jon
07.11.01, 20:11
Do rozpoczecia tego watku sklonila mnie wymiana zdan
pomiedzy Quickly'm i Kingfish'em:
>
>Q: Zyj i daj innym zyc!
>
>K: Quckly, choć i powiedz to dwójce dzieci mojego sąsiada którego ciała
>jeszcze nie znaleziono i jego rodzina nawet nie ma grobu na który kwiaty
>położyć. Jego syn ma 11 lat jego córka 8. A jest takich dzieci tysiące.
Ten obsmarowywany przez wielu swoich przeciwnikow Quickly, wyglosil tutaj
nadzwyczaj trafne sformulowanie: "Zyj i daj innym zyc!". Mam wrazenie, ze dla
niektorych na tym forum rozumienie pojecia wartosci zycia ludzkiego jest bardzo
wybiorcze. Co tam zycie niewinnych afganskich kobiet i dzieci, tak surowo
doswiadczonych przez lata wojen i rezimow - a niech tam umieraja, my jestesmy
daleko stad, co to nas obchodzi, liczy sie tylko powodzenie operacji.
Co innego zycie obywateli Zachodu, jeszcze dlugo bedziemy wspominac ofiary tego
nieludzkiego zamachu na WTC. Szukamy zemsty na Osamie i talibach. Angazujemy
olbrzymie srodki finansowe aby zrealizowac ten cel. Organizujemy liczne
konferencje, debaty, aby odpowiedziec na pytanie - jak walczyc z terroryzmem,
montujemy koalicje antyterrorystyczna w roznych konfiguracjach itd. itp.
Sprowadzmy jednak nasze mysli na ziemie i zadajmy sobie nastepujace pytania:
CZY WALCZAC W OBRONIE NIEWINNYCH LUDZI MUSIMY ZABIJAC INNYCH NIEWINNYCH LUDZI?
CZY ZYCIE KAZDEGO NIEWINNEGO CZLOWIEKA MIERZYMY TA SAMA MIARA ?