blazare
07.08.06, 16:51
Krytycy Izraela w swoich ocenach nazbyt często koncentrują się na estetyce,
zamiast na etyce.
Trudno zapomnieć sceny pokazywane przez niemal wszystkie media: pracownicy
libańskiego Czerwonego Krzyża wyciągają z gruzów bloku w Kanie zwłoki małych
dzieci. Trudno odegnać od siebie obraz systematycznie niszczonego nalotami
państwa. W takich sytuacjach aż cisną się na usta słowa potępienia agresywnej
polityki Izraela, powtarzane zresztą przez polityków, publicystów, a nawet
duchownych w ostatnich dniach aż nazbyt często.
Tyle że słowa te, choć odwołują się do poczucia moralności […] i przypisują
sobie głębokie humanitarne znaczenie, z myśleniem moralnym niewiele mają
wspólnego. Krytycy Izraela zbyt często pozostają na powierzchni zjawisk,
koncentrując się na estetyce, zamiast na etyce.
Nikt nie ma wątpliwości, że wojna jest rzeczą straszną. W jej trakcie giną
ludzie, także dzieci; inni tracą domy, rodziny, dobytek. To stwierdzenia
zupełnie oczywiste, ale równie oczywiste jest to, że niekiedy wojna jest
konieczna po to, by bronić prawa do istnienia narodów i państw. Stąd
potępianie wojny tylko dlatego, że w jej trakcie mnoży się cierpienie - nie ma
nic wspólnego z moralnością chrześcijańską. Jest moralizatorstwem, a nie
rzeczywistą refleksją moralną.
Trudno nie dostrzec, że celem organizacji terrorystycznych jest likwidacja
państwowości izraelskiej i wymordowanie lub uczynienie nieznośnym życia
Izraelczyków.
Nieustanne ubolewanie nad tym, że Izrael ma większą siłę militarną, nie
pozwala dostrzec, że to nie on rozpoczął tę wojnę i to nie on ma w rękach
narzędzia pozwalające ją zakończyć.
Dlaczego zatem te fundamentalne etyczne zasady z takim trudem przedostają się
do dyskursu publicznego? Dlaczego miejsce klasycznej i sprawdzonej przez wieki
teorii wojny sprawiedliwej zajmuje coraz częściej praktyczny, przymusowy
pacyfizm, odbierający narodom prawo do obrony własnego bytu?
Wydaje się, że powody są przynajmniej dwa. Po pierwsze, dojmujący antysemityzm
(czy antyizraelskość) sporej części europejskich elit; po drugie jednak,
stopniowe zastępowanie kultury słowa, która pozwala na moralne myślenie,
kulturą obrazka, która pozwala wyłącznie na "moralne oburzenie".
l: www.forum-znak.org.pl/index.php?t=przeglad&id=2902
Nehemiasz