Gość: 1121501
IP: *.25.195.70.Dial1.Chicago1.Level3.net
15.12.01, 10:23
T Y G O D N I K
N A S Z A P O L S K A
ISSN 1425-1914 Indeks 332453 NR 50 (321) 12 grudnia
2001
Istnieją publikacje z 1996 roku (agencja informacyjna EIRNA) poświęcone bin
Ladenowi, które charakteryzowały go wtedy jako łatwego do manipulowania i
wykorzystania agenta wywiadu brytyjskiego
Londyński trop
Od kilku lat wiadomo było, że światowemu systemowi finansowemu grozi katastrofa
o niespotykanych dotychczas rozmiarach. Do wyborów prezydenckich w USA w
listopadzie 2000 roku media sztucznie podtrzymywały opinię, że w Ameryce trwa
niekończący się "cud gospodarczy". Iluzja ta pękła jak bańka mydlana. Zza
pleców tzw. New Economy - chwalonej jako dział gospodarki z rosnącymi ciągle
zyskami przedsiębiorstw, stałym wzrostem wartości akcji, wzrostem konsumpcji i
produktywności - wychodzi obecnie olbrzymie zadłużenie przedsiębiorstw i
budżetów, niebywałych rozmiarów deficyt handlowy i płatniczy, malejące kursy
akcji, spadająca konsumpcja i grożące masowe zwolnienia z pracy.
Koniec z rolą importera produkcji światowej
Ameryka nie jest już w stanie dłużej odgrywać roli importera produkcji
światowej. Rząd Stanów Zjednoczonych nie jest w stanie zapanować nad systemowym
kryzysem gospodarki i finansów. Nie udaje się tego osiągnąć ani poprzez dalsze
obniżki stóp procentowych, ani obniżki podatków czy też nowe programy
zbrojeniowe.
Przepaść pomiędzy realną gospodarką a czystą spekulacją finansową jest już
olbrzymia. Codziennie na rynkach finansowych dochodzi do transakcji na prawie
10 bilionów marek (!), z czego niecały 1 proc. przypada na realną gospodarkę,
czyli handel i wymianę towarów.
Od dłuższego już czasu wśród ekonomistów formuje się silna opozycja w stosunku
do przyjętych w latach 60. zmian ekonomicznych obowiązujących do dnia
dzisiejszego. Najmocniejszym ośrodkiem oporu jest Instytut Schillera,
skupiający wielu ekspertów domagających się reorganizacji zbankrutowanego
międzynarodowego systemu finansowego poprzez nowy układ z Bretton Woods.
Autorem tego projektu jest amerykański uczony Lyndon LaRouche.
Wcześniej był kryzys roku 1995
Kryzys obecny nie jest bynajmniej pierwszym kryzysem, który miał miejsce w
ciągu ostatnich kilku lat. 19 kwietnia 1995 roku kursy dolara amerykańskiego,
brytyjskiego funta i francuskiego franka spadły do niespotykanego dotychczas
poziomu. Dzień przedtem były prezydent USA Bill Clinton wypowiedział się w
jednym z wywiadów, że światowy system finansowy zdradza oznaki dezintegracji i
może gwałtownie się rozpaść i że do problemu tego należy podejść w sposób
dobrze przemyślany.
Kilka dni wcześniej japoński minister finansów Masayoshi Tekamura oświadczył w
parlamencie: - Musimy zastanowić się nad tym, czy możemy pozostawić obecny
system zmiennych kursów walut takim, jaki jest. Wtórował mu następnie zastępca
przewodniczącego Japońskiego Związku Przedsiębiorców i jednocześnie prezes
giganta elektronicznego NEC dr Tadahiro Sekimoto, który 19 kwietnia 1995 r.
powiedział, że państwa z grupy G-7 muszą niezwłocznie podjąć kroki, aby zmienić
system ciągle zmieniających się kursów wymiany walut. najprawdopodobniej w
innym przypadku dojdzie do kryzysu walutowego na skalę światową. Podkreślił, że
funkcjonujący system walutowy z silnymi zmianami kursów wymiennych służy tylko
maksymalizacji zysków "spekulantów".
Te wypowiedzi amerykańskiego prezydenta, członka rządu japońskiego i
przedstawiciela japońskiego biznesu, miały niebywałe znaczenie, gdyż po raz
pierwszy tak wysoko postawione osoby zwracały uwagę opinii publicznej na
problemy związane ze zbankrutowanym światowym systemem walutowym.
Reakcją - zamach w Oklahoma City
Na reakcję sił zainteresowanych utrzymaniem status quo nie trzeba było długo
czekać. "Zupełnie przypadkowo" w dniu wypowiedzi Clintona, tj. 19 kwietnia 1995
roku, doszło w Oklahoma City do wybuchu bomby, która zniszczyła budynek
administracji federalnej. Natomiast na dworcu kolejowym w Yokohamie rozpylona
została bliżej niezidentyfikowana substancja chemiczna, która wywołała objawy
ostrego zatrucia u kilkuset osób. Za pomocą tych dwóch ataków terrorystycznych
usunięto z pola zainteresowania opinii publicznej grożący kryzysświatowego
systemu walutowego. Polityczna energia rządów w Tokio i Waszyngtonie
skoncentrowała się na zamachach. Najprawdopodobniej było to zamierzonym celem
tych działań. Rząd japoński i administracja Clintona miały w ten sposób zostać
zmuszone do "zostawienia w spokoju" spekulacyjnych struktur światowego systemu
finansowego. Celem pośrednim była destabilizacja sfer rządzących i
sparaliżowanie ich zdolności reagowania.
Terrorystyczne odwrócenie uwagi
Administracja Clintona musiała znać prawdziwe przyczyny zamachów
terrorystycznych, gdyż zaraz po nich rzecznik Białego Domu oświadczył, że
prezydent Clinton zarządził, że jego wkład pracy do polityki światowej nie może
zostać zniweczony przez zamach terrorystyczny w Oklahoma City. A już 20
kwietnia 1995 roku sam prezydent oświadczył, że ani przywódcy, ani obywatele
tego kraju (Ameryki) nie pozwolą na to, żeby zostali sparaliżowani przez ten
zamach.
W tym miejscu należy zwrócić uwagę na "prognozy" lorda Rees-Mogga, czołowego
rzecznika brytyjskiej oligarchii. Na początku 1995 roku lord Rees-
Mogg "przewidział", że w tym samym roku w USA dojdzie do nowych Waco's (chodzi
tu o masową śmierć członków sekty "Davidian" w teksańskim Waco w roku 1993).
Ten "prorok" przewidywał, że w dużych amerykańskich miastach dojdzie do
masowych rozruchów na tle rasowym i być może rząd amerykański będzie zmuszony
do ogłoszenia w całym kraju stanu wyjątkowego.
Czy wywiad brytyjski chciał skompromitować Clintona?
Eksperci związani z Instytutem Schillera, ostrzegali w 1995 roku, że pewne
grupy związane z wywiadem brytyjskim zainscenizowały kampanię skierowaną
przeciwko osobie prezydenta Clintona, przez co był on narażony na bezpośrednie
niebezpieczeństwo. Według Instytutu Schillera, to brytyjska oligarchia,
dysponująca wręcz nieograniczonymi możliwościami wywiadowczymi, jest centrum
kręgów finansowych, które poprzez reorganizację systemu finansowego straciłyby
wszystko. Kręgi te nie cofną się przed niczym, aby nie dopuścić do
reorganizacji światowego systemu finansowego. Terroryzm i zamachy polityczne
są "tradycyjnymi" środkami prowadzenia ukrytej i podstępnej walki w celu
osiągnięcia celów polityczno-finansowych i polityczno-gospodarczych.
Oklahoma City to nie dzieło fundamentalistów
Obecnie wydaje się niezwykle interesujące, że wtedy - w 1995 roku - Clinton
osobiście odrzucił podejmowane przez niektóre kręgi próby zrzucenia
odpowiedzialności za zamach w Oklahoma City na fundamentalistów islamskich, a
przez to zablokowanie dochodzenia szukającego prawdziwych przyczyn ataku. Jak
wiadomo, śledztwo ustaliło, że sprawcami zamachów byli dwaj obywatele
amerykańscy należący do tzw. milicji. Na tym ustaleniu śledztwo zostało
zakończone i prawdziwi zleceniodawcy nie zostali ustaleni.
Tego, że zamach nie mógł zostać przeprowadzony przez dwóch samotnych sprawców,
dowodzą ustalenia FBI. Według ekspertów, bomba, która eksplodowała w Oklahomie,
była tak zbudowana, że musiała być skonstruowana przez eksperta wojskowego i
zbudowana pod jego nadzorem. Natomiast ani bezpośredni sprawca zamachu,
McVeigh, ani nikt z jego otoczenia nie posiadał takich umiejętności. W opinii
ekspertów bomba była zbudowana jak olbrzymi pusty pocisk, który trafił budynek
z taką siłą i pod takim kątem, że wyrwał go z fundamentów. McVeigh mógł
zaparkować samochód z bombą na wyznaczonym miejscu i uruchomić zapalnik, ale
nie mógł sam zaplanować i przygotować zamachu. Niektórzy funkcjonariusze FBI
prowadzący śledztwo są zdania, że w zamach zamieszane były obce służby
specjalne, ale ich ustalenie jest z biegiem czasu coraz tr