Dodaj do ulubionych

informacje o NEO CONS

14.01.07, 16:21
„NAJWYŻSZY CZAS!”: Trojański Neo-koń
Tym razem w „NCz!” (nr 46/2006) ciekawe rozważania J. Korwin-Mikkego o
neokonserwatystach amerykańskich:

Od dokładnie 20 lat - odkąd o ich istnieniu dowiedziałem się na Kongresie Mont
Pélerin Society w St. Vincent (Dolina Aosty, Padania) - śledzę poczynania w
Stanach Zjednoczonych tzw. neo-konserwatystów. Grupka ta - uważana początkowo
za dziwaków - z dnia na dzień potężniała, by wreszcie objąć w USA władzę.
Czym są ci "Neo-konie" ("neo-cons")? Są to dawni lewacy, którzy nie z
doświadczenia, lecz dzięki spekulacjom umysłowym doszli do słusznego wniosku,
że doktryny, w które wierzyli (marksizm, trockizm, luksemburgizm, leninizm,
stalinizm itd.), są po prostu wewnętrznie sprzeczne i niewątpliwie głupie. [...]
Tu trzeba koniecznie napisać o jeszcze jednym aspekcie tej sprawy.
Otóż poprawna politycznie Lewica amerykańska od niemal pół wieku dba o
kryteria rasowe i narodowe. [...]
Od tej zasady był tylko jeden znamienny wyjątek. Nie wolno było pytać o
procent Żydów. Bo mogłoby wtedy wyjść na jaw, że np. 98% pracowników "The New
York Times" to Żydzi. Nie ma w tym nic złego, oczywiście - pod warunkiem, że
się tego nie ukrywa. Bo wtedy budzi to podejrzenia.
Otóż Neo-konie to praktycznie sami Żydzi!!
Pierwszy artykuł o Neo-koniach (Stefana J. Tonsora: "Dlaczego ja też nie
jestem neo-konserwatystą?" - przeczytałem go w "National Review", organie
klasycznych konserwatystów - właśnie w miasteczku św. Wincentego) kończył się
słowami: "Jeśli neo-konserwatyści chcą, abyśmy potraktowali ich konserwatyzm
poważnie, muszą wrócić do korzeni religijnych, przekonań i wartości
stanowiących nasze wspólne dziedzictwo. Nie mogą trzepotać się w przedsionku
budowli modernizmu, oferując nam techniczne rozwiązania, które dotyczą
objawów, ale nigdy nie dotykają przyczyn współczesnego nieporządku".
Rozumiałem, że facet wychwalający Trockiego (jak nie przymierzając Antoni
Macierewicz "Che" Guevarę) budzi pewną nieufność, gdy nagle zaczyna głosić
poglądy Miltona Friedmana - uważałem jednak, że jest to nieufność
nieuzasadniona; doktryna konserwatywno-liberalna jest tak przekonująca i
fascynująca, a nawracanie Większości tak lubianym przez intelektualistów
zajęciem, że będą to robili aż nadgorliwie - a większa jest radość w Niebie z
jednego grzesznika nawróconego niż z 99 sprawiedliwych. I dobrze jest mieć
Żydów po swojej stronie. Oczyma duszy już widziałem, jak po 20-25 latach
owocnej działalności tych intelektualistów na niwie pracy propagandowej (Żydzi
to zdolne bestyje!) wiara w socjalizm rozpływa się w niebycie (po
marksistowsku: ląduje na śmietniku Historii). Wygląda na to, że się pomyliłem,
a nieufność Paleo-koni była usprawiedliwiona. [...]
Intelektualiści - to ludzie intelektualnie perwersyjni, zdolni każde swoje
podświadome pragnienie mądrze i przekonująco uzasadnić "obiektywną potrzebą".
Ponieważ zaś Neo-konie byli niemal bez wyjątku Żydami, więc potrafili swoją
(zrozumiałą jak najbardziej!) chęć dopomożenia Państwu Izrael przedstawić jako
"walkę o interesy Stanów Zjednoczonych", [d***kracji, Pokoju na Świecie,
Dobrobytu Ludu Iraku, Wolny Rynek, Wyzwolenie od Dyktatury" itd. -
niepotrzebne skreślić]. I jak raz wzięli się za popieranie idei zniszczenia
reżymu Saddama Husseina (Nb. dla Izraela średnio groźnego - jako że
Mezopotamia w ogóle nie styka się z Palestyną...), tak zastosowali wszelkie
metody, jaki stosowali w górnej, chmurnej i czerwonej młodości - gdy byli
jeszcze trockistami... Idee się zmieniły - metody pozostały.
Efekt znamy. USA wpakowały dwie łapy w Irak i Afganistan. Zginęło dziesięć
razy więcej irackich cywili niż wyniosła liczba zamordowanych przez reżym
p.Husseina. Wydatki na wojnę idą już w setki miliardów. Dolar spadł o 1/3
poniżej euro. Sympatycy USA - jak ja - załamują ręce... I teraz trzeba znaleźć
winnego. [...]
Dawid Frum: "Jako autor przemówień zawsze wierzyłem, że jeśli można przekonać
prezydenta, by użył pewnych słów, to przekona się go do idei kryjących się za
tymi słowami. I było dla mnie wielkim szokiem, gdy prezydent, choć użył tych
słów, po prostu nie przyjmował tych poglądów. I to leży, być może, u podstaw
wszystkiego".
Michał Rubin: "Nie dopasowując swych działań do słów, Bush zdradził
reformatorów w Iraku w sposób niezbyt różniący się od tego, co zrobił jego
ojciec 15 II 1991 r., kiedy wezwał lud iracki do powstania - a następnie, gdy
to uczynili, chwycił się innych pomysłów i nie zrobił nic".
Ryszard Perle: "Chce być jasno zrozumiany: [wielkie błędy] nie były popełnione
przez neo-konserwatystów, którzy nie mieli niemal nic do powiedzenia na temat
tego, co się wydarzyło po upadku reżymu w Bagdadzie. Mam już cholernie dość
tego, że jestem określany jako architekt tej wojny. Byłem za obaleniem
Saddama. Nikt nie powiedział: »zaplanuj w tym celu kampanię!«. Nie ponoszą za
to żadnej odpowiedzialności". [...]
Co Państwu przypomina zwrot p. Perle:
"Ideę silnej polityki międzynarodowej na rzecz moralności; ideę użycia naszej
siły dla moralnego dobra świata". Czy nie brzmi to jak manifest np. tow.
Breżniewa (wprowadzającego wojska do tegoż Afganistanu)? Albo Lwa Trockiego
niosącego Płomień Rewolucji na Zachód Europy?
Idea konserwatywna polega na wierze w ewolucję, w trzymanie się sprawdzonych
Zasad naszej cywilizacji - a nie na ich brutalnym łamaniu, by "robić ludziom
na siłę dobrze". Paleo-konie mieli rację: Neo-konie są immanentnie podszyci
mentalnością lewicową - i przy pierwszej poważniejszej próbie wyszło to na jaw
z całą jaskrawością.
I USA poniosły zasłużenie taką samą klęskę jak ZSRS. Nie dlatego, że nie miały
siły wojskowej, nie dlatego, że ludzie byli nieudolni - lecz dlatego, że
doktryna była fałszywa.
Neo-konie są już chyba niereformowalni. Ale warto, by nowe pokolenia
Amerykanów wyciągnęły wnioski z ich porażki.

***
W Polsce też jest bardzo silne lobby neo-koni, a jeszcze większe zaplecze mają
w „pożytecznych idiotach”. To oni wepchnęli nas w wojnę z Irakiem, pchają do
Afganistanu i zapewne zrobią wszystko, co w ich przekonaniu będzie dobre dla
Polski, bo jest „dobre” dla USA. To są ludzie o umyśle niesamodzielnym, w
których ręce nie wolno powierzać żadnych decyzyjnych stanowisk. I to dopiero
będzie dobre dla Polski.
(opr. Sz.M.)
Obserwuj wątek
    • felusiak1 Re: informacje o NEO CONS 14.01.07, 18:43
      Ciekawe rozważania ale bzdurne. Przed 20 laty terminu neokonserwatysta używało
      się i to sporadycznie w stosunku do nawróconych socjalistów, trockistów i
      róznej maści lewicowców. Nastepnie na prawie dwadzieścia lat zapomniano o nich i
      w 2003 roku termin pojawił sie ponownie ale tym razem w odniesieniu do zupełnie
      innych ludzi,
      ludzi którzy nigdy lewicowcami nie byli.
      Kiedy w 1997 roku pojawił sie Project for New American Century nikt nie okreslał
      ich mianem neoconów. I tak trwało aż do połowy 2003 kiedy weszliśmy we wczesne
      stadium kampanii wyborczej, która nieprzerwanie trwa do dzisiaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka