Gość: lolek
IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl
16.11.02, 23:47
Zwracamy się z apelem do dziennikarzy, publicystów, redaktorów
naczelnych prasy i mediów elektronicznych o prawdę na temat tragedii
narodu czeczeńskiego. Słowo "eksterminacja" nie należy już do historii
ubiegłego wieku. Jest rzeczywistością dnia dzisiejszego i dokonuje się
znów, jak wówczas, w przerażającej ciszy. W XXI wieku, w świecie globalnej
informacji, nic nie może usprawiedliwić milczenia mediów. To
współuczestnictwo w zbrodni!
Wielką goryczą napawa fakt, że zainteresowanie mediów Czeczenią
zaczęło wygasać właśnie z chwilą rozpoczęcia tam przez wojska rosyjskie
okupacji i zamknięcia kraju przed dziennikarzami. Jakby tylko spektakl
wojenny wart był obecności dziennikarzy, jakby to, co chcą ukryć okupanci
nie zobowiązywało tym bardziej do dociekania, do szukania trudniej
dostępnych źródeł informacji.
W nielicznych czasopismach znajdowaliśmy i znajdujemy rzetelne,
choć cząstkowe wiadomości o zbrodniczej działalności Rosji w Czeczenii.
Jednak ogół polskich mediów od trzech lat ogranicza się głównie do
odnotowywania krótkich agencyjnych przekazów o treści niemożliwej do
zweryfikowania: o akcjach partyzanckich i reakcjach rosyjskich oraz o
kolejnych zgonach i "zmartwychwstankach" wciąż tych samych kilku
medialnych bohaterów, zwanych raz watażkami, raz bojownikami, kiedy
indziej separatystami, wreszcie - terrorystami.
Z wielkim trudem natomiast przedostają się do publicznej
wiadomości doniesienia o tym, co stanowi treść codziennej egzystencji
Czeczenów pod rosyjską okupacją. O bezprecedensowym pustoszeniu i
grabieniu kraju. O bombardowaniu tysiącami pocisków ostatnich resztek
czeczeńskich wież - zabytków najwyższej światowej klasy. O zatruwaniu
akwenów i paleniu lasów. O masowym mordowaniu ludności cywilnej wszelkimi
sposobami wypróbowanymi w ponurych dziejach rosyjskiego imperium. Wszystko
to pod przykrywką "niszczenia gniazd terroryzmu" i ścigania tych kilku
"wrogów publicznych", o których powiedział niedawno Siergiej Kowaliow, że
choćby baz rąk, bez nóg czy bez głowy są Rosji niezbędni dla
podtrzymywania grozy terroryzmu.
Te wiadomości, publikowane codziennie w rosyjskich niezależnych
gazetach, w prasie zachodniej, w internecie, czy Radiu Swoboda - w
polskich mediach traktowane są z nadzwyczajną ostrożnością niczym
przedmiot badań naukowych - i przefiltrowywane przez propagandowy szum
płynący nieprzerwanie z Kremla od zakończenia kampanii wojennej z lat
1994-96. Dziennikarze nie próbują nawet korzystać z tak bezpośrednich i
łatwo dostępnych źródeł informacji, jakimi są wciąż napływający do Polski
uchodźcy. Co dopiero mówić o podsumowaniach , czy poważniejszych
analizach.
Trudno zrozumieć i usprawiedliwić to, że ciężar informacyjny i
życzliwe zainteresowanie mediów przeniosło się z ofiary na kata - autora
tej zbrodniczej wojny, wylansowanego przez kaprysy światowej polityki na
bohatera salonów. Jeszcze bardziej oburzające jest, że po 11 września 2001
roku prasa, a zwłaszcza telewizja zaczęły coraz częściej występować w roli
uczestnika politycznego spektaklu, prowadzącego do akceptacji ludobójstwa.
Żadna z polskich telewizji nie wykazała zainteresowania słynnym filmem
dokumentalnym ujawniającym prawdziwych autorów i wykonawców zamachów
bombowych w Moskwie 1999 r., którymi Putin obciążył cały naród czeczeński
i które posłużyły za usprawiedliwienie nowej wojny. Natomiast w
informacjach o zamachach terrorystycznych w najróżniejszych zakątkach
świata, wśród domniemanych sprawców wymienia się wręcz automatycznie
nieznanych z imienia "Czeczenów". Prezenterzy dzienników telewizyjnych
bezmyślnie lub cynicznie powtarzający tę judzącą i podłą formułkę: "...i
Czeczeni...", za każdym razem ogłaszają swe przyzwolenie na zagładę całego
narodu. Nagrodę roku otrzymał korespondent TVP, który jako pierwszy
oswajał polską opinię publiczną z tym refrenem w swoich korespondencjach z
Afganistanu...
A tymczasem trwa planowa, systematyczna eksterminacja Czeczenów -
jednego z najstarszych narodów świata, którego bogata, wspaniała kultura
była natchnieniem dla całego Kaukazu, a zdolność oparcia się rosyjskiej
kolonizacji od XIX wieku budziła powszechny podziw i szacunek -
szczególnie u Polaków, mających niemniej okrutne doświadczenia z tym samym
wrogiem.
Miesiąc po miesiącu, dzień po dniu odbywają się tzw. czystki -
otacza się na kilka dni kolejne miejscowości, blokuje ulice, zabija i
aresztuje pod dowolnym pretekstem, lub bez pretekstu cześć mieszkańców -
zwykle kilkadziesiąt do kilkuset osób. Większość ofiar to mężczyźni. Ci,
którzy przeżyli aresztowania i tortury w punktach "filtracyjnych",
powracają straszliwie zmasakrowani, okaleczeni, umierający. Trwa handel
zwłokami zamęczonych ludzi i ofiarami aresztowań. Poniżane, torturowane i
gwałcone są kobiety, a nawet dzieci, często na oczach swoich rodzin. Po
domach tropi się i zabija starców, a wśród nich - wybitnych
przedstawicieli kultury duchowej i tradycji czeczeńskiej, podtrzymujących
swym autorytetem siły moralne narodu. Ostatnio makabryczną procedurę
czystek "zracjonalizowano", dokonując po prostu masowych mordów z
zablokowanych miejscowościach ogniem artyleryjskim. Jednocześnie do
pustoszejącego w ten sposób kraju spędza się teraz siłą uchodźców z
Inguszetii. I dla nich rodzinny kraj, zamieniony w wielki obóz śmierci,
stanie się miejscem zagłady.
Przerażająca jest liczba ofiar. W 1989 r. wszystkich Czeczenów,
łącznie z diasporą całego świata, było 815 tysięcy. W roku 2000 liczba
zabitych w obu wojnach osiągnęłą270 tysięcy, a zaginionych bez wieści - 12
tysięcy. Blisko trzecia cześć narodu przestała istnieć! Takiego dzieła nie
udało się dokonać dwóm największym zbrodniarzom XX wieku - Hitlerowi i
Stalinowi. A machina śmierci pracuje dalej bez przeszkód. Służby rosyjskie
prześladują i zabijają Czeczenów na drogach, ulicach miast i w domach na
terenie całej Federacji Rosyjskiej, dokonują prowokacji w byłych
sowieckich republikach. Zależne od władz środki przekazu szerzą nienawiść
etniczną.
Uchodźcy, którym poszczęściło się znaleźć schronienie w innych
krajach, nie mogą już czuć się bezpiecznie. Zwłaszcza w Polsce, gdzie
wizytom rosyjskich funkcjonariuszy towarzyszą pokazowe działania polskich
służ specjalnych przeciw uchodźcom. Przy różnych okazjach ukazują się w
prasie judzące wypowiedzi urzędników imigracyjnych, którzy przecież
uchodźcom zawdzięczają doskonałe zarobki, a często i dodatkowe korzyści
wynikające z częściowo sprywatyzowanego systemu opieki nad uchodźcami. Od
kilku miesięcy, wykorzystując niedoinformowanie społeczeństwa, z jawnym
pogwałceniem prawa międzynarodowego, odmawia się Czeczenom przyznania
statusu uchodźców. Całe rodziny z dziećmi zmuszane są bądź do powrotu, co
oznacza skazanie ich na pewną śmierć, bądź do obrania nielegalnej drogi na
Zachód. To wszystko również nie spotyka się z odpowiednią reakcją polskich
mediów.
Dziennikarze! Nie rezygnujcie ze swoich obowiązków. Nie jesteście
dyplomatami, nie musicie reprezentować wątpliwej i zmieniającej się "racji
stanu". Tylko prawda jest ważna. A prawda nie leży gdzieś pomiędzy
propagandą polityczną a rzeczywistością. Leży w zasięgu ręki.
Zainteresujcie się nią, zgromadźcie dane, ujawnijcie polskiemu
społeczeństwu prawdę o ginącym narodzie. Nie pozwólcie na dokończenie
dzieła zagłady! Weźcie przykład z tych , którzy - jak Andre Gluksman,
Wladimir Bukowski, Anna Politkowska i tylu innych - odważnie dają
Świadectwo prawdzie.
Nazwijcie zbrodnię i zbrodniarzy po imieniu - zanim będzie za
późno!
Powyższy apel zaczerpnąłem ze strony :
www.czeczeniawalczy.prv.pl/