Gość: PAP
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
14.06.03, 10:07
Katowicka policja zatrzymała mężczyznę żydowskiego pochodzenia, który
twierdził, że padł ofiarą "antysemickiego ataku".2 czerwca spłąnęła jego
pracownia protetyczna, a na okopconych ścianach znaleziono antysemickie
hasła. W wyniku dochodzenia policji okazało się, ze to on sam, "ofiara
antysemickiego ataku" podłożył ogień. - Nie wiemy narazie, jakie motywy
mogły nim kierować. Ustalamy też, kto był autorem antysemickich napisów -
powiedział Piotr Bieniek z zespołu prasowego śląskiej policji
Nikt nikogo za rękę nie złapał, ale zupełnie prawdopodobne, że skoro ten
przedstawiciel narodu wybranego jast sprawcą "antysemickiego ataku", to czemu
nie miałby być autorem "antysemickich napisów".Prawdopodobnie wzorem
innych naszych starszych braci w wierze postanowił zarobić na "wyssanym z
mlekiem matki antysemityźmie Polaków" i wyłudzić od firmy ubezpieczeniowej
kasę większą , niż ma z robienia protez. Gdyby udało się wykiwać policję ,
byłby holokaust small business jak nic.
ND 13.06.2003