pstateista
24.05.03, 01:49
Komuniści zamierzali zbudować sprawiedliwe,silne,bezpieczne i ateistyczne (to
mi się najbardziej podoba) społeczeństwo. Niestety mieli zbyt dużo wrogów i
nie udało im się to. Sami też się nie ustrzegli błędów, Stalin był trochę za
okrótny, a ci co po nim dla zrównoważenia byli zbyt tolerancyjni dla kleru i
zdradzieckich elementów wywrotowych. Było to niestety przyczyną osłabienia, a
w efekcie upadku komunimu.
Jednak komunizm dawał ludziom nadzieję, nadzieję którą dopiero dzisiaj
doceniają postkomunistyczne społeczeństwa. Już w latach 50 wyeliminowano w
krajach komunistycznych głód, a w następnej dekadzie nędzę i ubustwo.
Aktualnie nie ma kraju na swiecie (no może Luksemburg czy Szwajcaria), gdzie
wyeliminowanoby ubustwo (w USA jest to 15% społeczeństwa w UE 7%). Zbrodniczy
ustrój kapitalistyczny chołubi wąską grupę najbardziej wpływowych ludzi, a
reszta niech charuje, albo zdycha. Amerykańskie montownie w krajach trzeciego
świata można porównać do stalinowskich łagrów. Oczywiście zachowując wszelkie
dysproporcje, czyli gdyby USA było biedne jak stalinowski ZSRR (ze spóścizną
carskiej Rosji) to warunki pracy w montowniach byłyby jeszcze gorsze niż w
łagrach.
Komuniści budowali o niebo sprawiedliwszy ustrój. Budowano sprawiedliwy raj
dla wszystkich, głupi ludzie chcieli mieć raj odrazu. Banda idiotów myślała
że można w parę lat zbudować to co na zachodzie i jeśli komunizm tego
niezrobił, to nabank zrobi to kapitalizm. O zboczonej głupocie tych prostaków
co potem tworzyli Solidarności można setki książek napisać.
Jednak praca dla wszystkich, wyeliminowanie nędzy i ubustwa, pełna opieka
zdrowotna i edukacja dla każdego, ograniczenie do minimun przestępzości, brak
przestępczości zorganizowanej, rozwój rodzimych gospodarek, zrównanie
poziomów rozwoju krajów komunistycznych, to są niewątpliwe osiągnięcia
komunizmu do których zbliżyły się jedynie megabogatsze kraje jak Luksemburg
czy Szwajcaria. Fakt nie było też bogaczy, ale lepsze 0% biedy i 1% bogactwa,
niż 50% biedy i 6% bogactwa. Ograniczono też trochę wolność osobistą, ale za
cenę bezpieczeństwa od przestępczości i bezpieczeństwa bytowego. A jeśli nikt
nie fikał to niemiał się czego bać.
Bydlakom z Białego Domu, reprezentującym bandę dzikich korporacji nie
podobało się że pracownicy dostają godziwe pensje, bo to by ograniczyło ich
zyski i zabrało im niewolników. Więc zbrodnicze USA walczyło wszelkimi siłami
z ZSRR w imię szczęścia kilku procent populacji świata, kosztem nieszczęścia
reszty. O zbrodniach w kilkudziesięciu krajach, jakich dopuściły lub
przyczyniły się USA w walce z komuną, nie chce mi się rozpisywać. W Polsce
byli też niestety pierdoleni katole, z którymi nasi komunistyczni bązowie nie
zrobili porządku. Do wzrostu znaczenia zbrodniczej Solidarności przyczyniła
się m.in. wizyta zdrajcy Karola Wojtyły (gdy z ksywą Jan Paweł II rządził już
obcym państwem). Zrobienie z niego Kato-Papy było celowym działaniem, by
najciemniejsze społeczeństwo bloku sowieckiego zbuntowało się przeciw
ojczyźnie i rozpoczęło proces upadku komuny.
Niestety z pomocą zbrodniarza-militarysty Regana udało się im wszystkim
zniszczyć najuczciwszy utrój polityczny na świecie, a narody
postkomunistyczny stoczyć za karę z poziomu średnio rozwiniętych państw do
poziomu krajów trzeciego świata.