Wolter antysemitą ?

06.10.06, 07:36
Wolter :
"Plemie zydowskie okazuje bezlitosną wrogośc wobec wszystkich innych plemion
Jest wiecznie pożądliwe cudzych dóbr , pełzające w nieszczęsciu a zuchwlałe
w szczęściu . Gdyby Bóg zydowski wysłuchał modlitw sego ludu , to na ziemii
zostaliby sami Zydzi , bo ich prosby o zagłądę wrogów sa równoznaczne z
błąganiem o wyniszczenie całej reszty gatunku ludzkiego"
    • kropka Re: Wolter antysemitą ? 06.10.06, 12:09
      jasne, że Wolter był antysemitą. Wiadomo o tym od czasów Woltera. Jest o tym
      mowa w każdym opracowaniu twórczości Woltera. Ameryki nie odkrywaj, bo to bez
      sensu.


      • absztyfikant Re: Wolter antysemitą ? 06.10.06, 12:12
        Podobnie Marks:)
    • z_daleka Re: Wolter antysemitą ? 06.10.06, 12:34
      Jak sadzisz remekk...przytoczony przez ciebie cytat bardziej kompromituje
      zydowskie plemie, czy Woltera?
    • i-love-2-bike Re: Wolter antysemitą ? 06.10.06, 16:55
      byli juz tacy zdziebko przed Voltairem,ktorzy powinni w mamrze austriackim
      siedziec za smialosc slow i krytyke wybrancow,ale im sie kurna chata udalo
      uniknac sprawiedliwosci:)

      Cyceron /właśc. Marcus Tullius Cicero/ (106-43 p.J.Ch. - p.n.e.), rzymski mąż
      stanu, wybitny mówca, pisarz i filozof: "Żydzi to siła ciemna i odpychająca.
      Wiadomo jacy są liczni, jak solidarni i jaką w swej spójności rozporządzają
      siłą. To naród łotrów i oszustów."

      Tacyt (ok.55-120 n.e.): "Prawa żydowskie stoją w sprzeczności do praw
      wszystkich innych narodów. Pogardzanym jest u nich wszystko, co dla nas jest
      święte i odwrotnie: miłe jest wszystko, co w nas obrzydzenie wzbudza. Żyją
      ściśle zespoleni, wspierając się nawzajem, nienawidząc natomiast obcych i
      rozkładając ich."


      Diodor (30 p.n.e.-20 n.e.): "Już doradcy i przyjaciele króla Antiocha (242-187
      przed Chryst.) radzili królowi, by wytępił naród żydowski do szczętu, gdyż
      żydzi, jako jedyny naród na świecie, opierali się wszelkiemu zmieszaniu się z
      innymi narodami. Uważali wszelkie inne narody za wrogów swoich i przenosili
      nienawiść tą, jako dziedzictwo na dalsze pokolenia. Księgi ich święte, zawierają
      wrogie dla całej ludzkości i niesprawiedliwe przepisy."
    • banme1 Re: Wolter i anty papista 06.10.06, 17:41
    • negevmc Zapewne był o czy świadczą dobitnie te słowa: 06.10.06, 22:09
      Miłością wiedzion, przychodzę do was ze słowem. Słuchajcie! Wieszaliśmy was
      przez stulecia z psami i jako psy. Wyrywaliśmy wam zęby. Chciwość nasza (i
      wasza) nie znała granic. Ścigano was, szczuto, dzień i noc bez miary i litości.
      Jednego dnia wypędzono z miasta i kraju, aby zagarnąć wasze majątki, nazajutrz,
      gdy kiesa była pusta, zawracano was z drogi. A wyście wracali! Za prawo
      oddychania powietrzem w tej kloace wybieraliśmy od was, szczury, - haracz.
      Bywało gorzej. Tu i ówdzie, o każdej porze, dla błahych powodów i bez powodu
      płonęliście na stosach, jak suche drewna. Tu i ówdzie wycinano was w pień.
      Widzicie, że nie przeczę — raczej twierdzę, że chrześcijaństwo przyniosło Bogu
      ofiary w ludziach. I cała różnica między nami była ta, że nasi kapłani,
      zachowując nabożne pozory, smażyli was na wolnym ogniu rękoma świeckich
      pachołów, zaś kapłani wasi czynili niegdyś to samo — własnoręcznie. Byliście w
      Palestynie wybranym ludem okrucieństwa i fanatyzmu. Byliśmy wam podobni... w
      Europie. Przyjaciele, puśćmy wszystkie okropności w niepamięć...
    • negevmc ach ci Rzymianie 06.10.06, 23:06
      Cycero, Tacyt... żydowskie zwyczaje im się nie podobały monoteizm, zwyczaj
      cotygodniowego wypoczynku, obrzezanie mieli w wielkiej pogardzie.
      Sprawieliwemu Tacytowi żydowska wrogość do Rzymian a wcześniej Greków (obydwa
      te ludy przez setki lat okupowały ziemie zamieszkałe przez nipokornych Żydów co
      rusz wzniecjących jakieś powstania) nie w smak była.
      Jako obiektywny historyk, prawy ów mąż opisał jak rzymscy legioniści wyznający
      przecież te same co on, tak różne od żydwoskich ideały rozprawili się z
      żydwoskimi powstańcami ok roku 70 n.e.
      Tytus przyprowadził 80000 wojska; czy Żydzi mieli więcej jak 80000 właściwych
      wojowników, trudno tego dowieść. To tylko pewne, że bronili się oni ze
      zdumiewającym męstwem. Tytus o mało się nie dostał do niewoli; ocalenie
      zawdzięczał on wtedy szybkości swego konia i poświęceniu swojej świty; jak
      tygrysy z klatki wypuszczone, rzucali się Żydzi na żołnierzy rzymskich.
      Oblężeni ciągle robili wycieczki i wystawili 340 machin do rzucania kamieni i
      pocisków na nieprzyjaciela. Pewnego razu Żydzi zburzyli rzymskie machiny
      oblężnicze, rozproszyli jeden legion i tylko jazda ocaliła Rzymian od większej
      jeszcze klęski. Po straszliwej walce zdobył Tytus najpierw przedmieście
      Bezethę, potem zaczęło się oblężenie warowni Antonia. Kilkakrotnie Tytus wzywał
      Żydów do poddania się, przyrzekał, że łagodnie z nimi sobie postąpi, lecz
      zawsze jednakową od nich odbierał odpowiedź, że wolą zginąć niż znosić jarzmo
      rzymskie. W końcu Tytus postanowił opasać całe miasto murem oblężniczym i
      głodem zmusić je do poddania się. Mur ten, długi na 39 stadiów, wzniesiono w
      przeciągu trzech dni z kamieni zburzonego przedmieścia. Między oblężonymi
      srożył się głód, choroby i działy się straszne sceny rozpaczy. 115000 trupów
      wyprowadzono za bramy w przeciągu półtrzecia miesiąca. W końcu wyrzucano
      umarłych już tylko za wały lub składano w domach i takowe zamykano. Pomimo to w
      Świątyni codziennie zwykłe ofiary składano i kapłan trąbą z wieży wygłaszał
      początek i koniec szabatu. Z murów Jerozolimy widać było krzyże w obozie
      rzymskim, na których Tytus kazał rozpinać jeńców żydowskich. Codziennie po 500
      Żydów w ten sposób wymordowywali Rzymianie; zabrakło nawet miejsca na stawianie
      krzyżów. Wielu między oblężonymi wpadło w obłąkanie. Kiedy pewnego razu straże
      ze znużenia zasnęły, Rzymianie zajęli warownię Antonia, tylko rozpaczliwym
      wysileniem zdołali Żydzi obronić górę Świątyni. Razem z Antonią dolne miasto
      dostało się w moc zwycięzców; Żydzi posiadali już tylko Syjon czyli górne
      miasto i Świątynię.
      Zbliżało się ostateczne rozwiązanie. Nawet Tacyt (Hist. V, 13) wspomina o
      rzeczach nadzwyczajnych, jakie się wówczas działy. "Nagle, powiada on,
      otworzyły się drzwi Świątyni i usłyszano głos, potężniejszy od głosu
      ludzkiego: «bogowie wychodzą»; jednocześnie dostrzeżono wielkie poruszenie
      wychodzących (audita major humana vox, excedere deos; simul ingens motus
      excedentium), niektórzy stąd groźne wyprowadzali przepowiednie; inni, których
      było daleko więcej, utrzymywali, że w starodawnych księgach kapłańskich jest
      zapisane, iż wówczas właśnie Wschód zakwitnie i że do Judei przejdzie panowanie
      nad światem". Po długich, ciężkich walkach żołnierze rzymscy zdobyli pierwszy
      mur Świątyni. Powiadano, że Tytus chciał ją ocalić. Lecz tylko przez zburzenie
      Świątyni można było złamać serce ludu żydowskiego, i na radzie wojennej
      postanowiono wszystko ogniem zniszczyć. Wyraźnie o tym mówi ustęp z Tacyta,
      odnaleziony w pismach retora gallskiego Sulpicjusza Sewera (około 420
      r.): "Tytus zwołał radę wojenną dla obmyślenia, czy należy burzyć Świątynię.
      Jedni sądzili, że nie godzi się burzyć wielkiej tej i najsłynniejszej Świątyni
      i że jej zachowanie będzie świadectwem wspaniałomyślności rzymskiej, inni zaś a
      z nimi Tytus utrzymywali, że trzeba zburzyć Świątynię, aby zupełnie zaginęła
      religia Żydów i Chrześcijan. Gdyż obie te religie, jakkolwiek sobie przeciwne,
      z jednego źródła wypływają, Chrześcijanie bowiem pochodzą od Żydów, a po
      wyrwaniu korzeni runąć także pień musi". Jeden z żołnierzy rzymskich, stanąwszy
      na barkach towarzysza, przez tak zwaną Złotą bramę rzucił gorejącą pochodnię do
      budynku, przytykającego do Świątyni. Wyschnięte drzewo cedrowe wybuchło
      płomieniem, który wkrótce ogarnął także Świątynię; z trzaskiem ognia i z
      okrzykami szturmującego wojska łączył się jęk umierających i żałosne głosy
      kapłanów, którzy śpiewali pieśni za umarłych i szeptali przekleństwa przeciwko
      Tytusowi; wielu pozwalało się już zabijać bez oporu, 6000 zadusiło się w ogniu,
      Symon i Jan z Giskali przedarli się na Syjon; Tytus chciał zobaczyć wnętrze
      Świątyni, lecz gęsty dym zmusił go do cofnięcia się.
      Lecz nie opuściło jeszcze obrońców Jerozolimy ich męstwo rozpaczliwe. Tytus
      kazał im powiedzieć, że jak miłościwy ojciec postąpi z pozostałymi, ponieważ
      niepoprawni już karę zasłużoną ponieśli. "Łaski, odpowiedzieli Żydzi, nie
      możemy od ciebie przyjąć, gdyż zaprzysięgliśmy, że tego nie uczynimy; pozwól
      nam wszakże pójść na pustynię z żonami i dziećmi a wtedy miasto ci wydamy".
      Uniesiony gniewem Tytus zawołał wówczas: "Niech więc nikt z was już nie liczy
      na przebaczenie; brońcie się, jak możecie, ja bowiem postępować odtąd będę
      wedle obyczaju wojennego". I znowu żołnierze wznosili szańce, podczas kiedy
      pożar srożył się w mieście; w końcu machiny wojenne zrobiły wyłom w murach
      Syjonu. Symon i Jan z Giskali nie potrafili się przebić przez nieprzyjaciela.
      Wtedy rozproszyli się obrońcy, niektórzy ukryli się w kanałach i wodociągach.
      Dalszego oporu już zaniechano; Rzymianie zatknęli swoje sztandary na wieżach i
      zaśpiewali pieśń zwycięstwa. Spotkanych na ulicy Żydów zabijali żołnierze
      rzymscy, domy wraz z ich mieszkańcami podpalali. Rzeź trwała do wieczora lecz
      ogień srożył się przez noc całą. "8 miesiąca Gordiaeos, powiada Flawiusz Józef,
      wzeszło słońce nad dymiącymi się ruinami Jerozolimy, miasta, które by zazdrość
      budzić mogło, gdyby tyle dni szczęśliwych od swego założenia liczyło, ile nędzy
      i cierpień zniosło podczas ostatniego oblężenia". W zadumę pogrążony Tytus na
      widok olbrzymich obwarowań, miał powiedzieć: "Dokazały tego nie legiony moje
      ani machiny wojenne!".
      Z pozostałą ludnością zwycięzca okrutnie sobie postąpił; żołnierze mordowali
      chorych i słabowitych; przywódców rokoszu wytracono, najpiękniejszych
      młodzieńców wybrano do pochodu tryumfalnego, innych wyprawiono do łomni
      kamiennych do Egiptu albo podarowano rozmaitym prowincjom, gdzie w bojach
      gladiatorskich wyginąć mieli. Następnych dni wymarło jeszcze z głodu 11000
      Żydów, gdyż jedni z nich żadnego pożywienia nie posiadali, inni zaś pożywienia
      przyjmować nie chcieli. Znaleziono tu taką masę złota, że cena tego metalu w
      Syrii o połowę się zmniejszyła. Wszystkie majętności w kraju rozprzedano i
      Żydzi musieli odtąd Jowiszowi Kapitolijskiemu opłacać podatek, jaki przedtem do
      Świątyni swojej składali. Jan i Symon ukryli się w kanałach miejskich lecz głód
      zmusił ich wyjść stamtąd. Obaj, z powrozem na szyi, postępowali potem przed
      wozem tryumfalnym zwycięzcy. Symon został stracony a Jan z Giskali skazany na
      dożywotnie więzienie. Dotąd jeszcze stoi w Rzymie łuk tryumfalny Tytusa z
      wyobrażeniem świecznika siedmioramiennego, ozdób kapłańskich i stołu złotego. W
      dwóch następnych latach Żydzi utracili ostatnie warownie swoje, Masadę,
      Machaerus i Herodium. Masadę po niesłychanych wysileniach Rzymianie dopiero
      głodem zdobyli. Za poradą Eleazara mężowie najpierw pozabijali tu żony swoje i
      dzieci a potem sami sobie życie odebrali. Jeżeli Palestyna liczyła około trzech
      milionów ludności, to nic w tym nieprawdopodobnego, że podczas ostatniej wojny
      1300000 ludzi wyginęło. Jeńców nabrano tyle, że za bezcen ich sprzedawano.

      Tak oto postępował z wrogami (zresztą nie tylko żydowskimi) Wieli Rzym,
      ojczyzna Tacyta, źródło wyznawanych i chwalonych przez
      • negevmc ach ci Rzymianie - jedno zdanie na koniec 06.10.06, 23:07
        Tak oto postępował z wrogami (zresztą nie tylko żydowskimi) Wieli Rzym,
        ojczyzna Tacyta, źródło wyznawanych i chwalonych przez niego wartości.
        Zaiste, jeśli ktoś taki krytykuje inne ludy i zwyczje, doprawdy honor trzeba mu
        oddać.


    • josifek Napoeon tez byl abtysemita 06.10.06, 23:08
      albo to mozna raczej niechecia do Zydow nazwac, ale jedna zapewnil Zydom rowne
      prawa we wszystkich krajach ,gdzie mogl kodeks zmienic.
      a tak pozatym Volterie sie z Zydow nabija( wystarczy Candida przeczytac) ,
      antysemita nie jest...
Pełna wersja