Dodaj do ulubionych

Cud nad Wisla

16.08.07, 20:34

Jesteśmy w okresie rocznicy (15-25 sierpnia 1920) bitwy która przeszła do
historii jako Cud nad Wisłą .Nie mam żadnego zamiaru zmniejszać zaslug
żołnierzy polskich ale mnie uczono w szkole ze Francja widząc
niebespieczenstwo bolszewizmu uczestniczyła w tej bitwie.Brygada artylerii i
wojsk pancernych pod dowództwem oficera którego wtedy nikt nie znal
podpułkownika Charles de Gaulle znajdowała się wtedy w Polsce.
Francja tez dostarczyła środków łączności.Na forum ciągle omawia się
zdradzieckich Francuzów czyżby mnie uczono nieprawdy?
Obserwuj wątek
    • serpentor666 Re: Cud nad Wisla 16.08.07, 20:43
      Akurat też niedawno dowiedziałem się że Gaulle uczestniczył w "Cudzie nad
      Wisłą". Ale i tak nie chcieli umierać za Warszawę, Kraków czy Gdańsk w 39.
      • picard2 Re: Cud nad Wisla 16.08.07, 20:48
        serpentor666 napisał:

        > Akurat też niedawno dowiedziałem się że Gaulle uczestniczył w "Cudzie nad
        > Wisłą". Ale i tak nie chcieli umierać za Warszawę, Kraków czy Gdańsk w 39.

        Z tym umieraniem za Warszawę to wielka bzdura na tym Forum potwierdził to
        felusiak .Francja w 1939 wypełniła całkowicie umowy
        z Polska i nikt nie chciał ich złamać a szczególnie da Gaulle.
        • serpentor666 Re: Cud nad Wisla 16.08.07, 20:51
          Nie wypełniła, bo mieliśmy z nimi sojusz wojskowy.
          • picard2 Re: Cud nad Wisla 16.08.07, 21:31
            serpentor666 napisał:

            > Nie wypełniła, bo mieliśmy z nimi sojusz wojskowy.

            W tym sojuszu było napisane ze Francja wypowie wojnę Niemcom i po
            dwóch tygodniach(to znaczy 15tego września 1939) przyjdzie Polsce w pomoc.Jak
            każdy kraj Francja i Anglia potrzebowały pewien czas na mobilizacje.Ale 15tego
            nie było już Polski.
            Z drugiej strony było wielkim błędem ze strony Sztabu francuskiego
            nie uderzenie na Niemcy przez Belgię gdzieś 7mego września gdy
            armia niemiecka jeszcze była w Polsce.Właśnie de Gaulle o którym
            piszesz ze nie chciał zginać za Warszawę domagał się zmasowanego
            uderzenia czołgów (których Francja miała więcej od Niemiec) już 2 go
            września co by skończyło natychmiast wojnę.Jego książka "Walka czołgów" wydane w
            1937 gdzie udowodnił ze nie należy używać czołgów
            jako podzielone jednostki podporządkowane piechocie(jak to robiła Francja)ale
            jako zmasowana samodzielna armie (jak to później zrobili Niemcy).Ironia historii
            jest fakt ze Gerd von Rundsted znal na pamięć
            książkę de Gaulla i użył jej do ataku Francji.Ta sama książkę znal
            tez dobrze Moshe Dayan.
            • felusiak1 Sojusz wojskowy nie był bezwarunkowy 17.08.07, 22:05
              W odpowiedzi na agresję Rzeszy na Polskę Francja i Anglia
              były zobowiazane wypowiedzić agresorowi wojne w ciagu 72 godzin,
              co tez uczyniły. Działania wojenne miały nastapić po 15 dniach,
              czyli 16 września, ale pod warunkiem, że armia polska utrzyma zwarty front. Jak
              wiemy, 16 września polskie oddziały były w rozsypce, nie było frontu itp. Polska
              poniosła kleskę już szóstego/siódmego dnia wojny. Jak wiemy Hitler ponaglał
              Stalina aby wszedł od wschodu 16 września. Stalin do końca nie był pewien
              reakcji Francji i Anglii
              i odczekał do 17-tego.
              • pan.scan Ale był obowiązujący .... 18.08.07, 01:01
                19 maja 1939. Protokół końcowy wspólnych polsko-francuskich rozmów sztabowych:
                "Ściśle tajne"
                (..)

                I
                W wypadku agresji niemieckiej przeciw Polsce lub w wypadku zagrożeń żywotnych
                interesów Polski w Gdańsku, co wywołałoby zbrojna akcję Polski, Francuskie Siły
                Zbrojne rozpoczną automatycznie działania w sposób następujący:

                1. Francja podejmie natychmiast działania powietrzne zgodnie z ustalonym planem.

                2.Gdy tylko część sił francuskich będzie gotowa (około trzeciego dnia I+)Francja
                przystąpi stopniowo do działań ofensywnych o ograniczonych celach.

                3.Gdy tylko zaznaczy się główny wysiłek niemiecki przeciw Polsce, Francja
                głównymi siłami rozpocznie działania przeciw Niemcom (poczynając od piętnastego
                dnia I+).

                II
                W pierwszej fazie wojny Polska zaangażuje całość swych sił w działaniach
                obronnych przeciwko Niemcom, przechodząc do działań ofensywnych, gdy tylko
                okoliczności pozwolą, na ogólnych warunkach uzgodnionych przez oba Dowództwa.

                III
                Na odwrót, jeśli gros sił niemieckich zaatakuje Francję, w szczególności przez
                Belgię lub Szwajcarię, co pociągnie za sobą wszczęcie działań zbrojnych przez
                armię francuską, Wojsko Polskie będzie dokładać wszelkich starań by związać
                możliwie największą część sił niemieckich na ogólnych warunkach uzgodnionych
                przez oba Dowództwa.

                IV. Aby wzmocnić uzbrojenie i wyposażenie polskich Sił Zbrojnych, oba Dowództwa
                Naczelne uznają za konieczne we wspólnym interesie natychmiastowe przyjście
                przez Francję z pomocą materialną i finansową rządowi polskiemu. Pomoc ta
                pozwoli wydatnie zwiększyć siły Wojska Polskiego i rozwinąć ma Polsce przemysł
                wojenny, tak na potrzeby Wojska Polskiego jak i na potrzeby jego sojuszników na
                wschodnim teatrze działań wojennych.
                (..)
                gen. Tadeusz Kasprzycki Minister Obrony RP
                gen. Maurice Gamelin Głównodowdzący Armii Francuskiej
                • picard2 Re: Ale był obowiązujący .... 18.08.07, 22:14
                  Oto wyjęta ze słynnej(przynajmniej we Francji) chronologii II giej wojny
                  światowej Berstein/Milza.Chronologia obejmuje wszystkie państwa Europy ja
                  przytaczam tylko wypowiedzi o Francji.Cala chronologie można znaleźc tutaj:
                  www.seconde-guerre.com/chronologie/chronologie-septembre-1939.html
                  3.Września Francja wypowiada wojnę Niemcom przed zakończeniem ultimatum.
                  4. Września Pierwsza walka artylerii na linii Maginot
                  6. Września Francja ogłasza 72 godzinny tydzień pracy w przemyśle
                  wojskowym.
                  8. Września pierwsza bitwa lotnicza miedzy samolotami Bloch i Me109
                  dwa samoloty niemieckie zostały zestrzelone.
                  9. Września wojska francuskie i niemieckie walczą w okolicy Sarry
                  dowództwo francuskie ogłasza ze wkroczono do Niemiec na głębokości
                  2km.
                  10. Września w odpowiedzi na na przynaglający apel Śmigłego-Rydza
                  Gamelin odpowiada ze polowa wojsk francuskich jest zaangażowana
                  w walkach z wojskami niemieckimi i ze więcej, nie można zrobić przed
                  zakończeniem mobilizacji.
                  12. Września posiedzenie Rady Angielsko-Francuskiej w Abbeville
                  postanawia ze względu na sytuacje w Polsce przerwać potyczki w Sarze
                  podtrzymując walki lotnicze w których będą uczestniczyć tez Anglicy.
                  16. Września pierwsze jednostki angielskie przybywają do Francji.

                  Jak dotąd nikt nie kwestionował tej chronologii to znaczy ze Francja
                  wypełniła całkowicie swoje obowiązki i nikt nie powinien jej niczego
                  zarzucać .To ze Gamelin i sztab francuski składał się z ludzi nie
                  kompetentnych nie ma nic wspólnego z traktatem francusko-polskim.

                  • pan.scan Re: Ale był obowiązujący .... 19.08.07, 13:58
                    5 września 1939 dwa oddziały Armii "Poznań" dokonały wypadu na Wschowę, na
                    terenie Niemiec. Garnizon niemiecki został ostrzelany z broni maszynowej i
                    działka 75 mm.
                    3 września 1939 dwa szwadrony Podlaskiej Brygady Kawalerii dokonały zagonu na
                    Prusy Wschodnie docierając do dzisiejszej Białej Piskiej. Zajęto jakąś wioskę za
                    granicą, wzięto paru jeńców.
                    W tym samym czasie dwa szwadrony z Suwalskiej Brygady Kawalerii dotarły do
                    dzisiejszego Olecka. Ułani wzięli języka, wrócili do jednostki.

                    7.IX.1939
                    Kurier Poranny pisze o zwycięskim pochodzie armii francuskiej na Zachodzie.

                    Pomyślne wiadomości z frontu

                    Z całego frontu nadchodzą pomyślne wiadomości nie tylko o odparciu ataków
                    niemieckich, ale także o coraz nowych sukcesach naszych wojsk. Niemcy
                    pozostawiają na pobojowisku coraz to więcej rannych i zabitych, a ich piesze
                    oddziały stają się coraz mniej odporne na polskie ataki na bagnety.


                    Kurier Poranny 19.IX.1939

                    Zwycięstwo floty polskiej i angielskiej na Bałtyku.
                    W okolicach Gdyni odbyła się wczoraj wielka bitwa morska, w której flota
                    niemiecka poniosła dotkliwe straty.

                    Premier Daladier na froncie

                    Premier Daladier przeprowadził w dniu wczorajszym wizytację linii
                    francusko-niemieckich. Po powrocie do Paryża premier wyraził swe żywe
                    zadowolenie z dzielności wojsk francuskich, podkreślając walory moralne zarówno
                    armii jak i ludności cywilnej.

                    Ilustrowany Goniec Wieczorny z 18.IX.39 pisze o zaciekłych walkach na linii
                    Zygfryda i zajęciu przez Francuzów zagłębia węglowego oraz przedarcia się w
                    kilku miejscach w głąb linii Zygfryda.

                    Kurier Codzienny z 18.IX.1939 pisze, że w Saarbrucken tłum przejął władzę oraz o
                    ciężkim bombardowaniu Berlina przez lotnictwo francuskie.
                    --------
                    W myśl tajnego układu wojskowego miedzy Polską a Francją, który cytowałem wyżej
                    w poście, lotnictwo francuskie miało "natychmiast" dokonać "z pełną siłą"
                    działań odciążających na froncie zachodnim.



            • sansone1 Re: Cud nad Wisla 03.09.07, 13:04
              fracusi uderzyli ale po pierwszych suksesach sie dobrowolnie wycofali...
      • andrzej.sawa Re: Cud nad Wisla 17.08.07, 04:30
        Oni po prostu nie chcieli walczyć.Po olbrzymich stratach w czasie Wojny
        Światowej bali się.
      • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda2 23.08.07, 11:35
        Zamiast gledzic po proznicy o wesolej, choc dziwnej wojnie
        Francuzow z Niemcami w roku 1939, cofnijmy sie do roku 20-tego i
        wspomnien dzielnego, nabierajacego juz pozloty tegiego stratega,
        pplk.Charlesa de Gaulla, opublikowanych w paryskiej prasie
        francuskiej w Paryzu, w listopadzie, AD 1920.
        Wspomnienia te opatrzone sa tytulem "Bitwa o Wisle-dziennik dzialan
        wojennych oficera francuskiego".
        Mala uwaga: "dzialania wojenne oficera francuskiego ", o ktorych
        dumnie wspomina wyzszy oficer francuski ograniczyly sie wylacznie do
        prowadzenia "zajec szkoleniowych dla polskich podchorazych w
        Rembertowie" i jezdzenia samochodem po glebokich tylach, za frontem
        ( o wyznaniach syna gen Weyganda- nie mniej slawnego francuskiego
        wojaka - moze innym razem).

        O wiele wazniejsza jest analiza Polakow, ( "tego dzielnego narodu"
        jak mawial Napoleon ) bowiem analiza ta dokladnie odzwierciedlala
        poglady owczesnej "misji doradczej" Francji, jak rowniez pozniejsze
        nastawienie dzielnych Francuzow do "dzielnych Polakow" (i ich jakby
        prywatnej wojny) w 1939 r.

        Najpierw pplk de Gaulle zauwaza, ze do Polski "przybywaly Wojskowa
        Misja Francuska generala Henrys,a i francusko-polska armia gen
        Hallera."
        To jest w porzadku.

        Pozniej jakby od niechcenia roni klamstewko:

        "(...)Obserwujac to spoleczenstwo w szale zachwytu, sluchajac burzy
        oklaskow, widzac kwiaty, ktorymi nas obrzucano, rozumialo sie, ze
        dla niego nasza obecnosc byla nie tylko sybolem jego wyzwolenia, ale
        takze nareszcie namacalnym dowodem stuletniej francuskiej
        zyczliwosci.(...)".

        De Gaulle jakby nie znal historii Francji-cofajac sie o 100 lat
        znajdujemy sie w r.1820...Od tamtego roku (a nawet wczesniej –
        niezwykle trudno przeciez udowodnic, ze „wielki rzeznik” darzyl
        Polakow sympatia) jakos trudno dostrzec te "zyczliwosc" wobec
        Polski. Przynajmniej ja, jej nie widze.
        Wrecz przeciwnie: w Wersalu (1919 r) nalezalo dac polski odpor
        francuskim ciagotom pro-rosyjskim reprezentowanych przez ludzi, dla
        ktorych alians z Rosja byl o wiele przyjemniejsza sprawa, niz
        jej ...rozczlokowywanie.To samo tyczylo sie ...Austro-
        Wegier:Francuzi nie rozumieli potrzeby tworzenia Polski "kosztem"
        rozkawalkowywania tych panstw a poza tym wielu z nich bylo
        niechetnych Komitetowi Narodowemu w Paryzu.

        Dmowski, ktory byl na tej konferencji wspomina o jakze
        charakterystycznym fakcie, kiedy tlumacz francuski zmienil
        zasadniczo tresc jego slow.
        Oto ten przyklad:
        Dmowski- "...kraj moj lezy w tej czesci Europy, w ktorej nawieksze
        niebezpieczenstwa zagrazaja przyszlemu pokojowi."

        Tlumacz francuski, niejaki "msie" Mantoux, przetlumaczyl to tak-
        "...kraj moj przedstawia najwieksze niebezpieczenstwo dla przyszlego
        pokoju"....

        "Nie znaczaca roznica"? Ale gdyby Dmowski sie nie zorientowal i nie
        postanowil dalej tlumaczyc sam, to ile takich "kwiatkow" by sie w
        jego przemowieniu znalazlo? A moze ten Mantoux byl na liscie plac
        Ochrany?
        Jakby tam nie bylo z ta "zyczliwoscia" Francuzow wobec Polski, to
        przeciez nie Clemenceau ma plac w Warszawie, ale Wilson. Jakas
        wrodzona glupota Polakow?

        Mysl o kraju „ktory przedstawia najwieksze niebezpieczenstwo dla
        przyszlego pokoju” utkwila gleboko we francuskich glowach - nawet
        jeszcze dzis Picard wspomina o dziesiatkach „polskich dywizji”,
        walczacych przeciw Entantcie( a wiec takze przeciw jego krajowi) na
        frontach I wojny swiatowej.

        Niemcy i Rosjanie, rzecz jasna, mieli od dawna ugruntowane
        przekonanie, ze taki „niebezpieczny kraj” nalezy skasowac. Gorsze
        jest to, ze to przekonanie podzielal takze Roosevelt. Churchill
        wspomina w swoich pamietnikach, ze na konferencji Roosveltowi stale
        sie gdzies spieszylo i on sam musial go uspokajac.
        W pewnym momencie angielski premier powiedzial, ze „ogromne zdobycze
        stoja przed nami i decyzje nasze musimy pobierac z rozwaga”. Wszyscy
        sie wzruszyli a Stalinowi lzy krecily sie w oczach.
        Wtedy Roosevelt uronil aforyzm, ze „ Polska jest zrodlem klopotow
        przez ostatnie piecset lat”.Churchill odrzekl:”Musimy przeto uczynic
        wszystko co w naszej mocy, by zakonczyc te klopoty”.
        I wtedy Stalin wyraznie poweselal-zaczal, jak zawsze gdy byl w
        dobrym humorze –gladzic wasy cybuszkiem fajki.

        Powyzsza rozmowa, z innymi aktorami, rownie dobrze mogla miec
        miejsce w Obersaltzbergu ...Podobnie mowiono w Paryzu... zawsze,
        a „wspomnienia wojennego oficera” z fronu nad Wisla, jego poglady,
        mocno je utrwalily.Co we wrzesniu dalo piekny plon.
        (Z)




    • cyniol Re: Rzeczywiscie Francja Polske uratowala:))) 17.08.07, 00:54
      Narodowa Demokracja głosiła, że głównym autorem planu bitwy nie był wcale
      Piłsudski, ale francuski generał Maxime Weygand, wysuwany nawet przez Anglię i
      Francję na Naczelnego Wodza Wojska Polskiego. W praktyce jednak Weygand nie miał
      większych szans na przeforsowanie swoich koncepcji – był ignorowany tak przez
      Piłsudskiego, jak Szefa Sztabu Generalnego gen. Tadeusza Rozwadowskiego. Miał
      jednak udział we wzmocnieniu 5 Armii i umocnieniu fortyfikacji przedmościa
      warszawskiego, a jego interwencje przyspieszyły dostawy sprzętu z Zachodu

      Spośród państw Europy jedynie Francja akceptowała działania Polski oraz
      dostarczała broń i zaopatrzenie, co prawda nie za darmo. Generał Maxime Weygand,
      latem 1920 doradca wojskowy we francuskiej misji w Warszawie (w 1940 roku wódz
      naczelny armii francuskiej), pesymistycznie oceniał dramatyczną sytuację: "Los
      Polski nie wygląda zachęcająco, pewne niepokoje wydają się uzasadnione. Polacy
      nie chcą nikogo słuchać, postępują według własnego widzimisię, podsycają
      nienawiść wokół siebie. Czy w tych warunkach uda się ich nielicznym przyjaciołom
      oświecić i pokierować tymi ślepymi pegazami, które nie znoszą żadnego wędzidła?
      Oto pytanie, które stawiam sobie codziennie bez znalezienia na nie odpowiedzi".
      Po 15 sierpnia Weygand wpadł w prawdziwą euforię, podsumowując polskie
      zwycięstwo: "To zwycięstwo, które jest powodem wielkiego święta w Warszawie,
      jest zwycięstwem polskim. Przewidujące operacje wojskowe zostały wykonane przez
      generałów polskich na zasadzie polskiego planu operacyjnego. Moja rola, jak też
      rola oficerów z misji francuskiej, ograniczała się do wypełnienia braków w
      szczegółach wykonania. (...) To bohaterski naród polski sam siebie uratował".
      Zaś kapitan Charles de Gaulle, późniejszy prezydent Francji, a latem 1920
      członek francuskiej misji wojskowej w Polsce, wspominał: "Ofensywa rozpoczęła
      się świetnie. Grupa Manewrowa, którą dowodzi Piłsudski, (...) szybko przesuwa
      się na północ. Nieprzyjaciel, całkowicie zaskoczony widokiem Polaków na swoim
      lewym skrzydle, o których myślał, że są w stanie rozkładu, nigdzie nie stawia
      poważnego oporu, ucieka w rozsypce na wszystkie strony albo poddaje się całymi
      oddziałami. Zresztą, w tym samym czasie uderzenie Rosjan na Warszawę załamało
      się (...).
      Ach! Cóż to było za piękne posunięcie! Nasi Polacy jak gdyby przypięli skrzydła,
      aby je wykonać; ci sami żołnierze, przed tygodniem wyczerpani fizycznie i
      moralnie, biegną naprzód, pokonują dziennie czterdziestokilometrowe etapy. Drogi
      zawalone są grupami jeńców w opłakanym stanie i rzędami podwód zabranych
      bolszewikom. Tak, to jest zwycięstwo, zwycięstwo kompletne, triumfujące. Z armii
      rosyjskich, które groziły Warszawie, niewiele co powróci. Mimo szybkości, z jaką
      uciekały, Polacy je przeganiali i zachodzili od tyłu. Nieprzyjaciel jest
      rozproszony grupami w lasach, skąd się go wyciąga. Niektóre oddziały bierze się
      do niewoli na terenach, po których walki przetoczyły się już cztery lub pięć dni
      temu".
      www.iap.pl/?id=wiadomosci&nrwiad=142158
      • picard2 Re: Rzeczywiscie Francja Polske uratowala:))) 17.08.07, 20:52

        Nigdy nie słyszałem legendy o Maximie Weygandzie który zawsze był
        skończonym kretynem podczas 1szej Wojny światowej i szczególnie
        Drugiej gdzie walnie się przyczynił do klęski Francji.
        On chyba był kilka dni w Polsce w roku 1920 jako członek delegacji
        francusko-angielskiej ale na pewno i na cale szczęście niczego tam
        nie głosił.
    • cyniol Re: Cud nad Wisla 18.08.07, 01:26
      Picardzie2, niestety ten genialny general byl w Polsce, az dwa lata!!!! Ponadto
      byl przelozonym de Gaulle'a, poniewaz byl szefem francuskiej misji wojskowej Jak
      widzisz cale szczescie, ze Pilsudski mial rady tego Francuza w glebokim
      powazaniu (na szczescie).
      Piszesz picardzie co nastepuje:
      "Nie mam żadnego zamiaru zmniejszać zaslug
      > żołnierzy polskich ale mnie uczono w szkole ze Francja widząc
      > niebespieczenstwo bolszewizmu uczestniczyła w tej bitwie.Brygada artylerii i
      > wojsk pancernych pod dowództwem oficera którego wtedy nikt nie znal
      > podpułkownika Charles de Gaulle znajdowała się wtedy w Polsce."
      Dodam troche wiedomosci na temat de Gaulle'a.

      "Francuska Misja Wojskowa w Polsce cieszyla sie duzym szacunkiem i wplywami i
      liczyla ok. 400 oficerow-instruktorow. Oficerowie ci, ulokowani na roznych
      szczeblach sztabow, wykonywali zadania szkolenia mlodego polskiego korpusu
      oficerskiego w sztuce wojennej - stosujac wzorce francuskie. Typowym przykladem
      czlonka misji byl kapitan Charles de Gaulle. Uwolniony z obozu jenieckiego w
      Ingolstadt w Bawarii, de Gaulle z ochota powrocil do aktywnej sluzby. Pochodzil
      z rodziny katolickiej i to bylo glownym motywem jego zainteresowania w sprawy
      konfliktu Polski z Bolszewicka Rosja.
      W maju 1919 roku, kapitan de Gaulle dolaczyl do "5 Chasseurs Polonais" w
      Sille-le-Guillaume i wraz armia gen. Hallera znalazl sie we Wschodniej Galicji.
      Po zakonczeniu dzialan, zostal przeniesiony do Rembertowa gdzie w budynkach
      bylej szkoly Carskiej Gwardii Imperialnej wykladal teorie taktyki. W lipcu i
      sierpniu 1920 roku byl oddelegowany do polskiej jednostki frontowej, gdzie
      otrzymal awans na majora. Po zakonczeniu dzialan wojennych, otrzymal propozycje
      pozostania w Wojsku Polskim na stale. Nie skorzystal z niej, wrocil do Francji i
      objal stanowisko wykladowcy historii wojskowosci w slynnej szkole w Saint-Cyr. I
      tam wlasnie zaczal pracowac nad nowymi taktykami dzialania z uzyciem nowych
      broni. Po powrocie do Francji obnizono mu stopien majora na kapitana.

      A oto opinia samego generała Weyganda: "Jak pan wie, przyjechałem do Polski z
      Misją Ambasadorów i rząd polski powierzył mi zadanie zorganizowania oporu wojska
      polskiego, we współpracy z szefem sztabu, gen. Rozawdowskim. Marszałek Piłsudski
      udawał zawsze nieświadomość tej decyzji swojego rządu i moje stosunki znim były
      utrudnione od samego początku. Trzeba przyznać, że plan strategiczny, który
      został zastosowany - obrony nad Wisłą - był opracowany przez polski sztab główny
      i że plan ten był znacznie lepszy od mojego." Wywiad udzielony Konstatemu
      Jeleńskiemu "Kultura" nr 6 1953r.
      Autorem planu był Sztab Generalny(później przemianowany na Sztab Główny) Wojska
      Polskiego i oddział operacyjny tego sztabu do opracowania odpowiednich
      dokumentów dostał ogólną koncepcję i uwagi od gen.Rozwadowskiego.


      Tutaj znajdziesz najbardziej podstawowe wiadomosci o Weygandzie;

      "W l. 1920 - 1922 szef Misji Wojskowej w Polsce zajmującej sie sprawami
      szkolenia i zaopatrzenia Wojska Polskiego."
      pl.wikipedia.org/wiki/Maxime_Weygand
    • bywszy2 Re: Cud nad Wisla+ 19.08.07, 07:49
      a de Gaulle:
      www.tygodnikzamojski.pl/tz.php?get=dzial,2242
    • zdzislaw.calinski Re: Cud nad Wisla 19.08.07, 08:30
      picard2 napisał:

      >
      > Jesteśmy w okresie rocznicy (15-25 sierpnia 1920) bitwy która przeszła do
      > historii jako Cud nad Wisłą .Nie mam żadnego zamiaru zmniejszać zaslug
      > żołnierzy polskich ale mnie uczono w szkole ze Francja widząc
      > niebespieczenstwo bolszewizmu uczestniczyła w tej bitwie.Brygada artylerii i
      > wojsk pancernych pod dowództwem oficera którego wtedy nikt nie znal
      > podpułkownika Charles de Gaulle znajdowała się wtedy w Polsce.
      > Francja tez dostarczyła środków łączności.Na forum ciągle omawia się
      > zdradzieckich Francuzów czyżby mnie uczono nieprawdy?

      Pisanie o zdradzieckich Francuzach jest słuszne,ale z drobną poprawką - po
      prostu Francuzi nie byli w stanie wywiązać się z umowy w 1939 - po prostu bali
      się walczyć.
    • rs_gazeta_forum Re: Cud nad Wisla 19.08.07, 15:03
      Picard, kler jak zwykle usiłował i usiłuje w Polsce wszystko zawłaszczyć, stąd
      dziwna nazwa, jaką stosujesz dla rozstrzygnięcia bitwy warszawskiej 1920 r.
      Nazwa, dodam, obrażająca ludzi którzy przygotowali plan kontruderzenia i
      żołnierzy, którzy je przeprowadzili. Było to zwycięstwo polskiej myśli wojskowej
      i polskiego oręża, a nie żaden cud.
      Rozumiem, że propaganda kleru jest znacznie silniejsza od prawdy historycznej w
      docieraniu do tłumu, więc nie dziwię się używaniu tego kretyńskiego określenia,
      ale dobrze jest o tym pamiętać.
      • cyniol [...] 19.08.07, 17:18
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • jan9930 Nazwa "cud" nad Wisła nie ma nic wspólnego 20.08.07, 16:36
        z klerem.

        To wymysł endeków, głównie piórem Strońskiego, którzy nazywając
        bitwę o Warszawę "cudem" chcieli przekreślić wkład Piłsudskiego w
        opracowanie zwycięskiego planu.
    • rydz78 Re: Cud nad Wisla 19.08.07, 23:47
      Tylko analfabeci historyczni,manipolowane pacholki kleru mowia o tym cudzie z
      bozej laski na pocieche.Nauczcie sie histori balwany.Gdzie bylo w tym czasie
      Pilsudzki i jego sztab?
      Gdyby nie zawisc Stalina powodujaca zatrzymanie Konnicy Budionenego i opozniona
      dostawa zaopatrzenia dla walczących bolszewikow nie byloby tego oslawionego
      cudu.A zresztą Polacy zyja na przestrzeni wiekow od cudu do cudu.Obrona
      Czestochowy tez cud.Zreszta w sejmie zanosimy blaganie o deszcz,a JPII dorobil
      nam jeszcze tyle swietych i blogoslawionych,ze hej,zreszta sam tez czyni
      cuda...A tak naprawdę to cud ,ze my jeszcze jako kraj nie zginelismy.Ale majac
      takich rozmodlonych przywodcow zalatwiajacych zakulisowe wazkie sprawy kraju
      pod sutanna klechow i w cieniu krzyza mozemy spac spokojnie.Wiara cvzynie
      cuda,przenosi ponoc gory.dobrze byloby gdyby moja wiara i wielu innych podobnie
      myslacych przeniosla gdzie piepsz rosnie pasibrzuchow,ktore trwonia publiczny
      grosz i kpią z podatnikow.Amen
      • andrzej.sawa Re: Cud nad Wisla 20.08.07, 00:19
        Analfabeto - naucz się pisać - tylko idiota pisze Piłsudzki.
        • cyniol Re: Cud nad Wisla 20.08.07, 22:54
          andrzej.sawa napisał:

          > Analfabeto - naucz się pisać - tylko idiota pisze Piłsudzki.

          tak to jest kiedy grupa zalosnych "polskich patriotow" z ptasiego radia o
          Pilsudskim zaczyna swoje trele nadawac:))
    • cs137 Re: Pytanie ignoranta 20.08.07, 09:39
      Prosze sie nie gniewac - o wojnie 1920 wiem malo. Ale zaciekawilo mnie jedno.
      Czy nadanie Ferynandowi Fochowi stopnia Marszalka Polski mialo jakikolwiek
      zwiazek z ta wojna, czy tez Focha uhonorowano glownie za jego wklad w zwyciestwo
      w I WS?
      • berger_a Re: Pytanie ignoranta 20.08.07, 12:12
        cs137 napisał:

        > Prosze sie nie gniewac - o wojnie 1920 wiem malo. Ale zaciekawilo mnie jedno.
        Czy nadanie Ferynandowi Fochowi stopnia Marszalka Polski mialo jakikolwiek
        zwiazek z ta wojna, czy tez Focha uhonorowano glownie za jego wklad w zwyciestw
        o w I WS?

        Ja duzo mniej od Ciebie po zatym ze byla bitwa z bolszewikami w ktorej bral
        udzial de Gaulle.Po raz pierwszy sie dowiedzialem ze Foch byl marszalkiem Polski.
        Trudno znalesc nawet na Forum wiekszego kretyna jak cyniol.Nie tylko obraza kogo
        moze ale nie umie myslec o niczym po za Zydami i ich
        rozporkiem.On uwaza ze Picard klamie i na niczym sie nie zna bo przypuszcza ze
        niejaki Weygand(tez uslyszalem po raz pierwszy) przebywal w Polsce kilka dni
        zamiast kilku lat.Co to ma wspolnego z opisywanymi zdarzeniamii jaki to mialo na
        nich wplyw ne scio.Odpisuje bo cyniol chce dokopac picardowi za to ze
        przychylnie wyrazil o moim poscie.


        • zejman1 Niewesolo w szkolce francuskiej. 20.08.07, 12:39
          Upieranie sie przy datach wypelniania ”sojuszniczych traktatow” nie
          ma sensu, gdyz, zajrzawszy tylko do tej wymienionej pracy mozna
          wyciagnac jedyny, logiczny wniosek, ze juz 3 wrzesnia wojna
          nabralaby zupelnie innego charkteru, gdyby Francja uzyla nawet
          czesci swojej stalej armii, prowadzac pod ich oslona ich wojennych
          dzialan, mobilizacje. Idzie o rzecz wazniejsza niz papierkowe
          deklaracje a mianowicie o chec walki, o tego ducha, ktorego Francja
          juz nie miala i z czego zdawano sobie dobrze sprawe w Berlinie.
          Duch ten skarlal po I w.sw. i zadne napuszone zaklecia galijskich
          kogutow go nie zmienia : historycy są zgodni, że wystarczyłoby jedno
          lokalne uderzenie w Nadrenii w 1935 i Hitler musiałby się cofnąć, co
          doprowadziłoby do upadku nazizmu, a wiec do II w.sw. wcale nie
          musialoby dojsc.

          Stale gledzenie o ”przestarzalosci ” samolotow francuskich czy
          angielskich lub o ”przestarzalych czolgach” przyprawia mnie o
          mdlosci.Podaje sie to jednak stale jako ”argument,” majacy uzasadnic
          nie wykonanie sojuszniczych zobowiazan. Mowi sie wiele o nedznie
          wyszkolonych sztabowcach polskich, podkreslajac wartosc jakichs de
          Gaulow czy Weygandow ale…Ale jesli byli tak ”genialni” to chyba
          powinni wiedziec, bazujac na danych wywiadow, ze wojna Hitlera z
          Polska to byla zwykla awantura, pokerowa zagrywka nawet wowczas, gdy
          bazowala na sojuszu z Sowietami.
          Ile przygotowanej benzyny mial Hitler na wojne z Polska, Anglia i
          Francja? Juz 15 wrzesnia pancerne wojska niemieckie prawie stanely z
          powodu jej brakow.Takoz lotnictwo. O ile wczesniej stanelaby ta
          swietna armia gdyby musiala walczyc na dwa fronty?

          Nie zapominajmy o jeszcze jednaj waznej sprawie: Anglia wypowiada
          wojne Niemcom dopiero 3 wrzesnia, a Francja robi to niechetnie, pod
          presja angielska w kilka godzin pozniej-gdyby tej presji nie bylo,
          de Gaulle siedzialyby sobie dalej spokojnie i zajadaly pasztety z
          gesiej watroby. Wojsko francuskie stoi z bronia u nogi we
          fortyfikacjach Linii Maginota, choc byly szanse powodzenia ofoensywy
          wobec slabego obsadzenia przez nIemcy frontu zachodniego.Samoloty
          angielskie zrzucaja tylko ulotki nad Niemcami.
          Jest jednak gorzej: na posiedzeniu Rady Najwyższej Sprzymierzonych w
          Abbeville 12 września 1939 Francja i Wielka Brytania postanowiły, że
          nie udzielą Polsce realnej, wojskowej pomocy.O tym Polakow nie
          poinformowano, ale znajac zasieg dzialania sowieckiego wywiadu
          wlasnie we Francji(z uwagi na francuska kompartie) wiadomosci o
          wynikach tej narady mogly dotrzec do Stalina i tym samym
          przyspieszyc jego dzialania.

          Taka jest „prawda Picarda”, ktora go uraczono w szkolkach
          francuskich. O wojnie z 20-go roku i pobycie „doradcow francuskich”
          oraz ich wkladzie w zwyciestwo nad bolszewikami nawet nie warto
          wspominac ale bardzo krzykliwie zajmowali sie tym narodowcy,
          zwiazani z Hallerem , gen.Sikorskim i Dmowskim.

          Ale jesli juz Picard chce, to moze sobie odszukac na francuskim
          internecie (lub bibliotece) artykul z „La Revue de Paris” z
          listopada 1920 r. Artylul byl opatrzony zamiast podpisu trzema
          gwiazdkami i dopiero w 1967 r. Na lamach Le Monde, pisarz z
          dziedziny wojskowosci, Jean Pouget, wskazal, ze autorem tej lzawych
          wspomnien, w ktorych co rusz wyplywalo wielkie imie Francji,
          byl...gen. de Gaulle. Wydalo sie to nawet niesmaczne
          samym...Francuzom: Jean Lacouture, autor najpelniejszej dotychczas
          biografii o slwetnym generale, piszac ze jest to tekst „pelen emfazy
          gdzie bicie w bebny a la Deroulede idzie w zawody z rozwazaniami o
          duszy slowianskiej, godnymi pana de Norpois”.
          (Z)




          • zejman1 Re: Niewesolo w szkolce francuskiej.(aneks) 20.08.07, 12:43


            To mial byc poczatek-przepraszamSzansą na zakończenie wojny już
            jesienią 1939 roku było wypełnienie zobowiązań przez Anglię, a
            zwłaszcza Francję, mającą przewagę nad Niemcami pod każdym względem,
            liczby czołgów, samolotów i żołnierzy -przewaga Anglii i Francji na
            froncie zachodnim we wrześniu 1939 r. była trzykrotna w sile żywej,
            prawie czterokrotna w samolotach, a 2,5 tys. czołgów francuskich nie
            miało przeciwko sobie w ogóle niemieckiej broni pancernej.Na ten
            temat istnieje ogromna literatura, a ostatnio ukazała się kolejna
            praca bardzo dobrze dokumentująca przewagę Francji na froncie
            zachodnim zarówno jesienią 1939, jak i wiosną 1940 roku (Wolfgang
            Venohr, Stauffenberg - symbol oporu, Warszawa 2002).
            (Z)
          • zejman1 Re: Niewesolo w szkolce francuskiej.(aneks) 20.08.07, 12:48

            To mial byc poczatek-przepraszam.
            Szansą na zakończenie wojny już jesienią 1939 roku było wypełnienie
            zobowiązań przez Anglię, a zwłaszcza Francję, mającą przewagę nad
            Niemcami pod każdym względem, liczby czołgów, samolotów i żołnierzy -
            przewaga Anglii i Francji na froncie zachodnim we wrześniu 1939 r.
            była trzykrotna w sile żywej, prawie czterokrotna w samolotach, a
            2,5 tys. czołgów francuskich nie miało przeciwko sobie w ogóle
            niemieckiej broni pancernej.Na ten temat istnieje ogromna
            literatura, a ostatnio ukazała się kolejna praca bardzo dobrze
            dokumentująca przewagę Francji na froncie zachodnim zarówno jesienią
            1939, jak i wiosną 1940 roku (Wolfgang Venohr, Stauffenberg - symbol
            oporu, Warszawa 2002).
            (Z)
          • picard2 Niewesolo zajman1 21.08.07, 22:03

            Czytając kilka razy o zdradzie Francuzów w 1920 i 1939 zadałem pytanie:
            Czy moje książki ze szkółki(ja cytowałem na Forum 3 zdania które
            podała książka z 1szej licealnej to znaczy dwa lata przed matura).
            Zdania te odnosiły się do wojny bolszewickiej(1919 -21) o której prawie nic nie
            wiedziałem.jesli chodzi o lata 39-45 wiadomości mi nie były potrzebne.Pierwsza
            wojna światowa była mi znana nie tylko bo zginelo tam trzech członków mojej
            rodziny.W drugiej wojnie zginęło tez trzech braci moich dziadków w tym jeden był
            oficerem na niszczycielu w Tulonie i zginał od torped angielskich.

            Zajman1 podaje proroczo ze gdyby Francuzi zaatakowali 3go września
            to wojna by miała inny przebieg.O tym napisano pleno książek i jeśli nic o tym
            nie wiedziałaś to mój watek na tym forum mówi to samo.
            Nikt nie przeczy ze Francuzi nie mieli ochoty na nowe wykrwawienie
            po pierwszej wojnie światowej ale tez wszyscy wiedza ze dzięki wygraniu tej
            wojny Polska odzyskała niepodległość po prawie dwóch
            wiekach.W mojej szkółce wymienia się siły zbrojne biorące udział
            po stronie niemiecko-austriackiej i twym 20 dywizji polskich.
            To prawda ze po stronie francuskiej walczyli Hallerowcy.
            Powiedz mi kto ględzi o przestarzałości samolotów francuskich lub
            braku czołgów, na tym watku ja sam podaje coś innego.
            Ja właśnie się pytałem gdzie Francuzi nie wyplenili swoich zobowiązań
            w 1920 Ty odpisujesz ze powinni byli uderzyć na Niemcy w 1935 i
            3go września 1939 O.K przyjąłem to do wiadomości.
            Pisa c ze Francja wypowiedziała wojnę Niemcom 3go września pod naciskiem
            Anglików jest zwykłym kłamstwem.
            Piszesz o de Gaulle zwykle bzdury on chciał właśnie 5tego września uderzyć na
            Niemcy przez Belgię i Hollandie .Ale pamiętaj ze wtedy
            byl pulkownikiem (wypełniający funkcje generała) a w sztabie głównym
            nikt go nie słuchał a może tez nikt o nim nie wiedział Armia francuska dowodzil
            Gamelin.De Gaullea dokooptowano do rządu w ostatniej chwili.
            Podalem powyżej o Radzie angielsko francuskiej w Abbeville przeczytaj
            trochę rzeczy elementarnych a potem pisz.

            Dla wszystkich zachodnich europejczyków i amerykan źródłowym dziełem jest
            książka: Wiliam L. Shirer "The Rise and Fall of the Third Reich" wydana w
            1960.Twoje "wypowiedzi się zupełnie nie zgadzają
            z tym co pisze ten dziennikarz i historyk.(on np. nic nie pisze ze
            de Gaulle zajadał się pasztetami)
            Dzięki za podanie mi wiadomości o de Gaulle w czasie jego pobytu w
            Polsce ale po za trzema tomami jego "Memoires" dużo książek o nim
            czytałem a Ty po za prasa brukowa na pewno nic.
            Zawiodłaś mnie bo nie myślałem ze Twój poziom i styl jest tak bliski I-love..i
            maglary.

            PS W wojnie szesciodniowej armie arabskie (Egipt,Jordania i Syria) posiadaly:
            937 samolotow(Izrael 326),1520 czolgow (Izrael 1050),artylerii ciezrkiej 1410
            (Izrael 650).Wojsko 215 000 (Izrael 125 000).Jesli Izrael rozgromil Arabow to
            tylko dzieki inteligencji
            Sztabu (Rabin,Sharon,Gavish ,Bar Lev).Samoloty arabskie i ich czołgi
            były bardziej nowoczesne (po za 80 MirageIII które dorównywały
            Mig-21).Francja(poza de Gaulle i Leclerc) ani Polska nie miały wodzów tego
            typu.Sowieci tez nie ale zciagneli z lagrów kilka dowódców wysokiej klasy którzy
            zaczęli dzialac od Stalingradu.

            • zejman1 Re: Niewesolo zajman1 22.08.07, 10:33
              Dziekuje za podpowiedzenie, kto byl glownodowodzacym armia francuska-
              oczywiscie nie byl to slynny gen.de Gaulle. Jakze sie pomylilem.

              „Wojna Obronna Polski 1939 Wybór Źródeł”, Wydawnictwo MON podaje
              (uklad byl scisle tajny, podpisany przez gen.T.Kasprzyckiego i
              gen.M.G.Gamelina), ze „ (...)Francuskie i polskie Dowództwa
              Naczelne, działając w ramach decyzji powziętych przez oba rządy, po:
              a) zapoznaniu się ze swoimi punktami widzenia na niemieckie siły i
              możliwości strategiczne;
              b) wymianie informacji o siłach Wojska Polskiego i Armii Francuskiej
              oraz o ich możliwościach w zakresie mobilizacji i koncentracji
              ustaliły, co następuje:
              I. W wypadku agresji niemieckiej przeciwko Polsce lub w wypadku
              zagrożenia żywotnych interesów Polski w Gdańsku, co wywołałoby
              zbrojną akcję Polski, Francuskie Siły Zbrojne rozpoczną
              automatycznie działania w sposób następujący:
              1. Francja podejmie natychmiast działania powietrzne zgodnie z
              uprzednio ustalonym planem.
              2. Gdy tylko część sił francuskich będzie gotowa (około 3 dnia I+)
              Francja stopniowo przystąpi do działań ofensywnych o ograniczonych
              celach.
              3. Gdy tylko zaznaczy się główny wysiłek niemiecki przeciw Polsce,
              Francja głównymi siłami rozpocznie działania ofensywne przeciwko
              Niemcom (poczynając od piętnastego dnia I+). (...)” Dalej nie
              cytuje, bo szkoda czasu na czytanie pisanych pod francuskie
              dyktando, wypocin. Ale zwroc uwage, Picardzie, na pkt. 3-ci: „gdy
              tylko zaznaczy sie glowny wysiłek niemiecki przeciw Polsce, Francja
              głównymi siłami rozpocznie działania ofensywne przeciwko
              Niemcom...”. Najwidoczniej swietnie wyszkoleni sztabowcy francuscy
              doszli do wniosku, ze atak Niemcow „nie byl glownym wysilkiem
              niemieckim” i dlatego spokojnie zajadali swoje pasztety, popijajac
              winkiem.

              „Nie ma o tym nic w zrodlach francuskich” – podkreslasz. Slusznie,
              nie ma. Bo chwalic sie , ze sie spokojnie przypatrywalo jak
              sojusznik krwawi, nie jest moralnie budujace. Ale zamiast szperac po
              zrodlach francuskich, ktore sa „bezstronne” jak zawsze, gdy rzecz
              tyczy sie „wielkiej Francji”, przytocze moj faworytny kawalek
              wspomnien najlepszego polskiego czolgisty z II w.sw. , mjr.Bohdana
              Tymienieckiego (notabene hrabiego-niby mala rzecz a cieszy).
              Pisal o swojej perygrynacji przez Francje w 1940 r. a wiec kiedy
              pasztety na Linii Maginota juz prawie zjedzono a transport nowego
              zaopatrzenia gdzies ugrzazl po drodze (swietny plk. De Gaulle mial
              jeszcze zapas sprzed wojny ale pelna para szykowal sie juz do zdrady
              swego naczelnego dowodcy i „dalszej walki” – kiedys nazywalo sie
              splamieniem munduru, zlamaniem rozkazu, itp.):

              „(...) Na szosie spotykamy nareszcie to, co kiedys mialo mialo byc
              armia Trzeciej Republiki....co za bydlo!
              Brudne to, zarosniete, bez broni, obwieszeni tobolami i bidonami z
              winem, piechota, na rowerach, camiony wojskowe pelne tego
              parszystwa. Patrza na nas spodelba...Jedziemy.(...)”

              „(...) W doku, w dole ze dwa pietra stoi wielka lodz motorowa.Jest
              prawie zupelnie ciemno....schodze na dol.Wpuszczono mnie do srodka,
              sprawdzono czy nie jestem uzbrojony.W malenkiej kabince pieciu
              oficerow w rozpietych mundurach z nieodstepnymi papierosami w
              kacikach ust, w reku szklani z winem, pelno dymu, ciemno....(....).
              Nie maja rozkazu admiralicji i w ogole armia, a tym bardziej nasza,
              nic ich nie interesuje, obojetne ruchy glowa...(...)”.

              „(...) W pewnym momencie Francuz widzac spokoj Kornbergera i jego
              argumentow, nabiera pewnosci siebie i machnawszy pogardliwie reka
              wyrzucil....Va t,en!
              Kornberger spokojnie, jakby z namyslem, bez pospiechu zamachnal sie
              i wycial w morde! Pieknie obszyty zlotem kaszkiecik majora polecial
              w tlum, major zlapal sie za zakrwawione usta.
              -C,est la response d,un officier polonais mon commandant-uprzejmie
              wyjasnilem.
              Z milczacego tlumu wyszla kobieta ciemno ubrana, podeszla do majora
              i plunela mu prosto w twarz!
              -Lache! (...)”
              Tak wygladala z malymi wyjatkami armia francuska
              po „niespodziewanej napasci” Niemcow na Francje.

              Ale Ty, Picard, oczywiscie o tym wiesz ( ja rowniez to
              podkreslilem), bo zauwazasz, ze „Francuzi nie mieli ochoty sie
              wykrwawiac po doswiadczeniach I w.sw.”.
              Co on ma wspolnego z tym wszystkim?

              To, ze trescia tajnego „ukladu sojuszniczego” , znajac ogolne
              nastawienie spoleczenstwa francuskiego,mozna bylo sobie spokojnie
              wytrzec d...e.

              Jesli zbudowano Linie Magionota (a byla to bez zadnej przesady
              najpotezniejsza linia obronna wszystkich czasow-Linia Zygfryda nie
              mogla sie z nia w zaden sposob rownac) to widac zakladano ( zabraklo
              tego slynnego francuskiego l,esprit), ze Niemcy sie na atak nie
              powaza.
              Ale Niemcy o kwadratowych glowach w II w.sw. powtorzyly dokladnie
              numer z I w.sw i zaatakowaly wedlug planu Schiffena – najwidoczniej
              uznaly, ze plan byl swietny.Tego jednak mozna bylo sie po nich
              spodziewac. Ale to nastapilo o rok pozniej.
              Propozycje znakomitego de Gaulla byly z pewnoscia sluszne ale nie do
              przyjecia dla demokratycznego panstwa, za jakie uchodzila w tamtych
              czasach „trzecia republika”.

              Wojna na dwa fronty jest zawsza nieprzyjemna bo zmusza do podzialu
              wlasnych sil. Francuzi mogli zaatakowac silnie nawet tymi szczuplymi
              silami jakimi dysponowali - wlasnie pod oslona swojej linii
              obronnej.
              Atak niemiecki przez Belgie,przy szczuplosci sil oslonowych
              zachodniej granicy, byl wykluczony, a wiec cala wojna przybralaby z
              miejsca zupelnie inny charakter.
              Brakowalo checi wypelnienia zobowiazan, ale nie brakowalo checi
              obrony wlasnego tylka-w czym Francuzi maja duza wprawe. Trudno ich
              za to(bedac oczywiscie Francuzem) winic.

              Zanim nastapio mile spotkanie „sojusznikow” w Abeville bylo jeszcze
              Locarno, w ktorym Niemcy daly wyraznie do zrozumienia, co w
              przyszlosci uczynia na Wschodzie. A przed Locarno byl Wersal, na
              ktorym-nalezy to uczciwie przyznac- Niemcow wyraznie skrzywdzono.
              Byla jakas „sprawa Nadrenii”...
              W ogole we Francji siedzialy wtedy rozowe Briandy, Daladiery ,
              potezna partia komunistyczna a wszyscy w kolko mowili „si vis pacem,
              para...pacem”.
              (Z)

              Ps.: Ten znakomity historyk nic nie pisal o pasztetach? Nie jadal go
              plk.de Gaulle? A po co mial pisac kiedy kazdy wie, ze „foie gras”,
              czyli strasburska watroba z chorych kaczek i gesi, to ulubiony
              przysmak Francuzow juz od paru wiekow, rarytas...Ale nie w tamtych
              okolicach , w ktorych przebiegala Linia Maginota...
              • picard2 Re: Niewesolo zajman1 22.08.07, 18:16

                Pisze nie poto aby sie uzerac z innymi a szczegolnie
                arcystandartowymi przedstawicielami "historykow" .Metoda jest prosta
                nie czyta sie posty innych wyjmuje sie z kapelusza nic nie znaczace fakty i
                podkresla sie ich wartosc.Np. to co Ty podajesz jako pakt
                ujawniony przez MON bylo podane na tym watku przez pana scana i dokladnie omawiane.
                Nie moge Ci odpowiedziec w ten sam sposob wiec prosze Cie uprzejmie abys sie
                odczepil odemnie.
                Gdy bede mial blizszy dostep do Ciebie to sobie pogadamy.
                • zejman1 Re: Niewesolo pacard2 23.08.07, 01:49
                  Jakis dziwny jestes,az straszno sie robi:przeciez ja Ciebie wcale
                  nie zaczepiam. Zabralem sobie pare razy glos na temat, ktory mnie
                  interesuje i ku swej radosci odkrylem,ze jest on takze bliski Tobie.

                  Ja czytalem post pan.scana ale doszedlem do wniosku, ze Wasze
                  interpretacje sa standartowe, wlasnie i nie wytrzymuja konfrontacji
                  z faktami, tj. z punktami "ukladu sojuszniczego". Wynika z niego
                  niezbicie (zawsze lepiej dyskutowac jak sie ma podkladke), ze
                  Francuzi interpretowali sobie punkty ukladu po swojemu, tj. "po
                  francusku", tj. w taki sposob, by ochronic za wszelka cene (wstyd i
                  honor ma w tym kraju wyjatkowo niska cene od czasow Bastylii) wlasna
                  d...e. Ale sztuczka im sie nie udala, ale Anglikom, tak.I dlatego
                  Anglosasi sa o pare klas lepsi w te klocki.

                  Spodziewalem sie, ze wypowiedz naszego majora Tyminskiego Ci sie
                  spodoba -to bystry obserwator.Byl z niego zreszta tegi wojak i nawet
                  Brytyjczycy uznali go za najlepszego strzelca w 8 Armii...

                  Poniewaz otworzyles post o roku 20-tym postaram sie zabrac jeszcze
                  glos w tej spawie.Darzysz cieplym uczuciem "wielkiego" gen. de
                  Gaulla ,wiec z pewnoscia jego uwagi o Polsce wydadza Ci sie
                  wyjatkowo cenne tym bardziej, ze zaledwie 19 lat pozniej uwagi tego
                  wojaka francuskiego podzielaly miliony jego rodakow tak, ze nawet
                  nabraly wyjatkowej chetki na konszachty z Hitlerem.
                  Zobaczysz takze, ze to nie ja (o Francji) ale wlasnie gen.de Gaulle
                  mial standartowe poglady o Polsce - podzielane zreszta nie tylko
                  przez Niemcow i Rosjan, ale takze przez...Roosevelta.
                  Bardzo fajne czytadelko.
                  (Z)

                  Ps.: Bylem we Francji kilka razy.Moze wyda Ci sie to dziwne, ale
                  bardzo polubilem Wandee. Cmentarzyk w Colombey-les-Deux-Eglises nie
                  wzbudzil mojej turystycznej ciekawosci.
        • cyniol [...] 22.08.07, 00:44
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • berger_a Pytanie ignoranta cyniola 22.08.07, 09:23

            Dzieki cyniolu , bo nie wiedzialm ze Weygand i Foch byli Polakami.
            Znam duzo lepiej historie Polski niz Ty Francji.Jak ci juz napisano
            wczesniej Weygand jest uwazany za kretyna.
            Wroc do twojej nory na okraglej ziemi tam poziom jest zblizony do
            twojego.
          • bywszy1 Re: nie tylko ignorant,tylko chamski ignorant+ 22.08.07, 10:08

    • tia666 Re: Cud nad Wisla 22.08.07, 13:48
      ententa nie byla skora do pomocy, Polske nie wspierali ani politycznie, ani
      moralnie i tym bardziej materialnie (uwazali za bekarta Wersalu), z wielkim
      bolem przydzielali kredyty na bron - ktora to wystarczala na krotkotrwala
      defensywe, ogolnie byli bardzo nieprzychylni Pilsudskiemu (niby glowny powod
      dezaprobaty) , dopiero po przeprowadzeniu udanej ofensywy i wynegocjowaniu
      pokoju Francja i Anglia stala sie przychylniejsza dla Polski, a pozniej to juz
      rozkwit legend "cudu" "Weygand" "Lloyd George" itp. aby tylko zapomniec o
      Pilsudskim



      "Niech inni bawią się w hodowanie kwiatków czy socjalizmu, czy polskości, czy
      czego innego w wychodkowej (nawet nie klozetowej) atmosferze – ja nie mogę."

    • cs137 Re: Picard! W trudnych chwilach zawsze powtarzaj 25.08.07, 10:51
      sobie słowa Norwida (Cypriana Kamila, zresztą):

      "Nie! Nie zginęła jeszcze Francja - ani...
      Cień jej chorągwi podartej kulami
      Na bladych licach poczuli Zejmani..."


      oryginał tu:

      pl.wikisource.org/wiki/Jeszcze_Francja_nie_zgin%C4%99%C5%82a
      • picard2 Podsumowanie 1 25.08.07, 21:51
        Pisząc post na tym forum chciałem się dowiedzieć dlaczego Francja
        zdradila Polskę w roku 1920.
        Zdawałem sobie doskonale sprawę ze temat przyciągnie rożnych cyneoli i splitów
        którzy nie znają tematu ale popisują się wulgarnością i chamstwem.
        Niespodziewane było wystąpienie zejman1 ale jestem mu wdzięczny gdyż
        jego brednie skłoniły mnie do czytania źródeł historycznych i w ten
        sposób znalazłem prawie wszystkie odpowiedzi na moje pytanie.
        Zejman1 ma jeszcze inna zaletę o prawie nigdy nie czyta wątków w których bierze
        udział co mi pozwoli powtórzyć własne wypowiedzi
        omawiane przez wyżej wymienionego.

        Nigdy nie słyszałem legendy o Maximie Weygandzie który zawsze był
        skończonym kretynem podczas 1szej Wojny światowej i szczególnie
        Drugiej gdzie walnie się przyczynił do klęski Francji.
        On chyba był kilka dni w Polsce w roku 1920 jako członek delegacji
        francusko-angielskiej ale na pewno i na cale szczęście niczego tam
        nie głosił.

        Tak myśli o Weygandzie prawie cala Francja wspolczena wiec podawanie go jako
        przykład nie ma sensu.Oczywiście gdy można będzie przytoczyć jakieś źródła po za
        synem Weyganda o którym nic nie słyszałem to zmienię zdanie.

        Mieszanie de Gaulla z Weygandem to tak jak porównywanie Josefa Becka
        z gen Sikorskim.
        De Gaulle jako młody kapitan ciężko ranny w Iwszej Wojnie światowej
        zgłosił się na ochotnika do służby wojskowej w Polsce(DYWIZJI HALLERA)
        www.charles-de-gaulle.org/article_print.php?id_article=80
        Arty kul napisany w 1920 i oparty na jego dzienniku działań wojennych
        można znalezisk w całości na www .charles de gaulle/org.Gdzie widać bardzo
        jasno ze Zejman1 wszystko zmyślił.To prawda ze artykuł byl niepodpisany ale we
        Francji wojskowy w służbie czynnej nie ma prawa
        podpisywać wypowiedzi w prasie myślę ( ale nie jestem pewny) ze to samo prawo
        obowiązuje w Polsce.
        De Gaulle nie był cały czas instruktorem w Rembertowie ale walczył z bronią w
        reku np. pod Chrubieszowem( gdzie zosta ranny) i jako jedyne
        oficer Francuski byl odznaczony krzyżem virituti militari
        fr.wikipedia.org/wiki/Guerre_russo-polonaise
        Prawdziwi dowódcy polskiej Armii Rozwadowski i Sikorski ofiarowali de Gaulle
        rangę generała i proponowali mu aby został w Polsce.Z reszta
        przyjaźń de Gaulle i Sikorskiego przetrwała do zabójstwa Polaka.

        O tym ze francuscy lotnicy walczyli w Polsce można się przekonać z pomnika
        pilotów który jest postawiony w lesie Compiegne o parę
        kilometrów od mojego domu gdzie stoi tez słynny wagon "zawieszenia broni"
        www.evene.fr/culture/lieux/memorial-de-la-clairiere-de-l-armistice-1844.php

        Myślę ze to wystarczy chciałem tylko przypomnieć ze w wojnie bolszewickiej 1919
        -21 brały udział nowiutkie czołgi i samoloty dostarczone przez Anglię tylko ze
        one się znajdowały w wojsku Tuchaczewskiego.
        • ariadna-enta Re: Podsumowanie 1 25.08.07, 22:59
          picard o wojnie polsko- bolszewickiej czytałam już dawno,ale mnie
          tak zainteresowałeś tematem,że po niedzieli przeczytam co ma w domu
          i jeszcze do biblioteki pójdę i się dokształcę w tym kierunku.
          • picard2 Re: Podsumowanie 1 25.08.07, 23:12
            ariadna-enta napisała:

            > picard o wojnie polsko- bolszewickiej czytałam już dawno,ale mnie
            > tak zainteresowałeś tematem,że po niedzieli przeczytam co ma w domu
            > i jeszcze do biblioteki pójdę i się dokształcę w tym kierunku.

            Ja tez początkowo bardzo mało o tym wiedziałem.Na przyklad po poście scana
            myślałem ze on przesadza z tymi pieniadzmi ale ostatnio wpadłem na artykuł gdzie
            coś się o tym mówi i szczególnie o sumach
            wypłaconych Anglii za dostarczenie czołgów i samolotów Rosji.Jestem
            jednak pewnym ze de Gaulle i inni Francuzi na pewno nie walczyli myśląc o
            pieniądzach
            Chris.
            • picard2 Re: Podsumowanie 1a 26.08.07, 13:33
              Z trudem udało mi się znalezisk opinie o wojnie 1919-21 pochodzacej
              z dokumentow angielskich([edit] The tide turns: Miracle at the Vistula)

              Polish allies were few. France, continuing her policy of countering Bolshevism
              now that the Whites in Russia proper had been almost completely defeated, sent a
              400-strong advisory group to Poland's aid in 1919. It was mostly comprised of
              French officers, although it also included a few British advisers led by
              Lieutenant General Sir Adrian Carton De Wiart. The French officers included a
              future President of France, Charles de Gaulle; during the war he won Poland's
              highest military decoration, the Virtuti Militari. In addition to the Allied
              advisors, France also facilitated the transit to Poland from France of the "Blue
              Army" in 1919: troops mostly of Polish origin, plus some international
              volunteers, formerly under French command in World War I. The army was commanded
              by the Polish general, Józef Haller. Hungary offered to send a 30,000 cavalry
              corps to Poland's aid, but the Czechoslovakian government refused to allow them
              through; some trains with weapon supplies from Hungary did, however, arrive in
              Poland.

              In mid-1920, the Allied Mission was expanded by some advisers (becoming the
              Interallied Mission to Poland). They included: French diplomat, Jean Jules
              Jusserand; Maxime Weygand, chief of staff to Marshal Ferdinand Foch, Supreme
              Commander of the victorious Entente; and British diplomat, Lord Edgar Vincent
              D'Abernon. The newest members of the mission achieved little; indeed, the
              crucial Battle of Warsaw was fought and won by the Poles before the mission
              could return and make its report. Nonetheless for many years, a myth persisted
              that it was the timely arrival of Allied forces that had saved Poland, a myth in
              which Weygand occupied the central role.[15][61] Nonetheless Polish-French
              cooperation would continue. Eventually, on the 21 February, 1921, France and
              Poland entered into a formal military alliance,[62] which became an important
              factor during the subsequent Soviet-Polish negotiations.

              [edit] The tide turns: Miracle at the Vistula
              • zejman1 Re: Podsumowanie 1a 26.08.07, 18:03
                Chwalebny to trud. Byloby lepiej gdyby trud ten dodal cos nowego do
                tego o czym wroble na dachach cwierkaja.
                A cwierkaja one, ze:

                - jedynym odnzaczonym Virtuti Militari ze slawetnej "alianckiej
                misji wojskowej" byl...gen.Weygand.
                Historia przyznania tego krzyza Wyegandowi byla ciekawa:otoz
                odznaczono go pod zakulisowym naciskiem ..."aliantow". Podczas
                dekoracji okazalo sie, ze krzyza ...nie ma, bo nikt nie oczekiwal,
                ze ktos z Francuzow ZASLUGUJE NA KRZYZ Byla to bardzo pospieszna
                decyzja, podjeta jakby w ostatniej chwili. Pospiesznie gen.Haller
                odpial swoj i ten wlasnie uroczyscie przypieto na dumnie wyprezonej
                piersi dzilnego Francuza.

                -de Gaulle otrzymal wraz z innymi Krzyz Walecznych.Krzyze te byly z
                gory przygotowane i zadnych nieprzyjemnych zgrzytow w czasie ich
                wreczania nie bylo.

                Byloby lepiej, gdybys Picardzie, zaczal wiecej wertowac polskich
                zrodel a nie "alianckich", ktore notorycznie wykoslawiaja
                rzeczywistosc, usilujac przypisac sobie wszystkie zaslugi.
                Nie pierwszy to raz w historii Polski. Ostatnia wojna az roi sie od
                takich kwiatkow.

                To podane zrodlo "dokumentow angielskich" (najprawdopodobniej jakas
                anglosaska "encyklopedia") podaje 400 oficerow.Weygand,
                dowodzacy "misja" okresla ich naliczbe na 200. Weygand w tamtych
                latach nie byl sklerotycznym staruszkiem a poza tym nie mial
                najmniejszej potrzeby zawyzania liczby swoich podwladnych.
                Ale mogli je miec ...Anglicy- z im tylko wiadomych powodow.
                Liczbe 200 oficerow podaja tez rozne zrodla polskie.

                Najlepiej bedzie jesli sie skontaktujesz z Instytutem Pilsudskiego w
                USA, posiadajacego pelne wykazy oficerow odznaczonych w 1920 r. i
                podasz nam je do wiadomosci, aby wszyscy mogli sie przekonac, ze
                masz racje.
                • zejman1 Specjalnie dla Picarda2(cz.7) 26.08.07, 20:14
                  8 lipca nie jest wesoly- tak zaznacza w swoim pamietniku de
                  Gaulle,bo „wszystko jest w odwrocie, bez walki i w jak najwiekszym
                  zamieszaniu.” Dlatego podejmuje major decyzje wyjazdu na front.
                  Nie wyjezdza na Front Polnocna, na ktorym trwaja ciezkie walki, ale
                  na Poludniowy „lepiej dowodzony” i na ktorym walk nie ma.

                  Na froncie spotyka „swoich trzech przyjaciol Polakow”. De Gaulle
                  wie, ze wedlug klasycznych zasad retoryki najpierw nalezy podac
                  wypowiedz negatywna, troche ja podkoloryzowac i pozniej zbalansowac
                  wypowiedziami , bedacymi i po jego, i po mysli jego rodakow.

                  Najpierw rozmawia z mjr.Z.:
                  „....Najpierw majora Z, mlodego oficera Legionow, to jest wojska
                  uformowanego przez Marszalka Pilsudskiego w czasie okupacji
                  niemieckiej i austriackiej. Major Z. Byl w ubieglym roku-jako
                  kapitan- jednym z moich uczniow ( de Gaulle dzialal w Rembertowie -
                  JK). Powraca z frontu, jest przydzielony do Sztabu Glownego armi i
                  dzieli sie ze mna nowinami. Usmiechniety, wydaje sie jakby jakby
                  ostatnie wypadki zupelnie na niego nie dzialaly.Z flegma, ktora mnie
                  wzburza mowi o obronie na linii Torun-Krakow.Najwidoczniej ta
                  perspektywa nie wydaje mu sie w biczym nadzwyczajna.Ojczyzna
                  najechana, w niebezpieczenstwie: to normalne!....Major Z, jest –
                  jakby to okreslono we Francji –optymista. „Dowodztwo armij-
                  doskonale”! Pomoc cudzoziemska?-zbyteczna, nawet szkodliwa, odbierze
                  wojnie charakter narodowy! Zmiana metod w taktyce, w organizacji, w
                  szkoleniu, a po coz to? Wylacznie Polacy znaja charakter wojny jaka
                  prowadza z Rosjanami.Sami znajda na wszystko rade”.

                  De Gaulla wzburza „flegma” mjr.Z.-podobnie wzburzal go spokoj
                  mieszkancow Warszawy, bioracych udzial w „ludowych uroczystosciach”,
                  tj.mszach sw. Nawyklemu do bezsensownych rozkazow, do buntow calych
                  oddzialow a nawet dywizji francuskich oficerowi spokoj ten jest
                  calkowicie niepojetny, wrost straszny ale on takze wie, ze jego
                  francuscy rodacy tez tego nie zrozumieja i wyciagna jedyny,
                  narzucajacy sie wniosek: „spokoj Polakow wyplywa z glupoty!”

                  Potwierdza to rozmowa z „drugim przyjacelem” de Gaulla, kapitanem
                  P, „ktorego poznal niedawno w oddziale armii
                  Hallera.....Posiada „croix de guerre”.Mowi o tym co widzial i co
                  mysli:”Wystarczylby jeden dowodca aby zmienic sytuacje.Bolszewicy to
                  banda a nie wojsko.Nasi ludzie tylko marza, aby sie odwrocic i
                  zaatakowac.Kto ich z sensem zgrupuje?”.

                  Tak jest: ten „niedawno poznany przyjaciel” de Gaulla, noszacy
                  francuskie odznaczenie jest „hallerczykiem” a wiec wywodzi sie z
                  wojska doswiadczonego, zdyscyplinowanego i sprezystego – nie to, co
                  ci z Kongresowki.To, ze sie wycofuja spowodowane jest
                  nieumiejetnoscia dowodzenia oficerow legionowych.
                  To nie de Gaulle mowi, ale Polak.

                  Kropke nad „i” stawia trzeci „przyjaciel”, porucznik H. Z armii
                  poznanskiej, ktory „walczyl w czasie wojny w szeregach
                  niemieckich.Odniosl trzy rany na naszym froncie i otrzymal Krzyz
                  Zelazny, ktorego nie nosi, ale o ktorym przy okazji
                  wspomina....Chetnie mowi z Francuzami, swymi niegdys straszliwymi
                  przeciwnikami.... Jemu, ktory bral udzial w tych gigantycznych
                  spotkaniach, czym moga zaimponowac te dziecinne walki tutaj? „To nie
                  wojna, panie majorze.Nie ma zabitych! Dywizje ida naprzod, albo
                  cofaja sie! Ale nikt nie wie po co!”
                  To nie de Gaulle krytykuje, ale Polak.


                  Wlasnie: najazd bolszewicki i z nim walka , byla dla de
                  Gaulla „dzieciecymi igraszkami”, „to nie wojna” bo „nie bylo
                  zabitych”-nie bylo hald ofiar. Co to za zmagania bez ludzkich jatek?
                  Dlatego, tak naprawde, zadna pomoc materialowa nie byla potrzebna
                  pomimo, ze Marszalek w rozmowie z Weygandem dal wyraz swemu
                  oburzeniu.Wszystko sprowadzalo sie do umiejetnego dowodzenia.
                  Dlatego Francuzi przybyli. Aby Polakow nauczac.

                  Zaraz, zaraz.... Oprocz slawetnych, przestarzalych karabinow (
                  pospiesznie wyslano Polakom przestarzale karabiny Lebel Mle1886,
                  kal.11mm i nie pasujaca do nich amunicje - amunicja byla
                  dla...karabinu Berthier Mle1907/15, kal.8mm) , jak to bylo z
                  obuwiem?
                  Polski aliant prosil juz w koncu tylko o zolnierskie buty - armii
                  brakowalo obuwia. Buty dla zolnierza to sprawa niezwykla wazna.
                  Francja dysponowala w swych skladach szescioma milinami butow i
                  obiecala dostarczyc pewna ich ilosc. Czyz zbiednieliby Francuzi o
                  te 300 tys.par obowia gdy ich mieli az 6 mln.? 300 tys. par to
                  drobnostka -niegodna wobec takiego zagrozenia by w ogole sobie
                  suszyc nia sprawe. Tym bardziej, ze prosil o to sojusznik.
                  „Sprawa sie- jak to mowia – rypla” z powodow czysto
                  biurokratycznych: „zapomniano” (takie bylo pozniejsze oficjalne
                  wyjasnienie) dokonac w biurach roznych formalnosci i wysylka ulegala
                  ciaglemu opoznieniu. W koncu armia polska pomaszerowala za
                  uciekajacymi bolszewikami w rozlatujacym sie obuwiu. Nawet
                  tu „alianci” zawiedli na calej linii.

                  Szef Sztabu Generalnego generał Tadeusz Rozwadowski, majacy stale na
                  pienku z Marszalkiem(co podkreslal z luboscia Weygand) notował w
                  lipcu 1920 r.:

                  "Czułem dobrze, że tylko na siebie samych liczyć możemy, a umacniała
                  mnie w tym przekonaniu jeszcze przestroga angielskiego marszałka
                  Wilsona, ówczesnego szefa Sztabu Wielkobrytyjskiego, który wówczas
                  na konferencji w Spa wypowiedział do mnie na pożegnanie te stanowcze
                  słowa: „Nie liczcie tylko na jakąkolwiek interwencję dyplomatyczną
                  lub inną. Sowiety postanowiły zagładę Polski i jestem dokładnie
                  poinformowany, że bezwzględnie wszelkimi siłami do tego dążą i przez
                  nikogo powstrzymać się nie dadzą. My wszyscy pomóc Wam realnie po
                  wojnie światowej nie możemy, a gdybyśmy nawet mieli odpowiednie siły
                  do dyspozycji, to i tak na czas przerzucić ich do Polski nie
                  zdołalibyśmy. Więc przyszłość wasza cała w waszym własnym tylko
                  ręku, a jeśli sami zwyciężyć nie potraficie, to zginiecie
                  niechybnie".

                  Slowa porucznika H. pasowaly do wyobrazen de Gaulla o Polakach tym
                  bardziej, ze reprezentowal on „stary, dumny narod” opromieniony
                  dopiero co chwalebnym zwyciestwem.Oto probka jego stylu, ktorym
                  bedzie sie juz de Gaulle poslugiwac az do smierci:

                  „....On, ktory przyzwyczail sie do nieublaganej metody na Froncie
                  Zachodnim, do rozkazow wydawanych punktualnie, scisle przekazywanych
                  i wykonywanych natychmiast, do summiennych obserwacji, do
                  wiarygodnych sprawozdan i regularnego zaopatrzenia, nie mogl
                  przyzwyczaic sie do tej wojny prowadzonej przez bandy, gdzie kazdy
                  wydawal sie dzialac na wlasny rachunek, bez rozkazow i bez
                  lacznosci....”Pan mnie rozumie, Panie Majorze”! Rozumiem jego mysl,
                  ktorej przyzowitosc nie pozwala mu wypowiedziec do konca.Mimo
                  odwiecznej nienawisci do pruskiego ciemiezcy trwa w nim
                  niesmiertelna duma z braterstwa broni.(...)

                  Zanotujmy slowa „wielkiego Francuza”, ktoremu warszawskie oszolomy
                  wznosza pomnik:
                  „...nie mogl przyzwyczaic sie do tej wojny prowadzonej przez
                  bandy”... On tez nie i najpewniej dlatego natychmiast po bitwie pod
                  Warszawa, absolutnie nie naglony przez swych przelozonych,
                  wyjechal do Francji. Nikt w Polsce po wesolym wojaku de Gaulle nie
                  plakal-to rzecz pewna.
                  Jak bylo z tym braterstwem broni i „francuska metoda dowodzenia”
                  pisalismy w poprzednim poscie przytaczajac obszerne cytaty- po
                  prostu chce sie z tego smiac.
                  Najwidoczniej zolnierze francuscy, majacy dosyc glupawego nimi
                  dowodzenia przez pyszalkowatych demo-liberalnych oficerow, woleli
                  juz...wroga od swoich.

                  „Braterstwo broni” i Francuzi.....Smiech, smiech, smiech! Pod
                  Trafalgarem starly sie w walce na smierc i zycie dwie floty:
                  angielska i fr
                  • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda2(cz.7, dok.) 26.08.07, 20:20
                    „Braterstwo broni” i Francuzi.....Smiech, smiech, smiech! Pod
                    Trafalgarem starly sie w walce na smierc i zycie dwie floty:
                    angielska i francusko-hiszpanska. Po przerwaniu linii francuskiej i
                    polozeniu sie na rownolegly kurs, okrety Nelsona rozpoczely kolejno
                    ostrzeliwac okrety wroga. Pomiedzy wojennymi marynarzami nawet w tak
                    odleglych czasach istnialy pewne reguly walki, przyjete przez
                    zachodni cywilizowany swiat:okret, ktory chcial sie poddac, sciagal
                    swoja flage i w tym momencie zaprzestawano go ostrzeliwac.
                    Do regul stosowali sie Anglicy, Hiszpanie, Holendrzy...Ale nie
                    Francuzi. Otoz w tej slawnej bitwie, gdy okladani niemilosiernym
                    ogniem Anglikow, bezbronni Hiszpanie sie chcieli poddac i sciagneli
                    swoje flagi, zostali oblozeni niemilosiernym ogniem....swojego
                    francuskiego alianta. Bylo to okropne przezycie dla dzielnych
                    Hiszpanow, ktorzy pozniej, juz w niewoli brytyjskiej, dawali wyraz
                    swemu oburzeniu i bezgranicznej pogardzie.

                    Moze to wlasnie szczescie, ze Polacy nie walczyli obok jakich
                    francuskich pulkow: mogliby zostac wystrzelani do nogi. Dlaczego
                    nie? Rola Polakow w tej wojnie miala byc zupelnie inna-
                    dlatego „misja przybyla” o wiele wczesniej, niz
                    pozniejsi „wyslannicy” miedzynarodowki w Spa. Okazuje sie, ze pomoc
                    w materiale wojennym, ktora w zaden sposob nie mogla dotrzec do
                    Polski, dotarla do innych.(cdn)
                    (Z)
                    Ps.: Picard podawal w jednym z postow, ze de Gaulle mial
                    stopien "pplk". Tak naprawde, przed wyjazdem do Polski, byl tylko
                    kapitanem.
                    Zwyczajowo awansowano oficerow wyjezdzajacych na dluzszy pobyt
                    zagraniczny o jeden stopien-w Polsce byl majorem. Gdy wrocil do
                    Francji po Bitwie Warszawskiej znow byl kapitanem.
                    Ciagle prostowanie Picardowych przeinaczen jednak nuzy na dluzsza
                    mete.



                    • picard2 Re: Specjalnie dla Picarda2(cz.7, dok.) 26.08.07, 21:44
                      zejman1 napisał:
                      )
                      > Ps.: Picard podawal w jednym z postow, ze de Gaulle mial
                      > stopien "pplk". Tak naprawde, przed wyjazdem do Polski, byl tylko
                      > kapitanem.
                      > Zwyczajowo awansowano oficerow wyjezdzajacych na dluzszy pobyt
                      > zagraniczny o jeden stopien-w Polsce byl majorem. Gdy wrocil do
                      > Francji po Bitwie Warszawskiej znow byl kapitanem.
                      > Ciagle prostowanie Picardowych przeinaczen jednak nuzy na dluzsza
                      > mete.

                      Nie rozumiem o co Ci chodzi i specjalnie mnie to nie interesuje ale
                      zachowujesz się jako typowy przedstawiciel fauny forumowej.Piszesz olbrzymie i
                      długie bzdury ale dodajesz ze Cie to nuży.Na pewno jakiś członek wywiadu
                      francuskiego Cie do tego zmusza albo jesteś masochista.


              • picard2 Re: Podsumowanie 2a klamstwa Polakow 26.08.07, 21:04

                Po kłamstwach archiwum armii angielskiej.Teraz podaje link do
                kłamstwa Polaków
                www.adwokatura.pl/aktualnosci_polekturze_91003.htm
                • zejman1 Klamczuszek-Picard. 26.08.07, 22:49
                  Nie badz smieszny Picard.
                  Raz podkreslasz, ze nikt oprocz Ciebie nie zna sie na historii
                  Francji, bo..."nie konczyl gimnazjum francuskiego".
                  Pozniej podajesz nam jakis link do anonimowej strony w jez.
                  angielskim z falszywka o de Gaullu.Jak ja sprostowalem, to sie
                  obrazasz. Poniewaz sa tam klamstwa o Twoim ulubiencu powinno Ci
                  zalezec na tym, by pisano o Nim prawde a nie bajeczki. Czy naprawde
                  chcesz by o Nim klamano?

                  Pozniej podajesz nam link do jakiej witryny adwokatow, gdzie sa same
                  peany na temat Twojego bohatera. Rownie blazenskie, zreszta.
                  Widzisz, Picard takie peany na czesc Francji zaczeto juz pisac w
                  chwili, gdy na dworcu stal juz gotowy do odjazdu pociag, majacy
                  zawiezc Twoich zwycieskich bohaterow z powrotem do domu.

                  Moje "klamstwa" pisze specjalnie dla Ciebie (podparte sa
                  wspomnieniami Twojego bohatera-po coz nam jakis Hall? Jesli On, ten
                  Wielki klamal o sobie, to co jest prawda?), bo nie konczyles
                  polskiego gimnazju i dlatego masz powazne luki w podstawowych
                  rzeczach. Niezbyt to dobrze swiadczy o poziomie tychze gimnazjow.
                  Ale kazdy kraj ma takie na jakie zasluguje.
                  Sorbona jest pieknym przykladem.
                  Do widzenia Picard. Kontynuuj tak dalej a awansujesz! Moze powiem Ci
                  kiedys na kogo.
                  (Z)


                  • markv501 Re: Klamczuszek-Picard. 26.08.07, 23:04
                    Zejman :Picard otworzyl watek pytaniem jak Polacy oceniaja udzial
                    Francji w bitwie 1920, bo w jego szkole uczyli ze udzial ten byl
                    znaczny, Zarzuciles mu klamstwo, pytanie nie moze byc "klamstwem",
                    chyba sie zgodzisz? Czyli , moze Jego nauczyciel klamal? Powroce do
                    tego pozniej.

                    Rozumiem ze nie cierpisz deGaulla. Mam odmiene zdanie.
                    Do wyjazdu do Polski pojechal na ochotnika a wiec z uczucia
                    solidarnosci do naszego kraju ?
                    W postepowaniu deGaulla denerwowal mnie jago antyamerykanizm, ale
                    to dotyczy stosunkow USA- Francja,
                    deGaulle odegral role Churchilla w WB, za to nalezy mu sie szacunek
                    po wojnie ukrocil domowa wojne we Francji , jak wyzej
                    po dojsciu do wladzy w 60 -tych ukrocil balagan poprzednikow, jak
                    wyzej
                    zakonczyl wojny kolonialne, jak wyzej,
                    polozyl podwaliny do obecnego dobrobytu
                    dal zielone swiatlo jadrowej energetyce, zaden amerykanski
                    prezydent nie mogl tego dokonac, ameryka pozostaje w tyle w tej
                    dziedzinie, zwlaszcza w technologii breederow,
                    gdyby deGaulle nie zlekcewazyl protestow zielonych to Niemcy I
                    Japonia nie moglyby
                    rozwijac energetyki jadrowej.

                    Czy Fracuzi mieli prawo do sceptyzmu wobec Polski I
                    Pilsudskiego. Tak , Pisudski nie mial wyksztalcenia wojskowego, byl
                    socjalista (jego brat wspolpracowal z bratem Lenina ),wczasie wojny
                    stawial na Niemcy, Nie byl gorliwym Katolikiem (deGaulle byl).\
                    Francja wczesniej brala udzial w interwencji przeciwko bolszewikom I
                    to z silammi znacznie przekraczjacymi te ktore mogla zaoferowac
                    Polsce, jak wiadomo interwencja nie dala oczekiwanych rezultatow. A
                    jednak to jedynie Francja udzielala Polsce broni,(amerka pomoc
                    humanitarna I ochotnikow, a WB -szkoda mowic)
                    De Gaulle I Pilsudski to blizniacy rozdzieleni po porodzie.
                    Powroce do poczatku : zalozmy ze nauczyciel Picarda, nazwe go "X",
                    rzeczywiscie byl klamca. Nauczyciel X glosil ze Francja udzielila
                    pomocy BO Polacy to dzielny narod walczacy o swoja wolnosc (jesli X
                    byl katolikiem to by dodal cos z tej dziedziny) .
                    Alternatywa byby nauczyciel Y , ktory by glosil "twoja"prawde, ze
                    Francja nie udzielila pomocy Bo Polacy to anarchia i pijanstwo I
                    Francja nie maiala zadnych obowiazkow i dlugow. Dobrze ze
                    Picard mial nauczyciela X a nie Y
                    Picard pewnie sie nie obrazil za nazwanie go klamca ale ty
                    wystawiles swiadectwo.
                    To tak jak bym byl u lekarza a ten jedna reka ze stetoskopem
                    przysluchiwal sie szmerom mego serduszka a druga wycieral sobie
                    smarki w nosie. Cokielweik ten lekarz mi powie to nie ma znaczenia

                    • zejman1 Re: Klamczuszek-Picard. 27.08.07, 10:03
                      Zarzucilem mu klamstwo, bo Picard klamie we wszystkim. Dlaczego
                      klamie? Dlatego, ze tego sie nauczyl na lekcjach historii w szkole.
                      Moze na studiach.
                      Francuzi czynia to notorycznie.

                      De Gaulle byl francuskim INTERNACJONALISTA i jego "antyamerykanizm"
                      wyplywal jedynie z chceci wykopania USA z Europy po to, by Francja
                      mogla w niej grac pierwsze skrzypce. Byl wiec, pragnac
                      zbudowac "imperium francuskie narodow europejskich", Napoleonem
                      swych czasow. Wyglada na to, ze gigantyczna ZONA EUROPEJSKA powstaje
                      na naszych oczach.
                      Nosil, jak wielu mu podobnych wtedy i dzis politykow francuskich
                      prawicowy garnitur z czerwona podszewka.

                      "Wartosci" jakimi Francja pragnie obdzielic Europe juz i tak sa od
                      czasow "szturmu" Bastylii w wiekszym lub mniejszym stopniu
                      wartosciami Europy. Mozna nad tym ubolewac ale nalezy uznac fakt.
                      Nie wiazalbym go jednak z "genialnoscia" tego narodu. Dobrobyt
                      Francji nie jest zasluga de Gaulla ani wyplywa ze szczegolnych
                      wartosciowych cech Francuzow ale jest normalnym mniej wiecej
                      systemem gospodarczym-Polska przed II w.sw. rozwijala sie podobnie.

                      Cale zycie de Gaulle wzorowal sie na Pilsudskim we wszystkim.A
                      nawet, nawet... jego konstytucja Francji jest jakby kopia polskiej,
                      ulozonej przez...Pilsudskiego.

                      (Z)

                      • zejman1 Specjalnie dla Picarda (cz.8) 27.08.07, 12:47
                        Pozostaje otwartym pytanie, o ktore Picard kruszy nierozumnie kopie.
                        Czy byla pomoc „alinatow” dla Polski w 1920 roku? Picard twierdzi,
                        ze tak: jakis „pplk” de Gaulle, „dowodzacy brygada pancerna”, „400
                        oficerow francuskich”, ze...ze pozniej, za „wklad w obrone Polski”
                        go „odznaczono Virtuti Militari, ze....

                        Klamstwa powielane i odmieniane przez przypadki juz ponad 80 lat.
                        Legenda swojej osoby, zajal sie bardzo de Gaulle juz sam - po
                        zamachu stanu.
                        Legende o „alianckiej pomocy” rozpoczeto szerzyc juz wtedy, gdy
                        wiwatujace tlumy narodowcow, bedacych zagorzalymi przeciwnikami
                        Pilsudskiego ale popierajacych bez zstrzezen
                        francuskiego „alianta” odprowadzaly dumnego „ze zwyciestwa”
                        gen.Weyganda na podstawiony pociag.
                        Nie pomogl sprawie prawdy lzawy list bylego prez. Paderewskiego –tez
                        zreszta oddanego narodowca-do gen.Weyganda, ktory byl cytowany
                        (oglednie) w prasie francuskiej i szerzej w prasie narodowej w
                        Polsce.
                        Legenda o „pomocy aliantow” rosla, zataczala szerokie kregi- z
                        czasem wielu niezorientowanych ludzi zaczelo powaznie w nia wierzyc.
                        Zaczelo wierzyc, ze Polske uratowala „precyzyjna wojskowa mysl
                        francuska” oraz gen. Haller ze swoja „blekitna dywizja”.
                        Co prawda uczciwsi ludzie jak np. ambasador brytyjski Edgar Vincent
                        lord d’Abernon ktory zauwazyl, ze „bitwa pod Warszawa powstrzymala
                        triumfalny pochod armii sowieckiej”, byla czynem polskim
                        i „osiemnasta dzecydujaca o losach swiata bitwa”, ze zauwazyl to
                        francuski general Louis A. Faury w artykule ogłoszonym w 1928, ze
                        widzial to jasno brytyjski historyk J.F.C. Fuller, ze sam Weygand
                        podkreslal, ze zwycistwo jest czynem samych Polakow, ze....
                        To wszystko bylo za malo, nie wystarczylo, albowiem politycy
                        krajow „alianckich” zadecydowali, ze zwyciestwo zostalo odniesione
                        przez ich kraje a nie przez Polske.

                        Stalo sie to z kilku podow.
                        Otoz Polska byla „zapasowym aliantem” – choc przyznano jej prawo do
                        niepodleglosci, to jednak pierwszym aliantem, wiazacym Niemcy, byla
                        zawsze Rosja. Rosja komunistyczna zachwiala ukladem sil i co gorsze:
                        rewolucja bolszewicka udala sie takze m.in.dzieki pomocy
                        niemieckiej.Nawet pokonane Niemcy czynily wszystko co mozliwe aby
                        pomoc Zachodu dla carskich generalow uniemozliwic.
                        Bo okazalo sie, ze pomimo wyniszczajacej wojny europejskiej z1914-18
                        roku alianci skierowali olbrzymia pomoc materialowa dla rosyjskich
                        generalow. Zadaniem odbudowanej polski w rozumieniu jej „aliantow”
                        miala byc przede wszystkim pomoc dla „Rosji bialej”, a wiec glownie
                        dla Denikina.

                        Rozejm w Compiegne (11 XI 1918) kończył co prawda działania wojenne,
                        ale nie rozstrzygał sposobu wycofywania sie wojsk niemieckich z
                        frontu wschodniego. Na tereny opuszczone przez armie niemiecka
                        wkraczala Armia Czerwona, ktorej nie mogly powstrzymac drobne
                        oddzialy polskiej samoobrony. W lutym 1919 r. doszlo do bojowej
                        stycznosci oddzialow polskich i radzieckich na linii Poniewiez–
                        Slonim–Sarny. Po ciezkich walkach jesienia 1919 r. wojsko polskie
                        osiągnelo linie rzek Dzwiny, Berezyny i Sluczy. Denikin podciagal
                        pod Moskwe i wydawalo sie, ze los bolszewikow jest juz policzony.
                        W tym decydujacym momencie, wbrew zaleceniom „aliantow”, tj. Francji
                        i Anglii, Pilsudski wstrzymuje ofensywe i zaczyna rozmawiac z
                        bolszewikami.
                        Tajne rozmowy polsko-sowieckie prowadzono w Mikaszewiczach, w
                        ktorych podpisano rozejm , przerywajacy działania
                        wojenne.Umozliwialo to Armii Czerwonej przelamanie oporu Denikina
                        wiosną 1920 r. i wstrzymanie jego ofensywy.
                        Dlaczego Pilsudski wstrzymal ofensywe?(cdn)
                        (Z)
                        • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.8, dok.) 27.08.07, 15:05
                          Dlatego, ze Denikin obiecal Polakom.... Polske.... w granicach
                          Krolestwa Polskiego, na co Naczelnik w zaden sposob nie mogl sie
                          zgodzic, ale co natychmiast zaakceptowali ( bo cudze, nie
                          swoje)...”alianci” Polski.. Zazadano nawet od Polakow aby na
                          terenach zajetych przez wojska Denikina wywieszano.... flagi
                          carskie.



                          Za nieposluszenstwo - kara!
                          Za „nielegalne” prowadzenie rozmow politycznych (nie zapominajmy, ze
                          kamieniem wegielnym polityki „aliantow” wobec Polski bylo zawsze
                          wiazanie jej narodowego bytu z „decyzjami aliantow po zakonczeniu
                          dzialan wojennych”. Tak samo uczyniono to w Jalcie:decydowano o
                          losie swego alianta bez ...jego udzialu) z bolszewikami (co ta
                          zachodnia swolocz stale czynila) ukarano Polakow....”linia
                          Curzona” , przebiegajaca wzdluz Bugu do Niemirowa, a na polnocy w
                          kierunku Grodna i Sejn. Uczynila to w majestacie „podpisanych umow”
                          i przy strzelajacych korkach szampana, aliancka „Rada Najwyzsza
                          Mocarstw Sprzymierzonych” .
                          Dopiero po klesce Denikina rozpoczeto markowac pomoc Polakom-
                          glownie „doradcami”.Dlaczego? To proste: nie wyszedl numer
                          z „restauracja Rosji republikanskiej”- cara zachodni alianci juz
                          po cichu skreslili ze swoich list liczacych sie osobistosci a poza
                          tym, wielu nylych carskich generalow, popierajacych przewrot
                          Kierenskiego bylo ...przeciwnikami cara

                          Jak pisalem-nie dostarczono nawet butow , motywujac to
                          trudnosciami. „Nie mozna bylo dostarczyc sprzetu wojennego,
                          bo „niemiecki Gdansk”, bo Czesi, bo inne przyczyny, a przeciez....
                          Pomimo „szalonych trudnosci” mozna bylo wspomoc generalow carskich
                          nawet....wojskiem:

                          - we Wladywostoku 5 kwietnia, wyladowały wojska japonskie ( 28000
                          zolnierzy )i amerykanskie ( 7000 zolnierzy ). W krotkim czasie
                          obsadzily one Kraj Amurski, Nadmorski, Zabajkale, Kamczatke i
                          okolice Ochocka, a takze znaczna czesc Jakucji ( z Jakuckiem ).
                          Amerykanie, ktorzy przez caly czas interwencji stacjonowali we
                          Wladywostoku, wycofali swoje ostatnie oddzialy 1 kwietnia 1920 r.
                          Japonczycy mimo opuszczenia w sierpniu 1920 r. Zabajkala, Jakucji i
                          Przyamurza wciaz pozostali na poludniowym Przymorzu i wybrzezu
                          kamczacko-ochockim, skad ewakuowali sie dopiero pod koniec 1922 r.
                          - w Odessie, w grudniu, zostal wysadzony desant wojsk francuskich,
                          wloskich, rumunskich, greckich i serbskich. Po ponad 4 miesiacach
                          oczekiwania na rozkazy, oddzialy interwencyjne zostaly wycofane,
                          odpierajac uprzednio atak Armii Czerwonej na miasto.
                          -w Sewastopolu, w grudniu wyladowały wojska brytyjskie i francuskie,
                          po 4 miesiacach wycofały sie one bez walki. Ale byly, i byl jakis
                          koszt ich dowozu.
                          -w Batumi i Baku zostaly wysadzone desanty wojsk brytyjskich, w celu
                          nie dopuszczenia do zajecia roponosnych pol naftowych przez Turcje i
                          bolszewikow. Wycofaly sie one z tego regionu w 1920 r.
                          -w Azji Centranej, na prosbe miejscowej ludnosci, z Persji do
                          Turkmenistanu wkroczyly wojska brytyjskie, zajmujac m.in Aszchabad,
                          gdzie przywitano ich jak wyzwolicieli.
                          Przecieramy oczy ze zdumienia.

                          -ponadto Wielka Brytania wyslala licznych doradcow wojskowych i
                          oddzial pancerny do Bialej Armii Polnocno-zachodniej i Armii
                          Ochotniczej. W wielu rejonach Rosji dochodzilo tez do sporow,
                          przeradzajacych sie nawet w lokalne walki miedzy "bialymi" a
                          interwentami.
                          Te fakty potwierdza moja teze , ze dobrze sie stalo, ze nie doszlo
                          do dzialania „sojuszniczych” oddzialow , np. francuskich w Polsce
                          bowiem moglo sie to zakonczyc rozlewem polskiej krwi.
                          „Hallerczycy”(wyszkoleni we Francji) zapisali sie niechlubnie,
                          rabujac, a nawet mordujac tu i owdzie, zydowska, bialoruska i
                          ukrainska z pochodzenia ludnosc-polskich obywateli. Co dla
                          Francuzow znaczyli bialoruscy czy ukrainscy chlopi? Poznamy
                          pozniej ciekawe uwagi „wielkiego Francuza” w tym wzgledzie....

                          - Majacym duzy wplyw na dalszy tok wojny wydarzeniem bylo podjeta w
                          koncu pazdziernika, uderzenie armii Judenicza na Piotrogrod od
                          strony Estonii . Jest to jakby kopia poczynan Denikina i
                          Pilsudskiego.
                          Stolica carow zostalaby zdobyta gdyby nie fakt zatrzymania w
                          ostatniej chwili planowanej ofensywy armii finskiej z Karelii na
                          miasto. Powodem podjecia takiej decyzji przez glownodowodzacego
                          wojskiem finskim, Gustawa Mannerheima bylo nie uznanie przez
                          Judenicza niepodległosci Finlandii –bylo to dokladnie takie samo
                          stanowisko jak Denikina i calej reszty carskich generalow wobec
                          Polski.

                          -w Murmansku generałowie Wladymir Maruszewski i Jewgienij Miller,
                          zaczeli formowac Ochotnicza Biala Armie Polnocna. Jeszcze w lipcu
                          sluzylo w niej zaledwie kilka tysiecy zolnierzy, jednak po zdobyciu
                          przez aliantow Archangielska, szeregi bialych powiekszyly sie o
                          17000 bagnetow i 3500 szabel. Jednoczesnie Wielka Brytania przyslala
                          kontrrewolucjonistom potezny material wojenny m.in czolgi.

                          Malo? Okazuje sie, ze mozna bylo pomagac i to czyniono, ale pomagano
                          przede wszystkim swojemu najwiekszemu, najwierniejszemu rosyjskiemu
                          sojusznikowi. Gdyby pomoc sie rzeczywiscie carskim przydala, Polski
                          by juz nie bylo.
                          Glownym celem „aliantow” Polski bylo wiec utrzymanie przyjaznej im
                          Rosji a nie odbudowanie panstwa polskiego. Powstalo ono wbrew ich
                          woli-tego nie przywidywali i z najwiekszym trudem zaakceptowali. Ale
                          zawsze traktowali Rosje (ktora po cichu gardzili) powaznie z uwagi,
                          ze stanowila realna sile, byla przeciwaga Niemiec a takze dlatego,
                          ze sie jej bali. Dlatego de Gaulle mowil o ”Europie od Atlantyku po
                          Ural”.
                          Takie bylo prawdziwe tlo polityczne przed „cudem nad Wisla”.
                          (Z)


















    • marouder [...] 27.08.07, 17:32
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ariadna-enta Re: O, cyniolek wlasnie powycinal felusiaka na fo 27.08.07, 17:47
        jasne,że powycinał Felusiaka
        bo on się nie cacka i nazywa rzeczy po imieniu,a czegoś takiego
        cyniol jest w stanie znieść.
        Nie wiem co trzeba mieć nie tak z mózgiem,żeby wszystkich oponentów
        podejrzewać o szpiegowanie,współpracę z obcymi wywiadami i
        przypisywać ludziom wiadome pochodzenie.
        Felusiak też udaje Polaka, tak jak zresztą każdy kto ma inne
        poglądy od cyniolka i pokazuje jakim jest przygłupem.
        • marouder W sumie chronimy kanadyjski system opieki... 27.08.07, 17:53
          ...zdrowotnej, gdyz cyniolek w wypadku braku mozliwosci ciecia, banowania oraz
          swobodnego popierdywania na oponentow niechybnie dostalby apopleksji. Mnie
          nalezy sie dyplom podpisany przez krolowa Elzbiete i kanadyjskiego ministra zdrowia!
          Wam z Felusiakiem przynajmniej Victoria Cross.
    • you-know-who jestem postronnym obserwatorem 27.08.07, 19:16
      zadales pytanie picard czy to czego uczono cie w szkole bylo nieprawda.
      czy juz teraz znasz odpowiedz czy jeszcze sie wahasz?
      • picard2 Re: jestem postronnym obserwatorem 27.08.07, 21:13
        you-know-who napisał:

        > zadales pytanie picard czy to czego uczono cie w szkole bylo nieprawda. czy
        juz teraz znasz odpowiedz czy jeszcze sie wahasz?

        Oto dokladnie co bylo napisane w mojej ksiazce 1sej licealnej to znaczy
        u nas przedostatniej klasie liceum.

        WOJNA BOLSZEWICKA 1919-1921. skończyła się nierozegrana miedzy wojskami polskimi
        Józefa Pilsudzkiego i rosyjskimi Michaila Toukhatchevskiego.Francja brała
        bezpośredni udział w tej wojnie
        "ekipujac"(co po francusku może znaczyć wysyłać lub wyposażyć)
        jedna brygadę artylerii i jedna brygadę pancerna.Przy polskim
        sztabie znajdowało się 400 oficerów francuskich w tym specjaliści od
        radiotelegrafii którzy szczególnie przyczynili się do zwycięstwa
        w decydującej bitwie nad Wisła.KONIEC

        Z wypowiedzi forumowiczów typu zejman1 nic się nie dowiedzialem .
        Natomiast czytając rożne artykuły a w tym bardzo obiektywna i szeroka
        wiadomość w Encyklopedia Britannica myślę ze mój podręcznik mówi obiektywna prawdę.
        • zejman1 Re: jestem postronnym obserwatorem 28.08.07, 12:20
          Nasz dobry Picard napisal m.in. tak ( postu otwierajacego):

          "Brygada artylerii i wojsk pancernych pod dowództwem oficera którego
          wtedy nikt nie znal podpułkownika Charles de Gaulle znajdowała się
          wtedy w Polsce.
          Francja tez dostarczyła środków łączności.Na forum ciągle omawia się
          zdradzieckich Francuzów czyżby mnie uczono nieprawdy?"

          Postaralismy sie wykazac, ze Forum, "omawiajac cigle zdradzieckich
          Framcuzow" ma ku temu calkiem sluszne powody:"pplk", "dowodzacy
          brygada artylerii i wosk pancernych " byl tylko kapitanem (dopiero
          sie wybieral na studia do slawnej Saint -Cyr) zadnej francuskiej
          brygady artylerii" ani "wojsk pancernych"(sic) na froncie polskim w
          wojnie z bolszewikami nie bylo. Kpt. de Gaulle nie zostal
          odznaczony "krzyzem Virtuti Militari" a Krzyzem Walecznych a sam
          gen. Weygand, dowodzacy francuskimi oficerami podaje, ze bylo ich
          200 a nie 400.

          Picard, pomimo ze sa dowody(wykazy osob odznaczonych za kampanie
          1920) w Instytucie Pilsudskiego wieksza wiare przyklada do "zrodla"
          angielskiego i podrecznika szkolnego-bezczelnie zafalszowanego.
          W koncu pogodnie stwierdza, ze "niczego sie nie nauczyl".

          A my pogodnie stwierdzamy, ze Francuzi sa malomiasteczkowymi,
          szowinistycznymi, podskakiewiczami, obrzydliwie klamiacymi w swoich
          podrecznikach szkolnych.
          Powstaje pytanie, dlaczego to robia w szkolnych podrecznikach? Czy
          Picard jest "postronnym obserwatorem" za jakiego usiluje uchodzic?
          (Z)

          • zejman1 Specjalnie dla Picarda(cz.9) 29.08.07, 03:04
            Wiemy juz, ze powstał mit, ktorego tworcami byli glownie Francuzi (
            ale wspierali ich niektorzy polscy publicysci) o wielkich zaslugach
            francuskich strategow w rozegraniu Bitwy Warszawskiej.

            Wiemy juz, ze przy całym szacunku dla generała Maxime’a Weyganda i
            jego kolegow-oficerow rzetelna ocena faktow obala francuski mit
            strategiczny... Oni mieli ogromne doswiadczenie nabyte podczas
            czteroletniej francusko-niemieckiej wojny pozycyjnej, kiedy to na
            stosunkowo krotkim odcinku frontu walczyly skoncentrowane setki
            tysiecy zolnierzy... Okopane oddziały wykrwawiały sie, walczac o
            kazdy metr ziemi.

            Wiemy juz, ze zupełnie inny charakter miała wojna polsko-rosyjska.
            Dlugi front - od Lotwy, Dzwiny az po Ukraine, Dniestr, jakies tysiac
            piecset kilometrow - a wojska, szczegolnie po stronie polskiej,
            niezbyt liczne.
            Weygand dowodzil w wojnie pozycyjnej.
            Pilsudski i Sikorski zas w wojnie od poczatku do konca ruchomej.
            Polacy nie mieli wystarczajacej liczby zolnierzy, by obsadzic,
            wydluzajaca sie z dnia na dzien, z godziny na godzine, linie frontu.
            O sukcesie decydowaly wszelkiego rodzaju manewry, wypady na tyly
            wroga, zaskoczenie, szybkie przerzuty wojsk, szarze. Tylko taka
            taktyka mogla zapewnic zwyciestwo, a w najgorszym wypadku -
            przetrwanie. I taka taktyka najlepiej odpowiadala wojennemu duchowi
            Polakow.

            Przejrzenie historii wszystkich wiekszych bitew jakie stoczylismyw
            przeszlosci wykaze jasno, ze w tej kampanii, a zwlaszcza w Bitwie
            Warszawskiej, Naczelnik zastosowal ulubiony, tradycyjny manewr
            wielkich polskich hetmanow: zwiazanie sil nieprzyjaciela stosunkowo
            niewielkimi silami, wykrawienie go a pozniej decydujacy atak ze
            skrzydla na odslonietego wroga i rozbicie jego sil glownych.
            Bitwa Warszawska to jakby kopia Kirholmu i akcji hetmana
            Chodkiewicza.

            A co proponowali francuscy sztabowcy? Otoz proponowali Polakom,
            latem 1920 roku, rozpaczliwa obrone na linii Wisly, moze nawet
            oddanie Warszawy, wycofanie sie w kierunku Poznania. Doradzali
            powstrzymanie przeciwnika na z gory przygotowanych pozycjach w toku
            dlugotrwalej, uporczywej obrony. Reszte mieli zalatwic dyplomatyczni
            wyslannicy Alianckiej Rady ze Spa.

            Aby sie bronic w ten sposob nalezy miec-oprocz sil kawalerii zdolnej
            sparalizowac ruchy konnej armii Budionnego-takze nieprzebrane zapasy
            amunicji i innego sprzetu.
            W pierwszych dniach sierpnia sytuacja Polski była beznadziejna.

            Austria, Niemcy i Czechoslowacja na apel Lenina odciely dostawe
            sprzetu wojskowego, odmawiajac pozwolenia na przejazd pociagow z
            amunicja przez swoje terytoria. W Anglii i Francji skrajnie
            socjalistyczne partie protestowały gwaltownie przeciwko udzielaniu
            pomocy Polakom. „Humanite” 7 sierpnia oswiadczyla :”Ani jednego
            czlowieka, ani pol centyma, nic dla kapitalistycznej Polski”.
            Polska w tej wojnie była osamotniona. Propaganda rosyjska,
            komunistyczna i niemiecka przedstawialy Polakow jako zaborcow,
            lamiacych postanowienia traktatu wersalskiego. Bylo to sprytne
            posuniecie:szczegolnie milo brzmiace dla francuskiego ucha.

            Kilkakrotnie wymienilem tu nazwisko gen. Weyganda, ktory podawal-
            jako glownodowodzacy kadra Francuzow znal na 100% stan liczebny –
            cyfre 200 oficerow francuskich oddelegowanych do Polski.
            Picard cyfre te podwaja za „zrodlem” angielskim a o Weygandzie nie
            wspomina. Zgadka? Wyjasnienie jest proste: bozkiem Picarda
            jest „pplk” de Gaulle, ktory Weyganda nienawidzil tak, ze odmowil mu
            prawa pochowku u Inwalidow. Problem w tym, ze Weygand za odmowe
            wykonania rozkazow niemieckich zostal wywieziony do obozu
            koncentracyjnego i w zrehabilitowany po wojnie.

            Otoz bozkiem de Gaulle,a byl...Petain (ten z Vichy) do tego
            stopnia, ze swojemu synowi zawiesil de Gaulle nad kolyska...portret
            Petaina z osobista, skierowana do dziecka, dedykacja od marszlka.

            Ale Petaina notorycznie nie znosil marszlek Foch i... jego
            pupil,Weygand wlasnie. Slawne stalo sie powiedzenie Focha o
            Petainie (mowil do Weyganda) gdy ten odbieral bulawe marszalkowska
            od Poincare: „I pomyslec, zesmy go kopniakami w d...pe az tu
            doprowadzili”. Slowa, ktorych „wielki Francuz”, de Gaulle, nigdy
            Weygandowi nie wybaczyl i mszczac sie po latach nie wpuscil go do
            Inwalidow. (cdn)
            (Z)

















            • berger_a Re: Specjalnie dla Picarda(cz.9) 29.08.07, 18:12
              zejman1 napisał:

              > Wiemy juz, ze powstał mit, ktorego tworcami byli glownie Francuzi (
              > ale wspierali ich niektorzy polscy publicysci) o wielkich zaslugach
              > francuskich strategow w rozegraniu Bitwy Warszawskiej.

              To ciekawa wiadomosc.Podaj mi link gdzie bede mogl sie wiecej dowiedziec.Czytam
              po angielsku francusku i rosyjsku.Z gory dziekuje.
              ====================================================================
              Weygand dowodzil w wojnie pozycyjnej.
              > Pilsudski i Sikorski zas w wojnie od poczatku do konca ruchomej.

              Tu sie nie zgadzamy Pilsudski i Weygand nigdzie nie dowodzili.Pilsudski nie
              mial zadnego wyksztalcenia wojskowego. W wojnie bolszewickiej czesc strategiczna
              i efektywne dowodztwo nalezala do Rozwadowskiego i Sikorskiego.Weygand zrobil
              "kariere"
              wojskowa ale wszystkie jego wyczyny w 1914/18 i 1940 byly
              katastroficzne.Zreszta po drugiej wojnie swiatowej dostal sie we Francji do
              wiezienia z kad wyszedl po kilku latach.

              ==================================================================

              Austria, Niemcy i Czechoslowacja na apel Lenina odciely dostawe
              > sprzetu wojskowego, odmawiajac pozwolenia na przejazd pociagow z
              > amunicja przez swoje terytoria.

              Nie mysle aby Lenin mogl dyktowac innym panstwom jakies postepowanie.
              O Autrii nic mi nie wiadomo.Czechoslowacja nie przepuscila pomocy
              wegierskiej ze wzgledu na "milosc"do Polski.W Niemczech zwiazki
              zawodowe lewicy utrudnialy jak mogly transport wojska i materialu
              z Francji.Ale mimo to dosc duzo sprzetu francuskiego zostalo dostarczonego Polsce.
              ====================================================================
              • zejman1 Berger-a-odpowiedz. 30.08.07, 14:53
                Odpowiadam w pospiechu, niestety:

                Na skutek niebezpiecznej sytuacji na frontach ulegla zmianie
                sytuacja polityczna w Polsce. Na poczatku czerwca powolano Rade
                Obrony Panstwa (ROP) w sklad ktorej wchodzil Marszalek Sejmu
                Wojciech Trampczynski oraz dziesieciu przedstawicieli stronnictw
                Sejmowych. Przewodniczącym ROP zostal Naczelnik Panstwa, Józef
                Pilsudski. Niemal na kazdym posiedzeniu KOPu go atakowano, posuwajac
                sie nawet tak daleko, ze zarzucano mu ...zdrade, zadano ustapienia z
                funkcji Naczelnika Panstwa zmian personalnych w sztabie polskiej
                armii i zrobila to...prawica czyli ci ludzie, ktorzy caly czas
                wyslugiwali sie zaborcom lub robili wojskowe kariery w ich armiach.
                Wlasnie te zakulisowe rozgrywki z francuskiej inspiracji nazywaja, i
                de Gaulle i Weygand, „nie moznoscia pogodzenia sie, walczacymi
                koteriami”, itp.
                Dwukrotnie 5 i 19 lipca Pilsudski oferował swoja dymisje ktorej
                jednak nie przyjeto, a nawet powzieto jednomyslna uchwale wyrazajaca
                pelne zaufanie dla jego osoby. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że poza
                Pilsudskim nie było w Polsce nikogo kto moglby w tej trudnej chwili
                wziąść ciezar prowadzenia panstwa na swoje barki.

                Dawal temu wyraz niejednokrotnie ge. Weygand w listach do marszalka
                Focha. Mozna nie lubic gen. Weyganda ( i ja go oczywiscie nie
                lubie,) ale nie mozna mu odmawiac pewnej prawdomownosci w sprawach
                Polski tamtego okresu czy wlozenia pracy w organizowanie obrony
                Warszawy.
                Tu gen.Weygand mial pelne pole do popisu, gdyz poruszal sie (plan
                obrony Warszawy miejscami przypominal „okopy”) na swietnie sobie
                znanym terenie i jako doswiadczony dowodca, obeznany z taktyka walk
                okopowo-frontowych rzeczywiscie oddal uslugi – walki obronne w
                okopach to byl jego zywiol. Nikt tego nie neguje. Ale nie male
                doswiadczenie mial szef sztabu, gen.Rozwadowski, ktory nie wypadl
                sroce spod ogona.
                Nalezy zauwazyc takze, ze podczas „wiecznych klotni Polakow” (co bez
                przerwy podnosza i de Gaulle i Weygand a za nimi, polska prawica,
                grupujaca sie wokol gen.Weyganda – bazowala ona swoje wypowiedzi na
                glownie na powojennych wspomnieniach Gen. Weyganda tudziez na
                wypowiedziacj gen.Rozwadowskiego-niechetnego Pilsudskiemu.
                Ale, co podkresla Weygand, Rozwadowski „panicznie sie Naczelnika
                panstwa bal” i gubil sie w swoich raportach.
                Zauwazmy jeszcze, ze w lipcu, w wiec niejako w srodku klotni i
                najgorszych atakow Naczelnika, sytuacja byla nieromalna i pogorszona
                dodatkowo wynikiem utraty panowania nad sytuacja na froncie a takze
                tym, ze w lipcu dowodztwo frontu polnocnego: gen. Szeptycki i czesc
                oficerow zachorowalo na dyzenterie (Weygand zazywa to „zlym
                dowodzeniem”) a dotychczasowy szef Sztabu Generalnego plk. Stanislaw
                Haller, uznal.... wojne za przegrana... i ustąpil ze stanowiska.

                Podwazanie roli Pilsudskiego w wojnie jest tak niepowazne, ze nie
                warto tego dokladniej dyskutowac. To znane kontrargumenty prawicy,
                wysuwajacej na pierwsza linie i Francuzow i gen.Rozwadowskiego.
                Warto jednak podkreslic pare spraw.

                Ci, ktorzy to podwazaja zapominaja jednak, ze Pilsudski byl
                Naczelnikiem i Wodzem Naczelnym. To on podejmowal wiazace decyzje.To
                on decydowal o takim czy innym planie operacyjnym opracowanym czy
                to przez Weyganda (do spolki z Rozwadowskim) czy samego
                gen.Rozwadowskiego jako owczesnego szefa sztabu armii polskiej.
                Wreszcie to Pilsudski osobiscie opracowal plan uderzenia znad
                Wieprza i dowodzil tym uderzeniem.Nie ukrywa tego nawet Weygand.
                Ci, ktorzy krytykuja „wodzostwo” zapominaja o najwazniesjszej
                sprawie: gdyby kampania i bitwa warszawska zostala przegrana, odium
                kleski spadlby nie na Weygandow i Rozwadowskich ale wlasnie na
                Pilsudskiego.Za to, ze parafowal plan obrony Warszawy swojego szefa
                sztabu.
                Rzeczywiscie: nie byl Pilsudski wykszatalconym zawodowo oficerem,
                ale szlify i doswiadczenie zdobywal na froncie –z doskonalym
                zreszta skutkiem. Stalin tez nie byl zawodowcem a przeciez Zukow nie
                ukrywa, ze znal sie na rzemiosle calkiem niezle choc brakowalo mu
                wiedzy w szczegolach. Nie musial znac wszystkiego :mial w koncu za
                szefa sztabu zawodowca, Timoszenke i stojacego blisko niego- Zukowa.
                Pilsudski mial gen. Rozwadowskiego i Jozefa Hallera.

                Dokladnie w ten sam sposob funkcjonowal Stalin i Hitler w czasie
                ostatniej wojny.To oni a nie Mansteiny,Guderiany czy Zukow z
                Timoszenka decydowali o glownych kierunkach operacyjnych ale wlasnie
                Stalin z Hitlerem i na nich w razie kleski spadlaby odpowiedzialnosc.
                Stalin wygral i przeszedl do historii z Zukowem(swoim szefem sztabu)
                jako zwyciezcy. Hitler przegral, „bo nie sluchal madrych rad swoich
                generalowow”. Mozna znalezc wiecej takich paraleli.

                Co do bratniej pomocy: zapoznaj sie z referatem Tuchaczewskiego dla
                Sowieckiej Akademii Wojskowej (jest jako ankes w pismach zbiorowych
                J.Pilsudskiego) lub dzielach....Lenina. Mozesz tez poszukac na
                internecie angielskim-ja, niestety, nie mam na to czasu. Oczywiscie,
                ze Lenin „nie mogl rozkazac” ale mogl uzyc (i uzyl) pomocy bratnich
                partii komunistycznych. Uzyl tak skutecznie, ze o malo co nie
                zaprowadzil systemu komunistycznego w Niemczech.

                O akcji francuskiego rganu komunistycznego wspomnialem. Jest faktem,
                ze komunisci stanowili takze we Francji potezna sile : w 1920 r.
                zdenerwowani kleska Sowietow doprowadzaja do rozlamu w Tours i
                opuszczaja socjaldemokratow a w 1924 r. maja az 26 poslow w
                parlamencie. Od tej pory nastawiaja sie glownie na opanowanie
                zwiazkow zawodowych i po cichu licza na kompartie Niemiec, w ktorych
                sie wszystko jeszcze moglo wydarzyc.
                To chyba tyle moich uwag.
                (Z)




























                • bywszy1 Re: male nieistotne poprawki+ 30.08.07, 17:10
                  zejman1 napisał:
                  1.
                  ” Nie musial znac wszystkiego :mial w koncu za
                  szefa sztabu zawodowca, Timoszenke i stojacego blisko niego- Zukowa.”

                  Timoszenko nigdy Szefem Sztabu nie byl.
                  Po Woroszylowie zostal ”Naodnym Komisarem Oborony”-Ministrem Obrony.
                  Zukow u Niego zostala szefem sztabu-po Mierieckowi.
                  Ale byl nim krotko.
                  Po rozpoczeciu wojny Ojczyznianej zostal zastepca Stalina i
                  Przedstawicielem Stawki,
                  A potem dowodzil Frontem,przekazanym przez Rokossowskiego,zdobywajac
                  berlin w konkurencji z Koniewym,wyzwolicielem Krakowa.

                  2.
                  ” Stalin wygral i przeszedl do historii z Zukowem(swoim szefem
                  sztabu)
                  jako zwyciezcy.”

                  Szefowie Sztabow:
                  Zukow-do rozpoczecia wojny.
                  Szaposznikow
                  Wasilewskij
                  Antonow-do konca wojny.
                  • zejman1 Re: male nieistotne poprawki+ 31.08.07, 01:26
                    No tak,masz racje oczywiscie.

                    Mowiac szczerze sam nie wiem skad mi wyskoczyl Timoszenko. Co do
                    Zukowa, to dalej nie wiem, jaka rzeczywiscie byla jego pozycja u
                    Stalina.
                    Niby szefem sztabu oficjalnie nie byl ale zawsze, jak sie cos
                    powaznego szykowalo , to Zukow obowiazkowo byc musial.
                    Antonow wskoczyl na siodlo dopiero pod sam koniec wojny, a wiec na
                    dobra sprawe mozna go bylo w rozwazaniach pominac.
                    Ale, jako sie rzeklo : Twoje uwagi sa sluszne. Nie zmienia to jednak
                    ogolnego wnioskowania.
                    (Z)

                    • zejman1 Specjalnie dla Picarda (cz.10) 31.08.07, 12:08
                      12 lipca de Gaulle (opieramy sie caly czas na jego pamietniku)
                      rozmawia z Polakami. Nie wiemy (ale sie domyslamy), ze mogly to byc
                      (o ile w ogole mialy miejsce –papier jest cierpliwy) rozmowy z
                      ludzmi:

                      „Wszystkie rozmowy przeprowadzane z Polakami :z wojskowymi czy
                      cywilami, z mezczyznami czy kobietami koncza sie jednakowo: Co ma
                      zamiar robic Francja? Czy pozwoli nam zginac nie drgnawszy?”. Tak,
                      jak trwoga to do nas zwracaja sie ich oczy....Francja stala sie dla
                      Europy, poteznym i bezinteresownym ramieniem, ktorego wzywa sie w
                      nieszczesciu.Tutaj, z wyjatkiem kilku osob pelnych niezaspokojonych
                      ambicji, kilku zranionych w swojej dumie, czy paru zazdrosnikow-
                      wszyscu pragna pomocy Francji; wszyscy ufaja jej sile i
                      sprawiedliwosci”.

                      Nie neguje, ze rozmowy takie mogly miec miejsce; sadze jednak, ze
                      gdyby de Gaulle spytal dzieci, bawiacych sie na ulicach o opinie,
                      bylby mial jasniejszy obraz sytuacji.
                      O klopotach Naczelnika Panstwa z najwyzszymi oficerami wszyscy
                      wiedzieli:byli to oficerowie z trzech zaborow.Laczylo ich jedno:byli
                      Polakami ale mieli, z racji sluzby w trzech zaborczych armiach, inne
                      spojrzenie na taktyke wojska i ogolna strategie.

                      Ale byla inna jeszcze grupa, nie mniej „zraniona w dumie i wielkich,
                      niezaspokojonych ambicjach”, o ktorej de Gaulle dyplomatycznie
                      milczy:byl to gen. Haller. Nikt gen.Hallerowi nie odmawia wojskowych
                      wiadomosci czy umiejetnosci dowodzenia zwiazkami taktycznymi, ale
                      rzecz jest w czyms innym: gen Haller, ktorego popieraja Francuzi na
                      stanowisko glownodowodzacego, jest wychowany w „wojnie okopowej”.
                      Sytuacja na froncie polskim jest inna.Jest to wojna ruchoma,
                      wymagajaca zupelnie innego doswiadczenia, w ktorej taktyka „okopow”
                      jest tyle samo warta, co zeszloroczny snieg.
                      Oczywiscie poglady oficerow francuskich byly zupelnie takie same-
                      stad zupelnie znikoma wartosc ich „rad”.

                      Ciekawe sa takze uwagi „wielkiego Francuza”
                      o „bezinteresownosc „pomocy Francji i wypowiadane ustami
                      zatrwozonych Polakow pytania „ czy Francja pozwoli im zginac ?”...
                      No coz, historia stosunkow polsko-francuskich, ktore nakreslilismy
                      bardzo pobieznie, fakty nakazywania udzielania pomocy carskim
                      generalom, wywieszania rosyjskich flag, protesty socjalistow i
                      komunistow francuskich, akcje Czechow i Niemcow,
                      wstrzymujacych „pomoc” (za ktora pozniej wystawiono slony rachunek
                      wolnej Polsce) pozwala na wyciagniecie wniosku, ze Francja bez
                      wahania pozwolilaby zginac Polsce (tzn. zamknelaby oczy na jej
                      powtorne znikniecie z mapy Europy), gdyby... nie bolszewicy,
                      ktorych republikanie sie calkiem zwyczajnie przestraszyli. Ale nawet
                      w tak niezwykle groznych dla Europy chwilach nie zdobyto sie na nic
                      wiecej, niz 200 „doradcow”.
                      Miano jednak w zapasie inna alternatywe:alternatywe dogadania sie
                      bolszewikami na co-w przypadku zlego obrotu wojennej sytuacji- dala
                      swe przyzwolenie „Najwysza Rada Aliancka” w Spa. Od uczestniczacego
                      na konferencji w Spa premiera polskiego rzadu, Władyslawa
                      Grabskiego, w zamian za posrednictwo angielskie w rozmowach
                      pokojowych z Rosja , zazadano od strony polskiej by uznala... linie
                      Curzona.

                      Wydarzenia z ostatniej, II wojny europejskiej, potwierdzaja w calej
                      rozciaglosci analize, ze tak wtedy, w tych goracych dniach 1919-1920
                      r tak i pozniej Francja byla gotowa do „pokojowych pertraktacji”-
                      zreszta ku wielkiej uldze swoich obywateli: od niemieckiej napasci
                      na Polske, Francuzi zdobyli sie „sojuszniczy wysilek w obronie
                      swego alianta” i rozpoczeli „drole de guerre” –czyli „dziwna wojne”.
                      Angielski historyk, general Jon Fuller, napisze, ze :
                      „Najsilniejsza armia swiata, majac przed soba nie wiecej niz
                      dwadziescia szesc dywizjonow, siedziała cichutko, ukrywszy sie za
                      stala i betonem, podczas gdy dzielny do szalenstwa sprzymierzeniec
                      ginal.”

                      Co to jest „drole de guerre” ? Jest to najwiekszy (choc obrosniety
                      tradycja)wynalazek Francuzow, nowy sposob prowadzenia wojny.Polega
                      on na tym, ze prowadzi sie wojne tak, aby jej... nie prowadzic.

                      Siedzieli wiec sobie Francuzi bezpiecznie za potezna linia Maginota,
                      zajadajac dobre pasztety i pobijajac burgundem i nie mieli zamiarow
                      wysciubiania spoza niej nosa. Wiadomo dlaczego: zelbet bunkrow dawal
                      mile poczucie bezpieczenstwa.Wyjsc na zewnatrz- znaczylo zginac albo
                      zostac ranionym.Kto tego chcial? Dla jakiej Polski? Kto chcial
                      umierac za Gdansk? Przypomnijmy jeszcze jedna ze swietlanych kart
                      historii wzajemnych stosunkow polsko-francuskich.

                      Haselko „nie umierania za Gdansk” , ukute podczas ostatniej wojny
                      przez Marcela Deata i opublikowane w „Oeuvre” ma stara tradycje.W
                      wielu przypadkach chodzilo o Polske ale jest w naszej historii jeden
                      moment, gdy rzeczywiscie chodzilo o Gdansk (i o sprawe Polski,
                      oczywiscie).
                      Bylo to wtedy, gdy w styczniu 1734 roku Fryderyk August koronował
                      sie w Krakowie jako August III. Stanislaw Leszczynski razem z
                      ambasadorem Montim, popierajacymi go senatorami oraz prymasem byl
                      juz wowczas w Gdansku. Najbogatsze miasto Rzeczypospolitej otworzylo
                      przed nim bramy, ufne w szybka odsiecz z Francji(w koncu Leszczynski
                      byl tesciem korola Francji, Ludwika XV) oraz protekcje panstw
                      morskich, swych glownych partnerow handlowych. Jednak Wersal nie
                      zamierzał sie militarnie angazować nad Wisla, za to usilował sklonic
                      do tego swych tradycyjnych sojusznikow – Turcje(ktora w odpowiednich
                      dla Francji momentach szczuto na Polske) i Szwecje- takie same
                      narzedzie.

                      Idea stworzenia antyhabsburskiej "bariery wschodniej" zawsze była
                      marzeniem Francuzow. W realiach XVIII wieku marzenie to nie miało
                      jednak szans sie ziscic. W koncu woja o polska sukcesje wybuchla ale
                      na zachodzie kontynentu. Jej glowne fronty przebiegaly w Lotaryngii,
                      polnocnej Italii i na Sycylii. Francja udawala, ze nie jest w stanie
                      wojny Rosja-czego instynktownie (i slusznie) nie lubila. Leszczynski
                      jest zamkniety w Gdansku i liczy na obiecana pomoc ziecia, ale
                      nadzieje na pomoc z zewnatrz okazaly sie plonne: zamiast
                      spodziewanej eskadry Ludwika XV do Zatoki Gdanskiej przyplynely
                      tylko trzy okrety pod samowolnym dowodztwem francuskiego posla w
                      Kopenhadze markiza Plelo. Ekspedycja zakonczyła się katastrofa, a
                      jej wodz polegl w pierwszym starciu z Rosjanami, prawdopodobnie z
                      rak wlasnych zolnierzy. Krol ucieka w chlpskim przebraniu, dostaje
                      sie do Francji gdzie ziec daje mu na oslode Lotaryngie we wladanie
                      do smierci.Wladal dobrze- wdzieczny ludek francuski wystawi pozniej
                      krolowi Polski pomnik w Nancy (notabene, jest bardzo ladne miasto i
                      warto je zobaczyc), wszyscy byli zadowoleni,popijali dobre winka i
                      ciagle przemysliwali, ze trzeba jakos oslonic sie od wschodu.

                      No wiec Francja podczas najazdu siedzi cicho. Zadziwiajace jest
                      takze milczenie „wielkiego Francuza”, de Gaulla tak glosnego przed
                      wojna jak galijski kogut. Siedzi sobie jak reszta Francuzow, dobrze
                      podjada, wylizujac bagietkami polmiski z sosem i obserwuje wojne
                      polsko - niemiecka. Polacy to niby „sprzymierzency”-ile wytrzymaja?
                      Na to dreczace pytanie otrzymal de Gaulle zadawalajaca
                      odpowiedz:Polska ulegla szybko, potwierdzajac jego teorie o wojskach
                      pancernych.

                      Dobrze bylo w bunkrach, sucho, choc pogoda deszczowa taka, mglisto,
                      smutna .Trzeba bylo jednak okazac „ naszym dzielnym Polakom” (jak
                      mawial Napoleon), ze Francja „ o nich pamieta” i „jej silne ramie
                      uderzy, kiedy trzeba” (takie dyrdymaly wypisywal w r.1920).

                      Naprzod ruszyl jakis korpus armijny, ktory jednak nie spotkal
                      nieprzyjaciela ale wszedl na niemieckie pole minowe.Nastapila
                      konsternacja dzielnych Francuzow, bo to byla „n
                      • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.10)-dok. 31.08.07, 12:15
                        Naprzod ruszyl jakis korpus armijny, ktory jednak nie spotkal
                        nieprzyjaciela ale wszedl na niemieckie pole minowe.Nastapila
                        konsternacja dzielnych Francuzow, bo to byla „nowosc”. Niemiecka
                        artyleria oddala z nudow kilka strzalow i wtedy Francuzi szybko
                        pobiegli...do tylu z powrotem na swoja linie obronna.
                        Chadzaly takze jakies patrole ale nie na druga strone, tylko wzdluz
                        Linii Maginota. Zza drugiej strony Renu postrzeliwali sobie troche
                        Niemcy ale Francuzom nie wolno bylo Renu przekroczyc. Takie byly
                        rozkazy a rozkazy, nakazujace siedziec cicho, to swieta rzecz. Mogli
                        sobie za to obserwowac ruch barek niemieckich a nawet posluchac
                        radia dr Goebellsa, nadajacego po francusku zza drugiej strony
                        rzeki rozne ciekawe przemowienia a takze milo brzmiace francuskiemu
                        uchu hasla jakobinskie: „Liberte-Egalite-Fraternite”-ostaniego slowa
                        o smierci przezornie nie nadawano.Nie ma go tez na sztandarach
                        francuskich, bo i po co? (cdn)
                        (Z)
                        • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.11) 02.09.07, 05:11
                          13 lipca de Gaulle nic nie zanotowal .Moze mial problemy z
                          kelnerami w Bristolu? Z tego samego pamietnika dowiadujemy sie,
                          ze „musial strasznie dlugo czekac na obsluge-az dwie godziny”.

                          14 lipca 1920 r. w pamietniku jest tylko jedna wzmianka o tym,
                          ze „jestem gleboko poruszony widokiem tylu domow przypranych naszymi
                          i japonskimi barwami.Raz jeszcze Polska, z glebi swej niespokojnej
                          duszy, wzywa naszej pomocy”.

                          Wiemy i dobrze pamietamy jak bylo z tym „przyzywaniem pomocy przez
                          Polakow”...Pamietamy rowniez, ze to napoleonska legenda zawazyla
                          najwiecej na „przyjazni polsko-francuskiej” no i chyba ta ...bitwa
                          pod Warszawa...
                          Mowiac szczerze nie rozumiem tej chorobliwej kopulacji Polakow z ta
                          rewolucyjna baba francuska w jakobinskiej szlafmycy o chuderlawych
                          ramionach i takichze piersiach: Dabrowski „wyzwalal Polske” we
                          Wloszech a pozniej legie polskie pacyfikowaly dzielna Hiszpanie,
                          ktorej jedyna wina bylo to, ze bronila swej wolnosci przed „zagwia
                          rewolucji europejskiej”... mordowaly w Saragossie....Chciano uzyc
                          Polakow nawet do pacyfyfikacji nieszczesnych czarnych niewolnikow na
                          Haiti...
                          A pozniej, gdy Napoleon umykal z Moskwy na sankach to
                          towarzyszylo „cesarzowi” Francuzow, dwoch polskich oficerow (wierni
                          do konca-„moi dzielni Polacy” –mawial dobrotliwie „cesarz”),
                          Poniatowski tonal w Elsterze... dla Francji - Bog jedyny wie po
                          co...Bardziej chyba przydalby sie Polsce...
                          I znow ten „cesarz”, Napoleon : jedzie na Elbe w towarzystwie
                          szwolezerow Jerzmanowskiego: byli to jego „dzielni Polacy”...Tylko
                          oni mu zostali, bo opuscili go nawet najwierniejsi jeneralowie.
                          Troszke pozniej, w 1830 r, gdy do Paryza sciagnelo wiecej ludzi z
                          Powstania Listopadowego, Lelewel przygotowal nowe powstanie w Polsce
                          ale wyszlo na to, ze Polacy... angazowali sie w rewolucyjne
                          wystapienia weglarzy w Paryzu i Lyonie.

                          Poczatkowo witano nawet w krajach Zachodu nawet dosc cieplo ale
                          pozniej sympatia stopniowo zanika. Szczegolnie ozieble witano
                          emigrantow we Francji- pomimo oslawionego „Hotelu Lambert”.
                          Przyczyna takiego „dziwnego” zachowania sie Francuzow byla dyktowana
                          czysta francuska polityka : Francuzi, po danej im przez Aleksandra I
                          porzadnej nauczce nie chcieli prowadzic otwartej polityki wobec
                          Polski, zrazajac sobie Rosje. Ale po cichu napiecie jakie panowało
                          w Europie nie wykluczalo mozliwosci nowej wojny. Polska emigracja a
                          wraz z nia Polska byla znow potencjalna rezerwa wojskowa i atutem w
                          rozgrywkach miedzy Paryzem a Petersburgiem.
                          Francuzi rzecz jasna traktowali Polske jako narzedzie a Polacy znow
                          naiwnie liczyli na zgode utworzenia legionow, ktore w przyszlosci,
                          jak legiony Dabrowskiego, pomaszerowalyby tym razem „z ziemi
                          francuskiej do Polski”...


                          15 lipca 1920 r.de Gaulle notuje wazne sprawy: gen.Henrys otrzymuje
                          wazna depesze z Francji:

                          „Rzad francuski upowania swoich oficerow do wziecia bezposredniego
                          udzialu w obronie polskiego terytorium”.
                          Przypominamy, ze chodzi tu, jak pisal de Gaulle, o „silne ramie
                          Francji” - 200 oficerow to ostrze francuskiej szabli,
                          wyrabujacej „wolnosc Europie”, ktora „ufa jej sile i
                          sprawiedliwosci”.

                          Mozna pomyslec, ze de Gaulle to jaki nawiedzony fanfaron, nadety
                          balon czy galijski kogut smialo grasujacy po kurnikach Owernii
                          ale...nie.
                          De Gaulle pisze tak, bo w to wierzy a wierzy dlatego, ze tak go
                          nauczono w szkole od czasow...”wielkiej rewolucji”. Zreszta wierzy w
                          to prawie kazdy Francuz.
                          Slowa de Gaulla to jakby cytat zywcem wziety z przemowien
                          zyrodnysty -Jacquesa Pierra Brissota.
                          Uwazano w jego czasach powaznie, ze stare, (bo feudalne) armie
                          europejskie nie beda mialy szans w starciu z narodowa, obywatelska
                          armia francuska. Poprzez wojskowe zwyciestwa, planowano( pozniej
                          przejma to haslo bolszewicy z Leninem i Trockim) takze „rozsiac”
                          rewolucyjne idee na calym kontynencie. Armia „wielkiej rewolucji”
                          rosla i rosla, wchlaniala coraz to nowe roczniki, az wraz z
                          nadejsciem kolejnego rewolucjonisty i jakobina, Napoleona,
                          przemienila sie w „ludzka lawe”, zalewajaca i przykladnie rabujaca
                          caly kontynent europejski. Pod koniec swego rozrostu (bo
                          wstrzymanego kontr-akcja innych armii „en masse”, czyli
                          zorganizowanych na sposob francuski) wchlonela nawet wojennych
                          inwalidow-kaleki bez jednej nogi czy reki.

                          Echo tamtych wydarzen pobrzmiewalo pozniej w bardzo powaznej
                          ksiazce de Gaulla .... o armii. De Gaulle nie mowi o zwyklej armii
                          ale o „armii rewolucyjnej”. Dziwnie brzmia te slowa w ustach
                          czlowieka, uchodzacego za „prawicowca i monarchiste”.

                          Jedzie wiec de Gaulle na Front Poludniowy, ktorym dowodzi Rydz-
                          Smigly. Francuski kapitan czuje nawet do niego sympatie ale
                          jednoczesnie zauwaza, ze reprezentuje on „mloda polska armie,
                          bardziej pewna siebie niz doswiadczona”.
                          Cien sympatii dla R.S.( de Gaulle uzywa dyskretnie inicjalow)
                          szybko rownowazy charakterystyka armii francuskiej: „....nasza
                          doswiadczona (armia-Z) w wojnie, we wszystkich jej aspektach i
                          przyzwyczajona, wskutek dlugich i ciezkich wysilkow, by dzialac
                          metodycznie, „nie pozostawiac przypadkowi nic takiego, co mozna mu
                          wyrwac rada i przewidywaniem”....

                          Kapitan mowi o „armii francuskiej” ale chodzilo-musimy stale to
                          podkreslac- zaledwie o 200 oficerow...
                          Pozniej degolika znow ogarnia go uniesienie : ”...To uczucie
                          opanowalo natychmiast wszystkie serca.Dla francuskich oficerow,
                          ktorzy byli obecni przy swiezym zwyciestwie ich polskich towarzyszy
                          broni. Swiadomosc zaufania, jakie wzbudzaja ich mundura wszedzie
                          tam, gdzie sie tylko ukaza, bedzie najbardziej szlachetnym
                          wynagrodzeniem.A ich mundury widzi sie wszedzie.”
                          Mundury 200 oficerow francuskich „widzi sie wszedzie”...Szkoda, ze
                          widzialo sie je byle jak zapiete a czesciej rozchelstane na
                          podpitych winem i koniakiem wojakach z 1940 r.

                          30 lipca „aliant” w „powazniejszej i glebszej analizie” zauwaza,
                          ze:
                          „...Nareszcie swiadomosc ofensywy odradza sie w szeregach naszych
                          aliantow....Najwyzszy czas!...Porzadek zapanowuje w umyslach i w
                          szeregach, zaufanie na nowo gosci w sercu zolnierza, a na usta
                          powraca piosenka”.
                          De Gaulla zastanawia: dlaczego polskie wojsko spiewa ? To jest
                          niepokojace-najwidoczniej wojsko francuskie, majace zreszta
                          uzasadnione ku temu powody, nie spiewalo :

                          „....Czy te zmiane nalezy przypisac uczuciu, ze ojczyna ginie, czy
                          naturalnej reakcji przeciwko nadmiernej demoralizacji, czy skutkowi
                          kilku rad? ”.
                          No tak: starym obyczajem polskim jest spiewac, jak ginie ojczyzna
                          lub wtedy gdy sie czuje, ze „czas skonczyc z demoralizacja”.
                          Wniosek Francuza: „Bez watpienia wszystkim tym czynnikom
                          jednoczesnie”. Ten trzeci czynnik, to ´”rady francuskie”.

                          Pozniej de Gaulle jedzie pociagiem (10 km /godz), samochodem az
                          dociera do Lucka:

                          „Gdzie jest nieprzyjaciel? Nikt nie wie i nikt nie usiluje sie
                          dowiedziec.Jesli zechce uderzycbaczymy i wtedy... pojdziemy. Nikt
                          nie mysli tutaj o obronie w takim sensiew, jak rozumielismy ja na
                          froncie francusko-niemieckim....Nie ma zorganizowanych pozycji, nie
                          ma rezerw. Zreszta u nieprzyjaciela jest tak samo....Przeciwnik,
                          jezeli prze naprzod, zawsze znajdzie ogromne wyrwy w grupach
                          obroncow, przez ktore przechodzi.Wowczas rozpoczyna sie odwrot dla
                          tej strony, ktora zostala przebita – az do chwili, kiedy jej dowodca
                          powezmie decyzje zgrupowania na nowo sil, przygotowania ich do ataku
                          i rzucenia w przod. Tu lezy sekret zadziwiajacych ruchow tam i z
                          powrot
                          • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.11)-dok. 02.09.07, 05:14
                            ....Tu lezy sekret zadziwiajacych ruchow tam i z powrotem
                            bolszewikow, Polakow, Kolczaka, Denikina, Judenicza, Wrangla i
                            Petlury.Odbywaja sie na zasadzie rosyjskich opowiesci, gdzie wydaje
                            sie, ze juz sie koncza, a tymczasem zaczynaja sie na nowo. Jedynie
                            Niemcy wiedzieli jak utrzymac ten gigantyczny front skromnymi
                            silami.Okopywali gleboko w ziemi rezerwy, przezrucane szybko tam,
                            gdzie chcieli je miec, zrecznie manipulowanymi pociagami.Niemcy
                            umieli prowadzic wojne....”

                            De Gaulle „zapomnial” –zapewne bylo to najzwyklejsze przeoczenie -
                            jedego wielkiego nazwiska:Napoleona, ktory tez dokonywal przed 100
                            laty „zadziwiajacych ruchow tam i z powrotem” tak dlugo, az wreszcie
                            skoncentrowal sie na jednym, podstawowym zachodnim kierunku...i
                            ruszyl z powrotem do Francji.
                            A przed nim dosc dlugo wykonywal podobne „ruchy” Karol XII ze swoja
                            armia, az skonczyl nieslawnie pod Poltawa.
                            Zaledwie 23 lata po napisaniu tych uwag Niemcy, a wiec
                            ci, „wiedzieli jak utrzymac ten gigantyczny front skromnymi silami”
                            i ktorzy „umieli prowadzic wojne”, tez obrali kierunek Napoleona-na
                            zachod. Ale przedtem dokonali calej masy „zadziwiajacych ruchow tam
                            i z powrotem”...

                            Z tego krociutkiego akapitu przebijaja dwie sprawy.
                            Pierwsza jest celowe podkreslanie umiejetnosci prowadzenia wojny
                            przez Niemcow, ale tym silniej zaakcentowac, wlasne nad nimi
                            zwyciestwo.
                            Druga-kompletnie nierozumienie czynnika niezmierzonej przestrzeni-
                            kto sie z tym nie zetknal, prowadzac wojne,nigdy tego nie pojmie.
                            (cdn)
                            (Z)









































                            • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.11)-dok.Poprawka. 02.09.07, 05:17
                              Jest: "....umiejetnosci prowadzenia wojny
                              przez Niemcow, ale tym silniej zaakcentowac, wlasne nad nimi
                              zwyciestwo".
                              Powinno byc: "....aby tym silniej zaakcentowac, wlasne nad nimi
                              zwyciestwo".
                              Dziekuje.
                              (Z)

                              • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.11)-dok.Poprawka. 03.09.07, 12:47
                                Pomiedzy 15 a 30 lipca nic najwyrazniej nie zaszlo przynajmniej na
                                Froncie Pld, tym, na ktorym dzialal de Gaulle.
                                A wlasnie dzieje sie duzo (rozpalaly sie walki na linii Bugu), tyle,
                                ze z jego niewysokiej pozycji tego nie widac.
                                1 sierpnia padl Brzesc i musiano przerwac walke z Budionnym okolo
                                Brodow. Front Polnocny wsrod ciezkich walk cofa sie w kierunku
                                Wisly, trwaja walki nad Narwia ale napor bolszewikow wzrasta i
                                trzeba cofac sie na linie Wisly.
                                Wojska Polskie Frontu Poludniowego wycofuja sie i maja przejsc do
                                walki ruchomej, czyli sposobu walki, ktory tak dziwi de Gaulla i
                                ktory „nie jest trudny”.

                                Oprocz pieknych niemieckich robot ziemnych i zasiekow zauwaza de
                                Gaulle w Boromelu jeszcze inna rzecz: Zydow.
                                Zauwazyl ich od razu w Warszawie-byli to „trzeciej klasy
                                trzeciorzedni kupcy wiedenscy”, „bardzo pewni siebie”.
                                W Boromelu jest „brudne, chrakterystyczne rojowisko polskich Zydow,
                                zmasowanych tu, jak wszedzie, dziesiatkami w straszliwych ruderach,
                                szukajacych-pomimo szyderstwa i brutalnosci –mozliwosci handlowania,
                                zyjacych w stalej niepewnosci i strachu, nienawidzacych z glebi
                                serca obydwu przeciwnikow:zarowno kozakow Budionnego jak i polskich
                                ulanow”.

                                Opis niby jest neutralny bo w podobnych warunkach zyja takze Rusini
                                (de Gaulle to zauwaza: „wszystko jest beznadziejnie brudne zarowno
                                wskutek naturalnego zaniedbania mieszkancow jak i bezustannego
                                przemarszu niezdyscyplinowanych wojsk”) ale oni nie sa „chara-
                                kterystycznym rojowiskiem”, przypominajacym rojowisko jakiegos
                                robactwa i oni przynajmniej pracuja - jak front sie przetacza i
                                ulani czy kozacy znikaja, ruskie baby i chlopi wychodza na pole –
                                „wszyscy jednak zywili nienawisc „do zolnierza wszystko jednego czy
                                jest on od Lenina, Petlury, Denikina czy Pilsudskiego”. Po
                                przepastnych borach chlopi dokonuja samosadow na schwytanych
                                zolnierzach.

                                Jesli tak bylo, to chyba nie mozna sie dziwic, ze w niektorych
                                rejonach opanowanych przez oddzialy sowieckie pod wplywem
                                bolszewickiej propagandy dochodzilo do powstania jaczejek
                                komunistycznych.
                                Sa jednak inne, ciemniejsze karty w historii Polski, ktore usilowano
                                wetrzec w sciane, jakby ich nigdy nie bylo. Byl to antysemityzm.

                                W 1918 roku, w chaosie zwiazanym z tworzeniem panstwa polskiego,
                                grupy polskich kupcow i studentow pietnowaly Zydow jako rzekomych
                                zwolennikow Niemcow, socjaldemokratow lub bolszewikow. W wielu
                                miejscach dochodzilo do antyzydowskich rozruchow. Szczegolnie w
                                Galicji doszlo do gwaltownych zajsc chlopskich. Galicyjscy chlopi
                                wystapili przeciwko wlascicielom ziemskim, zadajac radykalnej
                                reformy rolnej. Poniewaz majatkami ziemskimi najczesciej zarzadzali
                                Zydzi, tak wiec to oni padli ofiara pogromow.

                                Pomimo tych zajsc antysemickich, wielu Zydow walczylo po stronie
                                Polakow. W szeregach Legionow Polskich komendanta Jozefa
                                Pilsudzkiego (1867-1935) ponad 4% stanowili zolnierze zydowscy.
                                Podczas walk zginelo co najmniej 80 Zydow, a 190 otrzymalo Krzyz i
                                Medal Niepodleglosci. W stanie poczatkowego chaosu i braku
                                organizacji panstwa, czesto dochodzilo do przesladowan i zamachow
                                antyzydowskich, w ktorych prym wiedli zolnierze z Wielkopolski –
                                najsilniejszego bastionu Narodowej Demokracji.

                                Wiemy jak skomplikowana sytuacja Zydow byla na ziemiach wschodnich,
                                gdzie zostali wciagnieci w konflikty polsko-rosyjskie i polsko-
                                ukrainskie –przyklad Boromela. Czesto oskarzano Zydow o sympatie
                                proukrainskie i probolszewickie, co w konsekwencji doprowadzilo do
                                licznych wystapien antyzydowskich. Najglosniejszym byl pogrom
                                lwowski (listopad 1918 r. - 150 zabitych i okolo 7 tysiecy
                                poszkodowanych), dokonany przez polskich zolnierzy generala Jozefa
                                Hallera (1873-1960), tzw. hallerczykow. Innym- glosny pogrom w
                                Pinsku.
                                Ale w Czestochowie, w Koronie, tez nie bylo „tak zle”. Znow
                                pojawiaja sie na narodowej scenie „hallerczycy” z „Blekitnej
                                Dywizji”.

                                Pierwsze powazniejsze ekscesy antyzydowskie mialy miejsce w 1918
                                roku – to jakby pre-ludium.Pozniej ponury rozglos zyskaly tez krwawe
                                wydarzenia z 1919 roku, kiedy to w pogromach uczestniczyli zolnierze
                                armii gen. Hallera, przybywajacy wtedy z Francji. Paradoks chcial,
                                ze w szeregach tejze armii... sluzyli takze Zydzi, gotowi oddac
                                zycie za wolnosc Polski. Atmosfere wydarzen oddaje pismo Wladyslawa
                                Beliny-Prazmowskiego, ktory dowodzil policja w Czestochowie, z 28
                                maja 1919 r.:

                                "(...).. ..w dniu wczorajszym około godziny 12 w poludnie zolnierze
                                z armii generala Hallera zaczeli obcinac brody spotkanym na ulicach
                                Czestochowy Zydom, wywolujac wsrod nich panike. Po wyslaniu silnych
                                patroli policyjnych udalo sie utrzymac wzgledny spokoj. Okolo
                                godziny 2 po poludniu okolo bramy domu nr 21 przy ulicy Panny Marii
                                ktos strzelil do przechodzacego zolnierza, raniac go w glowe. Po
                                otrzymaniu zawiadomienia wyslalem natychmiast oddzial policji z
                                oficerem p. Paszynskim na czele, w celu przeprowadzenia rewizji we
                                wspomnianym domu, podczas ktorej na slad sprawcy zamachu jednak nie
                                natrafiono. Skoro policja odeszla, do owego domu wtargnal tlum,
                                skladajacy sie z robotnikow, zatrudnionych przy robotach
                                publicznych, celem dokonania samosadu. Czeladnika krawieckiego Srula
                                Kamelgarna, pobito ciezko, policji udalo sie jednak wyrwac go z rak
                                rozwscieczonego tlumu. Tymczasem wsrod wojska rozeszla sie wiadomosc
                                o zranieniu zolnierza, wskutek czego przed domem Dowodztwa Policji
                                zjawila sie kompania Slazakow z zadaniem wydania im trzymanego w
                                Policji Kamelgarna, ktorego uwazali za sprawce zamachu, grozac w
                                przeciwnym razie rozbrojeniem i pobiciem policji. Po bezskutecznych
                                pertraktacjach, nie mogac dostac Kamelgarna, Slazacy z bronia w reku
                                ruszyli w strone rynkow i dzielnicy zydowskiej, przy czym po drodze
                                przylaczyli sie do nich Hallerczycy oraz rozne zadne rabunku
                                indywidua. Tlum ten spotkawszy felczera Nassanowicza, zamordowal go
                                bagnetami, po czym rozpoczal rzez w dzielnicy zydowskiej.
                                Interwencja wladz wojskowych w osobie komendanta placu nie odniosla
                                zadnego skutku. Podczas rozpedzania tlumu na Starym Rynku zostal
                                ciezko pobity funkcjonariusz policji Bronislaw Mazurkiewicz. Do
                                godz. 11 wieczorem stwierdzono 7 zabitych Zydow, 9 ciezko ranionych,
                                11 lzej ranionych oraz 12 ranionych, ktorzy o wlasnych silach mogli
                                udac sie do domow. O godzinie 11 wieczorem w miescie zapanowal spokoj
                                (...)“

                                Od tej pory zaczela sie w Europie wyrabiac opnia o Polsce jako
                                kraju „antysemickim“, do ktorego pozniej w latach II w.sw. Niemcy
                                zaczeli zwozic Zydow , „bo najlepiej do tego celu pasowala Polska“.
                                Nie tylko ze wzgledow na swe polozenie (tereny polskie mialy zostac
                                objete trwala kolonizacja) ale tez dlatego, ze w Polsce
                                miala „panowac atmosfera, ktora sprzyjala gigantycznemu mordowi“ –
                                Holakaustowi.

                                Mowiac jednak o tych trudnych, bolesnych sprawach nalezy jednak
                                rozrozniac pomiedzy postawa „antyjudaistyczna“
                                a „antysemityzmem“.Czym innym byl antyjudaizm (a wiec niechec a
                                nawet wrogosc wobec Zydow) w wielowiekowym sasiedztwie polsko-
                                zydowskim a czym innym antysemityzm choc granice sa dosc plynne i
                                latwe do przekroczenia. Antyjudaizm (ktory przetrwal w malych
                                miasteczkach az do II w.sw) w dawnej Polsce w zasadzie sie konczyl z
                                chwila konwersji z judaizmu na chrzescijanstwo, co na Litwie bylo
                                nawet przez pewien czas premiowane szlachectwem.
                                Ale mniej wiecej od schylku XIX zaczal sie pojawiac o wiele bardziej
                                niebezpieczny, anysemityzm oparty na przekonaniu o rasowej obcosci
                                i nizszosci Zyda oraz zagrozeniu jakie on stwarza swoja obecnoscia.

                                Skad antysemityzm dotarl na ziemie polskie? Powazna wskazowka moze
                                byc inicjujaca dzialalnosc „hallerczykow“(choc nie wszyscy
                                z
                                • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.12)-dok. 03.09.07, 12:49
                                  Oczywiscie poprzedni post ma nr.12.
                                  Serdecznie pozdrawiam.
                                  (Z)
                                  • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.12)-dok. 03.09.07, 13:27
                                    Nastapilo jakies zamieszanie.Wyjasniam wiec, ze ten post jest
                                    kontynuacja postu "Specjalnie dla Picarda-czesc.11, dok).Powinien
                                    ten post miec kolrjny numer-12-ty.Ten zas jest dokonczeniem postu
                                    nr.12:
                                    "....Skad antysemityzm dotarl na ziemie polskie? Powazna wskazowka
                                    moze byc inicjujaca dzialalnosc „hallerczykow“(choc nie wszyscy
                                    zolnierze „Blekitnej“ byli antysemitami,to jednak w niej panowala
                                    szczegolnie sprzyjajaca atmosfera) przy pogromach. Blizsza analiza
                                    wykazuje, ze ojczyzna polskiego antysemityzmu przeszczepionego
                                    byla...Francja.(cdn)
                                    (Z)
                                    • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.13) 05.09.07, 13:31
                                      Choc trop „sekwanski” zrodel antysemityzmu europejskiego jest nader
                                      ciekawy, nie bedziemy sie nim szerzej zajmowac ale wspomnimy tylko
                                      krotko, ze udzial w nim wybitniejszych luminarzy kultury
                                      francuskiej, jest duzy.

                                      Wydaje sie, ze warto wspmniec, ze przylozyli reke do tej ciemnej
                                      sprawy takze autorzy literatury z kregu „plaszcza i szpady”:Dumas i
                                      Sue - po „Tajemnicach Paryza” Eugeniusza Sue zaraz znalezli sie
                                      chetni nasladowcy (promieniowanie kultury francuskiej) : ukazaly sie
                                      w Europie „Tajemnice Berlina”, Petersburga, Wiednia, Warszawy,
                                      Lipska, Budapesztu , w ktorych roilo sie od tajnych bractw,
                                      dybiacych na spokojnych obywateli i spotykajacych sie czy to w
                                      tajemniczych podziemiach, lochach lub cmentarzach.
                                      Zaczyna dzialac Aramis, ktory w „Wicehrabim de Bragelonne” na
                                      wskutek tajnych powiazan uzyskuje tak fantastyczna wladze, ze udaje
                                      mu sie osadzic na tronie francuskim brata-blizniaka samego Ludwika
                                      XIV.

                                      Przedtem , w 1797 r, wyszlo dzielo ks. Augustine Barruel,
                                      a, „Memoire pour servir a l,histoire du Jacobinisme”, ktore szybko
                                      przetlumaczono na angielski, wloski, hiszpanski, polski i rosyjski.
                                      Pojawia sie w tym dziele mysl, ze wszystkie dzialania jakobinow byly
                                      skoordynowane i podlegaly „centralnemu kierownictwu”. Jak do tej
                                      pory Zydzi nie odgrywali dzialaniach rewolucyjnych wiekszej roli
                                      wykonawczej, ale byli juz... kadra przywodcza.

                                      Byc moze , ze iskre na prochy rzucil „wielki Francuz”, Napoleon,
                                      ktory w 1806 r nazwal zwolane do Paryza zgromadzenie zydowskich
                                      rabinow-„wielkim sanhedrynem” – jesli jest „sanherdryn”, to
                                      najwidoczniej musial istniec takze „tajny rzad”, istniejacy od
                                      wiekow i dzialajacy na szkode chrzescijanskiego swiata. Ale,
                                      byc ,moze pomysl „sanherdrynu” sciagnal „cesarz Francuzow”(takie
                                      sprzezenie zwrotne) ...od Barruela, ktory wspominal o swiatowej
                                      konspiracji zydostwa w swej ksiazce.
                                      Jakby tam nie bylo, dzielo Barruela i Napoleon tworczo zaplodnili
                                      Europe.Tenze Barruel cale swoje zycie rozbudowywal swoja teorie :
                                      gesta siec loz masonskich, ktorych wplywy docieraly do najmniejszych
                                      zakatkow swiata, kierowala „ najwyzsza rada zlozona z 21 czlonkow, z
                                      ktorych az 9 bylo Zydami”.
                                      Moze to dziwne, ale sposob dzialania „rady” jako zywo przypominaly
                                      pozniejszy „sanhedryn” z „Protokolow Medrcow Syjonu”.
                                      (Wiecej o „Protokolach” na linku:)
                                      www.zgapa.pl/zgapedia/Protoko%C5%82y_M%C4%99drc%C3%B3w_Syjonu.html

                                      Szkody, duchowe spustoszenie jakie ta ksiazka poczynila we
                                      francuskim spoleczenstwie byly ogromne: sam Joseph Marie de Maistre,
                                      konserwatysta, wierzyl w swiatowy spisek Zydow przeciw
                                      chrzescijanstwu.

                                      Pomysl zydowskiego „sanhedrynu” tandemu Napoleon-Barruel odzywa
                                      pozniej w ksiazeczce sir Johna Retcliffe'a , „Biarritz”, gdzie
                                      pojawia sie juz 13 ( a wiec jedno z plemion wcale nie zaginelo,
                                      tylko medrcy zydowscy celowo te mysl utrwalili w zydowskich glowach)
                                      przedstawicieli plemion Isreala, ktorych przewodniczacy; plemienia
                                      Levy konkluduje, ze jesli za 100 lat „wydarzenia beda mialy pomyslny
                                      przebieg, to Zydzi stana sie rzeczywistymi panami swiata a
                                      chrzescijanie ich pacholkami”. Jest to ulubiona mysl wszystkich
                                      zagorzalych antysemitow. W jednym z rozdzialow tej „powiesci” Zydzi
                                      spotykaja sie na...zydowskim cmentarzu w Pradze a mysli z tegoz
                                      wlasnie rozdzialu stana sie pozniej osnowa „Protokolow”.

                                      Wszedzie w Europie zaczeto mowic coraz powszechniej o „spisku
                                      zydowskim” ale jakos tak nie bardzo „naukowo” i dlatego,
                                      najwidoczniej znudzony tym dzieciecym gaworzeniem, Gougenet des
                                      Maousseaux, wprowadza w swojej ksiazce „Le Juif, le judaisme et la
                                      judaisation des peuples chretiens” (czyli „Zyd, judaizm i judaizacja
                                      narodow chrzescijanskich”, Paryz 1869) czynnik... Szatana i wywodzi
                                      zydowski spisek wprost od...sztanskiego zwierzchnictwa –mysl, ktora
                                      Hitler uzyje w „Mein Kampf” dla podparcia swoich tez o
                                      Zydach.Pozniej nakaze „Protokoly” jako obowiazkowa lekture
                                      korpusowi SS.

                                      Mysl tego Gougenet des Maousseaux oczywiscie znajdzie takze naczelne
                                      miejsce w „Protokolach”, tj. teza ze Zydzi pragna doprowadzic swiat
                                      do rozpaczy i ruiny gospodarczej tak, iz zrozpaczona ludzkosc uzna
                                      za jedyny ratunek poddanie sie wladzy ...krolow zydowskich. Swe
                                      zamierzenia zrealizuja Zydzi opanowaniem prasy i pieniedzmi.

                                      Zainteresowanie francuskiej opnii spolecznej i „rewelacjami” o
                                      Zydach wykorzystal sprytnie dziennikarz francuski, Gabriel Jogand-
                                      Pages, ktory pod pseudonimem „Leo Taxil” wydal ksiazki o szatanie.
                                      Powoli utrwalala sie w glowach Francuzow „prawda”, ze za swiatowym
                                      spiskiem „przeciw chrzescijanskim narodom swiata”, stoi tandem:
                                      Szatan i Zydzi. Tak rodzil sie antysemityzm na zyznej glebie
                                      francuskiej. Pozniej Taxil odwolal co prawda swoje twierdzenia ale
                                      to dolalo tylko wiecej oliwy do ognia, bo ludzie we Francji
                                      mowili: „odwolal na wskutek naciskow”.


                                      Po opracowanie Gougenet, a des Maousseaux siegali chetnie i
                                      francuscy ksieza katoliccy z ktorych wybija sie nazwisko ks.E.A.
                                      Chabauty, ktory tworczo zapladnial francuskich katolikow swym
                                      dzielkiem „Les juifs, nos maitres” (Paryz, 1882),
                                      rozwijajacym „teorie spisku zydowskiego”, ktory szerzej
                                      omowia „Protokoly Medrcow Syjonu”.
                                      Na zyzny grunt padaly te iskry: zaraz za nim odzywa sie Henry
                                      Desportes, „Les Mystere du sang chez les juifs de tous les temps,
                                      Paryz 1889).

                                      W takiej „wesolej atmosferze dochodzi do „sprawy Dreyfusa”, kapitana
                                      sztabu generalnego, ktorego w 1894 r. oskarzono o szpiegostwo na
                                      rzecz Niemiec. Cala historia wzmogla tylko antysemickie nastroje –
                                      grunt byl podatny.

                                      Choc nie brakowalo glosow, nawolujacych do opamietania, jak np.
                                      francuskiego jezuity, Pierra Charles,a, ktory na lamach „Nouvelle
                                      Revue Theologique” wysmial(co prawda dopiero w 1938 r) „protokoly”
                                      i zakonkludowal, ze „...latwo dostrzec, iz te cyniczne plany
                                      swiatowego przewrotu sa zalosnie ubogie, bo roi sie w nich od
                                      sprzecznosci.... i ze jezeli medrcy Syjonu istotnie nie maja innej
                                      madrosci, procz objawionej na tych stronicach, swiat moze spac
                                      spokojnie”, to przeciez we Francji, oprocz wyzej wspomnianych
                                      publikacji, tylko do roku 1920 wyszly az 3 naklady „Protokolow”,
                                      bijac swiatowy rekord. Czwarta edycja z 1920 r., oparta bezposrednio
                                      na rosyjskim tekscie i przygotowana przez Rogera Lambelina
                                      (ciekawe, ze ten Lambelin byl...rojalista) miala najwiekszy
                                      naklad .Do roku 1925 edycja Lambelina doczekala sie az 25 wydan: 5
                                      nakladow na 1 rok!

                                      Gdzie powstaly „Protokoly”? Sprawa sporna ale slad prowadzi nad
                                      Sekwane. Najpierw ukazal sie pamflet paryskiego adwokata, Maurice
                                      Joly,ego,”Dialogue aux enfers entre Montesquieu et Macchiavel”,
                                      wydany w 1864 r w Brukseli. Pamflet byl wolny od antysemickich
                                      wstawek i skierowany przeciw Napoleonowi III, ktorego przeciwnikiem
                                      byl ow paryski adwokat. Caly naklad pamfletu zostal skonfiskowany
                                      przez policje francuska na granicy a autora skazano na 15 miesiecy
                                      wiezienia. Wlasnie ten pamflet Jolly,ego zostal wykorzystany do
                                      napisania „protokolow”-zapozyczenia z pamfletu, przerobione
                                      odpowiednio, sa dominujace. Jak wykazal Graves na lamach „Times”,a
                                      (w 1921 r) z 2560 wierszy az 1040 jest zamieszczonych
                                      w „Protokolach” bez zadnych przerobek
                                      • zejman1 Re: Specjalnie dla Picarda (cz.13) dok. 05.09.07, 13:33
                                        ....Gdzie powstaly „Protokoly”? Sprawa sporna ale slad prowadzi nad
                                        Sekwane. Najpierw ukazal sie pamflet paryskiego adwokata, Maurice
                                        Joly,ego,”Dialogue aux enfers entre Montesquieu et Macchiavel”,
                                        wydany w 1864 r w Brukseli. Pamflet byl wolny od antysemickich
                                        wstawek i skierowany przeciw Napoleonowi III, ktorego przeciwnikiem
                                        byl ow paryski adwokat. Caly naklad pamfletu zostal skonfiskowany
                                        przez policje francuska na granicy a autora skazano na 15 miesiecy
                                        wiezienia. Wlasnie ten pamflet Jolly,ego zostal wykorzystany do
                                        napisania „protokolow”-zapozyczenia z pamfletu, przerobione
                                        odpowiednio, sa dominujace. Jak wykazal Graves na lamach „Times”,a
                                        (w 1921 r) z 2560 wierszy az 1040 jest zamieszczonych
                                        w „Protokolach” bez zadnych przerobek - doslownie.

                                        Oprocz w sumie niewinnego A.Jolly,ego jest jednak inny wyrazny slad
                                        francuski, wskazujacy na to, ze „Protokoly” powstaly we Francji.
                                        Niewatpliwie maczala w calej sprawie carska „Ochrana” ale „protokoly
                                        pisal ktos, kto swietnie sie orientowal w wewnetrznej polityce
                                        francuskiej-np. aluzje wobec prezydenta Francji, Emila Loubet (
                                        ktory mial „ciemna plame”, jakas „Paname” ; chodzilo o „afere
                                        panamska”, ktora wybuchla w 1899 r a wiec w poltora roku po
                                        napisaniu „protokolow ), ataki na akcjonariuszy metra, na reforme
                                        oswiaty Leona Bourgeois,a...W paryskiej Bibliotheque Nationale
                                        zachowal sie np. egzemplarz pamfletu Jolly,ego z uwagami i
                                        zakresleniami „co wazniejszych wykladow”, ktore...znalazly sie
                                        pozniej w „Protokolach”.Wskazywaloby to, ze wlasnie z tego
                                        egzemplarza korzystal anonimowy autor, ktory sporzadzil
                                        rekopis „Protokolow”.
                                        W 1999 r.paryski „l,Express” zamiescil sensacyjne informacje
                                        dotyczace okolicznosci powstania „Protokolow”. Otoz ich autorem byl
                                        niejaki Mathieu Golowinski,mieszkajacy wowczas w Paryzu i podwladny
                                        Piotra Raczkowskiego- szefa zagranicznych placowek „Ochrany”.
                                        Otoz „Ochrana” w tamtych czasach utrzymywala bliskie ( i sadzic
                                        nalezy cieple) kontakty z policja francuska : w 1891 dochodzi do
                                        sojuszu francusko-rosyjskiego i podpisania konwencji wojskowej oraz
                                        scislej wspolpracy paryskiej agentury „Ochrany” z policja francuska.

                                        Innym, bardziej zlowrogim francuskim sladem, jest gwaltowne
                                        rozprzestrzenianie sie „Protokolow”( wyszlo wczesniej pare edycji
                                        wczesniej w Rosji Mikolaja II) na obszarach zajetych przez
                                        wojska „bialych generalow: Denikina, Wrangla,Kolczaka, Judenicza
                                        (takze atamana Petlury na Ukrainie). Na tych terenach pod wplywem
                                        lektury buchnely plomienie antysemityzmu – do wydzialow propagandy
                                        oddzialow „bialej armii” trafilo wielu bylych czlonkow „Czarnej
                                        Sotnii”. Poniewaz z czytaniem u soldatow bylo nie za bardzo,
                                        sporzadzono parostronicowe „wyciagi” a oprocz tego
                                        prowadzono „kolka polwych”, na ktorych oficerowie tlumaczyli tresc
                                        owych „wyciagow”.
                                        Zauwazmy, ze oddzialy carskich generalow korzystaly z szeroko
                                        zakrojonej francuskiej pomocy wojskowej a wiekszosc pozniejszych
                                        emigrantow rosyjskich, alcznie z Denikinem, znalazla przytulek we
                                        Francji.

                                        Tak wiec wyczyny „hallerowcow” w Polsce w latach 1919-1920 wcale nie
                                        dziwia:walczyli na froncie zachodnim u boku armii francuskiej i w
                                        niej zapoznali sie sie lektura, ktora pomogly im
                                        lepiej „zrozumiec” , takze rozmowy z zolnierzami francuskimi.(cdn)
                                        (Z)































                                        • obserwator-z-boku Re: Specjalnie dla Picarda (cz.13) dok. 05.09.07, 14:02
                                          no kurde................:)
                                          to ci nie o pikarda czołgi chodziło,a o sprowadzeniu antysmityzmu
                                          przez żabojadów do polski...........!
                                          nie mogłeś tego w pierwszy wątku napisać,zamiast zanieczyszczać
                                          watek kilometrowymi bzdetami.............?
                                          • zejman1 Re: "Cud nad Wisla" (cz.14) - Zakonczenie. 06.09.07, 09:22
                                            Tak wiec zatoczylismy duze kolo i wracamy do punktu wyjscia.

                                            Picard zatytulowal swoj watek „Cud nad Wisla”. Nie mam do niego o to
                                            pretensji, gdyz pod taka wlasnie nazwa Bitwa o Warszawe przeszla do
                                            historii. Pytanie, kto sie przyczynil do utrwalenia tej nazwy?
                                            Otoz uczynil to prof. Stanislaw Stronski, czlonek Narodowej
                                            Demokracji – obozu pro-francuskiego, kopiacego bez przerwy dolki pod
                                            Marszalkiem. Stanislaw Stronski przyczynil sie tez posrednio(przez
                                            prasowa nagonke) do zamordowania prez.Polski, Gabriela Narutowicza.
                                            St. Stronski tak silnie oddzialywal na uczucia prawicowego odlamu
                                            spoleczenstwa polskiego, ze do obowiazkow narodowych nalezalo
                                            twierdzenie, iz to Francuz (Weygand) wygral bitwe. Kto sie osmielal
                                            myslec, ze bitwe wygral jednak Polak, podejrzewany byl o brak
                                            uczuc... narodowych.

                                            Dlaczego Stronski wybral te nazwe? Dlatego, ze w sprawe zamieszani
                                            byli Francuzi .Takze dlatego,ze i oni odniesli swietne „zwyciestwo”
                                            na wskutek „cudu”. A wiec w Bitwie o Warszawe nastapil „cud” i byl
                                            to taki sam „cud”, jak ten w bitwie Francuzow z Niemcami pod Marna.
                                            Po bitwie Francuzi ochrzcili bitwe, jako :”Cud nad Marna”. Niby, ze
                                            Francuzi wygrali za wstawiennictwem Opatrznosci, ktora jak zawsze
                                            kochala Francje ponad wszystko.

                                            Rzeczywiscie:bitwy tej Francuzi nie powinni wygrac bowiem byla ona
                                            przegrana i Niemcy powinni zajac Paryz bez problemow. Ale Niemcy
                                            bitwe przegrali...na wskutek „cudu”-pozniej „cud” tlumaczono
                                            niezwykla bitnoscia zolnierzy francuskich. Prawda jest jednak
                                            bardziej przyziemna.

                                            Francuzi wygrali pod Marna tylko dlatego, ze Niemcy zmuszeni zostali
                                            w ostatnim momencie do walki na dwa fronty: z Francuzami
                                            i...Rosjanami. W powstala luke pomiedzy dwoma skrzydlami
                                            nacierajacych wojsk niemieckich wdarly sie korpusy francuskie.
                                            Zobaczmy wiec, jak Rosja wypelnila sojusznicze zobowiazania.

                                            Zgodnie z zawartym ostatnimi uzgodnieniami przed wybuchem wojny,
                                            zobowiazujacymi Rosje do podjecia dzialan "zaraz po 15 dniach po
                                            rozpoczęciu mobilizacji" wojska rosyjskie 17 sierpnia w ilosci 6 1/2
                                            dywizji piechoty i 5 dywizji kawalerii przekroczyly granice z
                                            Prusami. Celem operacji rosyjskiej w Prusach Ksiazecych bylo
                                            zniszczenie, znajdujacych sie tam wojsk niemieckich i zapewnienie ta
                                            droga bezpieczenstwa Krolestwu i armii rosyjskiej, dzialajacej
                                            przeciwko Austro-Węgrom. Dalszym celem było ulatwienie Francuzom
                                            odparcia ataku niemieckiego na zachodzie.
                                            Do pierwszych walk doszlo w dniu 20 sierpnia pod Gabinem. Niemiecka
                                            proba okrazenia rosyjskiego prawego skrzydla skonczyla sie
                                            niepowodzeniem , a ciezkie straty zadane przez Rosjan spowodowaly
                                            odwrot wojsk niemieckich. Sytuacja zostala jednak opanowana.
                                            W dniach pomiedzy 23 i 29 sierpnia armia rosyjska ponownie spotkała
                                            sie z wojskami niemieckimi, tym razem pod Tannenbergiem, gdzie
                                            poniosla zupelna kleske. Wieksza jej czesc - okolo 120.000
                                            zolnierzy -dostala sie do niewoli.
                                            Znaczenie tej bitwy dla obydwu stron bylo ogromne.

                                            Byla to kleska nie tyle dla Rosji, ile dla caratu.
                                            Dla wojsk niemieckich ich wlasna zwycieska ofensywa na Wschodzie
                                            przyczynila sie do... kleski na Zachodzie, we Francji: choc
                                            pospiesznie sciagniete przez Niemcow spod Marny z odsiecza wojska 2
                                            korpusow i dywizji piechoty przybyly juz po bitwie, to jednak na
                                            Zachodzie oslabily niemiecka obrone.

                                            Jest jeszcze i trzecia strona .Ta, ktora „wygrala” – Francja. Ale
                                            wygrala ona wylacznie na wskutek dzialan rosyjskiego sojusznika. Tak
                                            sie tlumaczy „Cud nad Marna”.
                                            Gdy Francja stanela wobec jednego przeciwnika w 1940 r. cala
                                            historia zakonczyla sie tak, jak pod Sedanem w 1870 r.: zaden „cud”
                                            nie nastapil, bowiem polski sojusznik zostal pokonany wczesniej na
                                            wskutek nie wypelnienia sojuszniczych zobowiazan przez Francuzow.

                                            Bitwa pod Warszawa to tez byl „cud” za sprawa Matki Boskiej.No i
                                            Francuzow.Taki wspolny „cud”.
                                            Jaka jest prawda?

                                            Otoz podobnie jak w „Cudzie nad Marna” tak samo w „Cudzie nad Wisla”
                                            prawda jest bardziej przyziemna: pod Warszawa walczyly ze soba dwie
                                            rownorzedne armie, z ktorych armia polska na wskutek lepszej taktyki
                                            odniosla zwyciestwo strategiczne.

                                            Calkiem dobry link o bitwie:

                                            pl.wikipedia.org/wiki/Cud_nad_Wis%C5%82%C4%85
                                            Gen. Marian Kukiel, zasluzony dla kultury i nauki polskiej
                                            historyk wojskowosci, czlek francuskiej proweniencji i popierajacy w
                                            1926 r. legalny rzad RP, ktorego trudno posadzac o jakas sympatie
                                            dla Pilsudskiego w swojej ksiazce „Zarys historii wojskowosci w
                                            Polsce” („Orbis”, Londyn 1949, str.239) pisze tak:

                                            „... Ogolem sila 24-5 dywizji piechoty polskiej i 3 dywizje jazdy
                                            walczyc bedzie z 36 dywizjami piechoty i jazdy sowieckiej, ale z
                                            tego sila faktyczna 21 dywizji piechoty i 2 jazdy mierzy sie w
                                            bitwie nad Wisla z 22 dywizjami przeciwnika. Dywizje polskie sa
                                            silniejsze.Polacy osiagna w miejscu decydujacym przewage liczby.”

                                            I nieco dalej na tej samej stronie:

                                            „....Plan polski ulega rewizji(na wskutek nacisku bolszewikow-
                                            Zej.).Z wielka sila ducha polski Wodz Naczelny utrzymuje zasadnicza
                                            koncepcje manewru od poludnia, z nad Wieprza...”
                                            Na str.241. gen. M.Kukiel pisze tak: „ Tymczasem 16 sierpnia
                                            rozwinela sie z nieporonana nagloscia i szybkoscia kontrofensywa z
                                            nad Wieprza, pod osobistym dowodztwem marszalka Pilsudskiego, ktory
                                            wydobyl z wojsk 4-tej i 3-ciej armii energie i wtrwalosc
                                            niezwykla.”...

                                            Nie da sie zadna miara posadzic gen.Marian Kukiela , majacego
                                            copyright na ksiazke, posadzic lekiem, badz to przed Pilsudskim
                                            (ksiazka wyszla w 1949 r), badz przed bolszewikami-M.Kukiel zmarl w
                                            Anglii.
                                            Zastanowiwszy sie natomiast nad liczba zolnierzy, stanem
                                            technicznym wojska, motywacja ducha wojennego Polakow (ktora nie
                                            uszla uwadze Tuchaczewskiego), lepszymi dowodcami, dochodzi sie do
                                            wniosku, ze nie byl „cud” ale jak najbardziej zasluzone , piekne
                                            zwyciestwo w walnej bitwie.
                                            Przed wiekami nie byla to dla Polakow zadna nowosc, zaden „cud” ale
                                            raczej regula: bitwy walne staczano przy liczebnej przewadze wroga.
                                            W jednym z postow dalem przyklad walnej bitwy hetmana Chodkiewicza
                                            pod Kircholmem. 1920 r.
                                            Marszalek Pilsudski powtorzyl swoim planem powtorzy jeszcze inny
                                            plan znakomitego polskiego dowodcy:byla to powtorka genialnego
                                            planu gen.Pradzynskiego z ostatniej fazy Powstania Listopadowego.
                                            Nazywanie tej bitwy „cudem” uwlacza tak polskiej sztuce wojennej,
                                            jak i bitnosci polskiego zolnierza.

                                            „Cud nad Marna” ani „cud nad Wisla” sie nie powtorzyly w II w.
                                            europejskiej. Polska ulegla Niemcom z prostej przyczyny:z przewagi
                                            liczebnej wroga i dzieki jakosci uzbrojenia jego armii.
                                            Ale „cud” mogl sie zdarzyc bardzo latwo:bylyby nim dzialania
                                            sojusznicze na froncie zachodnim.Wtedy wojna potoczylaby sie
                                            inaczej: nie bylaby tak krwawa i nalezy sadzic, ze Hitlera usuneli
                                            by od wladzy jego wlasni generalowie, ratujac co sie da ze zdobyczy
                                            niemieckich sprzed wojny. Sowiety bylyby zmuszone takze do
                                            zaatakowania Niemiec, nie wymordowano by milionow ludzi w obozach i
                                            na frontach.
                                            Biorac to wszystko pod uwage mozna nawet stwierdzic, ze najlepszym
                                            sojusznikiem Hitlera okazali sie....Francuzi.

                                            Alphonse Juin, wybitny francuski marszałek, po wojnie m.in. dowodca
                                            sil ladowych NATO w srodkowej Europie, napisal z gorycza:

                                            "Dlaczego nie zaatakowalismy natychmiast na naszym froncie, gdy
                                            wojska niemieckie rzucily sie na Polske? Jakiz blad niewybaczalny!
                                            Nakazywał to przede wszystkim honor (...). Coz za hanba! (...). Z
                                            punktu widzenia strategii popelniliśmy blad ciezk
                                            • zejman1 Re: "Cud nad Wisla" (cz.14) - Zakonczenie. 06.09.07, 09:24
                                              ...."Dlaczego nie zaatakowalismy natychmiast na naszym froncie, gdy
                                              wojska niemieckie rzucily sie na Polske? Jakiz blad niewybaczalny!
                                              Nakazywał to przede wszystkim honor (...). Coz za hanba! (...). Z
                                              punktu widzenia strategii popelniliśmy blad ciezki. Nie bylo ryzyka.
                                              Wszystkie niemieckie dywizje pancerne, z wyjatkiem jednej, byly
                                              zajete w Polsce. Niemcy nie mieli prawie zadnych sil przeciw nam!".

                                              „Nakazywal to przede wszystkim honor....popelnilismy blad
                                              ciezki....nie bylo ryzyka“....
                                              (Z)

                                              Ps.: O marszalku Juin:
                                              pl.wikipedia.org/wiki/Alphonse_Juin
                                              Zraca tam uwage adnotacja, ze jedynymi godnymi uwagami dzialaniami
                                              armii francuskiej w II wojnie europejskiej byly dzialania
                                              Francuskiego Korpusu ekspedycyjnego przy przelamywaniu ”Linii
                                              Gustawa” we Wloszech:
                                              ” Po walkach żołnierze Korpusu, w zdecydowanej większości
                                              Marokańczycy, dopuścili się wielu przestępstw na miejscowej ludności
                                              jak grabieże, podpalenie, gwałty, a nawet morderstwa.”
                                              Ach tak, nawet we „francuskim korpusie ekspedycyjnym” bylo
                                              najmniej...Francuzow. A wiec Francuzi bili sie dzielnie... az do
                                              ostatniego Marokanczyka.
                                              Maja jeszcze jeden ale chyba najlepszy atut w przyszlosci:”Legie
                                              Cudzoziemska”....




























    • sansone1 zadaniem zolnierza jest nie umieranie za ojczyzne 03.09.07, 13:07
      tylko obrzydzenia zycia wrogom...umierac kazdy moze ale zwyciezyc niewielu.
      jka mowil krol polski august III saski, wojny niszcza zolnierzy...wielki krol,
      tylko w niedobrych dla takich krolow czasach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka