Gość: muslimek
IP: 213.25.26.*
12.10.01, 14:32
Zakładajac, że dobre postępowanie
a) nie narusza ludzkiej godności, nie ogranicza wyboru sposobu zycia i nie
narzuca własnych wartosci, w tym wierzeń, czyli respektuje wolną wolę każdego
człowieka,
b) i jest powodowane przez dobre intencje względem adresata, o ile adresat nie
zagraża życiu przez swoje zachowanie,
można określić, że osoba postępująca dobrze jest cenna dla kazdej wspólnoty.
Jeśli ktoś chce znaleść się na drodze posłuszeństwa i naśladowania Boga (po
arabsku islam), to zakłada, że Bóg postępuje dobrze, jest Miłosierny i
Litościwy, nawet pozwolił działać szatanowi, więc naśladowca Boga również
powinnien dobrze czynić.
Osoba dobrze czyniąca jest cenna dla każdej wspólnoty, takze dla "świata
Zachodu". Osoby, które nie postępują dobrze, a które się określają jako
wyznawcy islamu, nie idą drogą islamu (to własnie oznacza wyznawac islam: droga
plus posłuszeństwo wobec Boga), są tylko wyznawcami wielkiej sekty, która im
obiecuje, że jeśli wykonaja kilka czynności, to dostaną nagrodę. To tak, jakby
człowiek wchodząc na długą ścieżkę, która ma go doprowadzić do wspaniałego
świata, usiadł na pierwszym kamieniu i stwierdził, że ten wspaniały świat sam
do niego przyjdzie. Albo dotarł do ronda i zaczął chodzić w koło. Oni nie idą
drogą islamu, a wręcz przeciwnie, przekonani, że już należy im się raj, choć
nie przeszli jednej duchowej mili, zaczynają szerzyć zło. Poznać ich można po
pogardzie dla innych kultur i wartości oraz po strachu, jaki za sobą
zostawiają. Ci ludzie nie są muzułmanami, są znani na ogół jako islamiści i
fundamentaliści i wzbudzają lęk nawet wśród samych muzułmanów.
Z kolei większość muzułmanów to żadni tam muzłumanie, tylko ludzie, którzy
wkroczyli na ścieżkę Boga, ale po kilku kilometrach zbudowali domy i zapomnieli
o szerszym wymiarze misji, czyli o dobrym postępowaniu. To są te setki milionów
wyznawców, którzy przede wszystkim myślą o swoich brzuchach.
NIektórzy mówią, że W Koranie jest napisane, żeby stać się muzułmaninem trzeba
dać jałmużnę i pomodlić się. Tak, ale to dopiero poczatek: danie jałmużny ma
skierować mysli na potrzeby innych ludzi, a modlitwa - skierować myśli na Boga.
To jest dopiero wejście na drogę wiary, a nie jej kres. Kresem jest dotarcie do
źródeł dobra (sybmoliczne ogrody, źródełka i hurysy). Nagrodą jest dobro i
można do niej dotrzeć tylko przez jego praktykowanie.
Dla ludzi znajdujacych się na drodze islamu (jakoś nie lubie słowa wyznawcy, bo
raczej powinno sie kłaść nacisk na proces, a nie na rytuały) fanatyczni
islamiści są szczególnie groźni, bo pchają ludzi do zła, nie dając szans na
dobre postępowanie.
Muzułmanin musi szanować demokrację, która pozwala człowiekowi na podejmowanie
wolnych decyzji, na jego prywatny wybór pomiędzy dobrem i złem. Dlatego wierzę,
że prawdziwy islam okaże się dobry zarówno dla Zachodu, jak i Wschodu, gdzie
bedzie trudniej, bo musi walczyć z tą barbarzyńską sektą fanatyków, wzbudzającą
strach w sercach spokojnych ludzi.
Problem lezy w promowaniu drogi islamu w krajach muzułmańskich, zdominowanych
przez post-kolonialnych despostów i rządnych władzy lub uleglych despotom
mułłów.