bam_buko
18.03.07, 10:14
chyba tak to trzeba nazwac..
Ogladalem aktualnie wyscigi formuly F-1 w Melbourne ktorych jestem fanem
mysle,ze wiekszosc....no moze czesc mezczyzn na tym forum rowniez...kobiety
maja inne atrakcje.
Dodatkowych emocji dostarczal start Kubicy w barwach BMW........niestety
jego nazwisko bylo wymienione moze 2-3 razy w ciagu prawie 2-godzinnego
wyscigu w lokalnej TV,chociaz zajmowal w pewnym momencie 4 miejsce.
Dominowalo natomiast nazwisko lokalnego kierowcy niejakiego Webera ktory z
reguly zajmuje miejsce w drugiej dziesiatce...jesli ukonczy(wiec druga liga).
Transmisja koncentrowala sie na kierowcy Ferrari(uwielbiam ta marke
(choc beyond my...)ktory wygral i tym wlasnie lokalnym "hero"
Do konca nie wiedzialem co stalo sie z Kubica.....
Przypomina mnie to chyba poczatek tego rodzaju "lokalnego szowinizmu"
(mowia,ze zaczelo sie w LA w 1980r....niestety tego nie bylem swiadkiem)
transmisje z zimowych igrzysk olimpijskich w Sarajewie w1984r. kiedy jako
mlody emigrant w NY ogladalem zmagania ........wlasciwie Amerykanow,inni sie
nie liczyli...mozna bylo odniesc wrazenie ,ze nie istnieli....prawde mowiac
wiekszosc Amerykanow nie mialo pojecia gdzie ta olimpiada sie odbywa...to
byly jakies zawody narciarskie gdzie Amerykanie wszystko wygrywaja.
Ten "lokalny szowinizm" dominuje wszedzie...nawet w Polsce z naszym "hero"
Malyszem......w dyscyplinie ktora uprawia kilkanascie krajow na swiecie(sic)