polski_francuz
06.03.07, 19:28
zaczyna sie we Francji.
Maurice Papon, funkcjonariusz Vichy, prefekt policji i minister zmarl
niedawno. I raczej w "niechwale". Za uczestniczenie w procesie decyzyjnym
wysylek Zydow z Bordeaux siedzial w wiezieniu. Wypuszczono go po kilku latach
(mial ponad 90 lat).
Wyrazne slowa na jego temat wypowiedzial powazny czlowiek, profesor i byly
premier Raymond Barre z Lyonu. Uznal on, ze Papon sluzyl francuskiej racji
stanu. I ze ataki na niego byly realizowane przez silne "lobby zydowskie".
Zaczyna sie u nas polemika na tym tle. Ale p. Barre to jest powazny czlowiek
i Papon byl jego ministrem. Jego postawa jest odwazna i szczera.
Atakuja go (Barre'a) od pewnego czasu francuscy Zydzi (m.in. Jacques
Lanzmann, rezyser filmu "Shoah") ale on stoi przy swoim. Chca mu przypiac
etykietke, ktora na FS lubi przypinac Dana - antysemity.
Ale mowiac szczerze, jego postawa moze budzic szacunek.
Broni czci swego bylego ministra.
PF