Gość: Gosia IP: *.a2000.nl 09.03.03, 15:58 Najwyzsza pora na wolne panstwo KURDYSTAN!!!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: zbig Dlaczego Kurdowie nie chcą wojny? IP: 213.227.80.* 11.03.03, 11:59 Jakiś tydzień temu w Arbil 100 tysięcy Kurdów irackich ( z łącznej liczby 4 mln, tzn. co 40-ty; w Polsce odpowiadałoby to 1- milionowej manifestacji) manifestowało p-ko wojnie. Dlaczego? Bo boją się Busha i Turków bardziej niż Husajna, który sprowadził na nich nieporównanie mniejsze nieszczęścia, niż mogą się oni tego spodziewać w wyniku tej wojny. Okazuje się, że dla dzieci i kobiet zarówno Kurdystanu irackiego jak i właściwego Iraku Bush zdaje się im być o wiele groźniejszy od tego zbrodniarza Husajna. W wyniku sankcji nałożonych na Irak na wniosek poprzedniego Busha z głodu i chorób (bo zabroniono im np. importu jednorazowych strzykawek itp.) zginęło w Iraku ponad 1 milion ludzi (w tym połowa to dzieci), z czego ok.140 tysięcy samych Kurdów. Z powyższego artykuły wynika, że Husajn wymordował nie więcej niż 10% tej liczby w całej swojej niesławnej "karierze" zbrodniarza przeciw ludzkości. Zastanówmy się zatem raczej przez chwilę, co może w chwili obecnej jeszcze uczynić Rada Bezpieczeństwa i CAŁE ONZ dla 17 milionów dzieci i kobiet Iraku? Niezbędna by tu była zupełnie inna rezolucja ONZ, a następnie bezpośrednie zaangażowanie się w jej wykonanie wszystkich jej członków! Ni mniej ni więcej, ale rezolucja żądająca od USA przesunięcia terminu wojny na czas ewakuacji wszystkich kobiet i dzieci z Iraku. Niech by wtedy Bush spróbował ją zawetować... Jak doniósł "Financial Times" Leszek Miller już w lutym zabiegał u Busha o udział polskich przedsiębiorców w odbudowie Iraku po zgliszczach wojennych. Za to właśnie sprzedał swoje bezwarunkowe poparcie dla planów Busha. USA epatuje niezdecydowanych członków Rady Bezpieczeństwa dokładnie tymi samymi kontraktami. Przypomina to wyścig hien do padliny wciąż jeszcze żywej gazeli, która już jednak padła na kolana. A że gazela ta oznacza lekko licząc 100.000 zabitych (w tym połowa to kobiety i dzieci)? Jaką hienę to może obchodzić? Amerykę? W żadnym razie! Natomiast Polska i owszem (mogłaby przyjąć na czas wojny przynajmniej część uchodźców z Iraku - nie więcej jednak niż 50.000). Ale to trzeba by przecież zorganizować. Kto da pieniądze na zorganizowanie masowej akcji tymczasowego wysiedlenia kobiet i dzieci z Iraku na czas trwania działań wojennych, bo o tym tu mówię? Na pewno nie hieny, czyli nie rządy państw, które chcą tę gazelę jak najszybciej rozszarpać i pożywić się na jej jeszcze ciepłym drgającym ciele. Nie społeczność USA, która jako jedyna na świecie jest w większości za wojną. Ale społeczności pozostałych państw, które są przeciwne wojnie w 75-95% owszem. Początkowo myślałem, że nie uda się przesiedlić nawet połowy kobiet i dzieci do 14 lat (połowa to 9 mln) na te 4 tygodnie wojny dalej niż na pogranicze krajów ościennych Iraku. Ale jesli 200 innych państw również przyjęłoby średnio po 50.000 kobiet i dzieciaków? To już daje 10 mln! To staje się coraz bardziej technicznie wykonalne. Można tym ludziom po prostu zafundować (zgodzę się z tym, że niestety nieco "upiorny") rodzaj 4-tygodniowych wakacji za granicą (można na ten cel zebrać społecznie pieniądze na opłacenie zarówno przejazdu jak i pobytu w ośrodkach wczasowych w wielu miejscowościach kraju). Uważam, że możliwe powinno być przekonanie Hussajna do wypuszczenia kobiet i dzieci Irackich przynajmniej do strefy kontrolowanej na północy przez USA, a następnie umieszczenie ich w obozach dla uchodźców kontrolowanych przez ONZ, z dala od teatru wojny. Ponieważ Hussajn jest wariatem, należy dopuścić możliwość nieobliczalnych działań z jego strony. Nie sposób więc powiedzieć, czy ostatecznie uda się, czy nie, przekonać go do ewakuacji kobiet i dzieci irackich z teatru przewidywanych działań wojennych. Należy po prostu spróbować. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy przypominać ludzi, którzy biernie przyglądali się tragedii zamarzających w wodzie pasażerów Tytanika z pokładu szalup ratunkowych z "bezpiecznej" odległości kilometra lub dwóch. Jakie są argumenty za: 1) Możemy uratować TYSIĄCE kobiet i dzieci 2) Mamy gwarancję, że humanitarna pomoc w 100% trafi tam gdzie trzeba 3) Żywe tarcze uzyskają właściwe cele do osłony przed ewentualnym atakiem z jakiejkolwiek strony, a zarazem znajdą sensowne zajęcie przy dystrybucji żywności i leków w tych obozach. 4) Światowa opinia publiczne i Rada Bezpieczeństwa ONZ nie będą miały więcej argumentów przeciwko wojnie (będzie można spokojnie 'załatwić' Husajna) 5) Duzi chłopcy po obu stronach otrzymają sporych rozmiarów wolne boisko dla wypróbowania wszystkich swoich nowych prosto z taśmy zabawek militarnych. Jakie są argumenty przeciw: 1) Zgadzam się, że największym problemem i największą niewiadomą w całej tej układance jest Husajn. Może się jednak okazać, że wcale nie musi tu być żadną przeszkodą. Może po pierwsze zostać zmuszony do przeprowadzenia takiej akcji, to raz. Wystarczy rezolucja RB ONZ poparta "całą potęgą USA i nie tylko". Po drugie, sam Husajn może i jest wariatem, ale jest przy tym bardzo dobrym graczem. Wiedziałby on doskonale, że akcja taka potrwać by musiała przynajmniej 4-6 tygodni, a to oznaczałoby wygraną w prowadzonej przezeń grze na zwłokę. Zatem, gdyby sam zdawał sobie sprawę z istnienia takiej możliwości, to kto wie, czy sam by jej nie zaproponował. (Może ktoś ma adres e-mail do Husajna? :) Wygrałby przy okazji na tym podwójnie, gdyż zwyczajnie na tej pierwszej akcji mogłoby się nie skończyć. W ciągu tych 6 tygodni opinia światowa do tego stopnia zżyłaby się z niedolą tego narodu, że gdyby Amerykanie w końcu chcieli przeprowadzić swój szturm na tak "oczyszczone" z dalszych przeszkód przedpole, to ludzie by po prostu ich z kolei zjedli żywcem. 2) Udało mi się uzyskać bliższe dane na temat skali problemu: 24.001.816 (wg danych szcyunkowych z lipca 2002) Struktura wiekowa: 0-14 lat : 41.1% (mężczyźni 5.003.755; kobiety 4.849.238) 15-64 lat: 55.9% (mężczyźni 6.794.265; kobiety 6.624.662) 65 years and over: 3% (mężczyźni 341.520; kobiety 388.376) Oznacza to konieczność czasowego przesiedlenia 10 mln dzieci w wieku do 14 lat oraz 7 milionów kobiet w wieku powyżej 14 lat. Byłaby to bezprecedensowa akcja humanitarna w całych dziejach ludzkości. Jednak jej koszt mógłby okazać się nawet dużo niższy niż koszt rozlokowania w tym rejonie 300-tysięcznej armii z pełnym uzbrojeniem. 3) Należy też niestety przyjąć, że przynajmniej połowa tych osób postanowiłaby pozostać na polu walki. Jednakże, w moim odczuciu, społeczność światowa powinna zdobyć sie na ten wysiłek, żeby zagwarantować bezpieczeństwo przynajmniej wszystkim chętnym. Oznacza to nadal konieczność błyskawicznego zorganizowania ewakuacji przynajmniej 8 milionów ludzi do najbliższych stref nie zagrożonych działaniami wojennymi. Wiem z pewnych źródeł, że matki irackie nieustannie pytają tych nielicznych przedstawicieli Zachodu, którzy jeszcze pozostali w Iraku, ze łzami w oczach i desperacją w głosie, dlaczego i za co mają umierać one i ich dzieci? To prawdziwy dramat tych ludzi. Musimy im jakoś pomóc... --------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anty Zbig Re: Dlaczego Kurdowie nie chcą wojny? IP: 64.8.220.* 10.04.03, 20:08 Ile Ty masz lat ? U kogo brales lekcje propagandy ? U Goebelsa czy Urbana ? A moze u irackiego ministra informacji ? Taki stek bzdur jaki zamiesciles na forum pokazuje, ze Ty strasznie nienawidzisz Ameryki i stawiasz sie w szeregu osob wyzej wypisanych. Bush nalozyl sankcje ?! A nie ONZ ?! Pamiec nie domaga czy tez o tej jedna flaszke za duzo wypiles ?! A jesli juz przyznasz, ze to ONZ nalozyl sankcje to jesli Bush ma taki wplyw na ONZ czemu nie kazal Francji, Rosji i Chinom glosowac za rezolucja przeciwko Irakowi tylko bez niej zaczal wojne ? Mozesz mi to wyjasnic cymbale ? Kurdowie manifestowali przeciwko Bushowi w Arbil ?! Nie wiem skad takie wiadomosci bierzesz bo ja widzialem w TV cieszacych sie z amerykanskiej interwencji Kurdow i codziennie czytam o postepach peszmergow popieranych przez US Army. Nie mam czasu komentowac dalszych bzdur. Szkoda czasu dla takiego matola jak Ty ! Gość portalu: zbig napisał(a): ) Jakiś tydzień temu w Arbil 100 tysięcy Kurdów irackich ( z ) łącznej liczby 4 mln, tzn. co 40-ty; w Polsce odpowiadałoby to 1- ) milionowej manifestacji) manifestowało p-ko wojnie. Dlaczego? Bo ) boją się Busha i Turków bardziej niż Husajna, który sprowadził ) na nich nieporównanie mniejsze nieszczęścia, niż mogą się oni ) tego spodziewać w wyniku tej wojny. ) ) ) Okazuje się, że dla dzieci i kobiet zarówno Kurdystanu irackiego ) jak i właściwego Iraku Bush zdaje się im być o wiele groźniejszy ) od tego zbrodniarza Husajna. ) ) W wyniku sankcji nałożonych na Irak na wniosek poprzedniego Busha ) z głodu i chorób (bo zabroniono im np. importu jednorazowych ) strzykawek itp.) zginęło w Iraku ponad 1 milion ludzi (w tym ) połowa to dzieci), z czego ok.140 tysięcy samych Kurdów. Z ) powyższego artykuły wynika, że Husajn wymordował nie więcej niż ) 10% tej liczby w całej swojej niesławnej "karierze" zbrodniarza ) przeciw ludzkości. ) ) Zastanówmy się zatem raczej przez chwilę, co może w chwili ) obecnej jeszcze uczynić Rada Bezpieczeństwa i CAŁE ONZ dla 17 ) milionów dzieci i kobiet Iraku? ) ) Niezbędna by tu była zupełnie inna rezolucja ONZ, a ) następnie bezpośrednie zaangażowanie się w jej wykonanie ) wszystkich jej członków! ) ) Ni mniej ni więcej, ale rezolucja żądająca od USA przesunięcia ) terminu wojny na czas ewakuacji wszystkich kobiet i dzieci z ) Iraku. Niech by wtedy Bush spróbował ją zawetować... ) ) Jak doniósł "Financial Times" Leszek Miller już w lutym zabiegał ) u Busha o udział polskich przedsiębiorców w odbudowie Iraku po ) zgliszczach wojennych. Za to właśnie sprzedał swoje bezwarunkowe ) poparcie dla planów Busha. ) USA epatuje niezdecydowanych członków Rady Bezpieczeństwa ) dokładnie tymi samymi kontraktami. Przypomina to wyścig hien do ) padliny wciąż jeszcze żywej gazeli, która już jednak padła na ) kolana. ) ) A że gazela ta oznacza lekko licząc 100.000 zabitych (w tym ) połowa to kobiety i dzieci)? Jaką hienę to może obchodzić? ) Amerykę? W żadnym razie! Natomiast Polska i owszem (mogłaby ) przyjąć na czas wojny przynajmniej część uchodźców z Iraku - nie ) więcej jednak niż 50.000). ) Ale to trzeba by przecież zorganizować. Kto da pieniądze na ) zorganizowanie masowej akcji tymczasowego wysiedlenia kobiet i ) dzieci z Iraku na czas trwania działań wojennych, bo o tym tu ) mówię? Na pewno nie hieny, czyli nie rządy państw, które chcą tę ) gazelę jak najszybciej rozszarpać i pożywić się na jej jeszcze ) ciepłym drgającym ciele. Nie społeczność USA, która jako jedyna ) na świecie jest w większości za wojną. ) Ale społeczności pozostałych państw, które są przeciwne wojnie ) w 75-95% owszem. ) ) Początkowo myślałem, że nie uda się przesiedlić nawet połowy ) kobiet i dzieci do 14 lat (połowa to 9 mln) na te 4 tygodnie ) wojny dalej niż na pogranicze krajów ościennych Iraku. ) Ale jesli 200 innych państw również przyjęłoby średnio po ) 50.000 kobiet i dzieciaków? To już daje 10 mln! ) To staje się coraz bardziej technicznie wykonalne. Można tym ) ludziom po prostu zafundować (zgodzę się z tym, że niestety ) nieco "upiorny") rodzaj 4-tygodniowych wakacji za granicą (można ) na ten cel zebrać społecznie pieniądze na opłacenie zarówno ) przejazdu jak i pobytu w ośrodkach wczasowych w wielu ) miejscowościach kraju). ) ) Uważam, że możliwe powinno być przekonanie Hussajna do ) wypuszczenia kobiet i dzieci Irackich przynajmniej do strefy ) kontrolowanej na północy przez USA, a następnie umieszczenie ich ) w obozach dla uchodźców kontrolowanych przez ONZ, z dala od ) teatru wojny. ) Ponieważ Hussajn jest wariatem, należy dopuścić możliwość ) nieobliczalnych działań z jego strony. Nie sposób więc ) powiedzieć, czy ostatecznie uda się, czy nie, przekonać go do ) ewakuacji kobiet i dzieci irackich z teatru przewidywanych ) działań wojennych. Należy po prostu spróbować. ) Jeśli tego nie zrobimy, będziemy przypominać ludzi, którzy ) biernie przyglądali się tragedii zamarzających w wodzie ) pasażerów Tytanika z pokładu szalup ratunkowych ) z "bezpiecznej" odległości kilometra lub dwóch. ) ) Jakie są argumenty za: ) ) 1) Możemy uratować TYSIĄCE kobiet i dzieci ) ) 2) Mamy gwarancję, że humanitarna pomoc w 100% trafi tam gdzie ) trzeba ) ) 3) Żywe tarcze uzyskają właściwe cele do osłony ) przed ewentualnym atakiem z jakiejkolwiek strony, a zarazem ) znajdą sensowne ) zajęcie przy dystrybucji żywności i leków w tych obozach. ) ) 4) Światowa opinia publiczne i Rada Bezpieczeństwa ONZ nie będą ) miały więcej argumentów przeciwko wojnie (będzie można ) spokojnie 'załatwić' Husajna) ) ) 5) Duzi chłopcy po obu stronach otrzymają sporych rozmiarów ) wolne boisko dla wypróbowania wszystkich swoich nowych prosto z ) taśmy zabawek militarnych. ) ) Jakie są argumenty przeciw: ) ) 1) Zgadzam się, że największym problemem i największą niewiadomą ) w całej tej układance jest Husajn. Może się jednak okazać, że ) wcale nie musi tu być żadną przeszkodą. Może po pierwsze zostać ) zmuszony do przeprowadzenia takiej akcji, to raz. Wystarczy ) rezolucja RB ONZ poparta "całą potęgą USA i nie tylko". ) Po drugie, sam Husajn może i jest wariatem, ale jest ) przy tym bardzo dobrym graczem. Wiedziałby on doskonale, że ) akcja taka potrwać by musiała przynajmniej 4-6 tygodni, a to ) oznaczałoby wygraną w prowadzonej przezeń grze na zwłokę. ) Zatem, gdyby sam zdawał sobie sprawę z istnienia ) takiej możliwości, to kto wie, czy sam by jej nie zaproponował. ) (Może ktoś ma adres e-mail do Husajna? :) ) Wygrałby przy okazji na tym podwójnie, gdyż ) zwyczajnie na tej pierwszej akcji mogłoby się nie skończyć. W ) ciągu tych 6 tygodni opinia światowa do tego stopnia zżyłaby się ) z niedolą tego narodu, że gdyby Amerykanie w końcu chcieli ) przeprowadzić swój szturm na tak "oczyszczone" z ) dalszych przeszkód przedpole, to ludzie by po prostu ich z kolei ) zjedli żywcem. ) ) 2) Udało mi się uzyskać bliższe dane na temat skali problemu: ) ) 24.001.816 (wg danych szcyunkowych z lipca 2002) ) Struktura wiekowa: ) 0-14 lat : 41.1% (mężczyźni 5.003.755; kobiety 4.849.238) ) 15-64 lat: 55.9% (mężczyźni 6.794.265; kobiety 6.624.662) ) 65 years and over: 3% (mężczyźni 341.520; kobiety 388.376) ) ) Oznacza to konieczność czasowego przesiedlenia 10 mln dzieci w ) wieku do 14 lat oraz 7 milionów kobiet w wieku powyżej 14 lat. ) Byłaby to bezprecedensowa akcja humanitarna w całych dziejach ) ludzkości. ) Jednak jej koszt mógłby okazać się nawet dużo niższy niż koszt ) rozlokowania w tym rejonie 300-tysięcznej armii z pełnym ) uzbrojeniem. ) ) 3) Należy też niestety przyjąć, że przynajmniej połowa tych osób ) postanowiłaby pozostać na polu walki. ) Jednakże, w moim odczuciu, społeczność światowa powinna zdobyć ) sie na ten wysiłek, żeby zag Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Belmi KURDYSTAN!!!!!!!! IP: *.icpnet.pl 11.03.03, 16:54 Największy naród bez własnego państwa, a gdzie prawo narodów do samostanowienia, zapisane w prawie międzynarodowym i statucie ONZ MAją prawo do suwerennego państwa. Odpowiedz Link Zgłoś