kalinka5
04.01.03, 13:02
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_020312/publicystyka/publicystyka_a
_1.html
Co najmniej 130 chlopców zgwalcil lub molestowal ksiadz John Geoghan, który
zostal skazany 21 lutego w Bostonie na kare dziesieciu lat wiezienia. Ale
Geoghan nie jest jedynym "bohaterem" skandalu zataczajacego coraz szersze
kregi w Stanach Zjednoczonych.
Amerykanie sa nie mniej wstrzasnieci faktem, ze o pedofilskich praktykach
Geoghana i wielu innych ksiezy od dawna wiedzial bostonski kardynal Bernard
Law, który nie tylko pozwalal im nosic sutanny, ale równiez bronil ich przed
wymiarem sprawiedliwosci.
Czarne chmury gromadza sie takze nad kardynalem Anthonym Bevilacqua z
Filadelfii, który dlugo ukrywal, ze w jego archidiecezji co najmniej 35
ksiezy dopuscilo sie aktów pedofilii. Co jeszcze wiedza zwierzchnicy innych
amerykanskich archidiecezji, diecezji i parafii? Opinia publiczna w USA chce
jak najszybciej poznac odpowiedz na to pytanie. Oczekuje takze od Kosciola
katolickiego zajecia jasnego stanowiska wobec ksiezy homoseksualistów i
problemu pedofilii wsród duchownych.
Kardynal na cenzurowanym
Nikt nie mógl przypuszczac, ze zeznania 20-letniego studenta w bostonskim
sadzie doprowadza do wybuchu najwiekszego w historii amerykanskiego Kosciola
katolickiego skandalu na tle pedofilii wsród ksiezy. Zwlaszcza ze zeznania te
nie mialy szczególnie drastycznego charakteru. Student zeznal, ze dziesiec
lat temu ksiadz Geoghan podszedl do niego na plywalni i zaproponowal mu nauke
nurkowania. W czasie tej "nauki" ksiadz wsadzil chlopcu reke pod kapielówki i
scisnal mu posladki. To wszystko.
Wkrótce wyszlo jednak na jaw, ze chlopiec byl jedna z wielu ofiar
pedofilskich sklonnosci Geoghana. Lacznie, jak ustalil sad, bylo ich co
najmniej 130 - chlopców z biednych rodzin i przewaznie opuszczonych przez
ojców. Geoghan otaczal ich "ojcowska opieka" i molestowal. Wielu zgwalcil.
Prawie 120 z nich zlozylo juz przeciwko Geoghanowi pozwy sadowe. Pierwszy
proces doprowadzil do skazania go na dziesiec lat. Dwa kolejne odbeda sie
wkrótce.
66-letni Geoghan, który od 1996 roku jest na emeryturze, a od trzech lat nie
nosi sutanny, nie odezwal sie podczas procesu ani slowem. Pedofilskie
praktyki ksiedza, które trwaly ponad czterdziesci lat, mialy pozostac
tajemnica znana tylko nielicznym. Jak w ogromnej wiekszosci tego rodzaju
przypadków. Ale sprawa zajeli sie dziennikarze. Dowiedziawszy sie, ze sad
dysponuje w sprawie Geoghana obszerna dokumentacja przekazana przez
archidiecezje, zazadali jej ujawnienia. Poczatkowo archidiecezja odmawiala.
Jednak sad zgodzil sie na odtajnienie dokumentów i 6 stycznia wybuchla bomba.
Tego dnia na lamach "Boston Globe" ukazal sie calostronicowy artykul, w
którym ujawniono, ze archidiecezja po cichu wyplacila 10 milionów dolarów
odszkodowan okolo 50 ofiarom Geoghana. Pod warunkiem, ze zachowaja milczenie.
Dwumilionowa spolecznosc wiernych bostonskiej archidiecezji jeszcze bardziej
jednak zbulwersowala wiadomosc, ze jej zwierzchnik, kardynal Bernard Law,
wiedzial o pedofilskich sklonnosciach Geoghana. Law przyjechal do Bostonu w
1984 roku i juz wtedy dostal od pewnej kobiety list, w którym oskarzala ona
Geoghana o molestowanie jej kuzyna. Law odpisal jej nastepujaco: "Sprawa
pania niepokojaca jest badana i beda w niej podjete stosowne decyzje
pasterskie". Owe "decyzje" polegaly na tym, ze Geoghan zostal przeniesiony z
parafii sw. Brendana do parafii sw. Julii, gdzie nadal polowal na mlodych
chlopców. Poprzedni zwierzchnik archidiecezji, kardynal Humberto Madeiros,
jeszcze w 1980 roku nakazal, by Geoghan poddal sie terapii psychiatrycznej, i
parafia sw. Brendana w Dochester byla juz któras z kolei, gdzie przeniesiono
go, aby uniknac skandalu. Kardynal Law jeszcze kilkakrotnie przenosil
Geoghana z parafii do parafii, nie odsuwajac go jednak od pracy wsród
wiernych. Dopiero w 1995 roku, po postawieniu przez lekarzy kategorycznej
diagnozy, ze Geoghan nie powinien miec, bez nadzoru, bezposrednich kontaktów
z mlodymi mezczyznami, Law kazal umiescic go w osrodku leczniczym. Ale
jednoczesnie kardynal robil wszystko, zeby Geoghan nie stanal przed sadem.
Grozacym procesami ofiarom archidiecezja wyplacala, w zamian za milczenie,
sowite odszkodowania, a gdy fala oskarzen przybrala na sile, Law udal sie w
1998 r. do Watykanu i szybko doprowadzil do pozbawienia Geoghana sutanny.
Gdy na poczatku ubieglego roku rozpoczely sie przygotowania do procesu o
molestowanie przez Geoghana 10-letniego chlopca i prasa zaczela zadawac
pytania, czy Law wiedzial o jego zboczeniu, kardynal twardo zaprzeczal.
Jeszcze ubieglego lata Law zapewnial na lamach diecezjalnej gazety,
ze "nigdy" nie ukrywal Geoghana przed wymiarem sprawiedliwosci i niczego nie
próbowal zatuszowac. Dopiero pod ciezarem dowodów, które odtajnil sad, Law
przyznal, ze wiedzial o pedofilii Geoghana. Swe postepowanie tlumaczyl wiara,
ze pedofilie mozna wyleczyc, stosujac odpowiednia terapie i rehabilitacje.
Jak sniezna kula
Sprawa Geoghana uruchomila lawine. Pod naciskiem opinii publicznej Law,
którego twarz znalazla sie 4 lutego na okladce "Newsweeka", zgodzil sie
przekazac prokuraturze liste z nazwiskami 90 ksiezy podejrzewanych o
molestowanie nieletnich w ciagu ostatnich czterdziestu lat. Kardynal oglosil
tez o zawieszeniu 10 z tych ksiezy w pracy duszpasterskiej. Bostonski
prokurator generalny Thomas Reilly zazadal jednak ujawnienia równiez nazwisk
ofiar ksiezy pedofilów, zarzucajac archidiecezji, ze usiluje utrudnic wladzom
prowadzenie sledztwa. Law poczatkowo odmawial, twierdzac, ze porozumienia
zawarte miedzy adwokatami ofiar a archidiecezja o wyplacie odszkodowan
uniemozliwiaja ujawnienie nazwisk. Ale wiadomosc o tym, ze archidiecezja
kupila sobie milczenie molestowanych przez ksiezy chlopców i ich rodzin, tak
zbulwersowala opinie publiczna, iz kardynal ostatecznie zgodzil sie na
przekazanie prokuraturze nazwisk i adresów ofiar.
Pod znakiem zapytania stoi nie tylko przyszlosc kardynala Lawa, wplywowego
czlonka Watykanskiej Kongregacji Biskupów, którego ustapienia, jak wykazuja
sondaze, domaga sie teraz prawie polowa wiernych bostonskiej archidiecezji.
Pod pregierzem znalazl sie równiez filadelfijski kardynal Anthony Bevilacqua,
który w reakcji na skandal w Bostonie oglosil 28 lutego, ze w jego
archidiecezji odnaleziono dowody swiadczace o dopuszczeniu sie przez 35
ksiezy aktów molestowania wobec okolo 50 dzieci. Bevilacqua zapewnil, ze
wewnetrzne przepisy zabraniaja takim ksiezom sprawowania funkcji
duszpasterskich wsród wiernych. Ale nadal nie wiadomo, czy o czynach
któregokolwiek z ksiezy pedofilów archidiecezja powiadomila wladze cywilne.
Na Bevilacque sypia sie teraz oskarzenia podobne do tych, jakie spadly na
Lawa. Zazadano tez od niego ujawnienia nazwisk ksiezy pedofilów i ich ofiar.
Niemal codziennie amerykanskie media donosza o krokach podejmowanych przez
biskupów. W archidiecezji Los Angeles wiernych powiadomiono o odsunieciu od
pracy duszpasterskiej 12 ksiezy posadzanych o pedofilie. Z kolei diecezja
Manchester w stanie New Hampshire przekazala prokuraturze nazwiska 14 ksiezy
oskarzanych o molestowanie nieletnich w okresie od 1963 do 1987 roku. Na
odmienne rozwiazanie zdecydowala sie diecezja stanu Maine, co w obszernym
artykule opisal 5 marca "The New York Times". Diecezja ta nakazala dwóm
ksiezom, którzy dopuscili sie ponad 20 lat temu molestowania chlopców, aby
wyznali swoje winy. Do parafian bedzie nalezala decyzja, czy ksieza pozostana
proboszczami, czy tez zostana usunieci.
Ksieza to nie wyjatek
W solidnie udokumentowanej ksiazce "Pedophiles and Priests" ("Pedofile i
ksieza"), która ukazala sie nakladem Oxford University Press w 1996 r. i
stanowi bodaj najobszerniejsze studium tego problemu, Philip Jenkins nie
zgadza sie z twierdzeniami wielu ekspertów, ze