu jakim bylo obrazanie uczuc religijnych
muzulmanow na ich protesty zaczely sie dlugie dyskusje na temat wolnosci
slowa, z ktorej nie bedziemy rezygnowac bo sie cos muzulmanom nie podoba.
Jeszcze gorzej, dolew sie oliwy do ognia powielajac podobne publikacje w
roznych innych gazetach. Oczywiste, ordynarne swinstwo ma byc "wolnoscia
slowa".
W pazdzierniku 2004 przytoczylem opis inny sprawy
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=16985099&a=16985263
Chodzilo o nadawany na zywo program pt "Big Brpther" w ktorym jeden z
uczestnikow opowiedzial 4 dowcipy na temat zydow.
Chlopca postawiono przed sadem a redaktorow programu zwolniono w trybie
natychmiastowym z pracy.
Nie dlatego, ze mieli ze sprawa cos wspolnego ale dlatego, ze nie przerwali
natychmiast nadawanej na zywo audycji by zapobiec, by widzowie uslyszeli co
chlopak opowiadal.
Nikt nie odezwal sie wtedy slowem na temat "wolnosci wypowiedzi", nikt nie
solidaryzowal sie z pokrzywdzonymi kolegami publikujac serie dowcipow o
zydach, rowniez nikt z forumowiczow nie stwierdzil, ze postawionemu przed
sadem dzieje sie krzywda.
www.faz.net/s/RubF7538E273FAA4006925CC36BB8AFE338/Doc~ECABB70998D504D269E39A20DF9A56AD1~ATpl~Ecommon~Scontent.html
www.sueddeutsche.de/panorama/artikel/98/41057/
Czy nie byloby uczciwie ukarac redaktora gazety, ktora burze rozpetala ?
odciac sie od tego swinstwa ? i nie urzadzac szopek solidaryzowania sie w
imie swobody robienia podobnych swinst ?
Czy nie jest to klasyczny przypadek stosowania podwojnej miary ?
Komu ma to sluzyc ?
Nie w moim imieniu, lobuzy!!!