Dodaj do ulubionych

Początek końca Ameryki

20.10.06, 13:59
Symptomatyczny apel Keith'a Olbermann'a w kontekście Military Commissions Act

-------
These things you have done, Mr. Bush, they would be “the beginning of the end
of America.”

And did it even occur to you once, sir — somewhere in amidst those eight
separate, gruesome, intentional, terroristic invocations of the horrors of
9/11
Obserwuj wątek
    • j-k W roku 1 9 0 0 pewien filozof francuski... 20.10.06, 14:14
      takie oto rzekl byl slowa:

      - Zachod znajduje sie w okresie rozpadu...
      Ale jakze przyjemny zapach przy tym wydziela :)))


      Po ponad 100 latach z przyjemnoscia te sentencje powtarzam :)))
      • yann17 Re: W roku 1 9 0 0 pewien filozof francuski... 20.10.06, 14:45
        j-k twoje sposoby wypaczania sensu postów stają sie powoli nudne
        ( przeczytałeś , coś poza tytułem ).

        Tym razem tomnie filozof francuski , a znany amerykanski komentator polityczny
        ( kontrowersyjny co prawda, i przeciwny administracji Busha , ale tez uznany).

        Nie wieści on końca Ameryki w obecnym kształcie gospodarczym , społecznym itp.
        chodzi o coś znacznie wazniejszego i tym tropem musisz j-k podążać.
        • j-k gdzie ten koniec? 20.10.06, 14:56
          yann17 napisał:

          > j-k twoje sposoby wypaczania sensu postów stają sie powoli nudne
          > ( przeczytałeś , coś poza tytułem ).

          1. Moim marzeniem zaprawde jest, by na moje nudne posty nie odpowiadano,
          a jedynie przyjmowano je do akceptujacej wiadomosci :)))

          2. na nudne i wielokrotnie powtarzane hiobowe wiadomosci co do losu USA i
          Izraela (bedace w gruncie rzeczy najczesciej bezsilnymi docinkami) odpowiadam
          rownie nudnymi i kasliwymi uwagami... To chyba logiczne, co???

          3. A co do meritum:
          Zlitowalem sie i przeczytalem caly ten tekst...

          Stek kasliwych uwag politycznego przeciwnika Busha...

          gdzie tu ten koniec Ameryki?
          • wujekjurek Re: gdzie ten koniec? 20.10.06, 15:18
            j-k napisał:

            > gdzie tu ten koniec Ameryki?

            Jak to gdzie? Nie widzisz? Chruszczow już ponad 40 lat temu to zauważył.
            • j-k by the way... 20.10.06, 15:22
              wujekjurek napisał:
              > Jak to gdzie? Nie widzisz? Chruszczow już ponad 40 lat temu to zauważył.

              Wiem... on bystry facet byl...:)

              Szkoda tylko, ze nie przewidzial rozpadu wlasnego kraju, ZSRR...
              Gdyby to przewidzial, to nie przekazalby Krymu (a w 1954 - to bylo)
              z Federacji Rosyjskiej Ukrainie...
              Krym Ukrainski nigdy przeciez nie byl...


          • yann17 Re: gdzie ten koniec? 20.10.06, 15:37
            nie napisałem, że twoje posty są nudne, lecz ,że nudnym staje sie wypaczanie
            przez Ciebie sensu wpisów twoich adwersarz. Przyjmowanie do akceptującej
            wiadomości jest antytezą dyskusji i wywodzi sie wprost z praktyk stosowanych
            przez instruktorów WUML ( co jotka ? )

            Co do meritum, to albo faktycznie nie przeczytałes artykułu albo walisz tzw.
            głupa. Teza artykułu nie ma nic wspólnego z tym co głosił cyt. przez ciebie
            filozof francuski i później Chruszczow.

            PS: zdaje się, że to co napisał Olbermann pod adresem administracji Busha
            ( ten "stek kąśliwych" - co nie znaczy nieprawdziwych uwag ) powoli zaczyna
            docierać do świadomości większości Amerykanów ( no może poza felusiakiem)
            • j-k Re: gdzie ten koniec? 20.10.06, 15:44
              yann17 napisał:

              > że nudnym staje sie wypaczanie przez Ciebie sensu wpisów twoich adwersarz.

              - zrozumialem Cie dobrze. Moze to i dla Ciebie nudne (w takim razie nie czytaj)
              Wypaczanie bzdurnych tekstow nie jest jednakze zabronione przez Netetykiete.
              To skuteczniejsze, niz polemika wprost z glupota... (to uwaga nie do Ciebie,
              lecz do Chaziaja np...)

              Przyjmowanie do akceptującej wiadomości jest antytezą dyskusji i wywodzi sie
              wprost z praktyk stosowanych przez instruktorów WUML ( co jotka ? )

              - i co w zwiazku z tym?


              >> PS: zdaje się, że to co napisał Olbermann pod adresem administracji Busha
              ( ten "stek kąśliwych" - co nie znaczy nieprawdziwych uwag ) powoli zaczyna
              > docierać do świadomości większości Amerykanów

              - nie sadze... polemizowalem tu z ze Zbalansowanym, ktory pisze w Twoim duchu...
              Ide o zaklad, ze kampania wyborcza 2008 bedzie ostra, gdy chodzi o wladze,
              ale w sumie nic w polityce amerykanskiej nie zmieni...
              demokraci, po obrzuceniu blotem republikanow beda ich polityke kontynuowac...
              gdyz interesy USA sie nie zmienia...:)))
              • yann17 Re: gdzie ten koniec? 20.10.06, 17:45
                j-k napisał

                Ide o zaklad, ze kampania wyborcza 2008 bedzie ostra, gdy chodzi o wladze,
                > ale w sumie nic w polityce amerykanskiej nie zmieni...
                > demokraci, po obrzuceniu blotem republikanow beda ich polityke kontynuowac...
                > gdyz interesy USA sie nie zmienia...:)))
                -------------------------------
                nie musisz się zakładać, to akurat wie każdy, nawet początkujący politiker

                Interes Amerykanów zmieniłby się diamertalnie gdyby w poniedziałek rano okazało
                się , że w Palestynie są tylko sami Arabowie, a ostatni Żyd dopływał by do
                Ameryki ( bez żadnych roszczeń rzecz jasna)
                • j-k Re: gdzie ten koniec? 20.10.06, 18:52
                  yann17 napisał:
                  > nie musisz się zakładać, to akurat wie każdy, nawet początkujący politiker

                  swietnie.
                  na calej linii przyznales mi wiec racje (pisze to bez zlosliwej satysfakcji)

                  o co wiec wlasciwie chodzi?

                  odczuwasz potrzebe uzalenia sie nad "realnym Swiatem"

                  badz dobrej mysli. ta potrzeba zazwyczaj maleje z wiekiem :)
                  • yann17 Re: gdzie ten koniec? 20.10.06, 18:57
                    myślisz, że ewentualna zmiana władzy nie zmieni wizerunku USA na świecie i czy
                    motorem napędowym działań administracji będzie tzw. wojna z terrorem ???
                    • j-k tak dokladnie mysle... 20.10.06, 19:24
                      Wybory 2008 beda OSTRA przepychanka o wladze...

                      Realnie nie zmienia nic, obojetne kto wygra, gdyz realia swiatowe sa dosc
                      stabilne (czy "niestabilne w sposob stabilny" - jak wolisz).

                      Dopiero nastepne wybory 2012 zastana USA i Swiat w nowych uwarunkowaniach.
                      I dopiero wtedy gra bedzie sie toczyc nie tylko o wladze, lecz o POLITYKE.

    • felusiak1 Bzdetownik bzdetuje bzdetnymi bzdetami 20.10.06, 20:47
      Olberman szczerze i z całego sercs nienawidzi Busha i kazdego dnia daje upust
      własnym frustracjom. Po angielsku nazywamy to "daily rants".
      A początek końca Ameryki przypada na dzień kiedy przy barze zabroniono palić ze
      względu na zdrowie.
      PS. Na marginesie, Olbermana nikt nie ogląda poza yannem i jego rodziną?
      • yann17 Re: Bzdetownik bzdetuje bzdetnymi bzdetami 20.10.06, 22:42
        felusiak ! może i nikt go nie czyta, ale obawiam się, że wiekszość obywateli
        USA podobnie myśli. Taki ogląd administracji Buhs nie jest wcale odsobniony.
        • felusiak1 Re: Bzdetownik bzdetuje bzdetnymi bzdetami 21.10.06, 00:36
          A ja obawiam sie, że opanowało cię myslenie zyczeniowe i swoim przypuszczeniom
          nadajesz wartość faktu.
          Olberman jest lewoskrzydłowym a jego poglądy podziela niewielka garstka
          liberalnych aktywistów i niepoinformowana młodzież. On sam czyni wszystko aby
          nie poinformować. Do pewnego stopnia jest jak Air America. Zapewne podzieli jej los.
          Olberman celuje w oskarżaniu o Bóg wie co. Koi to jego potrzebę odreagowania
          emocji. God bless him.
          Czy nie zastanawia cię, że Olberman wyraża obawę o możliwość nadużywania
          Military Commission Act przez przyszłych rządzących?
          Connect the dots, boy. Ci przyszli rządzący nie wystapia do Kongresu o
          anulowanie ustawy. Hillary Clinton nie wystąpi a każdą próbę ograniczenia
          prerogatyw odeprze. Reality, my friend.
      • wujekjurek No właśnie, bądźmy szczerzy. 20.10.06, 23:07
        felusiak1 napisała:

        > A początek końca Ameryki przypada na dzień kiedy przy barze zabroniono palić
        ze
        > względu na zdrowie.

        Zgadzam się z Felusiakiem (mimo, że palenie rzuciłem już daaaawno, miałem wtedy
        14 lat).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka