thannatos
18.12.07, 17:27
Turkish troops cross into Iraq
300 soldiers enter northern region in operation aimed at Kurdish guerrillas
www.msnbc.msn.com/id/22307173/
Mowiles, ze jak "tureccy bandyci" wejda, to zeby Cie poinformowac
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=70661330&a=71362367
bo bedziedz ich bąbardowal
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=70661330&a=70661758
Napsut, jak to mawiaja na Podhalu.
A na serio (j-k nie czytaj tego, bo i tak nie zrozumiesz): Turcy,
wykorzystujac slabosc polityczna Amerykanow, macaja grunt jak daleko moga sie
posunac bez reakcji swiata. Od poczatku imprezy w Iraku ostrza zabki na
polnocne zloza naftowe. Chcieli je w prezencie w zamian za przemarsz wojsk
amerykanskich w 2003, ale Amerykanie pewni latwej wygranej, odmowili.
Teraz nie jest tak prosto - Irak sukcesywnie przechodzi pod kontrole Iranu i
Amerykanie nie moga ryzykowac utraty Turcji jako sojusznika na Bliskim
Wschodzie, aby zupelnie nie zostac wybitym ze swoich wplywow w rejonie.
Postekuja wiec, ale tak na prawde nie maja najmniejszego zamiaru wtracac sie w
rozpoczynajaca sie wlasnie wojne miedzy Turcja a Kurdystanem. Nie jest to
wojna na tydzien, dwa. Cala zabawa potrwa wedlug mnie od 1 do 5 lat i bedzie
przebiegala malymi etapami, jak wlasnie to wkroczenie 300 Turkow, z okresami
wyciszenia.
Co dalej? - ano to zalezy. Od reakcji Europy glownie. Znajac ociezale dupska
Eurokolchozu, zareaguja oni opieszale wydajac jedno lub dwa pojekiwania w
postaci dekretow potepiajacych to i owo, i na tym zakoncza.
Zakladajac ten scenariusz - w ciagu najblizszych 1-2 lat Turcy zrobia
wszystko, aby sprowokowac reakcje zbrojna rzadu Kurdystanu przeciwko swoim
wojskom inwazyjnym, nastepnie "broniac sie", przejma "tymczasowa" kontrole nad
rejonem przy cichej zgodzie USA i Iranu, ktory najpewnie zadowoli sie kotrola
polityczna na "Shiastanem". Amerykanom pozostanie udawanie, ze marionetkowy
rzad w Bagdadzie nadal ich slucha.
Wbrew pozorom Kurdowie nie beda sie az tak zaciecie opierac - gospodarczo
wyjda na kontroli ich gospodarki przez Turkow znacznie lepiej niz na wrzucaniu
kasy do przepastnego wora rzadu w Bagdadzie.
Czyli praktycznie dokona sie to, o czym mowie od lat kilku - rozbior Iraku na
3 strefy - zalezna (nie z wlasnej woli) od Turcji strefe polnocna, zalezna od
Iranu strefa wschodnio-poludniowa i pozostala czesc, nad ktora pozorna
kontrole beda sprawowac Amerykanie.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=32214014&a=32214014
Troche szkoda, bo moj plan zakladal jednak wprowadzenie do Kurdystanu wojsk UN
i ochrone przed Turcja. Ale swiat nie jest idealny....
W przeciwienstwie do j-k z nikim nie mam zamiaru sie zakladac, ze wszystko
przebiegnie tak jak napisalem. Nie uwzgledniam przeciez w tej amatorskiej
analizie wplywu na przyklad Izraela, gdyz sadze, ze problemy wewnetrzne w tym
kraju przewaza nad jego dzialaniami zagranicznymi. Ale kto wie...
Pragne tylko zaznaczyc, ze jak na razie moje "proroctwa" losow Bliskiego
Wschodu w mniej lub wiekszym stopniu sie sprawdzaja (sluze linkami do moich
wypowiedzi i konfrontacja z nastepcza przeczywistoscia). Mowie glownie o
rozbiorze Iraku, "RPAizacji" Izraela oraz umiejetnej polityce Iranu w sojuszu
z Rosja i Chinami w sprawie programu nuklearnego i zloz ropy naftowej. Mowie
tez o kompromitacji politycznej administracji Busha, ktora swoimi dzialaniami
niesamowicie ulatwila na Bliskim Wschodzie manerwy przeciwnikom [gospodarczym]
USA - Iranowi, Rosji i Chinom.
A jak bedzie - czas pokaze.
No dobra j-k, to wsiadaj znow do tego bąboFca! Tylko wez prowiant, bo mozesz
tam troche posiedziec. :D