blazare
01.09.06, 19:54
Wchodzę na polskie forum. Piszę o polskim nacjonalizmie, czarnych kartach
polskiej historii, polskim syndromie niewinności.. Momentalnie zostaję
zwyzywany od antypolaków, żydków, prowokatorów, lewaków, michnikoidów...
Wchodzę na izraelskie forum jako goj. Polski goj, żeby było śmieszniej. Pełna
kultura, lekkie zdziwienie, farmazonki o fascynazji żydowską kulturą. Jestem
traktowany przyjaźnie, ale pozostawiony samemu sobie na uboczu. Jak gdyby
nigdy nic wchodzę brudnymi buciorami w zakazany rejon polityki. Krytykuję
syjonizm i politykę Izraela. Słyszę: "Ty polski antysemito, ty polski
neonazisto, twoi rodacy pomagali hitlerowi, w twoim kraju panuje antysemityzm
bez Żydów"...
Odczekuję, aż się wyszczekają. I nawiązuję z nimi koszerną polemikę po
hebrajsku. Zapada głucha cisza. Nikt się nie odzywa. Mija kilka minut, do
czasu ukazania się komentarza: "POWINIENEŚ SIĘ LECZYĆ!"
Nehemiasz